Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość lady z przedmieścia

proszę o ocenę sytuacji

Polecane posty

Gość lady z przedmieścia

Rzadko wypowiadam sie na forach a o swoim zyciu uczuciowym to pierwszy raz. Opiszę wam po krótce moja sytuację. Mamy razem z mężem dziecko niepełnosprawne w stopniu głębokim. dziecko nie chodzi, nie mówi, nie widzi itd. ja nie pracuje opiekuje sie dzieckiem mąż ma prace bardzo dobra, dobrze płatną, więc finansowo raczej nam sie powodzi. Mamy ładny dom za miastem. Maż pomaga mi przy dziecku i raczej jest dobrym ojcem. Problem w tym ze ja czuje sie troche zmęczona moim zyciem mam cały czas depresje ( teraz jest troche lepiej) wczesniej często płakalam. z praca dla mnie jest sprawa utrudniona ponieważ mieszkamy w innym mieście niz nasza rodzina więc nie mamy nikogo do pomocy. ale to nie o prace tutaj chodzi. Mam wrazenie ze mój mąż mnie nie rozumie kiedy mam gorsze dni mówi ze jestem słaba psychicznie dlatego :( kiedy mnie boli kręgosłup to mówi ze przesadzam, kiedy walczyłam z depresja to mówił ze ja sobie wymyslam i ze mam sie wziąć w garść :( kiedy mówie ze kazdy dzien dla mnie jest taki sam itd on twierdzi ze jego tez, bo w pracy robi non stop to samo. ale wg mnie jemu jest łatwiej bo on jakos sie realizuje.itd ale to tez nie o to chodzi. ja po prostu odczuwam brak zrozumienia z jego strony ale moze ja faktycznie jestem narzekająca, marudna itd wieć prosze oceńcie. żegnam osoby z idiotycznymi komentarzami!!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość niedostateczna
z plusem

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ciekawe dlaczegofo
ksiadz w porównaniu do mnie jako do gosposi zachwouje sie tak samo,ale w nocy w łozku zaczyna współczuć

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sdfg
piekne prowo:classic_cool:

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
współczucia wiem co czujesz. może nie mam chorego dziecka ale pomijając to ,to moja sytuacja jest taka sama. jakbym czytała o sobie :( nie wiem co ci poradzić bo sama nie widzę żadnego wyjścia z tej sytuacji

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość niedostateczna
dobry kaplan z niego

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość niedostateczna
zazdroszcze siostro

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość lady z przedmieścia
sdfg a niby dlaczego miałoby byc to prowo!!! az tak niemozliwa sytuacja?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość moja mama miala podobnie
kilkoro dzieci plus jedno uposledzone,nie mowi,ale chodzi,cos rozumie,wlasciwie jedyne co robi to czynnosci fizjologiczne.Bardzo rozwiniety autyzm.Moja mama przez wiele lat nie pracowala.Nysle,ze czula sie tak samo.Moj ojciec nic sobie z tego wszystkiego nie robil,w niczym nie pomagal,chyba uwazal,ze skoro ona nie pracuje to ma wakacje... zenada...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Eleeena
witaj.Nie uwazam , ze jestes marudna.Wrecz przeciwnie jestes bardzo dzielna osoba, matka i zona. Sam fakt niepelnosprawnosci dziecka rzutuje na cala rodzine, na jej zycie i kondycje psychiczna calej rodziny.Chora osoba calkowicie zaburza rytm takiej rodziny. Masz pelne prawo czuc sie nierozumiana, czuc sie zmeczona , miec depresje. Jednak nie obarczalabym wina meza.Jemu tez jest trudno.Wielu mezczyzn w takiej sytacji ucieka z domu, topi smutki i trudy w uzywkach, czy szuka pocieszenia w ramionach innej kobiety. Dla Was wszystkich jest trudna sytuacja. Mysle, ze mimo , ze nie masz kogos bliskiego do pomocy, powinnas znalezc prace ,choc na kilka godzin dziennie, pracowac przez np internet. Wyjsc od czasu z mezem, czy kolezankami.Zmienic sobie ,choc na kilka godzin swiat. Do pomocy mozesz wziac jakas pania, tym bardziej ze maz dobrze zarabia. Dbaj o swoje sily , o zdrowie psychiczne , bo jestes niezbedna dziecku do konca. Pozdrawiam Cie i nie obarczaj sie zadna wina. Dla mnie jestes wielka kobieta :-D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość moja mama miala podobnie
oczywiscie wydaje mi sie,ze wraz z wychowywaniem dziecmi,problemami wynikajacymi z dzieckiem,frustracja zaistniala sytuacja,"dla czego to nam sie przydarzylo", spowodowalo,ze mama przestala byc dla niego atrakcyjna,a on zaczal szukac atrakcji w pracy i poza praca...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość lady z przedmieścia
dziekuje za wypowiedzi. Ja staram sie tłumic moje uczucia ale czasem nie daje rady i wtedy kazda sytuacja odbierana jest przez mojego męża jako moja słabość. No trudno sama sie przyznaję, ale nie jestem silna. Kiedy zaczynamy taka rozmowe zawsze kończy sie moim placzem, jestem wiecznie smutna :( i sama nie wiem jak to zmienić. Ale fakt ze mój mąż głosno twierdzi ze jestem słaba to mam wrazenie ze moja psychika osłabia sie jeszcze bardziej. Ja oczekiwałabym raczej słow wsparcia a mysle ze on mnie jeszcze bardziej pogrąza w depresji.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość moja mama miala podobnie
w jakims sposob cie rozumiem :( to trudny temat... mysle,ze wiele razy mezczyzni obwiniaja kobiete za urodzenie uposledzonego dziecka. napewno mu jest latwiej,ma pare godzin,pewnie jakies 10,na chwilowe odciecie sie od waszej tragedii,napewno tez mu trudno. wydaje mi sie,ze my jestesmy duzo silniejsze,bycie matka z pewnoscia powoduje,ze masz cierpliwosc do dziecka... a ile ma lat dziecko?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Eleeena
moze uwaza, ze nie potrzebujesz takiego mazgajstwa, slabosci, czy zwyklego plakania.Moze mysli, ze jesli potrzasnie Toba, tak przywola do pionu, latwiej bedzie Ci sie pozbierac. Mezczyna i kobieta zupelnie inaczej moga myslec o tej samej sprawie , inaczej probowac sobie z nia poradzic. Mam nadzieje, ze mnie rozumiesz,co chce Ci przekazac :-D Moze, warto pojsc po jakis lekki lek na depresje, latwiej i weselej bedziesz postrzegac swoj codzienny dzien. Moze jakies forum wsparcia. Myslals o tym?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość moja mama miala podobnie
powiedz mu,zeby on posiedzial z tydzien 24h na dobe z dzieckiem i robil wszystko,myl,zmienial pieluchy,gotowal,pral,etc zobaczy jak to wyglada i jak oslabia patrzenie na uposledzenie wlasnego dziecka. tak juz nie powie,ze jestes slaba.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sorry ale ...
to moze chamskie pytanie ale: dlaczego urodzilas/nie oddalas takiego dziecka? przeciez do konca zycia bedziesz robic to samo a to dziecko i tak niczego nie czai i swiat go nie potrzebuje...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Eleeena
moja mama -dobrze mowisz. Facetom , wbrew pozorom , moze byc jeszcze ciezej, poradzic sobie z taka sytuacja, To bardzo stresogenna sytuacja.Duzo trzeba miec w sobie hartu ducha, wytrzymalosci i fizycznej i psychicznej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość moja mama miala podobnie
to znaczy chcialam powiedziec,ze kobiecie latwiej pokochac takie dziecko.Mezczyzni wiele razy sie wstydza takiego dziecka.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość lady z przedmieścia
Eleeena wiem co masz na mysli i pewnie masz rację. ja sama wiem ze powinnam sie wziąć w garść i własnie staram sie cos robic w tym kierunku wróciłam znów do szkoły, choć pelną edukacje mam za sobą, tak po prostu aby mieć kontakt z ludzmi, znam troche mam, które tez maja niepełnosprawne dziecko, ale nie rozmawialam na ten temat jakos nie mam w zwyczaju opowiadania o moich relacjach z mężem pewnie powinnam sie bardziej uzewnętrznić, ale jakos nie umię. najtrudniejsze momenty były dla mnie na poczatku kiedy "dziwacy" głupio patrzyli na mojego malucha,ślicznego ale chorego czasem głupio komentowali. róznie reagowałam na poczatku przykrość płacz potem starałam sie również atakować tak czy inaczej to ja miałam zawsze przykrości ze strony otoczenia. teraz juz w ogole sie tym nie przejmuje ale poczatki były ciężkie. oj ja chyba naprawde zrzędzę ale uwierzcie mi nigdy nie marudze, nie narzekam i nie opowiadam moim znajomym o moim zyciu. raczej na zewnatrz zmuszam sie aby być pogodną, osoba i moze dlatego mam depresje ponieważ w ogóle nie wyrzucam z siebie moich negatywnych emocji. Moj "maluch" ma juz 12 lat a urodziałm go dość wczesnie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość lady z przedmieścia
do SORRY ALE właśnie świat moje dziecko potrzebuje przynajmniej po to aby nauczyc takie osoby jak Ty tolerancji dla drugiej osoby a pomysl o tym ze Ty równiez z dnia na dzien mozesz stac sie chory i co wtedy pomyślałes o tym??? nigdy nie zostawiłabym swojego dzieciaczka bo ono nie jest winne ze mialo pecha i jest chore potrzebuje pomocy od nas tak samo jak Ty potrzebowałes od swojej rodziny kiedy byłeś dzieciakiem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość lady z przedmieścia
nie. mój mąz jest super ojcem szaleje za dzieckiem i widze jaki jest dumny kiedy zrobi maly kroczek do przodu. nasz maluch jest czasem bardzo zabawny, i tak naprawde traktujemy go jakby był zdrowym dzieciakiem. ale mimo wszystko jest mi ciężko. dzis miałam jakis ciężki dzien dlatego napisałam na forum. mysle ze mój mąż mysli ze ja po prostu siedze w domu a to on jest za wszystko odpowiedzialny, bo pracuje, utrzymuje rodzine i w ogóle nagrode powinni mu wręczyć :( ech przez to czuje sie taka bezwartościowa :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sorry ale ...
jestem kobietą. Moja CALA rodzina pracuje i pomaga takim dzieciom, z ktorych nigdy nic nie ma, ktorych rodzice po latach sa zniszczeni psychicznie, ktore wykanczaja moja matke. 70% takich dzieci wychowują samotne matki, ciężko im finansowo, ledwo sobie radzą. Te lżej upośledzone, jeśli mają dobrych rodziców i nauczycieli wychodzą ludzi. I co to za tolerancja? Do czego? Nie mam absolutnie nic do dzieci fizycznie nie sprawnych ale umyslowo w stopniu takim ze dziecko nie kontaktuje, nie mysli - tak. Bezkrytycznie można przyjmować wszystko jak się nie myśli. Nigdy nie urodze takiego dziecka. Po co mu taki los gotowac? To jest dramat. I gdybym ja miała stać się osobą upośledzoną bez kontaktu + bez szans na poprawę to chciałabym odejść z tego świata. Pytam, bo może masz jakiś hm emocjonalny argument, który pozwoli mi zrozumieć dlaczego są ludzie, którzy przywołują takie dzieci na ten świat. Czy np. nie wiedziałas że takie się urodzi, czy to kwestia religii? A Twoja sytuacja- beznadzieja, nie ma szans żebyś np zapisała się na jakieś studia co są raz na 2 tygodnie? w weekendy? wyrwać się? tak robi moja znajoma, troche jej to pomogło, ale ona ma zdrowe dziecko, więc pewnie jej łatwiej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość moja mama miala podobnie
nie wierze,ze to czytam... osobo wyzej nie jest ci glupio?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość lady z przedmieścia
"Nigdy nie urodze takiego dziecka. Po co mu taki los gotowac? To jest dramat. "-- a Ty uwazasz ze ktos z własnego wyboru decyduje sie na urodzenie chorego dziecka??? hehe mimo ze medycyna poczyniła jakis postęp to takich sytuacji nie da sie przewidziec. wiesz ja uważam ze jesli ktoś decyduje sie na posiadanie dzieci to powinien udźwignąć ta odpowiedzialność ze wszelkimi konsekwencjami. nie rozumiem dlaczego my Polacy tak dziwnie postrzegamy chorobę. mamy wiecej zrozumienia dla pijaków złodziei, prostytutek przy drogach jakos to nikogo nie widzi ale widok chorego człowieka jest jakimś dziwnym dla wielu jeszcze zjawiskiem. Kazdego roku wyjężdzamy na zagraniczne wycieczki razem z dzieckiem i obcokrajowcy sa bardzo serdeczni, podchodza pytaja o imię naszego dziecka. kiedy w Polsce zacznie sie tolerancja??? widzisz Ty dziwisz sie jak mozna zajmować sie chorym dzieckiem a ja dziwie sie jak mozna tego nie rozumieć :) hm ale dyskusja zaczyna odbiegac od tematu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sorry ale ...
nie. czucie się głupio z powodu racjonalnego myślenia? + to, że miałam kontakt z dziesiątami takich dzieci? Dlaczego nie mogę mieć swojego zdania? Bo to "niepoprawne politycznie"? każdy temat o upośledzonych umysłowo osobach jest zawsze analizowany tylko emocjonalne, ale to tylko jedna strona medalu. A racjonalnie: takimi osobami ktoś musi opiekować się całe życie. A rodzice/rodzic całe życie nie dadzą rady tego robić. Ośrodki w Polsce w większości nie mają dobrego poziomu opieki... jeden wielki dramat.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sorry ale ...
chore a upośledzone to różnica. i tyle w temacie. Jeśli chodzi o Twoje małżeństwo to albo zrobisz coś sama dla siebie albo będzie jak jest. Tylko Ty możesz zmienić ten schemat i mąż sam się tego nie domyśli.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość moja mama miala podobnie
moze wlasnie dlatego ze te osrodki to dramat osoby takie jak autorka poswiecaja sie,xe by ich dziecko godnie zylo,choc wg ciebie na to nie zasluguje. czego bys chciala,mordowania odrazu takich dzieci czy czego

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sorry ale ...
pytasz co bym chciala? glupie pytanie- zeby sie rodzily zdrowe. a co ja bym zrobila? wiedzac ze urodze dziecko z uposledzeniem umyslowym- usunelabym. kazde fizyczne uposledznie ok, moze byc najpaskudniejsze na swiecie ale niech ma mozg w porzadku.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość moja mama miala podobnie
wiesz co ja nie wiem czy 12lat temu mozna bylo cos takiego sprawdzic... aha ale jakby dziecko urodzilo sie bez zadnych konczyn to juz bys nie usunela,dziwne myslenie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×