Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość i co ja mam zrobic

zostać czy odejść???

Polecane posty

Gość i co ja mam zrobic

Jestesmy z mezem od 7 lat razem.. od 5 po slubie.. ostatnio sie nie uklada... mysle o rozstaniu... probowalam z nim rozmawiac i wszystko wyjasnic.. ale uslyszalam tylko "rób co chcesz" problem polega nan tym ze mamy dzieci.. wiem ze jak odejde to one beda bardzo cierpiec i tesknic.. ja z reszta tez ..bo nadal Go kocham.. uwazacie ze lepiej zyc obok siebie a wychowyac razem dzieci?? czy odejsc i patrzec na placz i tesknote za ojcem..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość eufirikikiki
ostatnio sie nie uklada... mysle o rozstaniu... probowalam z nim rozmawiac i wszystko wyjasnic.. rozwin troszke, decyzja przemyslana?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość i co ja mam zrobic
mysle nad tym wszystkim od dawna.. właściwie od kilku miesiecy zyjemy obok siebie.. on pracuje, ja zajmuje sie domem i dziecmi.. prawie nie rozmawiamy.. jak o cos zapytam to odpowie lub nie i dalej robi swoje.. probowalam go pytac co sie dzieje?? czy ma jakis problem.. czy moze jest przemeczony praca.. on mowil ze nic sie nie dzieje... kilka dni temu sie poklocilismy.. powiedzialam ze mam dosc.. powiedzial ze on tez.. zdecydowal ze sie wyprowadzi.. po czym wrocil wczoraj z pracy.. siadl zjadl obiad.. i zaochwywal sie jak do tej pory.. dzis rano nie wytrzymalam i sie go zapytalam co dalej z nami.. co robimy dalej z naszym malzenstwem itd. powiedzial " nie wiem rob co chcesz"

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tak to jest jak
ktos decyduje sie na slub nie znajac dobrze partnera, mowi sie rowniez ze po slubie ludzie przestaja sie starac a to dziwne, przeciez lacza was dzieci wiec teoretycznie powinniscie tworzyc szczesliwa rodzine.wydaje mi sie ze poszliscie zwyklym schematem, czyli szybki slub zaraz dzieci bo tak wypada i koniec pelnienia odpowiednich rol w malzenstwie. wspolczuje-ja mam podobny staz zwiazku ale zyjemy bez slubu-i szczerze jest lepiej niz bylo napoczatku, my sie szanujemy, rozwiazujemy problemy kiedy zaczynaja istniec, wiemy ze by utrzymac zwiazek trzeba sie starac, mamy poczucie wiezi ale nie tej "papierkowej" tylko prawdziwej milosci-zeby nie bylo, ze jestem przeciwniczka slubow-nie jestem, w przyszlosci myslimy rowniez o tym by zostac mezem i zona, ale my kazdy etap zwiazku trakyujemy powaznie i musi byc to przemyslana decyzja, poprostu jestesmy racjonalistami.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość eufirikikiki
przykre. z jednej strony proza zycia codziennego. z drugiej strony chyba wasze rozczarowanie, znudzenie wzajemne. i teraz pytanie do Ciebie-chcesz sprobowac ratowac zwiazek? jest dla kogo. sa dzieci. wiem ze nie powinny one byc jedynym powodem ratowania malzenstwa. ale jest jeszcze uczucie...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość i co ja mam zrobic
do tak to jest jak po pierwsze znalismy sie wiele lat zanim zaczelismy byc razem... po drugie decyzje o dslubie i dzieciach byly przemyslane i przegadane przez nas wiele razy... po trzecie czy dluga znajomosc przed slubem daje gwarancje ze po slubie jedna ze stron nie przestanie sie starac??? do eufirikikiki.. ja wiele razy probowalam juz cos zrobic... ale on sie wydaje obojetny... ja nadal go kocham ... ale mam wrazenie ze on mnie juz nie...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość eufirikikiki
porozmawiaj z nim. wyraz jasno, ze chcesz ratowac zwiazek. ale sama tego nie jestes w stanie zrobic. ta opcja-jesli faktycznie chcesz ratowac zwiazek. opcja nr 2 porozmawiaj o sytuacji. i jej rozwiazaniu. czyli wyprowadzka, podzial majatku, rozwod itp. wszystko ustalic od poczatku do konca. rozmowe przeprowadz na spokojnie. bez krzykow. i wyrazaj mysli jasno. bez gierek i niedomowien

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość i co ja mam zrobic
probowalam z nim rozmawiac... stwierdzil ze to wszystko moja wina... jak go zapytalam co takiego wiec zrobilam ze to moja wina to nic nie powiedzial.. a jak go zapytalam co daej to stwierdzil "rób co chcesz"

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość eufirikikiki
zapytaj go jakie widzi rozwiazanie sytuacji. i czy jest pewny, ze tylko Ty masz podjac za Was oboje decyzje o dalszej przyszlosci. wstrzasnij nim troche. niech zacznie myslec o Was, o Waszej przyszlosci.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość i co ja mam zrobic
pytalam .. i jak pisalam wczesniej powiedzial rob co chcesz... mnie sie wydaje ze on nie jest zdecydowany na odejscie.. bo gdyby chcial rozstania to by sie spakowal i odszedl... przynajmniej ja vym tak zrobila.. sprobuje z nim porozmawiac jeszcze raz.. choc nie licze na to ze dowiem sie czegos wiecej...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość i co ja mam zrobic
a co do wstrzasniecia nim to wydaje mi sie ze jedynym co moze nim wstrzasnac jest odejscie... on jest taki jak moj tesc.. jemu tez sie wydawalo ze moze z tesciowa robic co chce a ona nic nie zrobi.. w koncu wyjechala.. na odchodne kazal jej jeszcze wypie..alać.. a potem błagał zeby wrocila.. teraz znow sa razem.. moj maz wie ze go kocham i ze ciezko mi bedzie odejsc.. mysli ze nie musi sie strac i nic robic bo ja nie odejde...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość eufirikikiki
obca osoba-czyli ja- nie moze Ci powiedziec bezposrednio TO ODEJDZ OD NIEGO, sama podejmujesz decyzje, Ty jestes odpowiedzialana za czyny. z mojej strony tylko dodam tylko tyle, zebys wszystko przemyslala i ulozyla plan.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość franek-maniek
mkl;fmcklmvklmklvgm'rt;egmretgmlt;mbvlt;emb;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość i co ja mam zrobic
no widze ze sie niestety nic wiecej juz nie dowiem.. nikt nie ma ochoty pomoc.. trudno... a za wrozby dziekuje... nie wierze w cos takiego wiec prosze sobie darowac

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość eufirikikiki
kochana... rozmawiac z mezem zadna z nas nie bedzie za Ciebie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nhfgdfrt56rt
pogodz się z tym ze kogos ma bo tak jest na pewno i z tad cala sytuacja

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Wika10
A może on się z kimś spotyka ,nie brałaś tego pod uwagę?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kto zdrowy by chciał rozwódkę
nie oszukujmy się,tego małżeństwa juz nie ma od dawna.Takie są skutki łapania faceta na dziecko i wychodzenia za mąż w zbyt mlodym wieku.A jak ty piszesz że znacie się 7lat w tym 5 po ślibie to ty w ogóle nie wiedziałas za kogo wychodzisz :o to jest smutne

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość no to jest nas dwie
mam dokladnie ten sam problem......ciagnac to dalej czy juz sobie darowac

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość i co ja mam zrobic
jak moge rozmawiac jak on nie chce??? myslalam o tym ze kogos ma ... ale na 99% jestem pewna ze nie ma... nie hcowa tel.. po pracy jest w domu.. w pracy nie ma nikogo bo pracuje w warsztacie samochodowym... nie ma za wiele mozliwosci by kogos miec... choc nie mowie ze jestem na 100% pewna bo tej pewnosci nigdy nie ma... a gdzie jest napisane ze ja go zlapalam na dziecko???? i czy wychodzenie za maz w wieku 22 lat to az tak bardzo wczesnie???? wiedzialam za kogo wychodze... tyle ze on nie byl taki od poczatku...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Paulina.S.
hmmm....a może podrzuc dzieci mamie, tesciowej lub koleżance. I jak przyjdzie z pracy powiedz mu, że zapraszasz go do kina (na jakis film który jemu na 100%) sie spodoba, a potem na gokarty (i tez sie przejedz), a na koniec na kolacje. Widzisz, czasami jest tak że związek wpada w rutyne, w nude. Teoretycznie bardziej by wypadało, żeby to on Ciebie zaprosił na jakąs randke a nie Ty jego, ale uważam że tak tez jest okej. Może go męczy własnie ta cała "rutyna" i sam nie wie co z tym zrobić. Zamiast analizowac i zasiadac z nim do wielogodzinnej dyskusji to zrób mu ta przyjemność niech sie chłopak wyszaleje. Jeśli ma jakis stres w pracy, o którym nie chce mówić, to może własnie dobrze mu zrobi jak tak pościga sie na torze :) A przy kolacji powiedz mu "brakowało mi takiej rozrywki, musimy częściej tak robić". Moge sie załozyć, że Ci przytaknie, nie zaczynaj poważnych rozmów, posmiejcie sie z czegos, powspominajcie stare czasy, dawne imprezy, smieszne numery, zaproponuj żebyście w weekend znowu podrzucili dzieci komus z rodziny i żebyście spotkali sie z przyjaciółmi i znajomymi w jakims piwie, pozapraszaj nawet takich który nie widziałas od dawien, dawna i on też. I bedzie kolejny miły wieczór. Mi sie naprawde wydaje że to jest rutyna, nuda. Ciagle praca, dom, dzieci. A w zyciu potrzebna jest jakaś rozrywka, jakas zmiana. Nie wiem jaka jest wasza sytacja materialna, ale może np. gdzies niedaleko waszego domu jest jakis zamek, może pojedzcie tam, pozwiedzajcie go. Ale sami bez dzieci. Poczujcie sie na nowo jak młode małżeństwo. Wy sie wtedy poczujecie lepiej, wasze relacje beda wówczas lepsze i potem miedzy Wami a dziecmi też bedzie lepiej. Bo one wyczuwają jakies napięcia. Wydaje mi sie że raz na jakiś czas warto zająć sie samym soba, zafundowac sobie jakąś rozrywke. Mysle że warto żebyś Ty czasem spotkała sie ze swoja przyjaciółką, a on poszedł do pubu z kolegami na pare piw. Potem spytaj sie go jak było, opowiedz jak Ci minał dzień. Miejcie swoje pasje, swoje zajęcia. Nie żyjcie tylko tym co sie dzieje w domu, tylko dziećmi. Spotkajcie sie ze znajomymi, zróbcie coś dla siebie. Warto tez czasami podkręcić swoje zycie erotyczne, kupic ładna bielizne, jakiś gadżet, puścić wodze fantazji. Zamknąć drzwi na klucz, jakby dziecko chciało w nocy do was przyjśc, to najwyżej zapuka, a nie bedzie w szoku, a wy będziecie zestresowani żeby was nie przyłapało. Pytaj sie go "co porobimy w nastepnym weekend" i wymyslajcie co byście chcieli porobić. może wycieczka rowerowa, może kino, może wspólne robienie chińszczyzny, może spotkanie w klubie. Może warto umówic sie z dziadkami, że jedna sobote dzieci są u jednych a w kolejna u drugich (o ile chcą oczywiście). I przeznaczcie ten czas dla siebie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
życie w takim związku jest bez sensu jeśli jesteście sobie obcy, lepiej odbyć poważną rozmowę i może razem dojdziecie do jakiś wniosków

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dlaczego to zrobiłem ?
Łatwo jest narzekać trudniej zdobyć się na wysiłek by porozmawiać. Taka rozmowa to na początku monolog. Gadasz, gadasz, gadasz i nie wiesz czy sama do siebie czy do niego. Tylko trzeba zdobyć się na ten wysiłek. Trzeba wylać na niego tę żółć. Kiedyś dotrze. Najprościej jest spakować się i odejść. UCIEKAJ kto ci powiedział, że będzie kolorowo ? To co masz, a to co chcesz mieć to dwie różne rzeczy. To co masz to już jest. O to co chcesaz mieć MUSISZ POWALCZYĆ.!!! Nawet sama ze sobą. Nie ma nic za darmo. Nie skarż się do nas. Powiedz to jemu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość i co ja mam zrobic
do Paulina S wiesz to co piszesz to pieknie brzmi .. zapros go tu czy ytam .. zorganizuj czas bedzie fajnie... tylko po pierwsze.. dlaczego zawsze ja??? zawsze to ja sie staralam zeby bylo inaczej... zeby cos zmienic.. tak kuoilam seksowna bielizne... na jego urodziny.. chcialam mu zrobic niespodzianke i cos innego.. fajnego... polozyl sie spac.. mowie... poczekaj zaraz wracam.. poszlam do lazienki sie umyc... wracam .. on spi.. i tyle bylo z niespodzianki... poza tym piszesz... nie zaczynaj powaznych rozmow... to co mam o wszystkim zapomniec.. udawac ze nic sie nie dzieje i sprawiac mu przyjemnosc... zeby tylko bylo dobrze... ja przez 7 lat naszego zwiazku tak robilam ... i chyba w pewnym momencie cos we mnie peklo.. przelalo sie... i wiecej juz nie dam rady.. prawdopodobnie jest to spowodowane moim zmeczeniem... nie wiem .. ale wiem ze dalej mi taka sytuacja nie pasuje... do dlaczego to zrobiłem? ile to ja razy próbowałam rozmawiac z nim na ten temat.. tylko ja do niego mówie a on w tv patrzy.. wyłącze tv to wychodzi... ile mozna gadac do siebie.. widzac ze on albo nie slucha albo ze jednym uchem mu wpada a drugim wypada... tak najprosciej jest sie spakowac i odejsc... uciec... tylko czy ja uciekam ... gdybym tak chciala zrobic to zrobilabym to dawno... nie zastanawialabym sie nad sensem odejscia czy pozostania.. tyko zwinelabym manatki i odeszla.... i ostatnia kwestia... ja sie nie skarże... ja zapytalam co sadzicie o sensie bycia razem dla dzieci.. a odejsicu i ich cierpieniiu... czy ja w pierwszym poscie napisalam o ja biedny skrzywdzony zuczek ktorego nikt nie kocha jaka ja jestem nieszczesliwa.. pocieszcie mnie??? nie nie i jeszcze raz nie... caly czas nie rozumiem dlaczego wszyscy sie skupili na tym ze mam sie postarac zeby cos zmienic... nikt sie nie zapytac czy on cos robi zeby bylo lepiej...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość i co ja mam zrobic
wypowie sie ktos jeszcze??

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×