Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Heavenly Creature

Zabito we mnie uczuciowość.

Polecane posty

Gość Heavenly Creature

Kochałam. Kochałam raz tak mocno, że byłam gotowa umrzeć za niego. Wiele lat. Zabił mnie jednym ruchem, przestał odpowiadać na smsy, telefony, maile. Bez wytłumaczenia, choć wiedział, że kochałam go bardziej niż własne życie. Wiem, że żyje i ma się świetnie. Po długich miesiącach walki ze sobą, rozpaczy i łez pozwoliłam zakiełkować nowemu uczuciu. Znajomość trwała kilka miesięcy. Gdy odważyłam się dać do zrozumienia, że może czuję coś więcej niż przyjaźń, zgaszono brutalnie we mnie najmniejszy cień nadziei, zimnymi słowami obojętności. Stało to się dziś, niedawno. Rozpłakałam się, a potem nagle zrozumiałam, że nic nie czuję. Obojętność, ale taka ponura, przytłaczająca. Nie mam nadziei. Nie jestem piękna. Dobiegam 30-stki i mam złamaną duszę. Łudziłam się 30 lat, że ktoś odpowie na gorące wołania mojego serca. Teraz nie ma we mnie nic. Już nigdy nie otworzę przed nikim serca, jeśli serce mnie oszuka i poczuje coś, ukryję to tak głęboko, że nikt się nigdy nie dowie. Podobno nadzieja umiera ostatnia. Moja umarła dzisiaj...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość
czytaj mniej romansów :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość głupoty
"dobijam 30 i mam zlamana dusze. Ludzilam sie 30 lat ze ktos odpowie na gorace wolania mojego serca" jak mialas 2 latka to tez sie ludzilas? :P pieprzysz jak potluczona :D ps. przegralas zycie :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
przykro mi,choc wiem doskonale jak to jest,dac siebie i zyskac tylko obojętnośc.Nie dam ci niestety żadnej rady,trzymaj sie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ja przez takie przeboje jak ty
trafilam do psychiatry....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kochanie nikt nie zabił niczeg
o w Tobie. bo to w Tobie to zawsze było jest i będzie. Byłaś mu obojętna, ale Ty czułaś do niego miłość. To c i będzie. Byłaś mu obojętna, ale Ty czułaś do niego miłość. To czyja to była miłość? Twoja, skoro on Ci jej nie dawał. A więc miłość masz w środku. Przestań opierać całego swojego życia na inych ludziach, ludzie mają być tylko dodatkiem. Ty musisz zbudować stabilne podstawy, być sobą, odanaleźć siebie, pokochać a miłość przyjdzie sama.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Heavenly Creature
Natalio dziękuję za zrozumienie. A do szyderców: Wam, pięknym, wesołym, zdrowym i ze szczęśliwym usposobieniem, łatwo jest wyszydzić kogoś, kto już nie ma nadziei. Kiedyś wierzyłam, że leżącego się nie kopie. Dziś wiem, że to tylko puste słowa.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość
Słońce, porzuć patos :) witamy w "real life" Ja nie szydzę, po prostu chcę Ci uświadomić, że książę na białym koniu prawdopodobnie nie istnieje, więc nie ma co czekać na wielką, szaloną miłość. Warto natomiast rozejrzeć się wokół - może ktoś, na kogo czekasz jest na wyciągnięcie ręki? Powodzenia, nie dramatyzuj.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Obserwejszyn
zawod miłosny jest najgorszym przeżyciem zaraz po śmierci bliskiego człowieka. Bez dyskusji. wspólczuję. znam niestety ten stan.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Proponuję powrót z chmur na ziemię. Założenie podstawowe. Związek pomiędzy dwoma osobami płci przeciwnej (chociał chyba nie tylko) opiera się na dobrowolnej chęci byca razem OBYDWU stron. Jeżeli ktoś nie chce z nami być to należy uszanować jego święte prawo wyboru z kim chce przeżyć swoje życie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Heavenly Creature
Do: ja przez takie przeboje jak ty Kochana, ja trafiłam do szpitala psychiatrycznego na miesiąc. To, co tam przeżyłam, zostanie we mnie na zawsze. Widziałam, jak schizofrenik podciął sobie żyły blaszaną popielniczką i krew zalała całą podłogę. Widziałam ludzi w pasach, wrzeszczących całe dni i noce, aż ci "bardziej normalni" dostawali świra od samego słuchania. Widziałam pustkę w oczach. Wszyscy to ludzie okaleczeni... Mam swoje własne "wspomnienia z domu umarłych" jak u Dostojewskiego i wiem, że odkąd złamano mi duszę, należę do ludzi, który są "po drugiej stronie"...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Heavenly Creature
Życie po życiu Ja nie umarłam dlatego, że nie chciał mnie jeden, drugi czy trzeci... Mnie nie chciał NIGDY NIKT przez CAŁE życie. Moja matka nie żyje, ojciec jest wobec mnie obojętny, brat działa rozmyślnie na moją szkodę, NAWET wśród rodziny dalszej i bliższej NIKT się mną nie interesuje. Od tego naprawdę można zwariować, wiedząc że na końcu podróży NIKT NA CIEBIE NIE CZEKA...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ja przez takie przeboje jak ty
Tak samo jak ty po wielu misiacach odzyskiwania spokoju po poprzednim zwiazku,spotkalam kogos na mojej drodze...Ciezko bylo mi zaufac.Jak juz poczulam cos, uslyszalam..przykro mi ale nie czuje tego co ty.. Zamknelam sie w domu, plakalam w kazdym miejscu publicznym, nie potrafilam ludziom patrzyc w oczy,rozmawiac z nimi. Spalam max 2 godziny, reszte nocy kiwalam sie jak osierocone dziecko, plakalam. Poszlam do psychiatry.Juz na wejsciu plakalam a lekarz mnie uspokajal pol godziny. Bez lekow bym zrobila sobie krzywde.Jestem sama, nie wierze w milosc juz

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Heavenly Creature
ja przez takie przeboje jak ty Boże, jak dobrze Cię rozumiem. Każde Twoje słowo przeżyłam we własnym wnętrzu. Napisz może chociaż, jakie leki Ci przepisał psychiatra, bo ja już nie wiem jakich się chwytać...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ja przez takie przeboje jak ty
Wiesz co ja zmienialam leki kilkakrotnie. Siedzialam 1,5 godziny u lekarza za 1 razem i beczalam.na pewno jakies ci przepisze odpowiednie dla ciebie. Mnie zmusila jedna konkretna sytuacja do pojscia do lekarza. Po wielu bezsennych nocach, zmusilam sie do wyjscia na zewnatrz.Postanowilam skonczyc z uzalaniem sie. Poszlam do klubu z kolezanka ( jedyna ktora mi wtedy zostala).Tam dosiadlysmy sie do jej znajomych.One rozmawialy a ja siedzialam ze spuszczona glowa. W koncu jedna mnie zapytala co jest ze mna, wyszlam do toalety...siadlam na podlodze ,wylam nie wiem jak dlugo.Wyszlam ,zamowilam taksowke i spalam 2 dni..po tym stwierdzilam, ze zaczyna sie u mnie powazna choroba.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość druuuuuuuuu
Przecież miłość nie jest racjonalnym wyborem, to dlaczego masz pretensje do kogoś, że nie odwzajemnia twych uczuć. Gdy ja stwierdzę, że Cię kocham, a Ty mnie nie, to powinienem mieć do Ciebie żal?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ja przez takie przeboje jak ty
ja nie mam pretensji ze ktos do mnie nic nie poczul...nie o to chodzi..Boli wlasnie to ze ktos nie odwzajemnil uczuc po raz kolejny

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość druuuuuuuuu
Na tym polega poszukiwanie "drugiej połówki", może być wiele "nieudanych prób".

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Spraw sobie psa
... Naprawde warto.. .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ja przez takie przeboje jak ty
owszem ale jak sie mialo facetow psycholi i w koncu trafiasz na fajnego faceta, ktory jednak nic nie czuje...czasami to przerasta

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Heavenly Creature
ja przez takie przeboje jak ty Jak wygląda teraz Twoje życie codzienne? Ja budzę się rano, płacząc, że kolejny dzień męki przede mną, zmuszam się do pójścia do łazienki i umycia zębów, każdy swój ruch tłumaczę sobie jak dziecku: "podnieś rękę ze szczoteczką", "teraz górne zęby", "teraz dolne", "wypłukać i wypluć".... jestem jak automat... I od rana do wieczora łykanie psychotropów, bez tego tak samo jak Ty zrobiłabym sobie krzywdę. Zresztą na początku leczenia i tak pocięłam sobie nogi żyletką. Rano Amitriptylinum, w południe też, wieczorem Lerivon, w ciągu dnia Chlorprothixen, dzisiaj nie działa na mnie nawet Relanium, połknęłam chyba 5 tabletek i nadal nie mogę powstrzymać łez, czuję się jakbym opłakiwała zmarłe wewnętrzne moje dziecko. Dzisiaj szala goryczy się przelała i zaczynam rozumieć tę piosenkarkę Dalidę, która zanim połknęła 120 tabletek nasennych i popiła je whisky, napisała na kartce: "Wybaczcie mi, ale życie stało się NIE DO ZNIESIENIA..."

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ja przez takie przeboje jak
U mnie depresja narastala z kazdym dniem. Byl taki moment, ze wierzylam ze sama sobie dam rade. Mialam 1-2 dni lepszego humoru, potem kilka tygodni zalamki. Przestaly mnie interesowac sprawy rodzinne. Nie uczestniczylam w zyciu rodzinnym. Nie interesowal mnie moj brat, moja siostra, ich problemy, ich radosci...w koncu kompletnie nie wiedzialam co u nich sie dzieje. Mowili do mnie- mi wylatywalo 2 uchem. Kiedys mialam z nimi swietny kontakt. Przestali mnie interesowac znajomi, zamykalam sie w sobie. Na kazdym spotkaniu milczalam, tlumaczylam ze zle sie czuje az w koncu sie odcielam. Pozrywalam tez kontakty, nie odpowiadalam na smsy, telefony. czesc z nich uznala, ze ich olalam. Zaczelam palic tony fajek, ciagle kawa-fajka-fajka-kawa...schudlam 11 kg. Zadbana dziewczyna przemienila sie w monstrum. Paznokcie poobgryzalam do krwi. Ludzie zaczeli mowic ze cos ze mna nie tak..nie dziwie sie..Czulam do siebie obrzydzenie. Uwazalam sie za najbrzydsza, najglupsza kobiete na ziemi, ktora nie zasluguje na jakikolwiek szacunek i zainteresowanie 2 osoby. W pracy zaczelam plakac ukradkiem w wc,zaczelam unikac kolezanek w pracy, mieli mnie za dziwaczke i odludka.. Siedzialam calymi wieczorami i plakalam .. Poszlam do tego psychiatry..jest o tyle lepiej ze nie mam tendencji samobojczych ale czuje straszna obojetnosc

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ja przez takie przeboje jak
a bralam zoloft, gidazepam,ridazine

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość N i e normalne

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ziaajaaaaa
autorko ja mam tak samo, teraz zaczelam sie z kims spotykac po paru latach nieprzespanych i przeplakanych nocy, wiele dni w traumach i depresji, powoli z czasem moze jakos sie w stanie przelamac bede sama w sobie... takze doskonale cie rozumiem, choc tamto uczucie- bezsensowne- probowalam ratowac na prozno, zagaszam, bo widze ze to nie dla mnie by bylo( gdyby ktos az tak sie nie zmienil,botowa bylabym rzucic sie z mostu za niego)...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Może staraj się rozmawiać. Wygadaj się do kogoś. Masz jakąś przyjaciółkę? Czasem, jak przychodzi depresja nie widzimy nikogo, czujemy się same, a często to nieprawda. Czasem to nie ludzie odsuwają się od nas, ale my od ludzi. Jeśli nie masz nikogo bliskiego pisz tu na kafe. Rozważ też pójście do psychiatry a potem psychologa.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×