Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

9 mieieczne niemowle ugryzlo KAWALEK KOSTKI TOALETOWEJ

Polecane posty

Gość gość
No jakby ktoś zeżarł całą to też bym pojechała do lekarza, ale litości, to dziecko uszczknęło maleńki kawałek, jeżeli w ogóle.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Dokładnie... Ale lepiej siedzieć na papilocie zamiast ruszyć szanowne cztery litery do szpitala. Po co ci to dziecko skoro nie umiesz o nie zadbać?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ten malutki kawałek dla 9-miesięcznego dziecka może być tragiczny. Ale w sumie co ja się wtrącam. To nie moje dziecko. Ja wiedziałabym, co mam zrobić.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
moje 3-letnie dziecko wypiło płyn do gardła hasco-sept. Myslałam - nic takiego, w koncu lekarstwo dla dzieci, w butelce było pól płynu. Profilaktycznie pojechalismy do szpitala, w przekonaniu, ze nas odesla spowrotem. Okazało sie, ze to halucynogen. Małemu robili płukanie zołądka rurą, potem kroplówka i zostawili nas na noc na obserwację. Nastepnego dnia juz było dobrze i nas wypuscili, ale po wypiciu mały szalał jak pijany zając, tak sie zatruł.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Moim zdaniem gdyby dziecku cos się działo to juz by byly objawy dalej spi?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja kiedyś kupiłam w tesco 2 rośliny doniczkowe "difenbachie" stały sobie na szawce a córka w wieku gdzieś 9 miesięcy akurat miała okres wstawania przy meblach. Robiłam coś w łazience i za długo było cicho poszłąm szybko do pokoju a córka chwyciła za spodeczek pod doniczką i przyciągnęła ją do siebie, gdy weszłam już żuła liście a kilka leżało na podłodze. Dzień wcześniej rozmawiałam z koleżanką o jakiejś trującej roślinie której ta się pozbyła z domu ze względu na dziecko. Coś mnie tknęło i zaczęłam szukać w internecie okazało się, że moje rośliny są trujące (gdyby nie ta rozmowa dzień wcześniej nawet bym na to nie wpadła). Zapakowałam dziecko w samochód i do przychodni bez rejestracji mnie lekarka przyjeła nie robiąc problemów. Lekarka potwierdziłą, że roślina jest trująca ale córcia na szczęście nie miała oznak zatrucia a lekarka stwierdziła, że nie zna przypadku zatrucia osobiście w każdym razie kamień z serca przyjechałam do domu dałam małej mleko, położyłam ją spać i się rozryczałam przeklinając własną głupotę. Lepiej jechać czasami do lekarza sumienie jest spokojne.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Babcia Jagna
Gdy są małe dzieci, trzeba mieć oczy dookoła.Nie można nawet na krok odpuścić.Wiem cos o tym.Wszystko musi byc schowane wysoko,żeby nie było w zasięgu rączek dziecka. Te szkraby potrafia zajrzeć w każdy kąt.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
tu autorka tak spi a ja ide kupic nowa kostke bo ta sie nie nada

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Chemię , leki i ostre narzędzia kładzie się jak najwyżej się da. A gdyby wypił kred lub inny żrący płyn ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
KRED? powiadasz..hm...a to ciekawe :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×