Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość zamyślonaaaa

mówi,że nie kocha, ale chce próbować tworzyć ze mną związek

Polecane posty

Gość zamyślonaaaa

witam jestem z mężczyzną od ponad roku, z czego pół roku mieszkamy razem ( z jego inicjatywy ). poznaliśmy się przez internet, na pierwszym spotkaniu coś zaiskrzyło z obu stron i tak było przez kilka następnych. świetnie nam się rozmawiało, spędzało czas, potem cos zaczęło się psuć. on zaczął coraz rzadziej dzwonić, stał się oschły, ale nie przejmowałam się tym zbytnio, bo stwierdziłam, że pierwsze emocje opadły i teraz czas na poznanie się bliższe bez różowych okularów. i tak spotykaliśmy się dalej, średnio raz w tygodniu, bo dzieliła nas spora odległość, czasem częściej. minęło półtora miesiąca, ja już byłam zakochana w nim po uszy, w przeciwieństwie do niego. stwierdził, że chyba powinniśmy iść do łóżka, bo to może mu pomóc rozpalić jakieś uczucia względem mnie, bo widzi jak pasujemy do siebie, ale już go do mnie nie ciągnie, nie tęskni. zgodziłam się chociaż mi się nie spieszyło, ale wiedziałam, że z żadną kobietą wczesniej tego nie robił, więc stwierdziłam, że może faktycznie jakoś go to do mnie przekona ( tak - naiwne myślenie zakochanej kobiety ). I faktycznie, po tym jakby sie poprawiło, było jak na początku, niestety też nie na długo, ale on dalej twierdził, że mu na mnie zależy i chce to kontynuować. w końcu zaproponował, żebyśmy razem zamieszkali, bo może ten dystans nam utrudnia zbudowanie więzi. wprowadziłam się do niego po 8 miesiącach znajomości i znowu przez 3 miesiące było wspaniale, świetnie nam się mieszkało, zgrywaliśmy się we wszystkim, wyglądał na szczęśliwego, więc i ja promieniałam, ale w środku czułam, że mnie nie kocha dalej. pewnego dnia jednak przyszedł z kwiatami, mówiąc, że kocha - nie uwierzyłam, ale udałam, że się cieszę. następne miesiące znowu upływały w idylli, niestety pozornej. jakiś czas temu powiedział mi, że mnie okłamał, że wcale mnie nie kocha, ale powiedział tak, bo chciał mi sprawić przyjemność, bo wtedy między nami było tak dobrze, że myślał, że to kwestia czasu, zanim w nim to się obudzi. powiedział również, że niby wszystko mu we mnie pasuje, dobrze nam, nikogo wczesniej nie znał, kto by do niego tak pasował, ale nie kocha mnie i czuje ucisk w tym związku, fantazjuje o innych kobietach ( moze dlatego, że z żadną poza mną nie był tak naprawdę a tym bardziej nie spał ) i strasznie go to gryzie, sam źle się z tym czuje więc musiał mi to powiedzieć. dwa dni płakałam, w końcu powiedziałam mu, że odchodzę, nie chcę, żeby się ze mną męczył i żeby sobie poszukał takiej, którą pokocha i będzie szczęśliwy, bo ze mną nie będzie, skoro minął rok ponad i nadal nic poza przyjaźnią do mnie nie czuje a marzy o porywach serca. on na to, że nie chce się rozstawać, że chce być ze mną, zalezy mu i chce dalej próbować, że może w końcu poczuje do mnie miłość i zależy mu na tym, żebym to ja była tą kobietą. po kilku dniach przemyśleń powiedziałam, że dam nam jeszcze jedną szansę, ale sama nie wierzę, żeby to się udało. powiedział, że będzie walczył z tymi fantazjami, że fizycznie nie zdradziłby mnie nigdy, bo ma zasady, że już zanim mnie poznał czuł wypalenie emocjonalne i depresję, ale może za jakiś czas to się zmieni, że skoro nigdy nie był w żadnym związku to może poczuł się przytłoczony, że musi dojrzeć do kilku rzeczy i że może potrzebuje więcej czasu na wszystko. sama nie wiem co o tym wszystkim sądzić...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
nie chce byc sam i tyle

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
przepraszam, że powtórzę: nie chce być sam. Miałam podobnego chłopaka. Uciekaj! Pewnie nie posłuchasz... Zobacz, ile dla niego już zrobiłaś, a on nadal nie kocha, to w nim jest problem. Niech sie uporządkuje i dopiero wtedy tworzy związki.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Jesteś zapchaj dziurą dla niego :P Uciekaj póki możesz i póki nie jest za późno na to :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zamyslonaaaa
chciałam odejść kilka razy, ale przy każdej takiej rozmowie mówi, żebyśmy dalej próbowali. ciężko mi odejść, bo traktuje mnie bardzo dobrze, dba, nadskakuje, w zasadzie zachowuje się jak kochający facet - a jednak nie kocha... czy zapchajdziurą? on twierdzi, że jednak jakieś uczucia do mnie żywi, ale to nie jest miłość ani poryw serca, o którym marzy. ma depresję, problemy ze sobą co sam przyznaje i na to zwala winę, że nie może poczuć się spełniony i szczęśliwy, chociaż ten związek daje mu spokojną przystań i uważa, to to był jak do tej pory najlepszy okres w całym jego życiu, dlatego nie chce się ze mną pochopnie rozstawać, bo może z czasem poczuje do mnie coś głębszego.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
"ma depresję, problemy ze sobą " Właśnie to uniemożliwia mu normalna relację. Też z takim byłam, dokladnie tak samo się zachowywał. Po kilku latach zdradził. Wrócił. Zdradził. Zafundujesz sobie tylko huśtawkę..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Jak jesteś tak głupia i naiwna to siedź z nim i czekaj aż znajdzie lepszą, a Tobie bez żadnych skrupułów da kopa w d**ę :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Tez bylam z takim. I tez bym cudowny. Nie wierzylam, kiedy to mowil. Myslalam ze to niemozliwe zeby byc takim dobrym dla kogos i nie kochac. Z dnia na dzien mnie zostawil i odszedl do innej, mowiac ze jej tez nie kocha ale maja wieksze szanse na udany zwiazek. Dla mnie bylo nie do pojecia jak mozna byc tak wyrachowanym. A jednak

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
niektorzy nie potrafia kochac

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zamyslonaaaa
on mówi, że dwa razy w życiu był zakochany i dwa razy bez wzajemności - pierwsza go nie chciała a druga do niego nie pasowała, dlatego wolał po 2 miesiącach chodzenia ze sobą ( bez żadnych zbliżeń, jedynie trzymanie za ręce i buziaki ) zerwać tę znajomość ( co mnie dziwi, ja bym nie potrafiła odejść w stanie zakochania, jeśli nie działaby mi się krzywda żadna ). ale kochał tę kobietę prawie 5 lat - na odległość. wzdychał do jej zdjęć itd. jak się poznaliśmy to mu ponoć przeszło, więc myślał, że jedynie kwestią czasu jest jak we mnie się zakocha, skoro mu wszystko we mnie odpowiada i idealnie do siebie pasujemy ( jego słowa ). a jednak to się nie stało. nie mam do niego o to pretensji, nie można wywołać tych uczuć na siłę. dziwi mnie, że za każdym razem jak chcę odejść to mówi, żebyśmy dalej próbowali, bo takie dopasowanie rzadko się zdarza. on nie szuka lepszej, jak to ktoś napisał. mówi, że chce być ze mną, z nikim innym, ale tęskni za wyższymi uczuciami między nami, dlatego go to gryzie. nie jest to też typ desperata, który boi się samotności, bo całe życie był sam więc przywykł do niej. nie szukał na siłę partnerki, uznał mnie za odpowiednią dla siebie ( jakkolwiek to nie zabrzmiało dziwnie ), więc stwierdził, że to po prostu musi wypalić. ale nie wypaliło a on dalej chce próbować.dziwny to człowiek...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość z 18 37
Wiem, ze nie podoba Ci sie to co pisze, ale ja slyszalam te same teksty. I wierzylam w nie. Dzien przed tym jak mnie rzucil powiedzial ze chyba sie zakochuje. Zostawil mnie w ciezkim szoku i nie mial najmniejszych skrupulów z wykresleniem mnie ze swojego zycia. Widac nastepna mu rownie dobrze pasowala

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zamyslonaaaa
heh... najgorsze jest to, że mam świadomość jak to może się skończyć, i że masz rację, pewnie będzie jak u Ciebie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość z 18 37
Nie wiem czy jestem dobra osoba, zeby udzielac rad. Ode mnie nie uslyszysz nic pozytywnego na temat tej sytuacji. Kiedys ludzilam sie ze ten jest inny, tamten jest inny. W koncu dotarlo do mnie ze wszyscy sa tacy sami. I wcale nie namawiam Cie do zrywania, jesli taki zwiazek Ci odpowiada. Namawiam Cie tylko zebys byla madrzejsza niz ja i dbala o siebie i swoje interesy. Zebys kiedys nie poczula sie tak jak ja sie czulam, oszukana, wykorzystana i odstawiona w kąt

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Z twoich wypowiedzi wynika, że chodzi tylko o niego. Ciagle tylko jego uczucia, jego depresja, on, on, on... A ty gdzie w tym jesteś? Pomyśl o sobie. Za jakiś czas on poczuje to wzniosłe uczucie, ale do innej i zostawi cię z dnia na dzień. ja na podobnego typa ZMARNOWAŁAM prawie 5 lat... A co najlepsze z tego co słysze on nadal się nie zmienił, współczuję jego kobiecinie :-D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×