Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

Rozstanie

Polecane posty

Gość gość

Powiedzcie co myślicie na ten temat. Byłam z chłopakiem prawie 3 lata. W tym roku obydwoje wyjechaliśmy na studia do tego samego miasta. Chłopak zawsze był we mnie szaleńczo zakochany, zresztą ja w nim też, chyba aż za bardzo,bo wszystko chciałąm za szybko, za dużo, Po prostu widziałam jak ja mocno kocham i chciałąm dostawać od tej osoby to samo..A czułam, że dostawałąm mniej, chociaż wiedziałam, że mnie kocha. To dla nas obydwojga pierwszy tak długi i poważny związek. Ja mogłabym go widzieć 24 h na dobrę, on potrafił mi powiedzieć, że się nie spotkamy, bo musi pobyć sam...Im ja bardziej obdarowywałąm go miłością, tym on bardziej przed tym uciekał. Wtedy ja się denerwowałam, że nie otrzymuje tego co daje i mnóstwo, mnóstwo męczących kłotni gotowych. Miesiąc temu zerwał ze mną, powiedział, że mnie kocha, ale nie potrafi dłużej być ze mną. Że coś się wypaliło, pewne chęci się wypaliły...Że i tak zawsze było źle i jemu się już nie chce i że chce być wolny...Nie wiem co o tym myśleć. Jeszcze tydzień przed rozstaniem słyszałam, że jest szczęśliwy i mnie kocha...Potem wytłumaczył tto, że mówił tak tylko w momentach, gdy był szczesliwy i wtedy nie myslal o rozstaniu, ale wystarczyla najmniejsza sprzeczka i już w jego glowie pojawialy sie mysli o rozstaniu. Aż do końca nie powiedział mi, że coś w jego głowie się działo, a przy rozstaniu mówił, że już jakiś czas to się działo w nim. Mam do niego żal, że nie powiedzial mi o tym, że nie chciał, żebyśmy to wspólnie naprawili, tylko czekał, aż samo to w nim pęknie. Co o tym myślicie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość agnieszkaaaaaaq
chłopak ma chwilowy przesyt materiału, czyli Ciebie... daj mu spokoj, nie pisz, nie dzwon, daj mu za sobą zatęsknić

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Miesiąc dałam spokoju..Niestety źle zrobiłąm, bo trochę na złość jemu i z włąsnego pogubienia z kimś się spotkałam, nagadałam głupot, o których on się dowiedział. Potem napisałam do niego..robił mi wyrzuty jak mogłam to zrobić, że w dzień, w którym się o tym dowiedział, nigdy go takiego nie widziałam, Że tylko go utwierdziłąm w decyzji, że dobrze zrobił. Powiedziałam, że to nie ma znaczenia,że się pogubiłam, że w danej chwii go znienawidziałam. Nadal niesetty stoi przy swoim, mówi, że to najlepsza decyzja, bo było za dużo kłotni, tak lepiej jest dla mnie i ze nie zmieni decyzji....Mimo, że próbowałam już wszystkich słow. Obwinia mnie. Mówi, że to ja się przyczyniłam do rozpadu tego związku swoimi pretensjami..I ja też siedzę i się obwiniam..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Fakt dużo tego było, to można mi zarzucić.. Ale nie można mi zarzucić tego, jak bardzo go kochałam i mi zależąlo..Nikt temu nie zaprzeczy. A ponieważ on jak to 19-letni chłopak (nie do końca jeszcze dojrzały) wszystko traktował na luzie...Szlak mnie czasami trafiał

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość agnieszkaaaaaaq
a nie lepiej pojechać do niego i go wyprzytulać ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość agnieszkaaaaaaq
to może się wszytsko wypaliło i warto dać sobie spokoj ? 19 latek to gówniarz... skoro nic nie działa, skoro on nie walczy to po co walczysz Ty ? jak on ma Cię w d***e to Ty go mniej dwa razy głębiej :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ciężko się na to zdobyć, jak ktoś Ci mówi wprost, że nie będzie z Tobą i już i że to jest najlepsza decyzja...Po prostu bałabym się jego reakcji... Bałabym się, że w końcu będzie przede mną uciekał..Przecież nic na siłę. Dodam, że ta osoba, z którą się spotkałam to chłopak....I za jakiś zobaczyłąm zdjęcie, gdzie obok niego siedzi jego była...Nie wiem czy to trochę na złość...ale powiedziałam mu, że też mnie to zabolało. Powiedział, że zwykłe zdjęcie grupowe i ,że to jest nic w porównaniu do tego co zrobiłam ja. Zaniepokoiło mnie to zdjęcie, ale jak zapytałam czy była inna dziewczyna, powiedział, że nie i że nie ma nadal.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Jasne , normalnie dałabym juź sobie spokój gdyby nie uczucia..3 lata to niemało..I ciągle stoją mi przed oczami te dobre chwile i to jaki potrafił być dobry..Brałąm pod uwagę też to ,że przyjechał na studia , zobaczył jak się żyje i nie chce być ograniczany...Ale czy tak robi osoba, która kocha? W dodatku cały czas obwiniam siebie za te kłótnie, że to nimi do tego doprowadziłam, Naprawdę było ich dużo i to ja je zaczynałam, niektóre miały podstawy, inne nie.Czasami przepraszał mnie za to nawet co ja zrobiłąm, ale potem naa każdą z nich odpowiadał, że to ja sobie wymyślam...i nawet nie chciało mu się za bardzo o tym gadać, Na pewno jest to jakąś moja wina, ale usłyszałam mądre słowa od starszej ode mnie o wiele kobiety : jak się kogoś kocha to z każdą wadą i się walczy o to, znosi się wszystko bo bez tej osoby jest gorzej niż z tą osobą.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość agnieszkaaaaaaq
kochana, jestem dużo starsza od Ciebie i wiem co mówię, ja byłam z facetem 8 lat, mieszkaliśmy ze sobą, też się kochaliśmy, ale przyszedł czas aby się rozejść. Też cierpiałam i płakałam bo wiadomo rozstania nie są przyjemne, ale przeszło - najlepszą receptą na złamane serce jest czas... Słuchaj kolesiowi się po prostu znudziłaś i nie chce z Tobą być, gdyby kochał to by nie zostawił, ale on odwraca kota ogonem i zwala całą winę na Ciebie, nie daj sobie wyjść na głowę!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość agnieszkaaaaaaq
ja na Twoim miejscu nie odezwałabym się do niego pół słowem - bardziej go ruszy obojętność. Nie wiem co mam Ci powiedzieć, ale czuję że chcesz zeby Ci powiedzieć "on Cię kocha i wróci" ja bym olała sprawę centralnie, idź na imprezę, umaluj sie , zrób się na bóstwo i baw się z innymi facetami, jesteś młoda masz wiele możliwości, a miłość do niego przejdzie Ci z czasem!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Masz rację, Właśnie to chciałabym usłyszeć...eh....Tyle, że nawet jego znajomi pewnie go poklepią po ramieniu...No bo po co być z dziewczyną, która się z Tobą kłóci , robi pretensje? ...Ale ja to robiłam, bo po prostu mi zależalo..Jemu zawsze wszystko pasowało..Podejrzewam, że jakbym mu przez tydzień mówiła, że nie możemy się spotkać to by przytakiwałał, nawet nic by nie powiedział. Właśnie najgorsze, że pozostaje to co dobre....Że pamiętam jak mówił piękne słowa, jak biegał za mną, jak każdy mówił : ooo jaki zakochany facet....Chciałabym, żeby tego kiedyś załował. Może tak być, a może i nie być, bo stwierdzi, że ciąglę się czepiała, to po co...tym sobie zawracać glowę. Tyle, że japisałam, że to ja chcę naprawić, że o nic go nie obwiniam, że spróbujemy jeszcze raz. On, że już jest za póxno i mogłam o tym wcześniej pomyśleć....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość agnieszkaaaaaaq
wiesz co ja bym jeszcze zrobiła ? skoro macie kontakt ze sobą ja bym mu powiedziała czy napisała , że wszystko przemyślałaś, że widzisz że Cię nie kocha i nie będziesz więcej żebrać o jego miłość i dajesz mu święty spokój i poproś aby on Ci więcej nie zawracał głowy. Powiedz mu że to jego decyzja że się rozstajecie, napisz że wiesz że popełniłaś dużo błędów, ale on też się do tego przyczynił, niewinny jest ten co nie potrafi się przyznać do błędu, ale broń Boże nie obwiniaj siebie za to (nigdy nie wolno Ci się obwiniać, bo jemu tylko o to chodzi żeby odwrócić kota ogonem) napisz definitywnie że kończysz z nim i nie masz zamiaru więcej do niego cokolwiek pisac i tego się trzymaj bo wyjdziesz na głupa.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Chyba już i tak wyszłam, bo prosiłąm , błagałam, doszło nawet do szantażu, że coś sobie zrobię (głupie to, ale byłam w takim stanie, że już nie wiedziałam co mam pisać,) wzięłam całą winę na siebie, napisałam, że kocham, że nie umiem bez niego, że chcę naprawić, że wiem, że może być dobrze , żeby tylko dał szansę, że przepraszam , żałuję, że jest jedyny ...nic go nie ruszało, pisał tylko, że już za późja, ja się do tego przyczyniam, że już nie będzie dobrze, że mogłam sobie wcześniej o tym pomyśleć, że to najlepsza decyzja, że nie będzie ze mną i nie zmieni decyzji, że ta rozmowa nie ma sensu...a w końcu już mi nie odpisał na wiadomości..od tamtej pory nic nie pisałam.. Po prostu obwinam się, że byłam zbyt toksyczna, że najchętniej zamknęłabym go w złotej klatce i dlatego uciekł...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość agnieszkaaaaaaq
właśnie, byłaś zbyt natarczywa i nie potrzebnie się przed nim poniżałaś... napisz mu to co Ci mówiłam i nawet jakby Ci odpisał już nie odpisuj. Ty ciągle do niego pisałaś, prosiłaś, groziłaś, on miał Cię w d***e bo wiedział że jak tylko kiwnie palcem Ty do niego polecisz ! NIE!!! DZIEWCZYNO GDZIE TWOJA GODNOŚĆ? Mało facetów na świecie !!! Kij mu w oko, nie chce to nie! NIC NA SIŁĘ! Napisz mu to co Ci wcześniej powiedziałam i nawet żeby Cię pogiąć miało nic więcej nie odpisuj, nawet jak on napisze !!!! NIE PISZ !!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
To może już lepiej w ogóle nic nie pisać? Nawet tego co Ty mówisz, żebym mu napisała? Po prostu zawsze myślałam, że dla miłości warto schować dumę i godność do kieszeni, ale jak widać nie opłaca się. Nawet nie wiem kiedy to zaczęło się robić tak, że mi bardziej zależalo...Ja to trzymałąm w ryzach. Ja zaczynałam rozmowy jak było coś nie tak, bo on słówkiem nie pisnął, a nieraz i nie cchciało mu się gadać jak ja zaczynałam. O spotkania starać się nie musial, bo to ja na nie nalegałam..o seks starać się nie musiał, bo albo sama zaczynałam, albo i tak zawsze chciałam jak on chciał, o moje zainteresowania starać się nie musial, bo to wręcz ja zabiegałam o jego zainteresowanie mną...o nic starać się nie musiał, miał wszystko na tacy..aż nawet to go w końcu zaczeło denerwować..Niedziwne, że się kłocilam...sama dawałam z siebie wszystko, nikt mi nie kazał, a potem się wkurzałam, że nie dostaje tego samego.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość agnieszkaaaaaaq
powiem Ci , że kiedyś też miałam faceta którego kochałam ponad życie, również byłam natarczywa, to ja się starałam a on mnie traktował tak jak "jestem to nie jestem" nie zależało mu a przynajmiej tak mi to okazywał. Mówił że jest mną zmęczony, że nie ma własnej intymności ani prywatności. Zaczęło się robić toksycznie, on chciał zerwać a ja robiłam dokładnie to samo co Ty... Dzwoniłam, prosiłam, błagałam żeby mnie nie zostawiał, przy tym on jeszcze dodatkowo pił, później ja go zostawiałam bo pił, to on się starał obiecywał że nie będzie, a pił dalej i tak w kółko :) aż pewnego razu powiedziałam DOŚĆ ! Przestałam się komplenie odzywać do niego, przez 2 mc czasu nie odpisałam na żadnego smsa, nie odebrałam telefonu, jak kamień w wodę, nic zero kontaktu! Poresztą znalazłam sobie innego faceta. On mi róże kurierem wysyłał, jakieś tam miśki itp jeździł za mną , śledził mnie. A ja dalej milczałam, zero odzewu!!! Nauczyło go ? Nauczyło! Zatęsknił? jak cholera! Nigdy więcej mnie nie olewał ani ja nie musiałam się przed nim płaszczyć ;) dziś jest moim mężem i żyje nam się super. Ty jak przestaniesz do niego pisać, może się wtedy obudzi, a jak nie, to widocznie trzeba się bedzie z tym pogodzić, ale naprawdę bądź sobą i nie daj sobą manipulować !

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Dokładnie to samo...Nieraz już chciał odchodzić, mówil, że nie wie co czuje, a ja zawsze go ugłaskałam, ubłagałam..przy czym oczywiście musiałam uznać swoją winę za to, że chciał odejść...Potem zawsze slyszalam, ze kocha mnie za to, że umiem walczyć o niego do końca..i czy teraz mi coś nie odbije przypadkiem..Ja zawsze zapewniałam, że nie...Swojego czasu umiałam jeszcze jak mnie wkurzał, jak nie chciał przyjeżdżać wyłącząć telefon i też się nie odzywać, ale to dzień , dwa...zawsze stał pod drzwiami..Niestety potem już zrobiło się tak, że w życiu bym się na to nie zdobyła, bo myślałam, że jak go oleję to na dobre go stracę....I wtedy te sytuacje, kiedy chciał odejść powtarzały się coraz częściej...Ale za każdym razem udawało mi się go zatrzymać i przez jakiś czas było ok, a potem znów...Aż w końcu zostawił mnie...Minął miesiąc i się nie odezwał pierwszy, ja pierwsza napisałam, mimo że specjalnie każdemu naokolo opowiadałam jak to mi cudownie, żeby do niego doszło to....Tyle, że też niektórym mowilam jak jest naprawdę i nie wzielam pod uwage, ze to tez moze do niego dojść. Tylko jeszcze teraz mnie obwinia, że jak moglam sie spotkac z innym facetem i sie pocalowac, ze tym to już w ogóle przekreśliłam wszystko..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
I właśnie zaczynam się zastanawiać, czy ja już jestem toksyczna, czy on swoim zachowaniem olewającym tą toksyczność u mnie wywołał, czy możę ja swoją toksycznością jego olewanie...nie mam pojęcia, To jest największa zagadka.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość agnieszkaaaaaaq
ale dobrze zrobiłaś! Co on sobie kuźwa myśli ? Że jesteś kulawa czy garbata że nie stać Cię na innego ? Jesteś fajną młodą kobietą która dała gnojkowi serce na dłoni a on nie dał z siebie nic! Na Twoim miejscu nie miałabym NAJMNIEJSZYCH WYRZUTÓW SUMIENIA! I nie obwiniaj siebie bo Ty dwoiłaś się i troiłaś a on ? Panicz co tylko fochy strzelał! Rozpieściłaś go tak że on nie musiał się starać !!! Ja bym mu teraz napisała tak żeby mu w pięty poszło chociaż na odchodne zasługuje na konkretną zjebę !!! On jest święty ! W ramki go oprawić i na ołtarzu postawić! Sorry dla mnie to rozpieszczony egoista, w sumie sama go tego nauczyłaś...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
W sumie fochy to robiłam ja, bo po prostu widziałam jak on się zachowuje, a jak ja...Starał się do czasu jakoś łagodzić te moje humorki, potem już i to miał gdzieś...On nie robił fochów, bo pasowało mu to jak jest, a jak skrzywiłam palec, obraziłam, zwróciłam uwagę, krzyczałam, chciałam przejąć kontrolę to już nie pasowało i niestety było źle i : To Ty jesteś winna...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość agnieszkaaaaaaq
niunia co więcej Ci mogę powiedzieć... ale wg mnie brakowało Ci adoracji z jego strony i dlatego strzelałas fochy i robiłaś wszystko by on pokazywał że jemu zależy i że Cię kocha. To było głupie, teraz to wiem, ale kiedyś też taka byłam, jesteś młoda masz prawo do błędów. Ja bym mu napisała pożegnalnego smsa, ale już takiego naprawdę i dałabym sobie na serio spokoj. Daj mu zatęsknić za sobą, albo zapomnieć...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Właśnie wyczytałam, że tworzyliśmy tzw "Toksyczne tango". Ja kobieta "nałogowo kochająca", a on "mężczyzna unikający bliskości"...w dodatku jest DDA. Mieszanka wybuchowa.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
dzieci, wy się weźcie za studiowanie, a nie za poważne związki, bo na to macie jeszcze mnóstwo czasu

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
No na siłę tego nie szukaliśmy, samo przyszło, więc nie zrezygnowaliśmy z tego tylko dlatego, bo jesteśmy młodzi

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
do agnieszkaaaaaaaq: tez mam na imię Agnieszka. Mam taki problem. 2 lata temu poznałam najwspanialszego chłopaka na tej planecie. Byliśmy w związku na odległość przez około pól roku (chociaż mi się wydaje jakbyśmy razem byli przynajmniej rok). Kiedy się widywalismy było nam niesamowicie dobrze razem. Natomiast jak już on był u siebie w domu to nie lubił zbyt czestego kontaktu, a ja go trochę zadreczalam. Natomiast mieliśmy niesamowity seks, tak niesamowity, że nigdy pewnie takiego nie doswiadczę wiecej. Oboje docenialismy fakt że możemy podróżować po całym świecie, dlatego on szukał pracy za granicą i ja mu tego nie broniłam bo sama chciałam w przyszłości za granicą pracować. Po pól roku ostatecznie znalazł pracę za granicą i wyjechał. Od początku jak wyjechał miałam z nim bardzo słaby kontakt, tłumaczył się tym ze nie ma internetu i czasu. Ja strasznie to przeżyłam i doszłam do wniosku ze albo ma mnie gdzieś, albo znalazł sobie inną. Po dwóch tygodniach zaczął się normalnie odzywać, ale w tym czasie ja już go zdradzilam z innym i nie mogę sobie tego do dzisiaj wybaczyć. Nie powiedziałam mu wtedy o tym, ale powiedziałam ze choć być sama, a tak naprawdę byłam z tym drugim kolesiem. Potem wyjechałam na wymianę studencka na pól roku i doszłam do wniosku że nie chcę być z tym facetem, z którym go zdradzilam. Mój kontakt z moim ukochanym M. udało się odnowić, natomiast nie było już tak intensywnych uczuć, ale doszliśmy do wniosku ze się spotkamy. Niestety powiedziałam mu prawdę, ze go zdradzilam, bo ja nie potrafię żyć w kłamstwie i głownie przez moją prawdomownosc tracę wszystko w życiu. Spotkaliśmy się i kochaliśmy się, ponieważ chemia miedzy nami jest zbyt silna. Myślałam ze wszystko jest ok, bo bardzo miło się zachowywał przez cały czas. Powiedział ze na pewno się jeszcze zobaczymy. Natomiast po jakimś czasie napisał mi na facebooku że jednak nie widzi przyszłości tego związku. Ja bardzo to przeżyłam. Ale po jakims czasie, chyba na pocieszenie, zaczęłam kręcić z chłopakiem, z którym teraz jestem i który mnie bardzo kocha. Moje uczucia do niego cieżko nazwać miłością, jestem z nim bo jest dobry. Natomiast ciagle myśle o M. i cały czas w to wierze ze jest mi przeznaczony i z nikim innym nie będzie lepiej. Mam z nim kontakt przez fb ale jest to raczej niemily kontakt z jego strony. On ma dziewczynę na odległość ale chyba od tamtego czasu w żadną się jakoś mocno nie wkręcił. Ty agnieszkaaaaaaq napisalas że udało Ci się sprawić że gościu do Ciebie wrócił i w dodatku został Twoim mężem. Ja bym życie za to oddała żeby się tak stało i codziennie się o to modlę, ale co ja mogę? Najgorsze że rzeczywiście piszę do niego zbyt często i wtedy on się staje mniej miły. Zastanawiam się czy jest jakaś szansa że jak nie będę się odzywać to może jakimś cudem stwierdzi że to ja byłam tą jedyna. Chociaż on twierdzi że uważa że dobrze postąpił, ale mi się w głębi wydaje ze po prostu nie chce się przyznać przed samym sobą ze kocha osobę która go zdradziła. Po prostu duma męska mu nie pozwala. Co o tym myślicie? A i mam 24 lata (żeby nie było że jestem małolatą).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość agnieszkaaaaaaaq
Witaj A :) ja mam 28 lat,a mój mąż też ma na imię na M :) wiesz ciężko mi cokolwiek powiedzieć na Twój temat, ale widzę, że między Wami jest niesamowita chemia (taka jaka była między mną a moim mężem) zraniłaś go i to bardzo, rozumiem i doceniam Twoją szczerość, ale może nie potrzebnie mu o tym mówiłaś ? Podziwiam Cię za odwagę, ale ja chyba nie potrafiłabym się przyznać do zdrady... Powiem Ci tak... ja bym mu napisała dosłownie WSZYSTKO najlepiej w mailu, ale dosłownie wszystko raczej coś w stylu że go kochasz ale dajesz mu spokoj raz na zawsze i milcz... Obojętność jest gorsza od nienawiści a nadgorliwość od faszyzmu. Możesz też w jakiś sposób spotkać się z nim, ale pamietaj w żaden sposob nie możesz mu się narzucać. Jeśli masz ochotę pisz na maila agnieszka.jucha7@gmail.com

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×