Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

kulka882

facet na całe życie...

Polecane posty

Mój facet, obserwowałam go już od dziecka, wychowaliśmy się obok siebie, kocham go od zawsze, czasem przebywaliśmy w tej samej grupie osób, dominował wsród nas, był silny, czasem agresywny, mnie traktował różnie, jednak ciągło mnie do niego jak do nikogo ani wcześniej ani później. Po kilku latach jego stosunek do mnie nie zmienił się, on znalazł sobie dziewczynę, ja marzyłam o nim dalej, kiedy mijaliśmy się czasem na ulicy, nigdy na mnie nie spojrzał, widywałm ich czasem razem, wiedziałam ,że on jej nie zostawi ,że nie jest takim facete i dlaczego ona miałaby zostawić jego, przecież ten facet jest ósmym cudem świata, nie wypuści go z rąk. Straciłam go, straciłam szansę ,której tak naprawde nigdy nie miałam. Marzyłam o nim jednak zrozumiałam ,że to nic nie da. Znalazłam chłopaka, dziś o nim nie pamiętam, mieszkałam z nim przez prawie rok, gotowałam sprzątałam, martwiłam się, straciłam dziewictwo, orgazmu nie miałam nigdy. Usłyszałam gdzieś przelotem ,że facet o którym myślę od zawsze nie jest już z tamtą dziewczyną. Poczułam coś w sercu, ale przecież mam już swojego księcia, dałam spokój z tamtym choć zdarzało mi się o nim myśleć, dalej gotowałam i sprzątałam, pewnej nocy gdy tam nie spałam on przyprowadził sobie inną na noc. Dowiedziałam się o tym później. Serce mi pękło, powiedziałam mu tylko ,że ja bym mu tego nigdy nie zrobiła, i odeszłam,wróciłam do rodziców, płakałam i płakałam, bolało. Wtedy po kilku dniach, przypomniałam sobie o tym ,że mój facet (ten o którym piszę od początki listu) jest sam! Smutki po nieudanym związku i zdradzie zalałam wódką, z przyjaciółmi, wtedy pierwszy raz w życiu film mi się urwał, kiedy obudziłam się postanwiłam do niego zadzwoić,zostałam całkowicie sama przez chwilę, przemyślałam to i postanowiłam walczyć o swoje szczęście. Udało mi się z nim spotkać, alkohol dalej mnie trzymał, opowiedziałam mu o zdradzie, płakałam, wysłuchał mnie i odprowadził do domu. Obiecał ,że zadzwoni jutro, wytrzeżwiałam, siedziałam prz telefonie i czekałam, nie zadzwonił, nie dzwonił też przez kilka następnych dni. Jedak wkońcu się do mnie odezwał, przyszedł do mojego domu, i przychodził dalej, oglądaliśmy razem telewizję, obejmował mnie ręką, czasem przytulał, byłam szczęśliwa i czułam się bezpiecznie, po kilku tygodniach, byliśmy razem, wielu osobą to przeszkadzało, jednak ustaliliśmy ,że nic nas to nie będzie obchodziło i zostaliśmy tylko we dwoje. Seks był niesamowity, marzyłam o takiej bliskości całe życie, orgazmy też pierwsza klasa. Teraz między nami, też jest miłość, ale jest też ból, pewnego razu, uderzył mnie, innym razem szarpał za włosy, wiele razy latałam po ścianach, mówił ,że mnie zabije, ,że moge iść na policje, że wszędzie mnie znajdzie, powtraza to za każdym razem kiedy chcę go zostawić, czasem płacze, obiecuje, ja chcem z nim ,żyć, jednak co jakiś czas każę mu się wynosić. Dodam jeszcze ,że tamta dziewczyna aby od niego odejść zgłosiła się na policji, wyprowadziła z miasta, ja o tym wiedziałam ,jednak potrzebowałam silnego faceta ,który będzie mnie bronił, do tego marzyłam o nim i pragnełam go z całego serca. Kilka dni temu zgwałcił mnie, prosiłam i błagałam by przestał, chciało mi się żygać kiedy to robił, zaczełam mieć odruchy wymiotne, odsunął się odemnie, wtedy uciakłam do łazienki, przyszedł tam i gwałcił mnie dalej, podobno żałował, jednak nie umiał mnie nawet przeprosić. Nie zdrada mnie, robi dla mnie bardzo dużo, wybaczam mu, może dlatego ,że zawsze chce do mnie wrócić. Wiele razy bił mnie, wyzywał od najgorszych, aczkolwiek ,zawsze po alkoholu, na trzeźwo jedynie bywał chorobliwie zazdrosny. Dziś się go boje, kocham tak jak zawsze ale boje się żyć z nim, boje się ,że kiedyś skrzywdzi mnie, że mnie zabije ,że też będe uciekać z miasta, zrywać wszelkie kontakty bo znajdzie mnie wszędzie, nie mamy dzieci, nie jesteśmy też razem bardzo długo, chcem z nim być i boje się tego, nie moge myśleć ,że kiedyś zobacze go z inną, ładniejszą, że znów nie spojrzy na mnie kiedy spotkamy się na ulicy, że nie będzie mój a ja jego, będe z nim bo marzyłam o nim całe swoje życie, będe z nim dopóki mnie nie zdradzi, myśle jednak ,że nigdy tego nie zrobi, on nie jest takim facetem, myślę ,że tego jednego nie muszę się obawiać. Trzymajcie za mnie kciuki, może kiedyś mnie zabije i pójdzie siedzieć, tak się od niego uwolnie, bo wszystko mu wybaczam, chyba ze strachu a może z miłości. Pozdrawiam dziewczyny, które znają tę miłość, które są na tyle silne by odejść od faceta ,po pierwszym razie kiedy je skrzywdzi, pozdrawiam wszystkie szczęśliwe w swojim nieszczęściu i szcześliwe prawdziwie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×