Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość niewiemczymamracje

Czy jestem zaborcza?

Polecane posty

Gość niewiemczymamracje

Sytuacja w moim związku wygląda tak... Widzimy się z chłopakiem średnio 5/7 dni w tygodniu. Nie mieszkamy razem- ten temat kilkukrotnie wypływał, ale ja nie czułam się jeszcze gotowa, wolałam przyjeżdżać do niego, ale mieć 'koło ratunkowe' w postaci własnego mieszkania. Ja w ciągu dnia pracuję, po pracy jeśli jest jeszcze 'normalna' godzina to chodzę na siłownię, spotykam się ze znajomymi, generalnie zajmuję sobą. Ale kocham go, i po całym dniu chcę się z nim spotkać, wymienić wrażenia. Przyjeżdżam więc do niego prawie codziennie, ok 20-21. Biorąc pod uwagę fakt, że wstaję wcześnie rano i chodzę spać ok 23 to daje nam jakieś 2 godziny dziennie wspólnie spędzonego czasu. On skończył studia i od kilku miesięcy nie ma pracy- jedyne czym się zajmuje to szukaniem jej, graniem na kompie, oglądaniem seriali i czytaniem książek. Nie chcę go przedstawiać jako jakiegoś pasożyta, zwłaszcza, że ta sytuacja prawdopodobnie w ciągu najbliższych tygodni ulegnie zmianie, ale tak prezentują się fakty. W każdym razie ma cały dzień na to, żeby się sobą zająć, spotkać z kimś, robić co mu się marzy- zwłaszcza, że nasze kontakty w ciągu dnia ograniczają się z reguły do 1 telefonu lub smsa, czy dwóch. On tymczasem zarzuca mi, że zabrałam mu całą życiową przestrzeń i wszyscy znajomi się od niego odwrócili przez to, że ciągle u niego jestem. Nie mam nic przeciwko jego znajomym i mogą wpadać kiedy ja jestem (o ile nie staje się to patologiczne jak na początku naszego związku-że cały wspólny czas spędzamy z nimi) albo może też normalnie powiedzieć mi, że dziś chce się spotkać z tym i z tym sam, no co za problem. Tylko niech to zrobi normalnie, nie ofensywnym tonem wychodząc z założenia, że od razu się obrażę... Dodam jeszcze, że mieszka z 3. swoich znajomych z którymi nie ma problemu, żeby spędzać całe dni...Więc raczej nie może narzekać na to, że od wszytskich go odcięłam. No ale nie wiem, może ja prezentuję typowo kobiecy sposób myślenia i nie mam racji? Powiedzcie proszę jak oceniacie tę sytuację? Dodam, że owszem, kilkukrotnie kłóciliśmy się o jego znajomych, ale to wynikało z tego, że naprawdę byli u niego codziennie, w dodatku z jointami i ja już dłużej nie mogłam znosić tej sytuacji. Ale nie znaczy to, że ma z nimi zupełnie unikać kontaktu, niech to tylko będzie 'zdrowy' kontakt. Nie ma już nastu lat, chyba czas się ogranąć?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dfdfgfgfg
jestes jego ruchadlem it yle

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kama54844
dziwna sytuacja, moze poprostu nie kocha Cie jak kiedys?? dlugo jestescie ze soba?? i ile macie lat? bo on zachowuje sie tak jak b nie chcial dorosnoac, a TY wierna kobieta czekaj

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość niewiemczymamracje
Niedługo, właśnie mija rok. Przez pierwsze pół roku widywaliśmy się tylko w weekendy bo ja miałam wyjazdową pracę. Prawodopodobnie dlatego on przyzwyczaił się do tego, że w tygodniu ma wolną rękę. Tak jak pisałam, jesteśmy już po studiach, nie jesteśmy dziećmi...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ajajuz
zalezy jeszcze od gier, moze sie uzaleznil od jakiegos rpg. ja bym byla zaniepokojona gdy by moj chlopak nie chcial sie zbyt czesto widywac imial jakies ale. mialam kilku bylych ktorzy zaczeli robic wyzuty bo juz nie chcieli byc ze mna i znalezli sobie inne albo zaczynali sie rozgladac. rok to nie jest malo, juz podstawy na powazny zwiazek. ciaglymi pytaniami go zameczysz tylko, poczekaj , skoro nie chce sie spotykaj odsun sie, zdystansuj i zajmij soba. jesli kocha Cie naprawde bedzie tesknil i znowu beda czestsze spotkania a jesli Cie oleje i wybierze znajomych. no coz znaczy z enie byl wart. z doswiadzcenia wiem ze nie wolno sie zmuszac i nic na sile.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość niewiemczymamracje
Migotka, pewnie masz rację. Myślicie, że przy chęciach z obu stron da się w tym względzie wypracować jakiś kompromis, czy ktoś zawsze będzie niezadowolony?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość swwee
nie jestes zaborcza. on jest dziwny. Związek zazwyczaj dazy do punktu wspólnego zamieszkania, ślubu itd.I co wtedy ludzie przebywaja ze soba całymi dniami. Jak on sobie wyobraza powazny zwiazek za kilka lat skoro 2 godziny spotkania z toba dziennie mu przeszkadzaja. Nie dorósł i tyle.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
a ja w ogóle nie widzę gdzie jest problem?? Facet potrzebuje wieczoru, zeby sie spotkać z kumplami- jaki problem? Mówi normalnie swojej dziewczynie o tym. Przecież Ty też nie musisz widzieć się z nim codziennie. Chodzi o sposób w jaki on Ci to mówi, czy o co?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość niewiemczymamracje
Najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że od początku naszej znajomości on 3krotnie proponował mi, żebym się do niego wprowadziła...Szkoda, że było to akurat wtedy kiedy wykruszał im się jakiś współlokator... Twierdzi, że nie miało to ze sobą nic wspólnego i że nadal chciałby to zrobić (cóż, akurat nie teraz, kiedy mamy problemy ale generalnie rzecz biorąc to tak...). Tylko ciekawe jak to sobie wyobraża, skoro przeszkadzam mu już w tym układzie :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ala no nie
kolejna dziewczyna ktora nie widzi oczywistego facet nie chce sie spotykac?? wiec nad czym tu sie rozczulac. pewnie chce zamieszkac z toba dlatego nie chce sie z toba spotykac wieczorami. tlumacz sobie tak wszytko apozniej bedziesz sie dziwila czemu zerwal, nie widzisz takich prostych znakow ze to koniec.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość niewiemczymamracje
Chodzi o to, że on najwyraźniej boi mi się powiedzieć o tym wprost. Zamiast tego dzwoni i pyta np. 'to co, dziś do mnie nie wpadniesz?' No kurwa :D Jakby zadzwonił i powiedział "Ej, wpadnie dziś do mnie ten i ten' albo 'Z tym i tym idę dziś na miasto' to byłby przecież luz. Ja mu się zawsze nie spowiadam z tego z kim się spotykam i on też nie musi mnie przecież pytać o zdanie. Oczywiście, że są kumple których nie lubię, bo mam swoje powody. Wkurwia mnie też, że większość jego znajomości opiera się na jaraniu jointów (które próbuje rzucać, ale kiedy spotyka się z kumplami to przecież nie może długo odmawiać...). Ale nie muszę go od razu od nich odcinać, niech tylko normalnie komunikuje mi pewne sprawy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość swwee
a czy on do Ciebie przyjeżdza???

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość niewiemczymamracje
No tak, nie jest tak, że jestem jedyną osobą zaangażowaną, ja po prostu wolę przyjeżdżać do niego, bo u siebie mam 7mkw i wąskie łóżko, a u niego sporą powierzchnię i bliżej rano do pracy więc komfort spotkań jest inny :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×