Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

rozoweponczochy

Jak poradzić sobie ze śmiercią?

Polecane posty

Może zacznę od początku 3 czerwca 2014 r. Zmarł mój facet, bardzo go kochałam, kocham nadal. Niestety był to tragiczny wypadek, zginął ma motocyklu...Nie mogę zrozumieć dlaczego Bóg odbiera życie tak młodym osobą? Od pogrzebu minęły 2 dni, jest fatalnie. Myślałam, że gdy przeżyję pogrzeb, życie dalej się potoczy. Nie jest tak, jest gorzej niż w dniu w którym dowiedziałam się że nie żyje. Mam wrażenie, że jutro go zobaczę, że znów się przytulimy i będzie jak dawniej. Nie wiem jak odgonić wspomnienia... Zastanawiałam się nad lekami, które pomogłyby mi zasnać, niestety jestem w 7 miesiącu ciąży, co jest ryzykowne...Nie potrafię przestać o nim myśleć...nie wiem co robić. Może miałyście kiedyś podobną sytuację? Jak sobie wtedy radzić z życiem codziennym?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Prowo ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Porozmawiaj o tym z ksiedzem,z psychologiem,tu nikt Cie nie zrozumie....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nic nie zrobisz. Roztacza sie przed Toba pustka ktorej nie potrafisz ogarnac. A najgorsze jest to, ze nikt nie potrafi Cie zrozumiec. Puste wyrazy wspolczucia. Nikt Cie nie zrozumie. To Twoja osobista tragedia i musisz sie nauczyc z tym zyc. Nikt ani nic nie wroci Ci tego , co bylo ...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
masz wsparcie w swojej rodzinie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Przecież inni jakoś sobie radzą... Rozmowa z księdzem...chyba zwątpiłam w Boga... Nie wydaje mi się by to pomogło. Przecież ludzie jakoś sobie radzą ... Ile moze trwać ten stan? Boje sie nie o siebie, ale o dziecko. Nie jem, nie spie...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Najgorszy jest pierwszy rok.Jesli chcesz porozmawiac podaj gg.:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Czy to prawda?Chyba nikt nie zartuje ze smierci?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Autorko czy to prawda?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nie mam powodu by żartować... Po prostu nie mam z kim pogadać, komu powiedzieć, jest zle...nie potrafię nic z sobą zrobić. Wiem to smieszne,ze pisze na kafeteri, ale wiem ze musze byc silna, musze gdzies, komus to powiedziec, napisac...wyplakac sie.. Sama siebie nie rozumiem

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
podaj gg jesli chcesz pogadac?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Byliscie szczesliwi,mieszkaliscie ze soba?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie każdy kto kocha jest szczęśliwy;choć nie o tym temat.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
to normalne ,że sie boisz;a to,że miałaś wizję uzyskania spokoju po przeżyciu pogrzebu,wydaje mi sie zaskakująco naiwne:(skoro kochałaś tego faceta i spodziewasz sie jego dziecka,to wg mnie powinnas sie nastawić na to ,że jeszcze długo będziesz myślała wyłącznie o nim i wszystkim tym co było WASZE

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
bardzo mi przykro.. moja znajoma straciła narzeczonego kiedy była też w 7 mcu ciąży, bylo jej strasznie cieżko, ale dziecko w tym wszystkim dawało jej siłe, musiala dla niego wstawac i uśmiechać się, bo chciała dla niego jak najlepiej, dla tej czastki ukochanego tu na ziemi

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
dbaj o siebie , przebywaj z bliskimi i znajdź sobie drugiego. Przykre ale musisz sobie jakoś radzić

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Hmm dziwne,że po zaledwie kilku dniach masz siłę jak gdyby nigdy nic pisać o tym na Kafe.Ja byłam nieprzytomna z bólu ze 3 m-ce.Leżałam i wyłam,dostawałam leki zasypiałam a gdy się budziłam i znów była pustka w domu to znów wyłam w poduszkę.U mnie ból po stracie ukochanego trwał 2 lata.W sercu zostanie na zawsze.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
,,Hmm dziwne,że po zaledwie kilku dniach masz siłę jak gdyby nigdy nic pisać o tym na Kafe.'' Garger NIC nie jest dziwne,gdy czlowiek przezywa tragedie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Moze dziwne, ale po prostu musze zyc dla dziecka, nie moge Greger funkcjonowac tak jak Ty ze wzgledu na dziecko....musze byc dla niego, jeszcze nie wiem jak. ..ciezko mi szukam po prostu rady wszedzie jak mozna sie podniesc jak dalej radzic

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×