Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość jak jak jak

Jak pomóc przyjaciółce której chłopak jest umierający?

Polecane posty

Gość jak jak jak

To cudowna, dobra dziewczyna a ma takiego pecha w życiu, że to szok:(:( Jej matka zmarla na raka piersi 2 lata temu i została sama z bratem. Bardzo się cieszyłam kiedy poznała Tobiasza, żartowałam sobie z niej, że i tak ją pewnie rzuci bo to taki typ lowelasa. Ale on kobieciarzem wcale nie był, połączyło ich coś fajnego, to się widziało, że im na sobie zależy. Zawsze wszędzie bywali razem, wszyscy traktowaliśmy ich jak pakiet. I wszyscy wiedzieliśmy też że Tobiasz jest chory. Nie wydawało się to jednak tak poważne jak mówił, wyglądał dobrze i oprócz tego, że nie jadł zbyt wiele i nie pił alkoholu to był całkiem normalny. Rok temu jego stan się gwałtownie pogorszył, lekarze jednak dawali szanse na operację. Nie leżał w szpitalu, ale oczywistym było, że czuje się coraz gorzej i jak najszybciej musi mieć przeszczep. Mydlono oczy nam, mydlono oczy jego rodzinie, a on był coraz słabszy. Ostatnio trafił do szpitala. Znika w oczach... Staramy się o tym nie mówić głośno ale on po prostu umiera. A mojej przyjaciółki nie poznaje... Zachowuje się jakby zwariowała. Z jednej strony siedzi ciągle u niego w szpitalu i tłumaczy mu że wyzdrowieje, a z drugiej..? Ostatnio ciągnęła mnie na zakupy żeby wybrać coś w czerni. Rozumiecie to? Żartowała sobie z tematu! Albo leżałyśmy sobie u mnie kiedy wypaliła, że ona i tak odejdzie razem z nim. Gapi się w jeden punkt, mówi do siebie, płacze i żartuje na przemian... Boje się o nią. Co mam robić teraz? Co mam robić jeśli to..to się stanie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mozesz wiele
ale przede wszytskim jej "pilnowac" byc blisko, ale umiec tez uszanowac jej smutek kiedy bedzie chciala byc sama.... ( ale Ty musisz czuwac) i nie mowc ze kiedy bedzie jeszcze dobrze, bo to najgorsze co mozna powiedziec. trzeba po prostu przy niej byc.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Nic na siłę
A może pozwól jej umrzeć... najpierw mama, teraz ukochany... Ja bym się nie podniosła ;(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ciekawa.........
...masz po prostu przy niej być...nie zabierzesz jej bólu,cierpienia,ale musi wiedzieć że w trudniej chwili może na Ciebie liczyć

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jak jak jak
staram sie przy niej być, ale to czasem nie możliwe.. wiesz jak ja sie boje jak nie odpisuej mi na sms lub nie oddzwania? boje sie ze kiedy sie o tym dowie bedzie sama i zrobi sobie krzywde... wszyscy bardzo to przezywamy, ale jej bol musi byc niewyobrazalny. mial byc slub, a bedzie pogrzeb...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość taka_jedna_jedyna
bądź przy niej, słuchaj, słowa pocieszenia i tak nic nie dadzą -a mogą tylko rozzłościć (przynajmniej ja nie lubię być pocieszana). Powiedź, że musi być silna dla niego, że on ja tak kocha, że chciałby by ona była szczęśliwa, by się przy nim uśmiechała. Czasem wystarczy razem popłakać, czasem przytulić. wszystko zależny od tego w jakim jest nastroju, jaki ma charakter...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ...XYZ....
postaraj ja umuwić z rozmowę z psychologiem albo sama z nia porozmawiaj ze sie o nia martwisz itp. Ratuj tą dziewczynę bo może naprawde coś sobie zrobic

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wiadomo ze najlatwiej
tylko rodzina i bliscy sa w stanie zatrzymac ja tutaj. musi miec cel, ktory bedzie trzymal ja przy zyciu, kory pozwoli sie jej podniesc po tym co przeszla. moja przyjaciole przy zyciu trzymalo malenkie dziecko, to dla niego zyje. wiem, ze gdyby nie bylo dziecka nie podnioslaby sie nigdy z takiej tragedii. bolu jaki bedzie czula opisac ani zrozumiec sie nie da. dla niej swiat sie zatrzyma, wszystko straci smak i sens. ciezko w takiej chwili znalezc jakiekolwiek wyjscie. byc moze ma jakas rodzine, rodzenstwo, ktore bez niej sobie nie poradzi? w tym musi widziec swoja szanse.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Nic na siłę
A jest szansa na to, żeby zaszła teraz z tym chłopakiem w ciążę?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jak jak jak
No ona nie ma w sumie nikogo, ma brata ktory ma juz wlasna rodzinę.. Tobiasz był dla niej wszystkim, jedyna rodzina dla niej to byli jego bliscy, których uwielbia. Myślałam o pomocy psychologa, ale ona za chiny ludowe nie pójdzie do specjalisty... Twierdzi, ze sobie radzi. Ale ja widze, ze jest inna, ze zachowuje sie jak szalona niekiedy..:( :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jak jak jak
Nie ma szansy aby zaszła z nim w ciąże. Zdecydowanie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość moniqa7_7
straszne... wspoczuje i 3mam kciuki za Tobiasza- zdrowiej! masz dla kogo zyć!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wiadomo ze najlatwiej
nie wiem czy celowe zajscie w ciaze to dobre wyjscie. im dziecko urodzilo sie miesiac przed wykryciem choroby, wiec wyjscia nie mieli, choc mysle,ze i tak by sie na nie zdecydowali. jednak wiem jak dzis jej ciezko jako samotnej matce. pomagamy jak mozemy, ale niestetyw naszym kraju lekko nie jest.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wiadomo ze najlatwiej
kazdy przewya takie chwile jak potrafi. brat powinien poswiecic jej wiecej czasu, byc moze ma dzieci, ktore kochaja ciocie. nie powiedziane, ze ona cos sobie zrobi. byc moze tak mowi, napewno bedzie cierpiec ogromny bol, ale moze ma jakas blokade, ktore nie pozwoli jej tego zrobic. chlopak powinien z nia porozmawiac i powedziec, ze chce aby zyla i byla szczesliwa. to poczatkowo traktuje sie jak pierdole, ale w pozniejszym czasie nabiera znaczenia. pierwsze pol roku jest letargiem, caly pierwszy rok jest bardzo ciezki. pozniej zaczyna sie cos czuc. nie jest to szczescie, ale nie jest tez matnia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jak jak jak
jestem przerażona tym co będzie... on ją kocha ponad wszystko i nawet nie macie pojęcia jakie to straszne... rozmawiałam z nim kilka dni temu i mówił jak on bardzo nie chce umierać. poryczałam się oczywiście. Życie jest takie kurwa niesprawiedliwe, że szok. To tacy dobrzy ludzie, a spotyka ich takie nieszczęście...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wiadomo ze najlatwiej
pewnych spraw sie nie przeskoczy. w kazdym razie bedzie jej potrzebne wsparcie i nie tylko przez pierwsze dni, ale miesiace. wystarczy usiasc razem i poplakac. poza tym zawsze jest jeszcze nadzieja.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zajaffka
a po ile oni maja lat

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jak jak jak
nadzieja niknie... walka z czasem. jego organizm jest bardzo słaby i nie kwalifikuje sie do przeszczepu. jesli nie bedzie przeszczepu to umrze. :(:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jak jak jak
on ma 27, ona jest w moim wieku znaczy sie 22

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wiadomo ze najlatwiej
pozytywne myslenie i nadzieja sa w stanie zdzialac naprawde wiele. niech sie nie poddaje. trzeba wierzyc do konca. ja bym sie nie poddawala. jesli wszyscy beda go wspierac chlopak zlapie wiatr w zagle.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zajaffka
taki mlody :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jak jak jak
no przeciez jego rodzice ani ona sie nie poddaja, wmawiaja mu ze musi byc silny, klada wielkie pieniadze na klinike... Ale nawet lekarze nie daja mu wielkich szans. Translantologia jest w Polsce do dupy...:(:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość emi_369
13 tygodni i 6 dni temu zmarł mój chłopak. był najwiekszym szcesciem miłościa mojego życia...., wsparciem, przyjacielem i doradcą... cudownym człowiekiem!!!!!!!! ja zanim zmarł zachowywałam sie podobnie jak twoja kolezanka. Bo do końca wierzy sie że bliska osoba bedzie żyła! dopiero jak widzisz że ten oddech przed chwila był ostatni to w tym momencie umiera nadzieja. a to kupowanie czarnych ubrań- to jest działanie rozumu. To jest straszne ale ja też tak chciałam żeby ŻYŁ!! ale jak widzisz że kochana osoba staje sie coraz słabsza... i słabsza to tam w środku jest zaprogramowane takie myślenie- że może być źle już niedługo- chociaż tak bardzo nie chce sie tego!!!! a po śmierci bliskiej osoby marzy sie tylko o tym żeby coś się stało- żeby coś na ciebie spadło, żeby samochód potrącił. Każdego dnia na to czekam. a trzyma mnie jedynie Bogobojność. Chce trafić tam gdzie mój chłopak. Jeżeli on cierpiał- to ja tez musze. hociaż tak nie moge sie doczekać smierci- aż znowu bedziemy razem!! ale mam pszyjaciół..mam też rodzine. Ale to przyjaciele są najważniejsi żeby przegadać że trzeba sie trzymać. Musisz być z nią. Dużo rozmawiać. Nie zostawiaj jej- bo NAM osieroconym jest bardzo ciezko żeby mieć siłe dalej żyć

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jak jak jak
współczuje, naprawdę:(:( aż się poryczałam, po raz setny w tym tygodniu. wiecie co? jak byłam z nią w szpitalu to siedziała na jego łóżku i opowiadała mu jak będzie wyglądał ich ślub i ich dom, że pojadą długie wakacje. wiecie jakie to okropne kiedy wszyscy wiedzieliśmy, że to kłamstwa? nie zapomne tego uśmiechu na jej twarzy do końca życia.. ona się tak nie uśmiecha. to jakiś horror.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wiadomo ze najlatwiej
sile czerpie sie z otoczenia od bliskich nie tylko rodziny, ale i przyjaciol. on musi wiedziec, ze jest kochany, ze nie jest sam i ze nic zlego go nie spotka. to tylko etap jakies podrozy gdzie na koncu i tak wszyscy beda razem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wiadomo ze najlatwiej
dlaczego klamstwa? moze ona w to wierzy, moze dla niej jest to celem moze takie marzenia daja jej i jemu sile? jesli ona w to wierzy to nie sa klamstwa. byc moze ty juz stracilas nadzieje, ale oni sie kochaja i wciaz ja maja. i kto wie co taka wiara moze zdzialac. kto nie walczy nie wygrywa.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jak jak jak
zyczylabym im zeby bylo wlasnie tak jak w jej marzeniach:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wiadomo ze najlatwiej
ja uwazam, ze ma szanase i to duze tym bardziej, ze ma kogos kto go kocha i wierzy w to razem z nim. medycyna idzie do przodu, dzieja sie rozne rzeczy,ktore nie zawsze da sie wytlumaczyc trzeba miec tylkow sobie silna wiare i marzenia. autorko tez powinnas ja miec w sobie. ludzie chorzy bardzo dobrze wyczuwaja co mysli i czuje otoczenie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jak jak jak
nie chce mówić tu publicznie szczegółów jego choroby bo to nie jest cos tak powszechnego jak no nie wiem.. choroby serca. po prostu musi miec przeszczep jednego z organów, natychmiast. mial juz jeden przeszczep 7 lat temu dlatego teraz rokowania sa gorsze bo i jego organizm słabszy. niestety wątroby nie ma juz od roku, a on jest bardzo, bardzo słaby.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×