Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Dość__

Mam wszystkiego dość

Polecane posty

Gość Dość__

Jak w temacie-mam wszystkiego dość, nic mi się nie układa. Nie będę wnikać w szczegóły. Chodzi mi o to, jak nabrać dystansu do tego, co się dzieje ("ciągle coś") i nie dawać odczuć innym ludziom, że jestem nieszczęśliwa, żeby ich nie zniechęcać do siebie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość iwaneczka
to zakładaj " maskę" z uśmiechem i po sprawie ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Dość__
Ale to prędzej czy później i tak wyjdzie. Jak długo można udawać dobry nastrój?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość iwaneczka
oj można można jak się potrafi..... kiedys tak robiłam przez kilka lat :) nie jest to dobre rozwiązanie, bo lepiej się dzielić swoimi smutkami czy tez obawami.... wtedy łatwiej znaleśc pomocną dłoń ......

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Dość__
Niby tak... teoretycznie. Z reguły ludzie uciekają, gdzie pieprz rośnie, jak tylko zwietrzą problem. Albo po prostu się zniechęcają.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Dość__
Może jednak macie jeszcze jakieś alternatywne sposoby na możliwość ukrywania smutków - dopóki się ich nie rozwiąże?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość @ up
podnoszę

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ati 18
Też mam dość

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Do dość_
Możesz podać gg?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ati 18
Nie mam .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Do Dość_
Mail ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ati 18
Mam ale po co podawać? Tu też można rozmawiać

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jak dla mnie lekarstwem jest dużo zajęć. Mam jedynie trochę czasu dla znajomych i zawsze tryskam dzięki temu pozytywną energią :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Do Dość_
Jak wolisz,ale tu nie wszystko mogę powiedzieć

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ati 18
hmmm01 ma rację ale jak długo tak można

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Do Dość_
Nieliczni tak potrafią,gratulacje,trzymaj tak dalej !

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość cagy
joga. naprawdę działa

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Do Dość_
Ukrywanie smutków na dłuższą metę niszczy,zwłaszcza kiedy dotyczy to spraw trudnych do rozwiązania. Ati 18,jesteś ? Podać Ci swojego maila? Jestem kobietą,46 lat.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Dość__
Do dość_ Możesz podać gg? Do Dość_ Mail ? Mam nadzieję, że to jeszcze aktualne... Mail: mimmi910@interia.pl - kontakt mile widziany.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Dość__
hmmm01 Jak dla mnie lekarstwem jest dużo zajęć. Mam jedynie trochę czasu dla znajomych i zawsze tryskam dzięki temu pozytywną energią Właśnie... dużo zajęć-ja ich nie mam. Znajomych też mam znikomą ilość-głównie w pracy. Po pracy raczej z nikim się nie spotykam, co jeszcze bardziej pogłębia moje smutki. Do Dość_ Ukrywanie smutków na dłuższą metę niszczy,zwłaszcza kiedy dotyczy to spraw trudnych do rozwiązania. Jestem tego samego zdania, co Pani. Dlatego nie wiem, co robić.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ytryrttytrytytr
Do Dość : A czy ty przypadkiem nie jesteś "za stara" by się martwić różnymi rzeczami? Jak masz gdzie mieszkać, masz co jeść to czym ty się martwisz? Masz przecież spore doświadczenie życiowe i chyba przez te wszystkie przeżyte lata zdążyłaś się uodpornić na wiele spraw i nauczyłaś się żyć z problemami.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Dość__
Nie, nie jestem za stara. Nic nie rozumiesz. Nie uodporniłam się na rożne zdarzenia życiowe, chociaż przeszłam ich całkiem sporo.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość malenkaaaaaaaaaaaaaaaaaaa
ytytrrytyryryr ale chrzanisz głupoty :o Ludzie maja depresje w roznym wieku i nie zalezy ona od tego czy ktos ma dobrze w zyciu. Sa ludzie ktorzy maja wszystko ale nie czuja sie szczesliwi,tak po prostu. I chociaz wiedza ze nie powinni to sie tak czuja,i potem maja jak autorka poczucie winy wobec otoczenia. Ktos Ci dobrze napisal,zebys znalazla sobie zajecie. Joga jest dobra,moze tez jakis taniec :) A jesli naprawde zle sie czujesz i wiesz ze samo to nie przejdzie to moze rozwaz wizyte u psychologa. Po co sie meczyc latami jak mozna naprawde szybko znalezc pomoc :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Dość__
malenkaaaaaaaaaaaaaaaaaaa Dziękuję. Otóż chodziłam i czasem to jeszcze robię, do psychologa. Pomógł mi średnio. Może tylko o tyle, że jak już naprawdę stałam na skraju przepaści, to po prostu był i wiedziałam, że nie jestem z tym sama. No ale później też proponował mi znalezienie sobie zajęcia, które lubię-jest ich troszkę, ale nie lubię robić tego sama. Potrzebuję mieć towarzystwo do tego, a nie bardzo je mam. Więc problem utkwił w martwym punkcie. A do tego dochodzą różne inne rzeczy. To teraz nieistotne. Rozważam wizytę u psychiatry, bo wydaje mi się, że bez leków się nie obędzie, ale... słyszałam, że niektóre leki albo źle dobrane, najpierw powodują pogorszenie się stanu, no a nawet jeśli nie, to też przecież zaczynają działać dopiero po jakimś czasie. Jak ten czas przetrwać, aby nei zrażać do siebie innych ludzi?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mampodobnyproblem
Trudno jest nabrać dystansu do pewnych rzeczy i sytuacji w zyciu. Do tej pory wydawało mi się że twarda ze mnie babka i pomimo przykrych sytuacji zawsze znajdę choć nutkę optymizmu w tym całym bałaganie ale ostatnio niestety już nie. Zastanawiam sie czasami skąd brać siły, żeby sztucznie się uśmiechać i udawac że jest ok. Nie bardzo tak umiem udawać dobry nastrój ale staram się z całych sił. Tyle, że tak jak teraz pękam...dosłownie. Siedzę, piję piwo i łzy lecą mi po twarzy. Nikt tego nie widzi, bo każdy ma swoje sprawy. A ja czuję że życie mi dosłownie przecieka przez palce...a przeciez powinnam się nim cieszyć bo jest tylko jedno :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Dość__
mampodobnyproblem Rozumiem Cię. Dlatego również szukam odpowiedzi, jak to zrobić. Ja z kolei cały czas powstrzymuję emocje, bo jak tylko dojdą do głosu, to... :| , ale to i tak prowadzi do tego samego-po jakimś czasie to musi znaleźć ujście. Napisałaś jedno zdanie, które jest bardzo bliskie mojemu spojrzeniu i sytuacji: "Nikt tego nie widzi, bo każdy ma swoje sprawy." Czuję się samotna w tym całym tłumie wokół. I nie ma chyba nikogo, kto na dłużej zainteresowałby się tym, "co u mnie".

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mampodobnyproblem
Widzisz to są moje chwile słabości kiedy pękam w cztrerech ścianach. Robię co mogę żeby nie pokazywać swojego nastroju na zewnątrz. Tak naprawdę tylko jedna osoba z mojego otoczenia wie co się dzieje bo sama ma o wiele większe problemy...natury finansowej. Coraz częściej jednak czuje się samotna jak Ty. Ba i szukam motywacji żeby się wziąść w garść. Szczerze?! Osoby tkwiące w związkach czy to szcześliwych czy nie rzadko kiedy interesują się tzw. singlami. Bo dokładnie nimi jesteśmy. Prawie jak wyrzutki!Wracamy do "gry" kiedy mamy partnerów. Żałosne ale jakie prawdziwe!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Dość__
Ja też robię, co mogę, ale... to oznacza również, że izoluję się od innych, bo nie za bardzo umiem udawać. Więc kółko się zamyka i nadal zostaję sama. A że wypadamy z gry-fakt. Ja niby mam partnera. Ale właśnie w tym problem, że "niby" :|. Inna sprawa, że ciężko wrócić do gry, gdy tak się izolujesz przez ileś czasu. Gdzie kogokolwiek poznać, gdy zamykasz się w 4 ścianach. :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×