Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość niezaspokojona:(

buuuuuuuu

Polecane posty

Gość niezaspokojona:(

jestem mężatką od niecałych dwóch lat, z mężem zawsze było w miarę ok, ale od 3 miesięcy w ogóle nie kochamy się...on ma teraz cieżki okres, stracił pracę, martwi się i szuka czegoś...staram się wspierać, pocieszać, pomagać...ale z drugiej strony mam już dość pocieszania;/ czuję się jak facet w tym związku ostatnio...chcę go zachęcić do zbliżeń to mówi że jest zmęczony...co raz częściej myślę o zdradzie, mam pewnego adoratora w pracy, pisze mi czułe smsy, ze jestem zmysłowa, ze chce mnie dotykać...ja tak bardzo tego pragnę! źle się z tym czuję, że w ogóle myślę o zdradzie...ale potrzebuje seksu, a mąż ma bardzo niskie potrzeby w przeciwieństwie do mnie:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jeżeli zdradzisz to zachowasz się egoistycznie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Pewnie przed slubem tez mial mniejsze potrzeby od ciebie, ale...jak sie ozeni to sie odmieni. Nie, nie odmieni sie. Na ogol jest wrecz gorzej. Nie dobraliscie sie, po prostu. Nawet jesli go teraz zdradzisz, to nie rozwiaze to twojego problemu. Bedziesz juz pewnie zawsze miala ten problem, wiec moze pomysl przyszlosciowo czy warto zostac w tym zwiazku.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość niezaspokojona:(
racja, wcześniej też nie był temperamentny, ale....nie przeszkadzało mi to. Zastanawiam się, co robić...jeśli moje małżeństwo ma tak wyglądać, jeszcze przez kolejnych kilkadziesiąt lat...:( czuję się jak facet naprawdę...mąż jest tak wrażliwy, uczuciowy...mam dość martwienia się o wszystko i pocieszania, pomagania, chciałabym żeby ktoś mną się raz zajął:( pare razy myślałam o rozwodzie:( ale mimo wszystko kocham go bo jest naprawdę cudownym człowiekiem i przyjacielem.. wiele razy probowałam zachęcać do nowych rzeczy, eksperymentów itd, ale zawsze mąż odbierał to z dystansem...w końcu zamknęłam się przed nim, nie dzielę się z nim swoimi fantazjami, życie łożkowe jest praktycznie zerowe:( pozostaja mi dwa wyjścia - pogodzić sie z tym i do końca trwać niezaspokojona czy zachować się jak egoistka i odejść...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość drrrop
było się nie wiązać z mamałygą :))))

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nigdy w zyciu nie ma sie wszystkiego naraz. Musisz po prostu ustalic dla siebie priorytety i byc przy tym konsekwentna. Kiedys tam i twoja chcica sie uspokoi, ale to chyba jeszcze kwestia 30 lat, choc nie wiem w jakim wieku jestescie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość niezaspokojona:(
ja mam 25 lat, mąż 33...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość niezaspokojona:(
seks jest dla mnie bardzo bardzo ważny, ale czy to źle? :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
To nawet trafilam w przyblizeniu. Bedzie ci ciezko z nim jesli jestes taka temperamentna. Niby seks nie jest w zyciu najwazniejszy, ale jest wazny, a dla ciebie chyba wiec bardzo wazny. Zastanow sie nad tym powaznie. Jedynym wyskokiem nic nie zmienisz. Czy chcesz cale zycie "skakac"?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Sweet....one :)
niezaspokojona.... powiem Ci tak. trudno bedzie ci wytrzymac w zwiazku w ktorym nie masz wsparcia psychicznego i to ty musisz je w 100% zapewniac mezowi. zostalas sama na polu walki. kiepsko to wyglada zeby teraz sie wycofac, bo w koncu chcieliscie byc ze soba na dobre i zle. mielsicie sie wspierac. z drugiej strony jesli dochodzi do tego permanentny brak seksu albo seks w wydaniu meza "boli mnie glowa..." ado tego pojawia sie konkurent to raczej nie wroze temu dlugiej przyszlosci.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość niezaspokojona:(
nie mogę go zostawić, on się załamie... zdradzać też nie chcę, choć kusi...ale nie mogłabym patrzeć na siebie...nie wiem co robić...kolega z pracy bardzo mnie "urabia" , komplementy, czułe słówka, spojrzenia...cwaniak trafił w dobry okres - jestem teraz podatna na takie sytuacje...ale bronię się i unikam sytuacji sam na sam, a z drugiej strony gdy widzę, go dwa biurka ode mnie to mam takie motyle tam na dole, że nie umiem sie skupić na pracy! ale do pracy chodzę z przyjemnością, jedyny plus:P a w domu czeka na mnie mąż maruda....:( soryyy, ale musiałam sie wygadać...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
No to zycze wytrwalosci bo z odwaga u ciebie chyba kiepsko. Zlamiesz sie, to tylko kwestia czasu. Szkoda twojego zycia. Jestes jeszcze taka mloda. Zdecyduj cos zanim pojawi sie dziecko, wtedy bedzie jeszcze trudniej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Sweet....one :)
kochasz meza?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość niezaspokojona:(
chce mi się wyć, po co mi było to małżeństwo:( nie jestem szczęśliwa...czuję jakbym dawała z siebie wszystko, a nie mam nic z tego, tylko same problemy...jeszcze teściowie się wtrącają....a to już inny temat. Mąż ostatnio namawiał na dziecko, bardzo by już chciał...od listopada do stycznia się staraliśmy, potem stracił prace...Bogu dziękuję teraz że nie zaszłam w ciąże! czemu to takie skomplikowane... mam ochotę napisać do kolegi...ale nie mam odwagi i jestem zbyt uczciwa, szanuje męża nie chcę go krzywdzić....choć może faktycznie to tylko kwestia czasu...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Sweet....one :)
mysle ze to bardziej strach niz milosc. strasznie to brzmi, wiem jak sie czujesz, wiem jak cierpisz i jakie masz rozterki. ale nie bedziecie w tym szczesliwi... ani Ty ani On.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość niezaspokojona:(
sama juz nie wiem...kochałam go szaleńczo...a teraz sama nie wiem...czasami czuje litość tylko :( i złość, że człowiek którego tak kochałam okazał się taki słaby...traci w moich oczach, kiedyś mi imponował a teraz...ech... okropne to co piszę... lepiej się czuję w pracy niż w domu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Bedziesz się ZLE
Czuła jak zdradzisz... Nie bedzie ci łatwo z tym zyc.. Lepiej porozmawiać z meżem o tym co czujesz i odejść niz zdradzać..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Sweet....one :)
nie pociagniesz tego. wiem, ze to co mowisz brzmi dla ciebie strasznie ale nie sadze zebys wytrwala w zwiazku w ktorym jestes z kims dla litosci

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość niezaspokojona:(
dzięki za opinie...wychodzi na to że to małżeństwo to pomyłka:) śmiech przez łzy... potrzebuję jakiegoś przełomu, bo teraz trzymam wszystko w sobie i udaję że jest ok. Nie chcę go krzywdzić - nie zasługuję na to, bo naprawdę mnie kocha i dba w miarę swoich możliwości. Chciałabym go jakoś "pobudzić do życia"... ech, zastanawiam się czy może ja nie przesadzam i nie mam zbyt wygórowanych wymagań...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ...a tam....
..daaj się wyrÓÓchać....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Sweet....one :)
ja zylam ladnych kilka lat w jakiejs malignie. wydawalo mi sie ze wszystko jest ok. przychodzily momenty zwatpienia ale generalnie nie bylo najgorzej. bylismy ze soba ale bardziej kazde obok. kazde w swoim swiecie. jemu to nie przeszkadzalo, ja tez w sumie nie czulam sie z tym najgorzej.co jakis czas pojawialy sie w jego zyciu damskie znajomosci... internetowe zwykle, lub luzne osobiste... w sensie "kolezanek"... ja tez gdzies tam szukalam bratniej duszy... dopiero niedawno zdalam sobie sprawe z tego ze to nie ma sensu. ani troche..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość niezaspokojona:(
sweet ...one i co rozstaliście się? byliście małżeństwem? ja przysięgałam przed ołtarzem...teraz żałuję. Tym bardziej mi nas żal że niecałe dwa lata po ślubie a ja mam dość...czuję że powinnam walczyć albo przeczekać ten zły okres...może jeszcze będzie ok. Chciałabym aby on jakąś inicjatywę wykazał, to głupie ale chciałabym nawet żeby w końcu krzyknął, zezłościł się, wykrzyczał...może byłoby mu lepiej, a on jest bardzo zamknięty w sobie... chciałabym żeby zachował się jak facet, wziął mnie i porządnie wypieścił... matko moje życie jest żałosne...jestem fajną i atrakcyjną kobietą, a płaczę z powodu braku seksu.... moj mąż to jednak kretyn;/wrrr

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Sweet....one :)
to zagmatwana sytuacja. ponad rok temu poznalam faceta. nie spalismy ze soba. spotkalismy sie na powiedzmy "randkach" kilka razy. zakochalam sie. powiedzialamo tym mezowi. jeszcze wtedy ze mna zostal. 2,5 mca temu mielismy powazna rozmowe, w ktorej przyznalam ze byly momenty kiedy zupelnie mi nie zalezalo na tym czy zostanie ze mna czy nie. ze nie moge zapomniec o tamtym, ze nie potrafie z nim zerwac znajomosci. wtedy maz mnie zostawil. zdjal obroczke i powiedzial po kilku dniach ze juz mnie nie kocha. nie odeszlam z domu bo nie mam gdzie... ale staje coraz bardziej na nogach i powoli sie usamodzielniam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość i66i7
Znajdziesz sobie dobrego popychacza. Ale okaże się chamem, biedakiem albo niewiernym łajdakiem. I co wtedy? Zostawisz go? I tak bez końca? Co rok, to inny prorok?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Sweet....one :)
bylismy ze soba 19 lat... 14 lat po slubie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość autorko ty już
zdradziłaś - -dopuściłaś do takich sms-ów od kolegi, i te słowa o motylach. Rozumiem Cie i współczuję, ale chłopaczek, kolega już cię ma w łóżku od dawna, na razie teoretycznie, ale praktycznie na 100% ma, to kwestia krótkiego czasu. Martwisz się o męża? zakończ i to już jeżeli nie masz dzieci. Będzie go bolało, może się załmać? Tak, ale co będzie później jak się dowie, że od kilku lat go zdradzałaś? a będziesz to robić napewno. To słychać w Twoich wypowiedziach. I aby było jasne, współczuję Ci bo to chore, aby młoda kobieta była w takiej sytuacji. Pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość niezaspokojona:(
sweet..one, tyle lat! podziwiam za odwagę, że się mężowi przyznałaś, ale to też świadczy o Twojej uczciwości. A on... sam miał kolezanki ale jak dowiedział się że żona też może mieć to "już Cię nie kocham" . Ech. Życzę Ci aby nowy związek okazał się lepszy. a ja...tak to fakt, mentalnie zdradzam męża:( w nocy śnie o koledze i mam orgazm...ech. Kur..a jak mi źle z tym wszytskim... chyba idę się napić, a jak mąż wróci to się na niego rzucę;/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×