Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość załamana ;((((((((

strach o byłego chłopaka ;(

Polecane posty

Gość załamana ;((((((((

Byłam z nim 4 lata. Zerwałam z nim jakiś rok temu. Jednak on do dnia dzisiejszego nie daje mi spokoju. Jak jeszcze bylismy razem i zerwalismy pierwszy raz to... probował się zabić ;( (nie bede pisała w jaki sposób, bo chcę do konca pozostac anonimowa). Na szczescie nie udało mu się to. Wyladował w szpitalu i po czasie wszystko bylo ok. Zaczelismy być znowu razem. Jednak to już nie było to..... Nie jestesmy razem, a ja boje sie ze on sobie cos zrobi! Pisze mi, ze wciaz mnie kocha, ze mu zle, ze nie daje juz rady itp., itd. Mam wrazenie, ze sugeruje mi swoim zachowaniem jakby mogł cos sobie zrobic. Np. jego opisy na gg, czy napisanie mi na koniec rozmowy wiadomosci "juz mne nikt nigdy nie zobaczy" . Cały czas zyję w strachu. Nie mam o kim z tym porozmawiać, bo kazdy to bagatelizuje i mówi NIE PRZEJMUJ SIĘ. Gdyby miał coś sobie zrobic to juz zrobilby to dawno. Ale przeciez on probował!!! Masakra! Strasznie się boje ;( Nie darowalabym sobie tego, gdyby on coś sobie zrobił! Zalezy mi nadal na nim, w jakims sensie, w koncu dosyc dlugo razem bylismy. Nie wiem już co mam robic. Rizmawiam z nim o tym. Ale te rozmowy nie daja mi nic. ;(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dziewczyno-nie daj sie zastraszyc. On jest klinicznym przypadkiem nadajacym sie do psychiatry, skoro nadal po4 latach nie daje Ci spokoju. najlepiej zerwij z nim wszelkie kontakty, wyprowadz sie gdzie ndziej-bo w przeciwnym razie on nie da normalnie zyc.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość załamana ;((((((((
przyjaciółmi ? Ja staram się z nim normalnie rozmawiać na gg, czy smsownie. Pisze mi ,że nie moze utrzymywać ze mną kolezenskich kontaktów bo mnie za bardzo kocha. Pisze, że mu zle z tym wszystkim, ze cierpi. A ja sie strasznie boje, jak widze, ze przez dłuzszy czas jest niedostepny to już mam czarne mysli. On zapewnia mnie, że nic sobie nie zrobi i zebym się nie martwiła,ale mimo wszystko ja nie umiem w to uwierzyć. Wiem, że jest do tego zdolny, poprostu. Napisałabym jego terazniejszy opis, ale nie wiem czy to najlepszy pomysł...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość załamana ;((((((((
Nie chodzi o to, że się boję. Raczej o to, że on mógłby znalezc ten temat, a nie chciałabym tego. Chociaż nie piszę w tym nic, czego on by nie wiedział. Jego opis w tej chwili: "w kolorach fioletu :D" Oczywiscie, niby zwykły opis.. jednak ja interpretuję go sobie po swojemu. Z ciekawosci pusciłam mu sygnał z zastrzezonego nr, jednak telefon wyłączony. Możliwe, że troche przesadzam. Chociaż nie wydaje mi się. Ten opis naprawde mozna zinterpretować tak, że w głowie pojawiają się najgorsze rzeczy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość załamana ;((((((((
Przez to, że się tak boję rozważam to. Jednak wiem, że nie jest to dobry pomysł. Między Nami od dłuzszego czasu nie było najlepiej, ciągłe kłotnie. Zero zrozumienia, nieustanne robienie sobie na złośc. Oboje mamy całkiem inne potrzeby.Róznimy się bardzo. Na początku wydawało się, że to pozytwne, raz zrobimy tak, a raz tak, ze niby bedą kompromisy. Jednak nie było tak, zawsze było tak jak on chciał. W zasadzie to nie byłam z nim szczęśliwa. Chorobliwy zazdrośnik. Spotykać mogłam się tylko i wyłącznie z nim. A jak już spotkałam się z jakąś koleżanką to od razu wyzywał mnie od najgorszych. Widywalismy się dzień w dzień. Jak on nie mogł się ze mną spotkać to ode mnie wymagał abym siedziała w domu i nigdzie nie wychodziła. Jakieś ciągłe podejrzenia, ze go zdradzam, chociaż to było poprostu nie możliwe do zrealizowania (musiałabym być w dwóch miejscach o tym samym czasie). Miałam kompletny brak prywatności. Wszystko sprawdzał co chwile, komputer,telefon itp. Włamywał mi się nawet do komputera. Oprócz tego nie szanował mnie, wyzywał, poniżał (głownie podczas ataków zazdrosci). Nie moglismy nigdzie razem wyjsc, bo zawsze konczyło się to mega kłotnia. Nawet koledze ze szkoły czesc na ulicy powiedziec nie mogłam, bo zaraz słyszałam jakąś obelge. Co do ubierania się (choc ubieram się naprawdę normalnie, nie wyzywająco ani nic) to też zawsze miał jakieś ALE. Ciągle krytykował. Nic mu nigdy nie pasowało. Poza tym też swoje sprawy miał gdzieś. Prace.. olewał, srednio co 1-1,5 miesiąca szukał nowej pracy, szkołę - również, to ja pilnowałam, żeby w weekend wstał do niej i w ogole poszedł. Pewnego dnia... powiedziałam sobie, że dość. Zaczełam robić wszystko tak jak ja chce. Miałam dosyć. Skończyło się ciągłe kontrolowanie, codzienne spotykanie się z nim, zaczełam spotykać się z koleżankami. Oczywiście jemu się to strasznie nie podobało. Więc znowu były ciągłe kłotnie. Aż miałam go dość. I nie chciałam z nim być. W końcu zakończyłam związek. Od tamtej pory ani razu się z nim nie spotkałam. Utrzymuje z nim jedynie kontakt pisemny.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość załamana ;((((((((
Nie wiem, to wszystko trwało na tyle długo i on nic z tym nie robił. Z mojej strony coś się wypaliło po prostu. Czasem wspomnienia wracają, to normalne, wtedy zastanawiam się nad tym wszystkim, jednak bez powodu się z nim nie rozstałam. Pewnie gdybym się z nim spotkała to coś by tam odżyło na nowo, ale na jak długo? Po pierwszym dłuższym rozstaniu, bo aż po miesięcznym dobrze było tylko przez kilka dni... i znowu kłótnia. Nasze kłotnie były naprawde ostre. Ja często wstydziłam się za niego... Zastanwaiam się nad powrotem ,ale tylko dlatego, że boję sie ,że on sobie coś zrobi, a tego to bym nie przeżyła. Gdybym wiedziała, że u niego wszystko ok i jakoś tam sobie żyje, ale tak nie przezywa tego wszystkiego to byłoby inaczej. każde żyłoby swoim zyciem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ja na Twoim miejscu powiedziałabym mu że mogę być z nim (ale musisz wiedzieć czy chcesz być z nim i czy go kochasz) ale ma być dobrze bez zazdrości kłótni itd. i dać mu jakiś czas czas próbny warto spróbować miałam taka sama historie i dziś jesteśmy rok po ślubie i naprawdę jest lepiej

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość załamana ;((((((((
Ja naprawde próbowałam już wiele... ale wszystko na nic. Ten człowiek ma poprostu taki charalter i jego nie da się zmienić. Gdyby chciał to zmieniłby to. przeciez rozmawiałam z nim o tym chyba z milion razy, a on zawsze przytaiwał i obiecywał. Na tym się kończyło. Czy go kocham? Trudne pytanie, czasem ciężko nazwać uczucia. Napewno coś tam czuję, ale... Nie chcę z nim być. Chcę, żeby on w koncu ułozył sobie życie. Ja chcę zyć w koncu normalnie, bez strachu. No, ale.. nie da się

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość załamana ;((((((((
namawiałam go do tego, ale nic na siłe. Idę już spać, jk wstanę to zajrze tu jeszcze. Dziekuję za jakikolwiek odzew. Dobranoc

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
to co do niego czujesz to nie milosc tylko pewne chore poczucie odpowiedzialnosci za jego zycie. dopoki bedziesz z nim w kontakcie on bedzie stosowal wobec ciebie ten szantaz emocjonalny. odpowiedz sobie na pytanie czy chcesz z nim byc? czy widzisz jakakolwiek szanse? Jezeli jestes pewna ze nie chcesz miec z nim n ic wswpolnego - napisz mu wprost ze masz dosyc i konczysz to. to co on zrobi potem juz NIE JEST TWOIM PROBLEMEM. To nie jest twoje dziecko zebys musiala brac odpowiedzialnosc za jego czyny (chociaz i tak zaloze sie ze koles juz 2go raz nie sprobuje). w momencie gdy odejdziesz na dobre, robisz przysluge i sobie i jemu - dajesz obojgu wam szanse na 'nowe zycie'. nie ma sensu byc z nim na stopie kolezenskiej poki co (byc moze w przyszlosci) bo on bedzie cie szantazowal aby dostac od ciebie wiecej. przerabialam to zmoimi bylym.pare miesiecy podczas ktorych nie utrzymywalam zadnych kontaktow pomoglo na tyle iz w tej chwili jestesmy dosc dobrymi znajomymi. oczywiscie nie twierdze ze powinnas zrobic tak jak mowie tylko dlatego ze powdzialalo to w moim przypadku. probuje ci tylko uswiadomic ze jezeli uwazasz ze to koniec - daj sie temu zwiazkowi skonczyc, dla siebie samej ale tez i dla niego. a to czy on cos zrobi czy nie nie powinno byc twoim problemem (bez wzgledu na to jak okrutnie by to brzmialo). nie daj sie zlamac - w momencie gdy mowiesz mu 'koniec!' dotrzymaj slowa i chocby sie walilo i palilo nie odzywaj sie. powodzenia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość załamana ;((((((((
Fringe, zgadzam się z Tobą, uważam, że masz absolutną rację. Kiedyś byłam z chłopakiem, który też groził ,że się zabije jak go zostawie, ale spłyneło to po mnie jak po kaczce, bo wiedziałam, że to tylko słowa i próba manipulacji. Jednak z tym przypadku jest inaczej, kiedyś też myslałam ,że to tylko słowa, a jednak przyliczyłam się. Zdahe sobie sprawe, że on jest do tego zdolny. W tym wypadku nie chodzi napewno tylko o mnie. Znam go, znam jego rodzinę. Wiem, że nie ma w niej żadnego oparcia, że trudno mu się z nimi żyje (alkohol...). W ostatnim czasie spotkały go same niepowodzenia, olał szkołę, długo nie mógł znalezc pracy (chociaz w sumie sam chyba jej za bardzo nie szukał), teraz ponoć gdzieś pracuje. Jednak wiem, że w jego sytuacji nie jedna osoba by się załamała. To ja byłam dla niego zawsze wsparciem i tak naprawde najbliższą mu osobą. Martwie się o niego. Dlatego staram się z nim rozmawiać. Sama raczej tych rozmów nie podejmuje, no chyba, że zobaczę jakiś opis na gg, który nie daje mi spokoju, to wtedy muszę. Gdybym chociaż wiedziała, że ma jakiegoś kumpla z którym może pogadać o wszystkim i mieć w nim jakieś oparcie. Ale on nie ma takiej osoby. Boję się, że to wszystko go przerośnie - problemy w domu, to że zawalił szkołę, nasze rozstanie i zrobi sobie coś złego. On pisze, że ma dość już wszystkiego, że nic go na tym świecie nie trzyma, że nie ma po co żyć itp. Wie, jak bardzo się tego boję, że on sobie coś zrobi. Wiec może być też tak, że świadomie tak pisze, sugerując mi, że mógłby coś sobie zrobić. jak byliśmy razem to przy każdej lepszej kłotni groził ,że się zabije. Potrafiłam przyjechać do niego do domu w środku nocy. Ten strach mnie paraliżuje. Ja sama nie moge normalnie żyć. Chociaż bardzo bym chciała, zeby bylo normalnie, żeby każdy z nas miał swoje życie. Chciałabym przestać wracać ciągle do tego. On wie, że to jest koniec. Mimo wszystko swoim pisaniem próbuje spowodować u mnie poczucie winy. Pisze, że nie dałam mu szansy, że jak mogłam przekreślić to wszystko, ale przecież to się nie rozpadło z dnia na dzień, to trwało rok, jak nie lepiej. I było bez żadnych zmian. Jego opis do tej chwili sie nie zmienił, nie ma go dostępnego. A ja myslę i się zadręczam. Wtedy.. wyskoczył przez okno... dostałam telefon od osoby od niego z rodziny, że leży nie przytomny i czeka na pogotowie, zemdlałam. To było coś strasznego. Nie wiedziałam wtedy czy zyje, czy co, nie wiedziałam nic. Sama chciałam skoczyć, zabić się.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość załamana ;((((((((

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość załamana ;((((((((
.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość załamana ;((((((((
tej anieli to moglby ktos zablokować możliwosc spamowania z jej id ;/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość goga1111111
Moja droga.jakbym czytala o moim zwiazku.To bylo 10 lat temu, ale wciaz dobrze to pamietam.Mial 2 nieudane proby samobojcze,a ja pozniej zjechana psychike.Mnie uratowal wyjazd na studia-450km od miejsca naszego zamieszkania.Urwalam kontakt (bylo troche latwiej bez telefonow komorkowych),a on dalej zyje:).Wrocilam do niego po 3 latach na pare miesiecy tylko po to by utwierdzic sie w przekonaniu,ze ludzie sie nie zmieniaja.Mysle,ze chcial zwrocic moja uwage tymi probami samobojczymi-gdyby chcial sie zabic to by to zrobil.Po tym jak urwalam kontakt nie mial jak mnie o tym informowac i jakos sie pozbieral.ABSOLUTNIE nie wracaj do niego i nie pozwol sie szantazowac emocjonalnie,bo bedziesz do siebie dochodzic tak dlugo jak ja(jakies 5lat balam sie zaangazowac w zwiazku). Balam sie o niego,ale lepiej bylo jak nie mielismy kontaktu.Badz silna i pomysl jak sie odizolowac od niego.Psycholog u nas nie pomogl,grozby,prosby tez nie.Po prostu pewni ludzie sa pijawkami emocjonalnymi.kochalam go,ale niszczyl mnie zazdroscia podobnie jak w Twoich opisach.Trzymaj sie!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość załamana ;((((((((
on wie o tym, że ja się strasznie boje o to, ze on sobie coś zrobi. I prosiłam go, żeby nie ustawial sobie takich opisów, które mogą coś sugerować, bo ja odchodzę od zmysłów. zeby nie psiał tak, typu 'mam już dosyc wszystkiego' otp. , bo ja zawalam swoją głowe jakimis myslami. On wtedy psize, zebym się nie martwiła bo on nic sobie nie zrobi, przysięga nawet, ale mimo wszystko mnie to nie uspokaja. Juz mam jakąs obsesje na tym punkcie. Ten jego opis od wczoraj W KOLORACH FIOLETU ...nie moge na niego patrzeć, bo chce mi się od razu ryczeć :( same głupie mysli mnie nachodzą!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nie musi oznaczać,że ma cię
donieś na Policję,że boisz się o to,że może popełnić samobójstwo, i żw jest prawdopodobne,już sama Policji sprawdzającej takie doniesienie go otrzezwi,a może trafi do psychiatryka na obserwacje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
autorko, ok ale nie w tym rzecz czy on jest do tego zdolny czy nie. mozesz probowac mu pomoc (co probowalas zapewne) , gadac z nim itp. ale w rezultacie to twoje zycie i jego grozby ci je niszcza. Jezeli jestes pewna ze nie chcesz tego ciagnac, jestes 100% ze masz goscia dosc.. to go po prostu zostaw. A co on zrobi to nie twoj problem. brzmi okrutnie byc moze, ale nie powinnas brac na siebie odpowiedzialnosci za czyjes zycie - nie w taki sposob. Mowisz ze prosisz go aby nie ustawial sobie opisow - po co? tylko dajesz mu tym do zrozumienia ze jego szantaze maja na ciebie wplyw. Wydaje mi sie takze ze to co on do ciebie czuje to nie milosc lecz uzaleznienie od wlasnie tego szantazu emocjonalnego - taka meska drama queen. Twoim jedynym wyjsciem jest zerwanie kontaktu, raz a dobrze - ale sama o tym wiesz.(ewentualnie pogadaj z jego rodzino o tym co sie dzialo i dzieje) C zasami zdarzaja sie ludzie ktorzy sa uzaleznieni badz daza do sytuacji w ktorych sa oni kontrolowani/szantazowani - ale skoro napisalas ze juz przez to przechodzilas - zaswtanawia mnie czy nie zdarza ci sie przyciagac kolesi bardzo niestabilnych emocjonalnie? ( w sensie wykorzystywania twoich emocji/ grania na nich).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×