Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Looollaaa

Pustka i samotność!

Polecane posty

Gość Looollaaa

Mam 23 lata. Tkwię w związku, a raczej w relacji z osoba, z którą nie będę miała nigdy wspólej przyszłości, ale nie potrafię tego zakończyć. Poza tym, brakuje mi kogoś bliskiego, na co dzień. Mam wielu znajomych, jednak oni układają swoje życie i wszystko jest inne niż kiedyś. Ja po powrocie do domu czuje się bardzo samotna bez tej bliskiej osoby. Raz spróbowałam sie przełamać i spotykałam się z kimś krótki czas, ale bez miłości to było totalnie bez sensu. Nie wiem co mam zrobić... Czuję się samotna...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Looollaaa
Nikt się nie wypowie? Nie poradzi...?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość weroniks
czemu nie potrafisz zakończyć? kochasz go?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Looollaaa
Tak, kocham go. Bardzo...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość weroniks
skoro nie potrafisz tego zakończyć pomimo że chyba on Cie rani? to będziesz dalej cierpieć na własne życzenie :( przykro mi że tak mówie, ale to smutna prawda. jesteś młoda, na pewno znalazłabyś kogoś innego, na kogo będziesz zasługiwać. niestety wiem co czujesz, bo jestem w podobnej sytuacji, też tkwię w takim związku w którym jestem bardzo nieszczęśliwa ale nie umiem tego skończyć i z dnia na dzień coraz bardziej wykańczam się psychicznie.podobnie jak ty jestem sama, wszyscy moi znajomi ułożyli sobie jakos życie...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Looollaaa
Dokładnie tak, wykańczam się psychicznie... Gdybym go nie kochała, zakonczylabym to od razu. Ale przy nikim innym nie czuję się tak, jak przy nim. Wiem, że powinnam sobie ułożyć życie z kimś innym, jednak nie potrafię sie w nikim innym zakochać. Milość jest silna.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość weroniks
chciałabym Ci jakos pomóc, ale nie potrafię. Może jeszcze coś zmieni sie w waszych relacjach? a może po prostu kiedyś dojrzejesz do tej decyzji o rozstaniu...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dissolved girl
Wszyscy jesteśmy samotni, takie już jest życie... szukaj pełni w sobie, a nie w drugim człowieku, to moja rada.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ksbdkndsk
Ja była 2 razy w podobnej sytuacji.. Z pierwszym chłopakiem 4 lata, już tak po 2 chciałam od niego odejść, ale bałam się co to będzie dalej, jak sobie poradzę, byłam przyzwyczajona do życia z nim i nie wyobrażałam sobie jak to będzie tak samej.. Nagle poznałam innego, po 3 miesiącach od poznania tego drugiego zostawiłam pierwszego, myślałam, że to będzie miłość i w ogóle, że będzie super.. Związek trwał rok i 8 miesięcy, a chciałam go zakończyć dużo dużo wcześniej, ale kolejny raz nie potrafiłam od niego odejść... On traktował mnie coraz gorzej, wyzywał od najgorszych pod koniec, potrafił wyrzucać moje ciuchy z szaf i krzyczał, że mam wypierdalać:o a potem przepraszał.. I tak ciągle.. W końcu zebrałam się w sobie, bo doszło do tego, że kilka razy mnie uderzył i uciekłam od niego.. Potem przez pół roku mnie zamęczał, szantażował, groził że sobie coś zrobi albo, że mam mu oddać kasę, bo on np zrobił zakupy albo nie wiem zabrał mnie do kina jak byliśmy razem:o żenada.. Teraz jestem już rok sama i jest mi zajebiście.. Nigdy wcześniej nie sądziłam, że bycie wolnym może być takie fajne i , że będę w stanie żyć sama.. A jednak. Także radzę przemyśleć jak chcesz widzieć swoje życie za 10 lat, czy potem nie będziesz żałować.. Rozwazyć wszystkie za i przeciw i przede wszystkim myśleć o sobie, bo na końcu to i tak ze sobą zostaniesz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość weroniks
spróbuj może znaleźć sobie jakieś zajęcie, jakąś pasje, wiem że łatwo sie mówi, ale spróbuj, mi to nie wychodzi może tobie sie uda :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Looollaaa
Dzięki weroniks. Wiem, ze trudno jest pomóc komuś w takiej sytuacji. Mam jakąś tam nadzieję, że cos się między nami zmieni lub będę potrafiła pewnego dnia to zakończyć. Najgorsze jest tkwienie w takim 'pomiędzy'. I ta samotność... dissolved girl, brzmi to pięknie, jednak problem w tym, że nie potrafię się wyzbyc uczuć do tego czlowieka, a chyba od tego powinnam zacząć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość weroniks
to może wyzbywaj się tych uczuć stopniowo, powoli, układaj sobie wszystko bez niego.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dissolved girl
Zacznij od czucia się szczęśliwą sama ze sobą. Nie pozbywaj się na siłę uczuć, bo tak się nie da. Zresztą - im bardziej z czymś walczysz, tym bardziej się temu poddajesz. Może zacznij od zmian? Może zrób coś zupełnie na odwrót, niż zwykle.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Looollaaa
Pasję mam i uważam, że piękną, bo gram na instrumentach i śpiewam. ednak nie mogę non stop się zajmowac tylko swoim hobby. ksbdkndsk, Twoja historia jest dobrym przykładem na to, jak trudno odejść od kogoś. Ja jednak nie potrafię. I jeszcze, gdybym wiedziała, że ok, będę sama jakiś tam czas, ale bez uczuć do niego to spoko. Przeraża mnie jednak myśl, że będę bez niego, a moje myśli będą ciągle wirowały wokół jego osoby, on bedzie w moim sercu i boje się, że się już w nikim nie zakocham...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość weroniks
tak- zmiany będą w twoim przypadku najważniejsze.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość weroniks
skoro masz już swoją pasję rzeczywiście piękną, to spróbuj robić jeszcze coś nowego :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Looollaaa
dissolved girl, duzo czasu spędzam własnie sama, bez niego. Jednak świadomość, ze on jest duzo mi daje. i te uczucia.... Ale dobra, nie będę w kółko o tym samym pisała. Co mogłabym zrobić na odwrót? Jakiś przykład?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość weroniks
a próbowałaś w ogóle rozmawiać z nim o tym co czujesz? co Cię tak rani?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ksbdkndsk
Rozumiem co masz na myśli, bo też mi się tak wydawało, że jak odejdę to nadal będę o nim myśleć itd, a okazało się, że jak się wkręciłam w nowe życie, zajęłam się sobą, zaczęłam odnawiać stare znajomości, wychodzić z ludźmi, imprezować, zgłębiać zainteresowania, flirtować z różnymi facetami, to poczułam wolność pełną gębą i myśli, które pojawiały się na początku, teraz już nie nachodzą.. Teraz myślę: o kurwa, zmarnowałam na dobrą sprawę około 6 lat swojego życia, gdzie ja miałam mózg, po co się katowałam zamiast robić to, na co mam ochotę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Looollaaa
O niektórych rzeczach z nim rozmawiałam. I w częsci zauważyłam poprawę, a część po prostu tłumaczył w jakiś sposób i sie to nie zmieniło. Są jednak jeszcze kwestwie, które chciałabym z nim poruszyć, ale boję się, że taka rozmowa by mogła byc naszą decydującą i być może ostatnią. Dlatego ją odwlekam, nie mam tej siły i odwagi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość weroniks
rozmowa teraz i tak już nic nie zmieni, bo pewnie będzie Ciebie obwiniał za wszystko... ja mam teraz dokładnie takie samo uczucie jak ksbdkndsk, że zmarnowałam ponad 3 lata swojego życia... nie mam nikogo, jestem sama i nie wiem od czego zacząć żeby to zmienić...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Looollaaa
ksbdkndsk, ale on mnie nie ogranicza. Moge imprezować, itd. Jednak znajomi coraz mniej to robią, bo układają sobie życie i spędzaja czas z drugimi połówkami. Czasem nawet chodze gdzieś z młodszymi, niedawno poznanymi koleżankami, żeby gdzies wyjść. Poza tym, jak już wspomniałam, mam swoją pasję. Dobrze, że nie myślałaś po rozstaniu. Ja się tego boje...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Looollaaa
I tak kiedyś dojdzie pewnie do tej rozmowy... Tej decydującej i albo będzie lepiej, albo koniec. Jednak, jak już wspomniałam, boje się tego.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dissolved girl
Musisz przestać się bać. Musisz sobie powiedzieć: ok, kocham, cierpię, trudno. Nie wiem, dlaczego chcesz się z nim rozejść, ale uwierz mi - czas jest zbawienny. Daj czasowi czas, a wszystko poukłada. Przecierpisz swoje, a w końcu zapomnisz. Mi pomogły zmiany w życiu i w myśleniu ... Zaczęłam próbować rzeczy, które przedtem z góry odrzucałam. Odważyłam się zrobić kilka nowych rzeczy...niektóre były bardzo głupie... nie będę się rozpisywać, bo nie w tym rzecz. Ale chodzi o to, że przestałam brać życie tak na serio, że wyszłam poza własne schematy... i dostrzegłam, że życie ma milion innych, nowych smaków, które tylko czekają...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość weroniks
ale właśnie mogłabyś się rozpisać :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Looollaaa
Właśnie, mogłabyś sie rozpisać. Chyba, że nie chcesz opowiadać tak na forum, to rozumiem. Przestać się bać... Dokładnie tak. To jest to, co nie pozwala mi wyjść z tego martwego punktu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dissolved girl
Przestań się bać cierpieć. Bo będziesz cierpieć na pewno. Ja zaczęłam szukać w cierpieniu pozytywów. Przyjęłam je, jako jeden ze smaków życia. Bo to jest w pewien sposób piękne, to oznaka, że czujemy, żyjemy, że mamy w sobie coś więcej, skoro tak przeżywamy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość agggg33
rzeczywiście jesteś w takiej sytuacji że trudno jest cokolwiek Ci poradzić, bo sama musisz sobie z tym poradzić i podjąć decyzję. przeczytaj sobie książkę dlaczego mezczyzni kochają zołzy :) mi pomogła

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Looollaaa
Dziewczyny, dziękuje Wam za rady. Na pewno skorzystam z każdej po trochu. Jednak wiem, że musze sie jakoś przemóc wewnętrznie i to jest ten największy prosblem. a teraz wybywam na wieczorny spacerek. Trzymajcie się. Dzięki.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość weroniks
trzymaj się i uwierz w siebie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×