Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość kelia

Jak zareagowac?

Polecane posty

Gość kelia

Od czego by tu zaczac? Jestesmy z mezem od 7 lat razem,w marcu tego roku urodzil nam sie dlugo oczekiwany synek.Dodam tylko,ze przed urodzeniem oboje z mezem robilismy tak zwana kariere,duzo podruzowalismy,spotykalismy sie z znajomymi i etc.Obecnie ja siedze w domu z dzieckiem i poniewaz nie mamy zadnej rodziny w poblizu,a nasi przyjaciele pracuja od rana do wieczora,nie wychodzimy czesto razem.Praca mojego meza zobowiazuje do czestych kolacji sluzbowych,spotkan z kolegami i kolezankami z pracy.Maz czesto rozmawial ze mna o swoich znajomych z pracy.(kolezankach jak i kolegach)Osobiscie nigdy nie mialam z tym problemu,mam a raczej mialam calkowite zaufanie do meza.Do czasu..... No wlasnie pewnego dnia podczas naszych wakacji zauwazylam,ze maz po otrzymaniu sms stal sie nerwowy i probowal je jak najszybciej wykasowac,zdarzylo sie to kilka razy i mimo ze nie zagladam do jego telefonu,zapytal sie o co chodzi i czemu jest taki nerwowy?Odpowiedzial mi ze to tylko kolezanka z pracy i pyta sie jak NAM mijaja wakacje(osobiscie jej nie znam).OK nie bylo zadnego problemu.. Pozniej zlapalam go jak probowal ukryc to ze rozmawia z nia przez telefon.I w tym momencie zapalila mi sie czerwona lampka,nie rozumialam czemu robi z tego tajemnice,poniewaz uwazam,ze ma prawo do kontaktu ze znajomymi.Zaczal mi tlumaczyc,ze nie chcial zebym byla zazdrosna itd.Nie za bardzo rozumialam jego wyjasnienia,poniewaz nigdy nie bylam zazdrosna no i nie mialam do tego powodu. Po wakacjach w wrzesniu jakos zapomnialam o calej sytuacji,maz jak zwykle mial wolna reke,spotkania na lunchu,kolacje.Ale nigdy mi o niej nie wspominal.Az do wczoraj,przez przypadek odkrylam ze wysyla do niej sms a nastepnie je kasuje.Tym razem postanowilam mu sprawe jasno i zapytalam sie o co mu chodzi,zaczal sie dziwnie tlumaczyc.I w trakcie naszej rozmowy wyszlo na jaw,ze czesto jedza ze soba lunch,choc mi mowil ze jadl sam,ze kolezanka jest jego prawa reka w pracy(nigdy o tym nie wspominal)itd.Nastepnie zaczal sie platac w zeznaniach,i choc nigdy tego nie robie zazadalam aby mi pokazal swoje maile z pracy(wiem nie powinnam,ale widzialam,ze stara sie cos ukryc)No i mialam racje,okazuje sie ze pisza do siebie czule slowka w stylu :moje sloneczko,wygladasz dzis niesamowicie,zauwazylem ze masz nowe kolczyki itd.Bylam w szoku ..... Maz tlumaczy ze nic miedzy nimi nie ma,ze to tylko zarty!!!!Ok,to bym jeszcze w stanie byla zrozumiec,ale po co to cale ukrywanie.... Nie wiem co zrobic,bylam juz raz w takiej sytuacji i zle na niej wyszlam poniewaz ponownie zaufalam swojemu exfacetowi. Pomozcie, jak zaregowac w takiej sytuacji?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Hehe. U mnie wyglądało to identycznie, tyle, że tyczyło się żony. Jota w jotę. Posuwa ją. Opcje są dwie: - akceptujesz to w imię wartości wyższych; - komp i komóra do fachowców, a do sądu papier.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kelia
Desperados mysle tak samo i przykro mi z powodu twojej zony. Najgorsze jest to ze nie mam do niego zaufania i do tego widza sie codziennie w pracy + maja kolacje firmowa za tydzien.Chyba nie bede sobie w stanie z tym poradzic...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
A mnie z powodu Twojego męża. Szczerze! Bo naprawdę wiem, co czujesz. Jakbyś dostała w ryj. Pie... jełopa, albo do końca życia będziesz się zastanawiała, czy ją dziś posunął, czy nie. Do tego pewnie dochodzą czysto kobiecie odczucia - dotykał ją, całował, kupił jej kwiaty, prezent, poszli razem do teatru, do kina, na kolację, razem żartowali i wymieniali się czułościami... Ohyda! Będziesz analizowała, w czym byłaś gorsza i szukała winy w sobie. U mnie również, pierwsze, naprawdę zauważalne symptomy pojawiły się na wakacjach. I były to wyczuwalnie inne wakacje. Widziałem to, bo od dobrych 20 lat wszystkie wakacje spędzaliśmy razem, tylko we dwoje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość lrjt
Desperados - mądry chłop. Życie go nauczyło...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kelia
To prawda czuje sie jak po nokaucie.Bylam za bardzo naiwna,za bardzo mu ufalam.A jezcze do tego staralam sie byc zawsze sexy,organizowalam niespodzianki,kolacyjki,prezenty,wychodzilam z siebie zeby dojsc do formy po ciazy i co?!!!! Jeszcze bardziej boli mnie to, ze tak naprawde nic nie moge nic zrobic!!! Przeciez nie moge mu zabronic pracowac. Dziekuje ci bardzo ze moge sie Tobie wyzalic, na razie za bardzo nie wiem do kogo sie zwrocic.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kelia
To prawda czuje sie jak po nokaucie.Bylam za bardzo naiwna,za bardzo mu ufalam.A jezcze do tego staralam sie byc zawsze sexy,organizowalam niespodzianki,kolacyjki,prezenty,wychodzilam z siebie zeby dojsc do formy po ciazy i co?!!!! Jeszcze bardziej boli mnie to, ze tak naprawde nic nie moge nic zrobic!!! Przeciez nie moge mu zabronic pracowac. Dziekuje ci bardzo ze moge sie Tobie wyzalic, na razie za bardzo nie wiem do kogo sie zwrocic.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość lickit
Masz rogi jak nic, Kelia. Domniemanie niewinności tutaj nie ma zastosowania, chyba że chcesz się oszukiwać dla świętego spokoju. Ale od razu Ci mówię-nie warto. Młoda jesteś, ułożysz sobie życie z kimś kto nie zdradza.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Długo uczestniczyłem w bełkocie korporacyjnym więc wiem o co kaman. Trzeba naprawdę silnego charakteru, żeby nie ulec. Furka, służbowa karta, hotele, kolacyjki, wyjazdy, prezentacje, napalone koleżanki i klientki. To naprawdę może pociągać. No i koleś uległ. Fajnie posuwać świeżą koleżankę zamiast styranej żony babrającej się w pieluchach. Chociaż piszesz, że fajerwerki w domu też były więc tym bardziej go nie rozumiem. Ale i takich spotykałem - naprawdę fajna żona, a on posuwa, delikatnie mówiąc, nieatrakcyjne koleżanki. Bo jeszcze, to, że posuwa atrakcyjne, mając w domu ptactwo, potrafię ogarnąć. Cóż - uspokój sytuację, zap... fona i kompa - u fachowców zdobądź zawartość, a w czasie finalnej rozmowy dyktafon w kieszeni. I będzie pozamiatane. Dasz radę!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
To nie tak, że za bardzo mu ufałaś! Zaufanie to fajna rzecz. Komfortowa. Ludziom z zasadami można ufać i nic złego się nie dzieje. To on po prostu okazał się ciulem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kruczo jasna
desperados- dobrze prawisz :) ja też ufałam i źle na tym wyszłam. Też szukałam winy w sobie i pewnie też ja mam, ale wiem też, że to on okazał się złamasaem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość redangel&
ktos mi kiedys powiedzial ze kazdy facet kiedys zdradzi.raz czy wiele razy,zalezy od sytuacji.wiec warto byc wierna?tak tylko dla samej siebie czy nie?mam mieszane uczucia.a Tobie autorko zycze zebys miala jaja:0,bo Twoj ich nie ma.poszedl na latwizne.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jbjkbkjhnuihiu
To nie ma nic wspolnego z praca w korporacji - jak pisza poprzedni kafeterianie. Jezeli ktos jest sk...synem, to lajdaczy sie i flirtuje z innymi babami majac w domu zone i przez to ja oszukuje. Czlowiek na poziomie umie pracowac z kobietami, byc przyjacielski i swobodny a rownoczesnie nie przekraczac okreslonego dystansu - jezeli chce i jest w porzadku do wlasnego zwiazku. Takie uklady sa jasne dla wszystkich - dla zony w domu i dla kolezanek w pracy. A na dluzsza mete - tylko ktos kto to potrafi, awansuje wyzej. Firma nie chce problemow i niejasnosci pomiedzy pracownikami.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
@ redangel& To mit! @jbjkbkjhnuihiu Tryb pracy, jaki on prowadzi, sprzyja wyskokom bardziej, niż praca przy maszynie na taśmie. Ale to prawda - sk... zawsze zostanie sk..., gdzie by nie pracował.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kelia
To prawda byly fajewarki,bynajmniej staralam sie zeby byly.Do tego ta dziewczyna a raczej kobieta(matka 2 chlopcow)jest siedem lat starsza.Wydaje mi sie,ze to raczej rutyna(koniec naszego "ciekawego" zycia)ja juz nie jestem dla niego tak pociagajaca(nawet w seksownej bieliznie)moje dni w domu wygladaja tak samo,nie mam juz tylu ciekawych rzeczy do opowiedzenia.Gdybym byla sam to juz by mnie tu nie bylo,ale wiem ze musze dobrze sie zastanowic,podejsc do tej sytuacji na spokojnie. Dodam tylko,ze maz sie wypiera,ze doszlo do jakiegokolwiek kontaktu fizycznego,ze "na razie to uczucie(fascynacja) bardziej platoniczne.Ale to chyba jeszcze bardziej boli...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
autorka i tak go nie zostawi,ma dziecko,nie pracuje,pewnie wybaczy dla świętego spokoju,trzeba mieć "jaja" żeby odejść...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kelia
Desperados zgadzam sie z Toba,to pewne,ze tryb jego pracy daje mu duza swobode.Do tego ja go nigdy nie sprawdzalam,akceptowalam wszelkie wyjscia ze mna czy beze mnie.Moja mama zawsze mi mowila,ze to do niczego dobrego nie doprowadzi.A ja smialam sie jej w twarz,ze jest nowoczesna,ze sobie ufami itd.Teraz wiem ze miala racje

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kelia
Milkyway28 Jaja to ja mam,juz raz odeszlam od narzyczonego 3 miesiace przed slubem i nie zaluje!!!!!! Problem polega na tym,ze trzeba to dobrze rozegrac,mamy dom,dziecko,oszczednosci,no i nie mieszkamy w Polsce,maz nie jest polakiem.A co do pracy to jestem na wychowaczym i mam swoje oszczednosci oraz staly dochod.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
autorko jesli moge ci cos doradzic.... mysle ,ze ty kochasz meza i nie tak szybko chcialabys jakiegos rozwodu...jesli tak jest ...to zmien diametralnie swoje zycie.... Przede wszystkim powiedz mezowi, ze chcesz wrocic do pracy, poszukaj niani....a nawet jak nie chcesz wrocic do pracy to znajdz naianie do malego i kochana zrob wszystko aby zaistniec w jego swiecie. Kolacja sluzbowa ok , a mozesz tez na nia isc ? Lunch...? Dzwon do niego , przyjezdzaj z synkiem tam gdzie je lunch. Za duzo swobody mu dalas. Zawalcz o nego i tyle ...poznaj ta pania...odwiedz go w pracy razem z dzieckiem....pokaz tej zolzie , ze to twoj facet , twoj tern i niech ona zmyka daleko. Poczuj sie wielka i wazna , bo w koncu zona to ty jestes. I koniecznie mkiej swoje zycie, nie tylko dom i pieluchy. Czasami jak maz wroci z pracy to badz odrazu gotowa do wyjscia , nie wiem idz do kina z kolezanka na kawe. Zobaczysz to podziala....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jbjkbkjhnuihiu
Nawet po pracy przy maszynie na tasmie, albo podczas przerwy, mozesz, jezeli chcesz i znajdziesz chetna/chetnego ..... (wiesz co dalej). To tylko wolna decyzja zainteresowanych. Oczywiscie ze na wyzszym poziomie (management) inna jest lokalizacja (hotel) i oprawa (restauracja, bar, kolacja) takich ekscesow. Istota sk...synstwa zostaje jednak ta sama. Nie zwalajmy wszystkiego na korporacje i na znienawidzonych juz od czasu komuny kierownikow, dyrektorow i innych sekretarzy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ujmę to w mocnych żołnierskich słowach... Ja p... - jeżeli piszesz prawdę, a zakładam, że tak, to bym kolesia konkretnie pogonił. Posuwać starą rurę zamiast młodej żonki może tylko skończony idiota. No chyba, że takie go kręcą. To wtedy niech się do niej przeprowadzi i będzie miał próchno na codzień. Ekscytacja każdego ranka. To nie rutyna - Ty po prostu nie miałaś szans w tym starciu. Jeżeli ktoś chce Cię oszukać, to Cię oszuka. Nawet rutynowy seks w małżeństwie jest fajny, bo po prostu nie musisz się o nic martwić i możesz się wyluzować. No ale do tego potrzebne jest zaufanie. A gdy żona zakłada fajne rzeczy, to raczej nie jest rutyna... Nie mam dzieci, ale sądzę, że nie będziesz mogła być w pełni dobrą, zrelaksowaną matką, będąc zdradzoną żoną. Ta gorycz kiedyś wróci. Nie ma bata. To, że się wypiera, to norma. Platoniczne, czułe eski. Eh, mam motylki w brzuchu... Póki co - wyluzuj i zbieraj dowody. Żeby nie było - cenię ludzi bez względu na wiek, szczególnie ludzi starszych i doświadczonych! Mocne słowa miały uwypuklić kontrast i pokazać absurd sytuacji.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
a czemu tak od razu rozwod? Nie rozumiem mimo lat tego pospiechu .Desperados tak namawia Cie na rozwod , ale on ma inna sytacje .To bezdzietne malzenstwo , wiec prosta droga do rozwodu , jedynie nie dac sie oskubac w jego przypadku .Ty masz zupelnie inna sytuacje .Nie pochwalam zdrad , sa zle i niszczace.Ale poki co nie masz na to dowodu tak naprawde na zdrade fizyczna . Ilez to kobiet kochajac sie z mezem wyobraza sobie , ze kocha sie z innym przystojniakiem, chocby z kolega z wydzialu .To tez zdrada i co rozwod? Jesli pojawia sie ktos trzeci jest to sygnal, ze zwiazek jest zagrozony i trzeba popracowac nad nim . Rozwiedziesz sie i co ? Juz zalatwisz swoje problemy ? To poczatek dopiero gory lodowej . Jaka masz gwarancje , ze nastepny partner nie zrobi czegos takiego i co bedziesz w kolejnych zwiazkach .Mozna tak cale zycie . Mysle, ze najpierw zawalcz o zwiazek , o malzenstwo a dopiero rozwodz sie .Na to jest zawsze czas -przeciez krew sie nie leje .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
No, to nieco komplikuje sytuację. To, że rzecz się dzieje na obczyźnie, a nie to, że ma dziecko. Nie będzie szczęśliwą matką, nie będąc szczęśliwą żoną. Bo nawet gdybym miał dzieci, to moja decyzja by była identyczna, jak obecnie. Nie wyobrażam sobie bycia dobrym ojcem, będąc zdradzonym mężem mieszkającym z ex. pod jednym dachem. Dla dobra dzieci. Moim zdaniem to paranoja. Udawać, kryć się? Dzieci tego nie wyczują? Wątpię! Wracając do Kelii - musi po prostu bardziej się przygotować do starcia. Do tego dochodzą różnice mentalne, które w tym przypadku się jeszcze nasilą. Z ciekawości - jest Włochem? Zasadnicze pytanie - czy chce żyć pod jednym dachem z wiarołomcą? Co do gwarancji trafienia na bogobojnego w przyszłości - nie mam jej. Ale myślę, że dwoje ludzi, którzy ponad wszystko cenią uczciwość i przeszli przez zdradę partnera jest w stanie stworzyć solidny i trwały związek.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
nie mam az madrosci takiej zyciowej , ale polemizowalabym , ze dwoje ludzi, ktorzy przeszli zdrade stworza wierny zwiazek na bank.Moze tak, moze nie.Mam kolezanke , ktora zdradzona zostala.I co? Zaczela zdradzac i ona .Jest w zwiazku i mowi, ze juz nigdy nie zamierza byc wierna , bo nie wierzy nikomu .Zreszta nie warto , byc taka wierna .To jej filozofia , ktora moze zlamac twoj tok myslenia .Takze mysle, ze regul nie ma . Ja nadal uwazam, ze najpierw warto walczyc o zwiazek , poki taka szansa jest . Autorka zrobi co uwaza .Nie nalezy zyc w obludzie , ale tu moze jeszcze nie wszystko stracone .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Eleene - przeczytaj dokładnie to, co napisałem: "Ale myślę, że dwoje ludzi, którzy ponad wszystko cenią uczciwość i przeszli przez zdradę partnera jest w stanie stworzyć solidny i trwały związek." Tu są zawarte dwa warunki, a nie jeden. Z jednym się zgodzę - sama musi o tym zdecydować. I co by nie zdecydowała, to będzie dobra decyzja. Bo będzie to jej decyzja.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kelia
Maz wpadl na chwie aby sie wytlumaczyc,strasznie mu zle na sercu. Przysiega,ze nie doszlo "jeszcze" do kontaktu fizycznego. Natomiast przyznal mi sie ze to nawet dobrze,ze sprawa wyszla na jaw,poniewaz sam nie jest pewny do czego by to doprowadzilo . Dobrze ze chociaz teraz jest szczery?! Jednak ja jeszcze nie potrafie z nim na spokojnie porozmawiac mam ochote...eksplodowac i dac mu w twarz. Za kazdy razem jak go widze mam przed oczami jego wiadomosci,maile,klamstwa..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Desperados -przeczytalam dokladnie to co napisales.Ale Ty mozesz odpowiadac jedynie za swoje czyste intencje.Druga osoba nawet deklarujaca je -musi jeszcze je dotrzymac przez zycie ( a ono moze byc dluuugie). Nie odpowiadamy za czyjes mysli, intencje i obietnice. W pewnym sensie jest to los na loterii. Z pewnoscia twoje doswiadczenie odcisnie pietno na twojej psychice.Oby dobre.Tego Ci zycze i pozdrawiam serdecznie. Milego dnia :-D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wwrrr
Eleene, przekrecasz, on wyraznie napisal 'Ale myślę, że dwoje ludzi, którzy ponad wszystko cenią uczciwość i przeszli przez zdradę partnera jest w stanie stworzyć solidny i trwały związek'' a ty mu wciskasz, ze mowi 'musi'. Kazdy JEST W STANIE stworzyc solidny i trwaly zwiazek., co nie znaczy ze kazdy musi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×