Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość black.stair

Zakochana w nauczycielu.

Polecane posty

Gość black.stair

Witam. Zacznę od opowiedzenia czegoś o sobie. Aktualnie mam 15 lat i chodzę do trzeciej gimnazjum. A mój problem polega na tym, że.. zakochałam się w swoim nauczycielu. (w tym miejscu przerwę moją opowieść, żeby powiedzieć, że jeśli właśnie przychodzą Wam głupie komentarze w sensie "idź się lecz" czy "jesteś nienormalna", to ja dziękuję, dalej czytać nie musicie). Jak długo to już trwa? Od początku września 2010 roku. Można by powiedzieć, że obchodziłam niedawno swoją malutką rocznicę. ;). Ale do rzeczy. Spodobał mi się od pierwszego spojrzenia i wiedziałam, że raczej nic dobrego z tego nie wyniknie. Jest bardzo młody, zaledwie 24 lata. Nie, nie ma żony, ani dzieci. Nawet dziewczyny nie ma. Skąd ta pewność? Nie macie nawet pojęcia, ile rzeczy dowiedziałam się o nim, odkąd mi się podoba. A że mieszka zaledwie kilka domów dalej ode mnie, nawet na tej samej ulicy, także bardzo często się mijamy, to zauważyłabym, gdyby miał dziewczynę. Napewno zauważyłabym, bo nie nawet sobie nie wyobrażacie, ile czasu spędzam na obserwowanie go. Wiem z kim, gdzie, po co i o której wychodzi. Gdzie mieszka, znam jego rodzeństwo, jego rodzicom codziennie grzecznie mówię 'dzień dobry'. Mam jego numer komórki, jego numer domowy, numer jego brata, mam jego e-mail, numer gg. Mam go w znajomych na Facebooku, regularnie śledzę jego posty. Znam jego ciotkę, która również mieszka w naszej miejscowości, i bardzo dobrze znam się z jej synem (a jego kuzynem) , który ma około 20 lat, ale to już inna historia. ;) Jak wygląda? No oczywiście zdjęcia tutaj nie pokażę. A nóż by jakimś cudem wszedł na tą stronę? Po sposobie pisania poznałby, że to ja. No więc pewnie uznacie, że przesadzam, ale on jest dla mnie wprost.. idealny. Na prawdę. Choćbym nie wiem jak długo wpatrywała się w jego twarz, ciało, a uwierzcie że naprawdę często to robię, to nie mogę znaleźć chociażby jednej wady. Zacznę od góry. Ma dość krótkie włosy, w odcieniu ciemnego blondu. Zawsze ma je idealnie przystrzyżone, leciutko postawione na żel, nigdy tłuste. Nie znaczy to zaraz, że jest przewrażliwiony na ich punkcie, co to, to nie. Dalej? Oczy. Zielone, w pięknym szmaragdowym odcieniu. Nos - bez cienia garbku, nie krzywy, idealny - lekko zakrzywiony przy końcu. Usta - coś, co chyba najbardziej kocham w jego twarzy. Dlaczego? Bo te właśnie cudowne, pełne proporcjonalne usta potrafią wytworzyć najpiękniejszy uśmiech, jaki kiedykolwiek widziałam. I teraz nie przesadzam. Kiedy się uśmiecha, śmieją się również jego oczy, a w policzkach ma śliczne dołeczki. Co do ciała, ma wspaniałą opaleniznę - nic rodem z solarium, naturalna, śliczna opalenizna. Nie wiecie nawet, jak niesamowicie to wygląda w połączeniu z białą koszulą. ;). A co do budowy ciała, to również nie mam na co narzekać. Idealna figura, umięśnione ręce i ramiona, brzuch również wyrobiony - nie przesadzony, ale jednak kaloryferek ma. Miałam okazję zobaczyć go wiele razy bez koszulki, i (muszę przyznać) jestem zachwycona. ;) No i sami widzicie, że mam na jego punkcie totalną obsesję. Wie o tym jedynie moja przyjaciółka. Ona również uważa, że jest przystojny, chociaż "nie jest aż tak głupia, żeby się w nim zabujać" - jej słowa. Nie mam pewności, ale myślę, że on też zaczyna coś podejrzewać... Bo jednak w pierwszej gimnazjum z przedmiotu, którego uczy, miałam ledwo 2 - a pierwszego półrocza wogóle nie zdałam, musiałam to później zaliczać. A w drugiej, popatrz, oświecenie - miałam piękne, mocne 4. Już samo to mówi samo przez się. Zwrócił mi też uwagę na to, że z jego przedmiotu tak dobrze się uczę, podczas gdy z innych... no, nie idzie mi za dobrze, delikatnie mówiąc. Ja naprawdę wiem, że to nie ma szans, i niczego od niego nie oczekuję. Wiem, że nie zwróciłby na mnie uwagę w sposób, którego bym chciała. Chociaż lubi mnie i czasami rozmawiamy na lekcjach, czy nawet na przerwach, ale nasza relacja jest czysto nauczycielsko-uczniowska. Nie wiem już, co mam robić.. Bo to mnie boli, i przez to cierpię. Bo nie potrafię zwrócić uwagę na nikogo innego. Nie przyda mi się również rada w stylu "poszukaj sobie jego młodszej wersji", bo już spróbowałam z jego bratem, który jest ode mnie rok starszy. Co prawda, jest do niego strasznie podobny, ale na mnie to jakoś nie podziałało. Nadal wolę tego starszego, oryginalną wersję. ;) I proszę, nie mówcie, że to tylko głupie zauroczenie i przejdzie mi po tygodniu. Bo dla mnie zauroczenie to coś chwilowego, coś, co szybko przemija. A ja wiem, że się w nim zakochałam, bo ja to po prostu czuję. To nie tylko zachwyt jego wyglądem. Z tego co wiem, ma również niesamowitą osobowość - zabawny, troskliwy. I wiem, że to więcej niż zwykłe zauroczenie.. I... no nie wiem, pomóżcie, doradźcie coś. :C

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość the way is shut ...
nie chce mi sie czytac ale odpowiem na temat "zakochana w nauczycielu" to fajnie ze miałas nauczycieli w szkole którzy nie byli ztarzy i mozna było sie w nich chociazby zauroczyc... u mnie w szkole ani na studiach nie doswiadczyłam wiec pyatnie: GDZIE CI NAUCZYCIELE TACY??!??! ORLY SOKOŁY HEROSIIIII.... :p

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość NAWET NIE CZYTAM
kiedyś byłam w identycznej sytuacji. wyszłam z niej cholernie poraniona. nie pakuj się w to, nie warto.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość po lekturze tekstu
jak ty masz 15 lat to ja jestem harry potter

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość black.stair
a dlaczego miałabym nie mieć 15 lat? uzasadnij. wiesz, nie wszystkie piętnastolatki są "totalnie słiiit i cool". ja, co pewnie można zauważyć ze stylu pisania, taka nie jestem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość a moim zdaniem powinnas pisac
no coz , pozostaje ci czekac do 18 stki :-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość black.stair
Hmm, ale co powinnam pisać? ;) Taak, łatwo powiedzieć, że wystarczy poczekać do osiemnastki. A to jednak jest trochę czasu, ponad dwa lata jeszcze. Do tego czasu on już by mógł dawno znaleźć żonę i założyć rodzinę..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
To jest sytuacja bez wyjścia. Zapomnij o nauczycielu autorko. ;) Ja to nie złośliwie- po prostu jak można umówić się z (przykładowo) profesorkiem od historii? Nie da rady. Zawsze pozostaje kwestia relacji nauczyciel- uczeń, no i pełnoletności.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość black.stair
Pink_Panther: Nie wiem, czy jesteś jasnowidzem, ale trafiłeś. ;D. Właśnie ten nauczyciel, który mi się podoba, uczy historii. :) Wiem, że muszę o nim zapomnieć. Ale to bardzo trudne.. Może dlatego, że nie chcę. Bo podoba mi się to uczucie, kiedy czuję ten ucisk w dole brzucha, patrząc na jego uśmiech. Kiedy czuję, że tylko to jest ważne. Wiem, brzmi to banalnie, a w porównaniu z tym, że mówię o nauczycielu, pewnie śmiesznie. Ale ja się po prostu nie umiem odkochać..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
"podoba mi się to uczucie, kiedy czuję ten ucisk w dole brzucha" Możesz wierzyć lub nie, ale podoba Ci się nie tyle ten akurat mężczyzna, ile sam stan fizyczno-emocjonalny, który wywołuje jego obecność. Tak działa magia, a raczej chemia :) I bez względu na to, czy będziesz z tym walczyć czy też nie - "samo" przejdzie. A raczej trafisz na kogoś, kto zadziała równie mocno (albo mocniej).,, z tą różnicą, że ten ktoś będzie o wiele bardziej dostępny.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Tak dla jasności, jak coś, to jestem jasnowidzką- rodzaj żeński.:classic_cool: Nieszczęśliwe, platoniczne miłości są fajne, o ile człowiek nie przesadzi. Jak się zanadto zaangażuje, to popada w obsesję i nie za bardzo umie sobie ułożyć życie uczuciowe z kimś innym. Ciągle tylko pielęgnuje swoją melancholię i wyobrażenia. Zresztą takie "wielkie miłości" często okazują się bardzo płytkim zauroczeniem, zauważyłabyś to sama autorko, gdybyś spotkała bardziej interesującego faceta na swojej drodze, z którym mogłabyś utworzyć jakiś normalny związek, momentalnie by przeszło. :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość black.stair
"Szukanie dziury w całym": Raczej nie uwierzę. Bo jednak wcześniej byłam kilka razy zakochana i teraz jest.. tak jakoś inaczej. Może dlatego, że on jest starszy, dojrzalszy. Można by powiedzieć, że jest dla mnie pewnego rodzaju autorytetem. Ale no.. no nie wiem, ja po prostu sądzę, że nie chodzi mi raczej o to uczucie, o ile właśnie o niego. Choć jest poza zasięgiem. I to go czyni chyba bardziej atrakcyjniejszym..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość black.stair
Pink_Panther: Oo, to bardzo przepraszam. Nie wiem, dlaczego pomyślałam, że jesteś chłopakiem. Wybacz. ;) Z tą obsesją to się muszę zgodzić. Bo na początku to po prostu było trochę większe zainteresowanie. Ale później przerodziło się w niezdrową obsesję.. i tak mam do teraz. Cokolwiek zrobię, myślę, mówię, zawsze gdzieś jest On - w moich gestach, myślach, słowach. Tak już się do tego przyzwyczaiłam, że jakoś nie potrafię już sobie wyobrazić życia, czy chociaż kolejnych kilku miesięcy, bez niego. No nie wiem, czy to tylko płytkie zauroczenie.. Bo próbowałam tego chwytu, żeby spojrzeć na kogoś innego. Zaczęłam od jego brata, co raczej nie było dobrym pomysłem, bo tylko spodobał mi się przez to jeszcze bardziej. A kiedy rozglądałam się wśród innych, to też nikogo ciekawego nie widziałam... Można by powiedzieć, że mam na oczach klapki, z jego zdjęciem po wewnętrznej stronie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ania0000
moze po prostu brakuje ci adorowania ze strony rowiesnikow i tutaj w n-lu znalazly ujscie twoje niezaspokojone potrzeby emocjonalne. przeciez wiadomo, ze to tylko kwestia kiedy ci przejdzie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisałaś dokładnie to, co powinnaś usłyszeć od innych. Gratulacje. To prawda, lecz nie cała. "wcześniej byłam kilka razy zakochana i teraz jest.. tak jakoś inaczej" Właśnie to może dać Ci nieco więcej do myślenia... To "inaczej" to taka mała różnica między pierwszymi zauroczeniami (najczęściej w wieku 12-14 lat), a tymi późniejszymi, nieco "dojrzalszymi". I możesz być pewna, że to nie koniec! Te następne będą jeszcze o wiele bardziej pełne, bogatsze o doświadczenia, jakich (jako 15-letnia dziewczyna) nie możesz na razie mieć. I wcale nie mam tu na myśli seksu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość asasasaaa
mlody jest, na pewno cie chenie wydupczy... tylko musisz mu to jasno ac do zrozumienia ze chcesz mu dac.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ania0000
dziewczyno chyba nie sadzisz, ze tak samo zakochujesz sie w wieku 12 czy potem 15 lat jak w wieku 27 lat np? jestes dziecko i co sadzisz? ze on sie z toba zwiaze odczytujac twoje mysli w zalotnym usmiechu i trzepocie rzes? wtedy straci prace i kto was utrzyma>? twoi rodzice?:D zapewne beda wam kibicowac :D oj dziewczyno.. wlacz myslenie !

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Bardzo fajne porównanie z tymi klapkami ze zdjęciem po wewnętrznej stronie. :D Chyba idealnie oddaje istotę sprawy. No, ale ktoś Ci już napisał tutaj autorko, że fajny masz styl i całkiem nie młodzieńczy (patrząc oczywiście tylko ogólnie na obecne trendy językowe wśród młodzieży, nie należy nikogo krzywdzić:classic_cool:), więc wrócę do sedna. Teraz jesteś w stanie zakochania, więc Ci się wydaje, że to TEN JEDYNY i inne podobne fantasmagorie, które odurzony uczuciem człowiek sobie wmawia, żeby je uszlachetnić i ugloryfikować, bo wtedy przyjemniej się o nich myśli. Taka prawda, że jeżeli nie byłaś z Nim nigdy w związku, to nie jesteś w stanie powiedzieć szczerze, czy go naprawdę kochasz, wraz z prozą życia, codziennym znudzeniem, brakiem ekscytacji, jaka Cię nachodzi na skutek niespełnienia. Wtedy dopiero mogłabyś to zweryfikować. Jak na razie to tylko platoniczna miłość, która (jestem tego pewna) minie wraz z poznaniem bardziej dostępnego i interesującego mężczyzny, albo odcięciem się od uroczego nauczyciela histy. ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość black.stair
Szukanie dziury w całym: Słyszałam to wielokrotnie od mojej przyjaciółki. I ja to po prostu wiem. Ale to nic nie zmienia, bo chociaż to wiem, to i tak brnę w to dalej i dalej.. No skoro to jeśli nie koniec, i będzie "gorzej", to dlaczego wciąż zależy mi na nim? Czemu nie potrafię spojrzeć na nikogo innego? Czemu trwam w tym od ponad roku....? ___________________________ Na wszystko inne odpowiem jutro, bo teraz muszę zejść z komputera.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ania0000
ale w co ty brniesz? twoj styl jest zbyt patetyczny i nieadekwatny do zaistniaej sytuacji. na szczescie sama to kiedys zrozumiesz :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość black.stair
Pink_Panther: No wiem, tak mi te klapki jakoś do głowy przyszły. ;D Ja jestem sobą i nikogo nie udaję. Taki mam styl, więc po co go zmieniać? Nie muszę dostosowywać się do panujących trendów. Nie byłam z Nim nigdy w związku, bo to jest po prostu nierealne. Wiem, że kiedyś na pewno mi to minie... Tylko utrudniać mi to będzie fakt, że mieszkam dokładnie trzy domu za nim, nawet po tej samej stronie ulicy. Także widzę go praktycznie codziennie, a nawet i kilka razy dziennie. Wielokrotnie spotykam go w sklepie. No i mam z nim lekcje 3 razy w tygodniu. Także jakoś nie wyobrażam sobie tego, żebym miała się od niego odciąć, bo wciąż na niego wpadam..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość black.stair
ania0000: Co do adorowania ze strony rówieśników, to jakoś nie jestem zbytnio nimi zainteresowana. Myślenie włączone mam cały czas, dziękuje za troskę. Dlatego też nie narzucam się mu, nie "uśmiecham się zalotnie ani nie trzepoczę rzęsami", jak Ty to ujęłaś. Nie noszę nie wiadomo jak wyciętych bluzek, czy krótkich spódniczek. Nie, nie sądzę, że tak samo zakocham się w wieku 15 lat i np. 20 lat. Będę już wtedy bardziej dojrzała, będę miała inne doświadczenia i napewno będzie to wyglądało inaczej. Mówiłam już wcześniej, że wiem, że taki związek nie ma szans i wcale niczego po nim nie oczekuję. A co do wspomnienia o rodzicach, to chybaby oszaleli, gdyby dowiedzieli się, że ich córka ma potencjalny romans z nauczycielem. Nie chcę z nim być. Chcę po prostu o nim zapomnieć..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
I jak się ostatecznie ta miłość skończyła? O ile jeszcze autorka tu kiedyś wejdzie :) Sama jestem w podobnej sytuacji, tylko ta moja miłość jest może nawet większa, różnica wieku nieporównywalnie większa, a nawet teraz jak już nie chodzę do gimnazjum i nie widuję tego nauczyciela, to nie mogę go wyrzucić z pamięci i moje uczucie ani trochę nie osłabło. Czy to w ogóle kiedyś minie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×