Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Grechutkaaa

Nieśmiałość przeszkadza mi w życiu

Polecane posty

Gość Grechutkaaa

Witam. Od lat zmagam się z problemem, jakim jest nieśmiałość. Brakuje mi pewności siebie, łatwo mnie zawstydzić, mam problem z komunikatywnością i patrzeniem w oczy. Próbowałam się leczyć (terapia grupowa, mam stwierdzoną fobię społeczną), więc odrobinę wzrosła moja pewność siebie, ale nadal są sytuacje, w których kiepsko sobie radzę. Ciągle wypadam na niezbyt inteligentną i rozgarniętą, co bardzo mnie zraża i powoduje, że obwiniam się za każdą porażkę. Za każdym razem, kiedy znajduję się w sytuacji wymagającej ode mnie wykazania się odpowiednimi predyspozycjami, stres dosłownie mnie paraliżuje. Oczywiście staram się mimo wszystko radzić, przez cały okres studiów pracowałam, ale obecnie skończyłam edukację (w przyszłym roku idę na drugi kierunek) i potrzebuję poważniejszej pracy. Niestety bardzo źle wypadam na wszelkich rozmowach kwalifikacyjnych. Łamie się mi głos, nie potrafię nawiązywać kontaktu wzrokowego, widać, że stres wygrywa nade mną. Wczoraj np. byłam na rozmowie kwalifikacyjnej w pracy, o którą ubiegałam się od dłuższego czasu (wcześniej przeszłam pozytywnie pierwszy etap) i niestety nie udało mi się zrobić odpowiedniego wrażenia na osobie, która prowadziła rekrutację. Stwierdziła ona, że może jestem inteligentna i mam osobowość, ale zbyt nieśmiała i jeśli chcę próbować raz jeszcze, to tylko wtedy, gdy zrobię coś z tym problemem. Sami więc widzicie. Jutro znowu zapraszają mnie na rozmowę do innej firmy, ale czy po raz kolejny dam radę? I tak to w skrócie wygląda. Nieśmiała, sztywna, pozbawiona luzu, nadwrażliwa. Najchętniej zamknęłabym się w czterech ścianach i żyła w swoim świecie. Bo na zewnątrz jest źle, nieciekawie, jest poczucie, że nic nie znaczysz. Coś mi jednak nie pozwala. Nadzieja? Niechęć do bycia czyimś utrzymaniu? Chęć pokonania ukrytych demonów? Tylko ja? Ludzie, doradźcie. Nie chcę już żyć w ten sposób.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Grechutkaaa
Jak cię wkurzają, to nic na to nie poradzę. Potrzebuję pogadać z kimś, kto miał podobne rozterki.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Grechutkaaa
Jeśli już na uczuciowym forum jesteśmy, to dodam jeszcze, że mimo 24 lat na karku nigdy nie byłam w żadnym związku. Boję się otworzyć na ludzi, nie ufam im zbytnio. Poza tym nie radzę sobie z męskim zainteresowaniem. Jak jakiś facet zaleca się do mnie, sztywnieję i czuję się zażenowana.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ja bylam zawsze niesmiala ale jezeli chodzi o facetow to odbijalo mi i nawijalam jak glupia. Moj chlopak powiedzial mi kiedys : Masz szczescie, ze jestes moja dziewczyna, bo jka bys nie byla to zabilbym Cie za to gadanie. Ja zawsze duzo gadam jak sie wstydze i czerwienie sie jak burak, szkola byla najgorszym okresem jezeli o to chodzi teraz jest lepiej ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Z miłą chęcią bym z wami na ten temat porozmawiał bo należę do takich osób jak wy ale muszę zmykać już do pracy i nasze drogi pewnie się rozejdą :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ja tu teraz czesto zagladam, bo mozna pogadac o wszystkim, powyglupiac sie anonimowo, nie trzeba sie wstydzic bo i tak Cie nie znaja :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Grechutkaaa
No, u mnie też szkoła i studia były najgorszym okresem. Przez swoją nieśmiałość zmarnowałam wiele cennych szans, czy to w nauce (miałam problem z mówieniem publicznie, więc przy tak aktywnej grupie, jaką wówczas miałam, ciężko mi się wybić) czy też w towarzystwie (niestety byłam na ogół outsiderką, osobą wręcz niewidzialną dla większości). Teraz chciałabym to jakoś nadrobić, za rok znowu idę na studia, ale z taką wstydliwością ciężko będzie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Grechutkaaa
Heh, ja też wirtualnie jestem odważna i wygadana ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Grechutkaaa
Wirtualnie to i ja potrafię być przebojowa i wygadana;) Kiedyś np. pisałam z takim gościem, godzinami gadaliśmy, więc myślał, że jestem taka krejzolka, a jak mnie poznał w realu, to był w szoku, że jestem cicha i zamknięta w sobie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ja mialam jeszcze taki problem, ze nie potrafilam wyjsc z domu bez telefonu czesto sie wracalam i wiecznie bylam spozniona. Uroilam sobie, ze zawsze bede miala jakies problemy. Czesto mam jeszcze uczucie niepokoju tak jakby cos mialo sie stac ale na szczescie niektorych nawykow sie wyzbylam wraz z przeprowadzka. Co nas nie zabije to nas wzmocni ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Grechutkaaa
To powiedzcie mi jak mam się wyluzować? Całe życie na lekach być nie mogę, prawda?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ja mialam jeszcze taki problem, ze nie potrafilam wyjsc z domu bez telefonu czesto sie wracalam i wiecznie bylam spozniona. Uroilam sobie, ze zawsze bede miala jakies problemy. Czesto mam jeszcze uczucie niepokoju tak jakby cos mialo sie stac ale na szczescie niektorych nawykow sie wyzbylam wraz z przeprowadzka. Co nas nie zabije to nas wzmocni ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ja mieszkam teraz 1200 km od domu, sama ze swoim chlopakiem, nowy jezyk ludzie, wszystko zaczelam od nowa, ale znajomych nadal nie mam, zyje powoli, robie co chce, nadal nie lubie wychodzic z domu na imprezy, nauczylam sie z tym zyc, nie walcze z tym.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Grechutkaaa
Znam to:) Też ciągle towarzyszy mi niepokój, że zaraz coś się wydarzy, co uniemożliwia mi świadome przeżywanie szczęścia. Kiedy nawet jest dobrze i nie ma powodów do lęku, to ja i tak mam wrażenie, że to nie potrwa długo i wkrótce nadejdzie coś, co mnie ukarze za to kim jestem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Niektorych nawykow nawet nie chce zabijac, przestalam wierzyc w prawdziwa przyjazn. Mialam przyjaciolke (a nawet siostre) przez 18 lat i jej zazdrosc zniszczyla to. Zaczelam otwierac oczy dopiero tu gdzie jestem, dla mnie tylko milosc sie liczy i to ze jestem z kims kto mnie akceptuje, kto chce ze mna dzielic zycie pomimo wszystko. Patrze na swiat trzezwo i nie boje sie juz niczego ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Grechutkaaa
Wiesz, z tym brakiem znajomych to mówi się trudno, takie introwertyczne osoby nigdy nie są w centrum uwagi, więc trzeba nauczyć się z tym żyć. Gorzej z pracą. Chcę pracować, wysyłam setki CV dziennie, chodzę na te wszystkie rozmowy, a tu nadal brak rezultatów.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ja jestem facetem i mam podob
hehe jakby czytał o sobie. A wiesz jak "walczyłem" z tym? Podejmowałem prace, które wymagały ode mnie otwartości, pewności siebie, non stop w sytuacjach stresowych, z ludźmi, w grupach. Bolało ale pomogło trochę :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ja w sumie tez rzucalam sie na gleboka wode, burak na twarzy ale dawaj dalej :D Jak przyjechalam do Niemiec nie potrafilam nic powiedziec, a po roku mowie dosc dobrze i rozmawiam z ludzmi. Jestem troche wygadana i zawsze staralam sie byc w centrum, gdybym chciala mialabym znajomych, ale ja ich nadzwyczajniej do siebie nie dopuszczalam. Taka moja natura coz zrobic. Grunt to byc szczesliwym, po co przejmowac sie czyms co byc moze i tak sie nie zmieni?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ja w sumie tez rzucalam sie na gleboka wode, burak na twarzy ale dawaj dalej :D Jak przyjechalam do Niemiec nie potrafilam nic powiedziec, a po roku mowie dosc dobrze i rozmawiam z ludzmi. Jestem troche wygadana i zawsze staralam sie byc w centrum, gdybym chciala mialabym znajomych, ale ja ich nadzwyczajniej do siebie nie dopuszczalam. Taka moja natura coz zrobic. Grunt to byc szczesliwym, po co przejmowac sie czyms co byc moze i tak sie nie zmieni?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ja w sumie tez rzucalam sie na gleboka wode, burak na twarzy ale dawaj dalej :D Jak przyjechalam do Niemiec nie potrafilam nic powiedziec, a po roku mowie dosc dobrze i rozmawiam z ludzmi. Jestem troche wygadana i zawsze staralam sie byc w centrum, gdybym chciala mialabym znajomych, ale ja ich nadzwyczajniej do siebie nie dopuszczalam. Taka moja natura coz zrobic. Grunt to byc szczesliwym, po co przejmowac sie czyms co byc moze i tak sie nie zmieni?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Grechutkaaa
To ja też tak zamierzam. Specjalnie próbuję sił tam, gdzie wymagają odwagi, komunikatywności i pewności siebie. Problem w tym, że wciąż widać, że są to rzeczy do wyrobienia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ja jestem facetem i mam podob
aha jeszcze jedno spostrzeżenie. Jak już się tak zmieniłem niby na lepsze, to co chciałem, być bardziej pewny siebie itd, to się okazało, że wcale mnie to jakoś szczęśliwym nie uczyniło. Najważniejsze to zaakceptować siebie, nie ma nic złego w nieśmiałości, wręcz przeciwnie, to jest cnota :), ja tam osobiście wolę takie dziewczyny.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ja jestem facetem i mam podob
aha jeszcze jedno spostrzeżenie. Jak już się tak zmieniłem niby na lepsze, to co chciałem, być bardziej pewny siebie itd, to się okazało, że wcale mnie to jakoś szczęśliwym nie uczyniło. Najważniejsze to zaakceptować siebie, nie ma nic złego w nieśmiałości, wręcz przeciwnie, to jest cnota :), ja tam osobiście wolę takie dziewczyny.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Grechutkaaa
Myślę, że jest dużo prawdy w tym, co napisałeś. Ja nawet lubię momentami tę swoją nieśmiałość, bo dzięki temu mam więcej czasu dla siebie, nie mam tej presji by być wiecznie na świeczniku. Natomiast problem pojawia się podczas szukania pracy, egzaminów itp. Wtedy dzieją się ze mną dziwne rzeczy, cała wiedza ulatuje z głowy, zaczynam drżeć, oblewa mnie pot.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Grechutkaaa
Jak jutro mam dobrze wypaść?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ja jestem facetem i mam podob
Kurcze to poczytaj coś na ten temat. To jest konkretny problem - nie radzisz sobie ze stresem podczas rozmów kw., a skoro jest problem to i jest recepta. Poszukaj u jakichś wiarygodnych źródeł.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×