Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość magdalka0

pomóżcie - bo mam pustkę i w sercu i w głowie.....

Polecane posty

Gość magdalka0

Mam prośbę - jak oceniacie ta sytuację - pomóżcie mi podjąć jakąś decyzję.... Jestem od ponad 3 lat mężatką, mam wspaniałego 3-letniego synka. Na początku wszystko pięknie się układało - z mężem, z domem, z pracą.... Z czasem wszystko zaczęło się psuć...Między mną i mężem - dużo z mojej winy - przynajmniej tak On mi za każdym razem mówił. Od roku to już koszmar - każdy jego powrót z pracy okupiony był awanturą. Zawsze byłam sama z małym - on na palcach jednej reki mozna by policzyc kiedy pomagał mi w domu i przy dziecku. Oskarżał mnie o to - ze mam problem z alkoholem - opowiedział o tym wszystkim znajomym - rodzinie - podczas gdy to on codziennie pije piwo. Nie mówie - że piwa nie piję - bo robię to - kiedy są u nas znajomi, jakieś urodziny - itp. Ale on zarzucał mi - że jak wraca z pracy to ja jestem " pod wpływem". Z ręka na sercu - nigdy nie byłam. Na każdy mój zarzut - jakikolwiek - gdy prosiłam go o pomoc - mówiłam, żeby więcej mi pomagał - reagował tym - że jestem złośliwa. Wyzywał mnie od wrednych bab, od czarownic, itp... Od jakichś 3 miesięcy jestem kłębkiem nerwów. Dwa tygodnie temu czara goryczy się przelala - powiedziałam mu, że ma się wyprowadzić. Nie chciał(mieszkanie jest moje) więc to ja powiedziałąm - że wychodzę. Ubralam małego i wyszłam - w tym czasie - moja mama i jego do tego wszystkiego się wtrąciły - i wyprowadził sie. Mieszkamy osobno już 2 tygodnie. On prawie codziennie przyjezdza do synka - ale nie rozmawiamy - a jesli już to o piieniądzach ( ma do mnie pretensje, że załozłam osobne konto - kiedy nasze wspólne mi zablokował). I kazda nasza rozmowa kończy się kłótnią. Na przykład dziś - przyjechał po małego, żeby zabrać go do swojej mamy - mówi mi zeby Mały u Niej spał - ja na to - że się nie zgadzam. Syn poszedł w tym roku do przedszkola- ciągle choruje - mówię mu - że znowu dziś kaszlał pół nocy - że ma goraczkę i że ja już nie mogę zwolnienia wziąć z pracy - bo pół miesiąca byłam prawie- na co on odpowiada - że w poniedziałek mogę go zawieżć do jego mamy - odpowiadam - że nie chcę - żeby mi wypomniała to potem( bo przy ostatniej naszej rozmowe mi to wypominała - że się małym opiekowała - że ja miałam zawsze tyle czasu, itp - ( myślę sobie - jakiego czasu skoro pracuję prawie na 2 etaty...)... A On znowu - że go okłamuje - że jestem wredna itp.... Zaczął znowu przy małym krzyczeć... Poiwiedziałam - żeby się do mnie przy dziecku nie odzywał. A on dalej. Mały już jest przejęty całą sytuacją - widzi co się dzieje. A z mężem nie ma rozmowy - za każdym razem jest tylko jego monolog. Nie wiem co robić...Nie wiem czy jeszcze chce żeby wrócił? Dobrze nam samym z Małym. Nie ma awantur - kłótni i krzyku. Czasem jest ciężko - ale i tak lepiej niż było. Brakuje mi tylko kogoś do rozmów - do wypłakania się...Nie jestem osobą, która potrafi być sama. Zawsze miałam wielu przyjaciół - ale odkąd jestem żoną - wszyscy przyjaciele się potracili - między innymi dzięki mężowi.... Wiem, że na podstawie tych kilku zdań trudno Wam bedzie ocenić - ale proszę o jakąkolwiejk radę. i dziękuję

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość magdalka0
chyba nikt odpowiedzieć nie chce....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
rozwod, ustalenie wysokosci alimentow to cham i dupek-nie ma co do niego wracac, dziecko tylko na tym straci patrzac na wasze relacje, o Tobie nie wspomne

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość magdalka0
Tamari - nie mam na to siły - nie umiem być sama.... Nie wiem czy sami damy radę.... Dziękuję Ci że odpisałaś....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość rozwódka wesoła
Wiesz, decyzja o rozwodzie jest najprostsza.. Ja z Twojej wypowiedzi nie zrozumiałam o co mu chodzi, może zapyta na spokojnie jak on widzi Wasze małżeństwo, czego by oczekiwał...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość rozwódka wesoła
zwróc uwage, ze 1. on krzyczy - wiec w nim jest jakas frustracja, z czymś sobie nie radzi, skoro tak emocjonalnie/agresywnie reaguje 2. Mówisz, że pracujesz jak na 2óch etatach - może on zdaje sobie sprawę, zabierając małego do mamy, chciał Cię odciążyć

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Tylko jedno mnie zawsze w tym wszystkim zastanawia - dlaczego zawsze kobieta orientuje sie za późno z kim się zadała? Ok, miłość miłością, ale nawet będąc zaślepionym to można zauważyć pewne sprawy :o. Tak jak pisze Tamarii, odejdź od niego. Co mogą Ci poradzić obce Ci osoby? Masz rodzinę, masz pewnie jakiegoś przyjaciela/przyjaciółkę - ich się pytaj, ich proś o wsparcie. Najgorsze co może być to trwanie w chorym związku i krzywdzenie tym dziecka i siebie. No i pewnie będzie coraz gorzej, bo on najwyraźniej Cię nie trawi, na pewno nie kocha już (jeśli kiedykolwiek kochał). Albo kocha, tylko nie potrafi okazywać miłości i najprawdopodobniej nie będzie nigdy potrafił. Nie wiem tego, to ty wiesz jak jest.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość buond
Przeczytaj to, co napisałaś i pomyśl, co poradziła być komuś na coś takiego. Czy chcesz, żeby wrócił? Czy on nie wystawia sobie wystarczających "referencji" w tym co opisałaś - oskarżaniem Cię o rzeczy nie mające nic wspólnego z prawdą, w dodatku wobec innych znajomych, rodziny. Nie chodzi o to, żeby bawić się w Dulskich, ale nawet gdy problem rzeczywiście jest, to jakoś wydaje się brakiem szacunku takie rozpowiadanie. Co dopiero kłamliwe. Jakaś dziwna ta miłość w jego wykonaniu. Bardzo dziwna.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
"nie mam na to siły - nie umiem być sama.... Nie wiem czy sami damy radę...." Reszta populacji męskiej chyba nie wyginęła jeszcze :o?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość magdalka0
Tamari - ja nie należe do piękności - więc boję sie ,że zostanę sama - a nie potrafię tak funkcjonować....zawsze miałam wielu przyjaciół, a teraz jestem sama....tego się boję - że zopstanę sama....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ja tu zadnej milosci nie widze autorka tez nie napisala, ze go kocha chodzi o sam fakt bycia z kims, ojcem swojego dziecka, z zachowaynym modelem rodziny i stabilizacja tyle ze to sie nie oplaca w tym przypadku, no chyba ze ktos chce stwarzac pozory i byc nieszczesliwym

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość magdalka0
rozwódka wesoła - On sobie nie radzi - z moimi zarzutami - uważa - że za wszystkjo co złe odpowiadam ja - wiele razy go pytałam - co zrobiłam nie tak - co mam poprawić- miał milion odpowiedzi - ale kiedy pytałam co - on mógłby poprawić - nie było odpowiedzi

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość rozwódka wesoła
Słuchaj, my znamy Twoją relację, ale jak on czuje to, co ty robisz. Napisałaś, ze było Wam razem dobrze - pojawiło się dziecko, obowiązki, praca. Taka sytuacja zawsze jest trudna - dla obojga. Bo skoro Ty jesteś z dzieckim, on czuje się zobowiazany na Was zarobić. Dla mnie dobro odejścia w tej sytuacji nie jest tak oczywiste, zastanów się na spokojnie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ok nie bedziesz sama a bedziesz samotna i tak z kims kto Cie nie rozumie i nie szanuje nawet jako nie pieknosc masz szanse na lepsze zycie z kims innym tylko musisz uwierzyc:) i sie odwazyc na to, dla dobra dziecka i swojego nie badz z kims takim

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość rozwódka wesoła
On nie widzi w sobie winy - tak jak Ty nie widzisz w sobie. JEżeli uważasz, ze Ty wszystko zrobiłaś ok, to jedno Ci powiem, z doświadczenia, jesteś w błędzie. Nie ma ludzi ideałów. Spróbuj nam teraz, a właściwie sobie, odpowiedzieć, co Ty mogłaś zrobić nie tak - może to pomozę zrozumieć jego pkt widzenia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jak sobie nie dasz rady ??? A do tej pory jak było, skoro Ci nic nie pomagał, albo niewiele ?? Tak, jak ktoś radził, spytaj się, jak on widzi wasze dalsze życie, małżeństwo, jeśli tak ma być, jak do tej pory - to chyba lepiej się rozstać. Może reaktywujesz swoje przyjaźnie ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość rozwódka wesoła
Jestem 5 lat po rozwodzie, sama. Spotykałam się, ale każdy uciekał, gdy dowiedział się, ze mam dziecko lub gdy zdał sobie sprawę z odpowiedzialności. Mężczyznom trudno kocha się swoje dzieci, co dopiero cudze...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość magdalka0
Ja swoją winę widziałam zawsze - i zawsze się do niej przyznawałam - i chciałam sie zmienić. Wielu rzeczom jestem wina- naprawdę - ale za każdym razem - pytając jego - słyszałam - że uderzył - bo go sprowokowałam - że krzyczał - bo go sprowokowałam. Kochalam go kiedyś - i nadal mam do niego szacunek - bo gdyby nie on - nie miałabym synka - ale teraz nie wiem już czy nadal go kocham - ale boję się zostać sama

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość magdalka0
rozwódka wesoła - jeśli możesz napisz do mnie. myślę o rozwodzie bardzo poważnie - tylko brak mi ludzi , przyjaciół którzy mi cokolwiek podpowiedzą

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość rozwódka wesoła
u mnie było identycznie też uderzył

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość rozwódka wesoła
Wiesz, wolę tu pisać... Nie mam siły na korespondencję regularną, mówienie o emocjach zawsze jest ciężkie, męczące... Jeśli więc będziesz potrzebowała wsparcia, napisz tutaj, postaram się odpisać...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość maghdalka0
Wiesz - najgorsze jest to - że nie wiem czy to naprawde była moja wina- bo on każdym razem twierdził - że to ja go sprowokowałam....moze faktycznie za dużo powiedzialam.... on do wszystkich znajomych mówi - że chce ten związek uratować - ale tak naprawdę nie robi nic - tylko całą winą obarcza mnie....po dzisiejszym dniu - chyba wolę być sama - tylko tak się tago boję...dziękuje że odpisujesz

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość rozwódka wesoła
Ciężko Ci będzie znaleźć kogoś... Jesli zamierzasz odejść, to jedynie w sytuacji, gdy będziesz pewna, ze sama dasz sobie radę. Zastanawiałaś się, czemu jemu zależy na poprawieniu relacji w Waszym związku... może rzeczywiście Cię kocha, ale macie problem z komunikacj ą..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×