Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość pytająca tutaaaj

Pomóżcie mi ocenić sytuację

Polecane posty

Gość pytająca tutaaaj

Sprawa wygląda tak, że ja jestem bardzo uczuciowa, emocjonalnie podchodzę do wszystkiego, także bardzo łatwo mnie zdenerwować, wtedy nie panuję nad sobą. Zdarzyło się kilka razy że biłam swojego chłopaka, zazwyczaj ręką w twarz, czasami kopnęłam go, podczas kłótni, gdy już byłam wyprowadzona z równowagi. To jeszcze można zrozumieć, ale przyznaję, że kilka razy zdarzyło mi się pobić go mocniej, doprowadzona do ostateczności biłam pięściami tak że leciała krew, rzucałam rzeczami, kilka drogich rzeczy zniszczyłam, szarpałam go za włosy (ma takie za uszy), bywało że mi garść włosów zostawała w dłoni. Staram się panować nad sobą, wiem że czasami przesadzam, obiecuję sobie potem że to był ostatni raz, a potem... znów się kłócimy i znów się nie mogę powstrzymać, po prostu wstępuje we mnie nagle taka agresja i czuję, że muszę ją rozładować. Mój narzeczony nie raz i nie dwa płakał przeze mnie, no ale się godziliśmy i wszystko było dobrze. Jednak po kilku ostatnich awanturach zagroził mi, że odejdzie i że ma wszystkiego dość. Jednak mieszkanie mamy na kredyt, wspólnie je urządzaliśmy, pracujemy razem, mamy w planach ślub i już kilka zakupionych do ślubu rzeczy. Słowem: za dużo nas łączy, wiem że gdyby odszedł przysporzyłoby mu to dużo problemów, jednak z 2 strony nie chcę by był ze mną tylko z powodu finansów i mieszkania. Opowiadałam przyjaciółce o naszej sytuacji, powiedziała że owszem, czasami przesadzam, ale powiedziała też, że przecież skoro on wie, że jestem porywcza i uczuciowa, to dlaczego czasami specjalnie mnie denerwuje. I skoro to robi to przecież powinien się liczyć z tym, co się dzieje? Ja jednak mam wyrzuty sumienia gdy mój narzeczony płacze, wiem przecież że zdarza się robić mu krzywdę, choć przecież wcale tego nie chcę. Ostatnio sobie naprawdę z całych sił obiecałam i już 2 tygodnie nie było bójki. Ale wiem że jak się w końcu pokłócimy to mogę nie zapanować nad sobą? Pytanie -czy moja przyjaciółka ma rację?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość shjdgshfjgs
ale patologia:(.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pytająca tutaaaj
Naprawdę nikt więcej mi nie doradzi?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość bomba ze hej!
A idź w cholerę z taką przyjaciółką... To Ty masz problem i po tym, co napisałaś, naprawdę dziwię się, że facet tyle wytrzymał. Jesteś bardzo uczuciowa? Nie, jesteś agresywna i bardzo porywcza. Potrzebujesz terapii, dobrego psychologa - i to jak najszybciej. Póki co nie panujesz nad sobą i swoimi emocjami.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość różowe szpilki
Ty wiesz, że stuknięta jesteś, a to co robisz z chłopakiem to jest psychiczne i fizyczne znęcanie się nad drugą osobą? Tepa jesteś po prostu, współczuje chłopakowi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×