Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Promatka

Potrzebuję pogadać - smutno mi

Polecane posty

Gość Promatka

Jestem mężatką od niedawna. Po ślubie wyprowadziliśmy się z mężem do innego miasta gdzie mąż prowadzi firmę. Zostawiłam pracę,którą zresztą lubiłam, rodzinę, znajomych i postanowiłam pomóc mężowi w prowadzeniu firmy. Problem w tym że się nie dogadujemy w pracy. Do tego mąż nie ma dla mnie czasu prywatnie, bo ciągle gdzieś wyjeżdża, ma spotkania, wraca późno i nie ma już siły gadać o pierdołach. Jest mi smutno nie mam tu nikogo, jestem zagubiona. Zbliżają się święta, zawsze z utęsknieniem na nie czekam, ale nie w tym roku. Pojedziemy do rodziny a oni będą pytać, jak nam się żyje i co ja mam im odpowiedzieć?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość marta501501
Niestety, jestem w 13 zwiazku i sie popieprzylo, przez 6 lat razem pracowalismy, praca nie zbliza a poroznia, rob cos ze swoim zyciem, jesli mieszkasz w duzym miescie lec szukac dla siebie innej pracy cokolwiek, na fitness poznaj nowa kolezanke, bron Boze nie odbijaj pileczki za swoje smutki na mężu, On Cie potrzebuje nawet nie wiesz jak bardzo, a zly nastroj minie Ci udzielaj sie i pomagaj Mu jak mozesz , ale nie milcz, rozmowa, rozmowa i jeszcze raz rozmowa, rozmawiajcie ze soba, co chcialibyscie zmienic, nie pozwol utracic sobie milosci... zobaczysz bedzie lepiej, wiem cos o tym wiem duzo, .......zmienilam prace , udalo mi sie po kilku probach, bo nie chcial mnie " puscic " ze swojej firmy, uwierz mi jest lepiej oboje to widzimy, rozchmurz sie :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Promatka
Rzecz w tym że nawet nie mamy kiedy porozmawiać na spokojnie. W nerwach mąż mówi jak ci źle to wracaj, ale teraz to ja już nie mam do czego tam wracać, nie mam tam pracy a przed rodziną byłby wstyd że tak szybko się poddałam, do tego nie na tym małżeństwo polega żeby dzieliły nas kilometry. Pomagam mężowi, pracuję od rana do późna w nocy, ale mam już dość! Nie urządziłam sobie tu mieszkania, nadal nie mam kiedy kupić firanek, nie wspomnę o zawieszeniu ich, nie mam tu życia, jem byle co bo nie mam kiedy gotować. Kurde nie mam się nawet komu wyżalić! Czułam że praca z mężem to zły pomysł, on też to czuł ale moja praca przynosi duże zyski dla firmy i nie jest też dobrym pomysłem opuszczenie firmy przynajmniej na razie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość marta501501
Posłuchaj, nie mow mi ze nie ma czasu nawet na rozmowe, musisz, powtarzam musisz sie z mezem umowic , normalnie jak na spotkanie biznesowe, wpisz Mu w kajet spotkanie i spotkaj sie z Nim, mozesz Mu powiedziec o tym pomysle, ze skoro nie znajdujecie dla siebie czasu nawet na rozmowy, to UMOWCIE SIE na spotkanie ,cholera juz sie powtarzam, ale musiscie znalezc czas i porozmawiac bo nic z tego nie bedzie, jak nie uswiadomisz Mu w czym tkwi problem, więc albo zaharowuj sie w imie firmy, albo ROZMOWA. Zawsze jest wyjscie z sytuacji,m wiem ze to nie pomoc podana na tacy, ale kto powiedzial, ze wszystko dostajemy jak na dloni, czasem trzeba powalczyc nawet o najoczywistrze priorytety, a priorytetem jest zrozumienie naszych potrzeb, Rozmowa i jeszcze raz rozmowa, umow sie z Nim na spotkanie, nie boj sie to Twoj Maz, obiecaliscie sobie pomagac i byc ze soba na dobre i na zle, moze teraz czas na to zle... z tego zlego sama sie nie wyciagniesz i powiedz mezowi ze nie jest rozwiazaniem wrocic, tam... tylko zyc tutaj, bo jestescie malzenstwem !!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość marta501501
Powiedz mi w jakim jestescie wieku ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Promatka
Ja mam 26 lat, mąż 27. Boje się tylko że rozmowa może na niewiele się zdać. Znam go na wylot i wiem co mi powie. W sprawie że nie spędza ze mną czasu odpowie: to co mam pierdolnąć wszystko i z tobą leżeć a tynk ze ściany będziemy wpierdalać? (dosadnie ale tak powie) W sprawie że jestem tu sama odpowie: no sorry ale wiedziałaś gdzie jedziesz i że nie ma tu znajomych, koleżanki ci przecież nie znajdę. W sprawie że się nie dogadujemy w pracy powie: bo ty zwracasz uwagę na pierdoły zamiast zająć się ważniejszymi sprawami, marnujemy czas na niepotrzebną rozmowę w trakcie której możnaby było zarobić pieniądze, ale tobie to koło dupy lata, ty się będziesz roztkliwiać że ci smutno, za robotę się weź to ci nie będzie smutno. Wszystko na ten temat, jak prorok znam przebieg całej rozmowy. Eh... Wiem że mąż ma w pewnych rzeczach rację ale jego podejście mnie zniechęca do pracy, a w szczególności do pieniędzy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
witaj a nie da się jakos tych godzin pracy skrócić? Wiem, że łatwo powiedziec, ale gdybyście spróbowali. Mam wrażenie, że Twój mąz to materialista, cos za coś, ale kosztem czegoś.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Myslę, że koleżanka marta ma rację, tylko rozmowa, nie dajsie tym argumentom, przemysl cała rozmowe, jesli wiesz, co powie, pomysl o tym, co mu odpowiedziec. Ty będziesz przygotowana na rozmowę, on nie będzie wiedział co go czeka. Trzymam kciuki za Ciebie i za Was. Gdzie teraz mieszkacie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Promatka
Godziny pracy to będą skrócone na bank. Sposób na to miałam inny. Nie miał rano się w co ubrać, bo albo jest coś nieuprane albo nieuprasowane. Szybko zauważył że coś tu nie gra. Jednak stopniowo zmniejszamy ilość godzin bo jest dużo pracy. Nie wiem depresja mnie chyba łapie bo zamiast faktycznie coś robić to ja siedzę na kafeterii. A to że mój mąż jest materialistą to wiedziałam przed ślubem, staram sięz tym walczyć u niego ale z różnym skutkiem mi to wychodzi. Dzisiaj mnie dobiło to że zaplanowałam na weekend wspólny odpoczynek, kino, kolacja, łóżko itd, ale mój mąż wyjeżdża w niedzielę na spotkanie o czym zapomniał mnie poinformować. No i moje plany diabli wzięli, bo w sobotę to ja muszę te cholerne firanki kupić i założyć, posprzątać coś w domu i wogóle milion innych problemów które czekają na swoją kolej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Promatka, gdzie teraz mieszkacie? Musicie porozmawiac nie ma innego wyścia. Jesteście młodzi, a pieniądze to nie wszystko. Powiedz mężowi prosto w oczy wszystko to, co napisałaś nam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość marta501501
Posłuchaj romatka ! Ja rowniez mam 27 lat i moj nazeczony tez, prowadzi wlasna firme ect, ale jestesmy ze soba 13 lat, niedawno, a nawet nie do konca sie rozwiazal, powstal problem w naszym zwiazku, nie mysl ze znasz faceta na wylot po 3 latach bo tak naprawde po 30 latach jak wydarzy sie cos nieoczekiwanego nie bedziesz potrafila zawsze przewidziec Jego zachowania badz reakcji, uwierz mi co mowie, przezywalam ostatnio zyciowy dramat. No niestety i tak bywa, nadal zreszta przezywam, ale powiem Ci jedno : niejednokrotnie rozmawialam z kolezankami czy z kims tam od doradzania i rowniez namawialy mnie do rozmowy, ale tu ja musialam podjac inicjatywe o nasze zycie... uwierz mi bylam w tej samej sytuacji, one zadawaly mi pytania ja odpowiadalam slowami, ktorych sodziewalabym uslyszec z ust mojego Ukochanego podczas tej przyszlej rozmowy, ALE TO O NICZYM NIE SWIADCZY, ZE POTRAFISZ PRZEWIDZIEC JEGO REAKCJE! Naprawde mow, mow i jescze raz mow, ja tez mowilam mowilam i mliwilam, On nie widzial na poczatku tego co ja , AZ W KONCU PRZEJZAL NA OCZY I DOSTRZEGL W TYM WSZYSTKIM SWOJ UDZIAL, SOWJA WINE I OGOLNIE RANGE SPRAWY. No ale niestety siedzac i przewidujac Jego slowa , w Twoim przypadku, czyli NIE DZIALAJĄC nic nie osiągniesz, wieć wynocha z kafeterii po te firanki, jeszcze zdazysz do sklepu, a mezowi powiedz ze poczulas sie strasznie i musialas do lekarza sie udac , a czas w ktorym sprzatalabys dom i robila wokol niego inne porzadki poswiec na POZEGNANIE MEZA PRZED WYJAZDEM, napomknij tylkko o tym ze chcialabys porozmawiac i daj Mu do zrozumienia ze jak wroci z wyjazdu oczekujesz chociaz krotkiej wymiany zdan, a co najwazniejsze zrob cos , aby nie zapomnial na tym wyjezdzie o TOBIE I TWOIM ISTNIENIU, kup Mu cos malego drobiazg, zeby zapamietal Twoje slowa, dostrzegl Twoje istnienie i uczucia... no mam nadzieje, ze mnie zrozumialas, malutkimi krokami dasz rade, nosek do gory!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Promatka
Dzięki dziewczyny. Jak to mówią: życie to nie jebajka, a jebitwa. Może jakoś to będzie, jakoś się ułoży...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×