Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość powinnam

Kiedy pojawia się ten drugi...

Polecane posty

Gość powinnam

Wyszłam za wspaniałego mężczyznę, tego pewni są wszyscy... kocha mnie, szanuje, pozwala inwestować w siebie i rozwijać moje pasje, przejął wiele obowiązków, żebym mogła odpocząć po nauce i pracy... ale ja już przed ślubem miałam wątpliwości... byłam przerażona... dziś jest gorzej... czuję się nieszczęśliwa i samotna, mimo że On jest obok i tyle mi daje... niedawno poznałam kogoś przy kim znów się śmieje... jest totalnym przeciwieństwem mojego męża - taki wieczny chłopiec... wiem, że to nie wróży nic dobrego w perspektywie czasu, ale przy Nim czuję się tak swobodnie... a On? sama nie wiem... wydaje się być zainteresowany, flirtuje przez telefon, jest wobec mnie opiekuńczy, czasem prawi komplementy, a gdy jesteśmy z innymi wycofuje się, choć zdarzyło się to również, gdy byliśmy sami, żadne z nas nie pozwoliło sobie na przekroczenie granic... nie chcę być nachalna, więc staram się nie odzywać zbyt często, ale tęsknię za Nim... w dodatku nie chcę ranić męża, bo jest chyba ostatnią osobą, która na to zasługuje... zgubiłam się w swoich uczuciach...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość powinnam
Co robić?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Kobieto, nie badz glupia :/ Przeciez to tylko infantylne zauroczenie! Ja przy moim chlopaku (10 lat razem, niedlugo slub) tez sie czuje czasem samotna i nieszczesliwa, ale dobrze wiem ze mi to pozniej przejdzie bo baby sa rochwiane i niestabilne emocjonalnie! I w zyciu nawet jak mam dola bym sie na innego nie spojrzala!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość powinnam
Staram się o Nim nie myśleć, ale kiedy jest gorzej, nie potrafię... wiem, że pewnie jest tak jak piszesz, ale z drugiej strony, mąż to jedyny mężczyzna, z którym byłam, zastanawiam się czasem jak to jest być z kimś innym, na dodatek, ostatnio coraz częściowej pojawia się temat powiększenia rodziny, na co kompletnie nie czuję się gotowa... może dlatego uciekam?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość powinnam
W ogóle przy Nim czuję się jak zakochana małolata, czerwienię się, mam motyle w brzuchu... idiotyzm totalny, bo mam 30 na karku...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
jesteś kompletnym zerem, szkoda twojego męża, że się ożenił z taką zdz\irą jak ty, podczas gdy tyle wartościowych samotnych kobiet.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Dlaczego tak po Autorce jedziesz? Widać ze nic nie wiesz o życiu, szlag mnie trafia jak wypowiadają się tacy ludzie jak ty, przecież jesteśmy tylko ludźmi i mamy prawo do uczuć które czasami spadają na nas tak niespodziewanie... Autorko powodzenia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość102
ale mamy tez rozum, jak widac nie wszyscy z niego korzystaja

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Rozum też może być przeszkodą do osiągnięcia szczęścia... Miłość jak jest prawdziwa to wszystko przetrzyma ja osobiście wolałabym być pustakiem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość powinnam
Może i jestem zdzirą, bo odważyłam się marzyć o innym mężczyźnie, może nawet zakochać się w Nim, ale nie zrobiłam nic złego... nie wiem czy mam w sobie na tyle siły, by pójść choćby krok dalej... najbardziej na świecie boję się skrzywdzić męża, więc pewnie zacisnę mocno zęby i będę trwać w małżeństwie, które mi nie wystarcza... tylko czy tym nie zrobię wiekszej krzywdy Jemu? Jak można budować cokolwiek na uczuciu jednej osoby i tylko lojalności drugiej...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Droga Autorko, a tak na marginesie, czego Ci brakuje w związku?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Pewnie ten drugi jest przystojniejszy niż mąż i tyle, to niejednej kobiecie wystarczy żeby myśleć o zdradzie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Pewnie...przystojniejszy, mądrzejszy, milszy, zabawniejszy, rozumie i pociesza gdy jest źle, kiedy jest blisko Ciebie serduszko bije szybciej...eh :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość powinnam
Czego mi brakuje? Chyba najbardziej radości z małych rzeczy, odrobiny szaleństwa i nieprzewidywalnosci, czasu dla siebie nawzajem, tego dreszczu emocji, kiedy nie wiesz co stanie się za moment, starania się o to by zaskakiwać tą drugą osobę drobnymi gestami, czułości, czasu kiedy wartości materialne nie były najważniejsze... zrozumienia wzajemnych lęków i potrzeb... On nie jest przystojniejszy czy mądrzejszy od mojego męża... jest inny...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość powinnam
Czasem czuję się tak jakbym nie musiała się już o męża starać, bo kocha mnie tak mocno, że nie jest to konieczne... i chyba On myśli podobnie o mnie... gdy próbuję o tym rozmawiać to zbywa mnie i mówi, że zdziwiam...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
gość "Dlaczego tak po Autorce jedziesz? Widać ze nic nie wiesz o życiu, szlag mnie trafia jak wypowiadają się tacy ludzie jak ty, przecież jesteśmy tylko ludźmi i mamy prawo do uczuć które czasami spadają na nas tak niespodziewanie... Autorko powodzenia." ale ja wiem, pracuje w kancelarii i zajmuje sie rozwodami takich pind, ktore wychodza za maz dla wygody (autorka wyraznie zaznaczyla, ze juz przed slubem MIALA WATPLIOWSCI). nie wychodzi sie za kogos bo jest dobrym, wspanialym czlowiekiem. to infantylizm i tylko puste baby tak robia. a teraz robi z siebie ofiare. zalosna jest

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Moj jest ze mną chyba z wygody :( Nie kocham go i nie potrafię od niego odejść, męczę się ale to mój wybór. Może kiedyś zbiore się w sobie i odejdę... A Wy skoro się kochacie to ratujcie małżeństwo. Porozmawiaj z mężem. Dasz radę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość powinnam
Wątpliwości miałam, bo nigdy nie chciałam ślubu, to On naciskał... wygoda nie mma tu nic do rzeczy... wierzę, że Go kochałam, mam nadzieję, że nadal kocham... na pewno nie chcę Go skrzywdzić...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
milosc wyklucza watpliwosci.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość powinnam
Może masz rację, może miłość wyklucza wątpliwości, ale niestety moje wciąż plączą się po głowie... wiem, że istnieje duże prawdopodobieństwo, że decyzję o ślubie podjęłam, bo wydawało mi się, że skoro wszyscy widzą jak On mnie kocha i jak razem nam dobrze to tak jest naprawdę... i nigdy się to nie zmieni... nie jestem ofiarą... chyba, że własnych wyborów...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Kituchna
Miłość wcale nie wyklucza wątpliwości. Autorko, myślę, że zderzyłaś się z codziennością. Niestety tak już bywa, do życia wdziera się rutyna, ale tylko od Was zależy co z tym zrobicie. Radzę Ci dobrze się zastanów zanim zaangażujesz się w coś więcej z kimś kto może jedynie rozbić małżeństwo i pozostawić po sobie niesmak. Flirty i komplementy to trochę za mało, żeby mówić o uczuciu. Zostawisz kochającego męża dla chłystka, który Cię wykorzysta i pójdzie w siną dal, a Ty zostaniesz sama z wyrzutami sumienia. Postaw się też w roli męża. Sama mówiłaś, kocha Cię, szanuje, pozwala Ci inwestować w siebie. Brakuje Ci szaleństwa i spontaniczności. Dlaczego sama tego nie zainicjujesz? Życzę Ci jak najlepiej, przekalkuluj co możesz zyskać a co stracić, a uwierz mi, mąż jakiego Ty masz mogłaby Ci pozazdrościć nie jedna kobieta. Pozdrawiam serdecznie :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Kituchna
I nie daj się takim typu "jesteś żałośna, infantylna". Uczucia rzecz ludzka i ile zamieszania wprowadzają tylko my wiemy hi hi :P Ważne to przemyśleć sobie wszystko, może faktycznie porozmawiaj o Waszym małżeństwie z mężem ( ale raczej nie wspominaj o "nowym koledze" ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość powinnam
Dziękuję za zrozumienie, wiem że mój mąż jest niesamowitym skarbem, myślę o tym każdego dnia... nigdy nie był o mnie zazdrosny, ale na pewno nie będę odpowiadać Mu o tym drugim... pewnie złamałabym Mu serce, mimo że do niczego fizycznego między Nami nie doszło... czasem czuję się jak ostatnia na niewdziecznica... tak wiele dostaję... gorzej, że nie raz ppróbowałam rozmawiac o tym co czuję w stosunku do Naszego małżeństwa i najczęściej słyszę, że muszę zmienić priorytety, dorosnąć, bo w życiu od rradościwazniejsze jest bezpieczeństwo i stabilizacja...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
rutyna? co za durny argument :) rutyna może i się wkraść, ale na pewno nie w stosunki między dwojgiem ludzi w sensie relacji opartej na uczuciach, W takim wypadku rutyna dnia codziennego, zmęczenie i nuda nie rodzi wątpliwości co do sensu małżeństwa ale co do jakości wspólnego pożycia w szerokim znaczeniu i zmusza do odpowiedzi na pytanie "co wspólnie zrobić by to zmienić?". Z opisu autorki wprost wynika, że nie jest szczęśliwa z mężem bo to co z nim ją wiąże to jedynie węzeł małżeński i przyzwyczajenie i nic poza tym. Nic więc dziwnego, że nadal "poszukuje" szczęścia i spełnienia w innej sferze - sferze uczuć ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
No to powiedz mężowi że chcesz się pobzykać z nowym popychaczem. Na pewno da ci błogosławieństwo i przyzwolenie. Przecież on cię tak kocha, że ci niczego nie odmówi. Masz w sobie niezłe zadatki na zwykłą ****awicę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość powinnam
Tu nie chodzi o seks czy bliskość fizyczną...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość powinnam
Boję się, że Nasze cele zbyt bardzo r różnią się wzajemnie...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Współczuję ci, bo to nie wróży nic dobrego. Po prostu nie kochasz już męża i nie wiadomo czy kiedykolwiek go tak naprawdę kochałaś. ja jestem typem ryzykanta i zawsze stawiam wszystko na jedną kartę, więc będąc w twojej sytuacji weszłabym w ten związek.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość powinnam
Wiem i boję się tego... nie należę do osób, które wiele ryzykują w życiu, więc tym bardziej dziwi mnie to co dzieje się ze mną w Jego towarzystwie...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Często sie spotykacie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×