Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość dsdsddss

Ślub czyli kompromis w związku

Polecane posty

Gość dsdsddss

Rzecz dotyczy ślubu kościelnego. Na wstępnie zaznaczę, że owszem, chciałabym wziąć ślub kościelny, jednak byłabym gotowa pójść na ustępstwo, czyli wziąć tylko cywilny. Ale tu pojawia się mój dylemat: jeśli teraz pójdę na ustępstwo, to jakie będzie prawdopodobieństwo, że on się do tego nie przyzwyczai? I dlaczego to ja mam z czegoś rezygnować, nie on? Skoro jest niewierzący, i ślub kościelny nie ma dla niego znaczenia, ale wie, że ma dla mnie, to czemu nie miałby tego zrobić? Temat ten dotyczy ustępstw, i kompromisów. Jak pisałam wyżej, nie będę wojować o ślub kościelny, bo nie o to w tym wątku chodzi - tylko o wcześniej wspomniane pójście na kompromis. Jak to rozegrać?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Sorry, ale jakim cudem niby dla Ciebie ślub kościelny ma jakiekolwiek znaczenie, skoro sama napisałaś, że mógłby być tylko cywilny? Przedszkole.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Tobie też chyba nie zależy aż tak bardzo skoro jesteś gotowa odpuścić. Nie wiem jakie on ma przekonania na ten temat. Sama nie zgodziłabym się na ślub kościelny - tak dla zasady.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
przecież od razu wiadomo, że chodzi o białą kieckę i wesele!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Pięknie "ślub kościelny jest dla mnie ważny" vs. "Mogę dla kompromisu nie brać ślubu kościelnego". No jak dla Ciebie "kompromis" jest ważniejszy od ślubu kościelnego, no to rzeczywiście masz nie po kolei :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Lew_konia
ustepstwo? wez konkordatowy... jak chcesz zmusic osobe niewierzaca do slubowania czegos w co nie wierzy? cos tu nie halo

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Szamanka 79
Skoro masz wątpliwości dlaczego nie porozmawiasz z narzeczonym? Ślub to ślub i czy Kościelny czy cywilny jak sie kochacie to bedziecie sie kochac i bez slubu. A niedomówienia do najgorsza rzecz na poczatku drogi małzenskiej.Pogadaj z facetem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
skoro i tak sypialas z nim bez slubu, to jaki sens teraz byc dwulicowym i brac slub koscielny? nie wystarczy wziąć slub cywilny? ;) slub koscieolny to niech sobie biorą jakies dziewice, ale nie taka co 5 lat pieprzy sie z chlopakiem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ona też chyba nie wierzy, skoro "mogę go nie brać" :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Szamanka 79
Moim zdaniem jestes jeszcze nie gotowa i nie dojrzała do takiej decyzji.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dsdsddss
Chcę ślubu kościelnego (do tej osoby, która pisała o weselu i "białej kiecce" - na cywilnym też mogę to mieć), ale nie jestem typem osoby, która CHCE BO CHCE. Byłabym gotowa iść na ustępstwo, ale zaczęłam się zastanawiać jaki ma to sens

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gdyby ślub kościelny był dla Ciebie tak ważny to ciężko byłoby Ci iść na ustępstwo. Albo ktoś jest religijny albo nie, to nie jest bufet. Więc nie ma sensu brać ślubu kościelnego skoro on nie chce, a Ty w sumie też mogłabyś odpuścić.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dsdsddss
Moorland, to, że nie jestem egoistką nie znaczy, że nie chcę

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gdybyś była naprawdę wierząca nie odpuściłabyś tego tak łatwo. Więc nie marudź.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maciek - to nie do końca tak. To, że ateiście jest obojętne w co inni wierzą nie znaczy, że musi chcieć w tym uczestniczyć. Ja bym się nie zgodziła na ciąganie mnie na religijne szopki.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Robisz z ateizmu niemal światopogląd. Mi nie przeszkadza to, że ktoś sobie w coś wierzy. Nieważne czy chodzi do kościoła czy stawia tarota, ale na obie te rzeczy patrzę z przymrużaniem oka. Jakby ktoś ode mnie oczekiwał brania udziału w seansach z wróżką też bym się nie zgodziła, nie dlatego, że mam "antywróżbiarską fiksację", tylko dlatego, że to dla mnie jest głupie. Nie wierzę w takie rzeczy, nie chcę się w nie bawić.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
I na pewno z chęcią biegałbyś na obserwowanie ufo w środku nocy w lutym na jakimś polu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zarzuciłeś mi jakąś śmieszną postawę, a autorce zasugerowałeś, że to jej partner ma odpuścić. Chociaż o jego podejściu nic nie pisała i nie wiemy jakie są jego powody.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość przyjazna ateistka
prawdziwy ateista, jezeli jest kulturalna osoba, owszem - nie bedzie atakowal wierzacych. ale rowniez nie ma zadnego zainteresowania chodzic do kosciolow, lub na imprezy religijne, jakichkolwiek wyznan, poniewaz nie ma zadnego zainteresowania w tego rodzaju rozrywkach. . pytanie autorki o kompromis jest niczym bledne kolo, bo albo jedno albo drugie musi zrezygnowac ze swoich preferencji. ja widze problem gdzie indziej. udany zwiazek pomiedzy osobami o sprzecznym swiatopogladzie jest niemozliwy. uklad - tak. jezeli chodzi o jakies zyski, wymiane uslug, ale nie prawdziwy zwiazek partnerski, oparty na maksymalnej bliskosci, zgodzie i przyjazni.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
a tak odnośnie "religijnej szopki" - gdyby autorka była naprawdę wierząca to nie pisałaby o ślubie kościelnym jak o czymś co by chciała, ale w sumie nie musi..tak jakby przekomarzała się kto dostanie cukierka. Przy takiej postawie to nie religijna ceremonia, a zwykła szopka.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Moorland Maciek - to nie do końca tak. To, że ateiście jest obojętne w co inni wierzą nie znaczy, że musi chcieć w tym uczestniczyć. Ja bym się nie zgodziła na ciąganie mnie na religijne szopki. Moorland a jakby Twoj facet sie uparl?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Prawdopodobnie byśmy się rozstali na długo zanim doszłoby do takiego dylematu. Przy takiej różnicy poglądów nie ma mowy o związku.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
E tam ;) Ja tam bym sie nie poddawala - slub jednostronny koscielny, wczesniej przedyskutowane jak wychowujemy dzieci, jesli sie kogos lubi bardzo mocno to te roznice nie przeszkadzaja:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Takie różnice mogą mieć wpływ na to jak się kogoś lubi. Jeżeli o mnie chodzi to nie przeszkadzałoby mi bardzo dużo rzeczy związanych z religią.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja znam swietnego czlowieka, jestesmy pod tym wzgledem rozni, ale oboje inteligentni;) nie przeszkadza nam to;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
to nie jest kwestia inteligencji tylko kwestia przekonań i tego na ile jesteśmy w stanie zmienić swoje dotychczasowe nawyki żeby nie urazić drugiej osoby, że o wychowaniu dzieci nie wspomnę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Troche jest kwestia inteligencji;) glupi katolik z glupim ateista sie nie dogada nigdy. Nie mowie, ze takie zwiazki sa latwe, ale do przezycia ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
To nie jest kwestia głupoty, że niektórych rzeczy w swoim życiu się nie chce. Po co iść na kompromisy z kimś o odmiennym światopoglądzie skoro można być szczęśliwy z kimś podobnym do nas. Nie zrozum mnie źle, nie przeszkadza mi świadomość, że ktoś wierzy w boga czy fakt, że chodzi do kościoła. Po prostu się w to nie mieszam, ale to ważna część czyjegoś światopoglądu i często wychodzi w rozmowach, rzutuje się na podejście do życia i o ile w innych mnie to nie rusza to między mną, a moim partnerem mogłoby dochodzić do zgrzytów. Oczywiście, są tak zwani "wierzący niepraktykujący" - ale ci ludzie mnie irytują samym swoim jestestwem i hipokryzją. Więc w ogóle byśmy się nie polubili :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Hmmm, nie no ok. Mi wlasnie chodzi o to, ze czasami to kwestia glupoty. I z glupimi nie chce sie gadac i tworzyc czegos:) a z inteligentnym to mozna sie dogadac mimo odmiennego swiatopogladu - oczywiscie zgadzam sie, ze wychowanie dzieci moze byc ciezkie - trzeba na wstepie ustalic. Reszta powinna byc ok;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Zróbcie ślub mieszany w kościele i koniec. On jako niewierzący, Ty jako wierząca, tak też się robi tylko mało kto o tym wie. Moja znajoma tak za mąż wyszła.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×