Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Tak bardzo smutna ja

To będą ostatnie święta mojego taty...

Polecane posty

Gość Tak bardzo smutna ja

Mój tato umiera na raka. Teraz już tylko leży w łóżku, choroba odebrała mu władzę w nogach, każdy ruch sprawia mu wielki ból.Wiemy , że te święta będą jego ostatnimi i świadomość tego strasznie mnie przytłacza.Nie wiem jak będzie wyglądać wigilia...Będziemy go karmić na leżąco pewnie, ale nie o to chodzi...co będzie jeśli on zacznie lamentować, jeśli my nie wytrzymamy z żalu....Co zrobić, by te święta były dla niego naprawdę pięknie przezyte, jak mogę mu pomóc???:(Tak bardzo nie chcę by odszedł;(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość bardzo bardzo Ci wspolczuje
nie ma slow pocieszenia w takiej chwili 🌻

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wiesz ja w tym
roku straciłam dwie osoby z najbliższej rodziny (jedną przez raka) i też nie wyobrażam sobie tych świat.. pierwszych świąt bez nich :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Każde święta bez ukochanych - czy pierwsze czy dziesiąte- smutne są. I chyba nic tego nie zmieni. Jedyne, z czego możemy się cieszyć, że Ci, którzy odchodzą od nas z powodu choroby, już nie cierpią.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość moja mama...
też walczy z rakiem piersi.Jest po operacji usunięcia guza i węzlów chlonnych, teraz czekamy na wyniki badań i decyzję,jakie będzie dalsze leczenie.Nie dopuszczam do siebie zlych myśli i wierzę, że wszystko skończy się dobrze.Mam nadzieję, że to nie będą nasze ostatnie wspólne święta.Wiem jak jest Ci ciężko.Ale mimo wszystko trzymaj się.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Tak bardzo smutna ja
Łączę się w bólu z wszystkimi którzy mają chorych bliskich lub ich stracili...Dziękuję za dobre słowa.Trzymajcie się kochani...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość małgonia_kl
to straszne gdy masz tę świadomość, przykro mi ja straciłam dziecko w tym roku w sierpniu i nadal to przezywam ale wiem ze muszę być silna.A co do Ciebie i Twojego Taty...na pewno zróbcie wszystko to co zawsze karpia tego co zawsze, puście te kolendy które co roku lecą."Dajcie z siebie" jak najwięcej ale pamiętaj ze śmierć jest straszna dla nas tych którzy tu zostają oni - ci którzy juz odeszli mają spokój, nic ich nie boli nie martwią się.Wiem ze będzie wam cięzko ale śmerć bywa wybawieniem. Życzę Ci świąt rodzinnych i takich "na prawdę" trzymaj się

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość olenkaaaaaa22
Zapewne jestes Katoliczką więc powinnas w to wierzyć ze On nie umrze , On bedzie. bedzie zył ale w lepszym swiecie bo u Boga. I bedzie z Wami chociarz juz go nie zobaczysz ale bedzie a tam bedzie szczesliwy i bedzie na Was patrzyl a kiedys sie spotkacie w tym lepszym swiecie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
jakby człowiek nie chciał wierzyć w to, że bliska mu osoba będzie już szczęśliwa, to i tak żąl ściska i łzy się leją.... :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość olenkaaaaaa22
i to jest własnie WIARA oczywiscie łzy sie leją bo juz nie przytuli sie kogos kogo nie ma wsrod nas...to przykre bardzo i smutne ale to normalna kolej rzeczy trzeba mysles tak ze kiedys i tak spotkamy wszystkich ktorych TERAZ z nami nie ma.ale BEDA.tam na gorze

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Po prostu bądźcie z nim jak najwięcej, rozmawiajcie, dyskutujcie, opowiadajcie itp. Zróbcie jak najwięcej tych \"normalnych\" rzeczy, z których składa się życie. Po prostu bądźcie normalni, ale jak najwięcej z nim przebywajcie (jeśli mu to nie będzie przeszkadzało i męczyło). No i trzymaj się; niezbyt to dla Ciebie pocieszające, ale jego naprawdę już \"tam\" nic nie będzie bolało.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
rok temu mialam to samo :( tych swiat,w przeciwienstwie do poprzednich, kompletnie sobie nie wyobrazam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość moja żona
moja żona teżjest po operacji wycieli pierwś iwęzły chłonne lest już po naświetlaniach zabaczymy co będzie dalej jak na razie jast dobrze głowa do góry

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wiem ze moje slowa
pewnie nic nie zmienia...ale badz pelna wiary...dobra sranie w banie..moze lepiej badz silna i nie placz przy tacie ...bedzie mu jeszcze gorzej 🌻

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
W tym roku będą pierwsze święta bez mojego dziadzia, pamiętam jak w zeszłym roku schorowany (rak płuc) siedział przy stole ale jednak siedział, w lutym zmarł na moich rękach. Bedzie cięzko powstrzymać łzy przy wigilijnym stole... :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Tak bardzo smutna ja - Dwa lata temu opuściła mnie moja mama. Też na raka, długo chorowała ostanie 19 miesięcy też leżała w łóżku. Wszyscy w tym miejscu piszą że wiedzą co czujesz ale to brednia. Nikt nie wie. Przeżyliśmy razem dwie wigilie. Pamiętam że Mutinka najbardziej cieszyło jak dawałem jej jakieś drobne rzeczy do zrobienia:). Pokrojenie, obranie jakiejś głupiej marchewki:) Miała spory niedowład w rękach i trwało to, ale liczyło się tylko że czuła swój wkład w wigilię. Pamiętam sesję fotograficzna jaką zrobiliśmy układając się prawie wszyscy do jej łóżka. Daliśmy jej wtedy dużo bardzo drobnych przyjemności.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość klasyyyka
mój ttatuś tez zmarł, zginal w wypadku niespodziewanie, zdrowy 46 letni facet, teraz kazde swieta sa inne, moje zareczyny byly smutne a teraz wychodze za maz za 6 miesiecy i nie wyobrazam sobie tego dnia, trzymajcie sie cieploooooo wszyscy, ktorym przy stole wigilijnym bedzie brakowalo najblizszych osob!!!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Pokonać swój egoizm
Moja Mama chorowała na raka. odeszła w grudniu, parę lat temu. Wigilia bez Niej taka samotna, chłodna.. :( Dobrze, że córka mi została na tym świecie. Ale ja nie o tym, weszłam tu , żeby dać Ci troszkę siły czy inspiracji. Więc jak moja Mama tak już ciężko chorowała, to ja się wzięłam w garść, przestałam myśleć w pewnym momencie o tym, że MI smutno i co JA zrobię bez Niej. Zaczęłam myśleć tylko o Niej , żeby Jej było dobrze. Rozmawiałam z Nią o drobiazgach, które Ją cieszyły, z których składał się Jej normalny zwyczajny dzień. Pijałyśmy (przez pewien czas, póki mogła) razem kawki, rozmawiałyśmy o zwierzętach, ludziach których znałyśmy. Troszkę żartowałyśmy. Czasem udało nam sie obejrzeć wspólnie jakąś komedię ulubioną. Ten ostatni okres w życiu Mamy był najbardziej intensywnym naszym byciem razem ze sobą. Choć odeszła, cieszę się, że udało mi się wtedy zapomnieć o sobie i tak intensywnie po prostu z Nią być do ostatniej chwili, "odprowadzić Ją". Zrobiłam to z miłości do Niej, bo w duchu chciało mi się wyć, płakać, krzyczec "nie pozwalam Ci odejść, zostań ze mną, sama sobie nie dam rady!". Ale wiedziałam, ze byłoby to egoistyczne i podłe, że muszę i chcę pokonać mój zwykły ludzki egoizm, bo przecież gdyby Ona mogła, to nie zostawiłaby mnie. No to ja tak się rozpisałam, bo Ci współczuję i chyba mniej więcej wiem, co przeżywasz. Może to dla Ciebie będzie jakąś inspiracją, jakimś pomysłem: POKONAĆ SWÓJ EGOIZM dla ukochanej osoby, ponieważ ten moment jest trudny dla tej osoby, może trudniejszy niż dla Ciebie. Przez chwilę przestać myśleć o sobie i wczuć się w tą osobę, starać się żyć drobiazgami, normalnością (w takiej dramatycznej chwili jest to trudne, ale możliwe). Pozdrawiam ciepło.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Mój Tato
Mój Tato nie żyje już od ponad 2 lat, zmarł na raka. Rozumiem co czujesz, bo ja o chorobie Taty dowiedziałam się miesiąc przed Bożym Narodzeniem i był to dla mnie cios :( Kupowanie prezentu z myślą, że może to być ostatni prezent dla ukochanej osoby, wigilia w szpitalu, ech nawet jak o tym piszę mam łzy w oczach :( Jednak okazało się, że tamte świeta nie były ostatnimi były jeszcze kolejne, więc może w Twoim przypadku będzie tak samo.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość uwazam ze nie powinniscie
traktowac go jakby to byly ostatnie swieta. zawsze jest jeszcze nadzieja i ona umiera ostatnia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Mój tata zmarł ponad półtora roku temu. był alkoholikiem i rzadko bywał na świętach. ale w ostatnie przed swoją śmiercią przyszedł, elegancki, z prezentami. Płakał, kiedy czytałam Pismo Święte. Takiego go chcę pamiętać. Pierwsze święta bez niego były trudne. Teraz na raka choruje mój wujek, niedawno się dowiedziałam. przed chwilą dowiedziałam się, że raka ma moja przyjaciółka. To przerażające tak tracić bliskich. Ale zgadzam się z osobą, która pisała, że trzeba pokonać swój egoizm. To oni są najważniejsi!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×