Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

andzia0692

Mam problem z bylym. co mam zrobic?pmóżcie

Polecane posty

Witam :) Odrazu przepraszam za dlugosc wpisu ale sadze ze kazdy szczegol jest wazny zeby to dokladnie opisac tak jak bylo. I prosze nieznoechecajcie sie czytaniem tego, i prosze przeczytajcie i pomozcie mi. Tak czytam wasze historie i sa troche podobne do mnie tylko u mnie jest ta roznica ze zmiany widac :) mam 22 lat w czerwcu bedzie 23 i niedawno zerwalam z chlopakiem :/ wspomniec musze ze trudne dziecinstwo mial rodzice sue rozwiedli jak mial 15 lat i byl tez bity przez ktoregos z nich :/ i moze dlatego taki jest. nie wiem czy dobrze zrobilam ze go zostawilam :/ Bylismy 3 lata ze soba a w lipcu bylyby 4 lata... Od 2011 roku bylam z nim.byl to moj trzeci chlopak. Na poczatku bylo super :) pozniej po roku jakos zaczelo sie psuc :/ zaczal robic mi awantury o byle co. Byl zazdrosny o mnie bardzo nawet jesli kolega napisal do mnie to jakies podteksty byly zaraz :/ i widac bylo ze byl zly ze gadam z kolegami. Pozniej zaczely sie wyzwiska od debilek idiotek itp :/ na imprezy samej z kolezankami mi nie wolno bylo chodzic tylko z nim albo wcale bo on nie przepadal za imprezami :/ Na imprezach domowych uridzinach itp jak bylam z nim u jego znajomych i wypil troche to tez mnie obrazal i swoich znajomych tez. jak wytrzezwial to przepraszal i mowil ze nie rozumie czemu tak sie zachowal i ze jest idiota itp i ze juz nie bedzie (na poczatku to od wodki tylko tak sie zachowywal a od piwa nie no wiex na imprezach wodki nie pijal juz) no i chcialam zerwac z nim i to czul wiec obiecal poprawe i dalam mu szanse i bylo ok przez jakus czas tylko :/ Pozniej znowu to samo :/ tym razem juz nawet za sprawa picia piwa mnie tez obrazal :/ Powiedzial mi ze ubieram sie jak wiesniaczka i sie wstydzi ze mna na miasto wysc :/ co prawda mniej niz wczesniej ale obrazal :/ przy znajomych juz nie tylko jak sami bylismy :/ no i znowu zerwalam.z nim a on niestety znowu mnie przekonal i dalam mu kolejna szanse (druga) no i bylo tym razem troche dluzej ok, i bylo fajnue milo nie obrazal staral sie dbal itp naprawde fajnue bylo no i juz nie byl zazdrosny o kolegow i pozwalal mi pisax z kim chce bo.mi ufa tylko nadal na imprezy sama z kolezankami jezdzuc nie moglam :/ sadzil ze mi ufa ale innym facetom nie :/ No i po jakims czasie znowu zaczelo sue co prawda uzywal mniej slow niemilych niZ zawsze ale uzywal :/ no i tym razem naprawde chcialam odejsc wyjechalam do rodziny na ok prawie 2 miesiace i on nic nie wiedzial ale domyslal sie ze chce go zostawic i wyjechac no i mnie przekonywal ze nie ze on jest idiota i jest glupi i nie zasluguje na mnie ale mnie kocha i naprawde juz nie bedzie i ze przeciez juz rzadziej mnie rani i za kazda taka sytuacja calkiem.przestanie bo kazde takie cos go uczy po malu sie zmienia dla mnie. No i wrocilam po przyjezdzie do niego (dalam mu trzecia szanse) i bylo suuper naprawde :) i bylo ok przez 7 miesiecy przestal obrazac mnie zaczal szanowac itp na imprezach nie pil wodki bo wiedzial ze odbija mu po wodce no i zaczal ze mna na imprezy jezdzic razem i z kolezankami ale nadal samej mnie nie puszczal :/ No i piwa mniej tez pil :) przeprosil moich znajomych co obrazil ich kiedys, swoich tez przeprosil :) i niedawno od dlugiego czasu mnie jednak znowu odrazil i wyzwal znow od wiesniaczek ale jak bylismy sami :/ ze sie ubrac nie umiem i wstydzu sie za mnie :/ no i dzien przed walentynkami zerwalam z nim :/ minal miesiac juz jak nie jestem z nim ale on ciagle dzwoni pisze (ja sie nie odzywam) i walczy i przyjezdza z kwiatami do mnie i ze wie ze kwiatki nie zalatwia nic i ze zrozunial jak bardzo cierpialam przez niego i zaluje wogole ze walczy ale cos mu mowi ze musi i nie moze sie poddawac. I ze na prawde przez ten miesiac zrozumial tera do konca zycia chce mnie adorowac szanowac kochac i zrozumial ze nie jestem taka ze moglabym go zdradzic na imprezie i ze wogole wie ze nigdy go nie zdradze bo nie jestem do tego zdolna i ze juz zabraniac mi nie bedzie niczego i bede mogla sama tez jezdzic z kolezankami i juz przestal pic bo zaczal chodzic na silownie i rodzina tez jego stwierdzila ze sie zmienil wyciszyl itp ( no i jeszcze sie okazalo ze jego babcia ciezko chora jest. Ma raka :/ zlosliwego) a ja mu ze przykro mi ale nie moja wina ze wszystko sie tak zlozylo akurat na jeden raz :/ a on ze rozumie ze nie jest zly i na dzien kobiet pod moja szkole przyjechal z kwiatami i jakies jeszcze niespodzianki mial dla mnie ale nie wyszly bo wczesniej skonczylam i nic mi nie mowil ze bedzie czekal pod szkola na mnie a zreszta razem juz nie jestesmy i nie musze mu sie tlumaczyc itp :/ No i ja jestem twarda i nie daje sie przekonac. Wczoraj u mnie byl tez z kwiatami chcial pogadac i pogadalismy ale od pewnego czasu stwierdzulam ze tak na prawde nie jestem pewna co do tego co zrobilam ze zerwalam :/ i zastanawialam sie zeby dac nam czas i czas pokaze co dalej bedzie czy na prawde tym razem sie zmienil calkiem juz na stale :) jesli mamy byc razem i jestesmy pisani sobie to wkoncu znow kiedys bedziemy razem :) jest wkoncu cos rakiego jak przeznaczenie :) czuje ze nadal go kocham.bo na jego widok mi serce lata i mam motyle jak sie zbliza do mnie :p moze to milosc albo zwykle przyzwyczajenie... Nie wiem wlasnie. A wy co o tym myslicie? Co zrobic mam?:) Czekam na szybka odpowiedz :) Pozdrawiam :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Zostaw go.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Olej gościa. Jest tylu facetów...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Zostaw go bo ciagle bedzie powtarzal sie ten sam problem ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Czytalam w necie niedawno ze prswdziwa milosc to taka ze nawet jak ukochana osoba mocno zrani to my nadal jej umiemy wszystko wybaczyc i ze nawet jesli przez chwile czulam sue z ta druga osoba szczesliwa to nie powinnam zalowac tej znajomosci :) A to ze za kazdym razem bylo lepiej ze zmienial sie ci prawda po malu ale zmienial i co raz rzadziej mnie nie szanowal i widac bylo po malu zmiany na lepsze... To nie ma znaczenia?sadzicie ze czlowiek nawet jesli chce nie umie sie zmienic? Pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Szkoda czasu na takiego :( zycie krotkie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
jak przyjechal to powiedział ze on teraz mowi tylko bo ja mu nie pozwalam pokazywać tych zmian a wie ze slowa to slowa ze za duzo się gada zazwyczaj a malo sie robi :/ i ze on wlasnie chce mi pokazac te zmiany ale zebym zobaczyla zmiany jego na lepsze to musimy sie widywać (tak stwierdził) ale nie np raz w tyg tylko częściej bo tak to zmian u niego nie zobaczę :/ a on wie i widzi po sobie ze sie zmienil :/ i ze najwazniejsze sa czyny i on chce mi pokazac wlasnie ze sie zmienil tylko zebym sie zgodzila z nim spotykać i zgadzać sie na jego propozycje spędzania wspólnie czasu a jesli mi nie bedzie odpowiadac to co on wymysli to sama cos zaproponuje a nie ze taka uparta jestem i NIE i koniec. Bo jesli nei to niby jak ma mi udowodnić zmianę?i twierdzi ze jesli z człowiekiem sie nie przebywa często to nie da sie zobaczyć czy sie zmienil bo jak?przez tel?nie da sie tak... i mowil ze przecież on rozumie ze tak łatwo nie bedzie i ze nie wrócę do niego od razu jakby nigdy nic sie nie stalo tylko musi mi udowodnić ze sie zmienił i ze musze naprawdę widzieć ze jest inny lepszy niz byl, a na odległość tego sie nei da zobaczyc... i ze wie ze sie boje bo widzi ale nie mam czego bo juz starego jego nie ma i teraz jest nowy lepszy i chce byc dobrym chlopakiem i facetem dla mnie juz do konca zycia i o mnie sie starac szanowac mnie itp a zebym to widziala zobaczyla zmiany jego to musimy sie spotykać.... i ze poczeka tak długo jak trzeba tylko musi mieć chociaż trochę nadziei ze cos możne jeszcze da sie uratować bo poki co widzi jaka jestem uparta i ze bedzie ciężko...i ze nie wie czy da rade :/ i ze miesiac to dla niego akurat dlugo jest.... a o tym co myslicie??tak samo nadal?? ze mam byc caly czas twarda i nie dac mu sie i na nic sie nie zgadzac? pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Plusy i minusy jego (może to cos pomoze wam zeby mi pomoc) PLUSY: - zabawny, zawsze umiał mnie rozśmieszyć - ma to coś w oczach co zawsze mnie kręciło - potrafił być nieraz naprawdę kochany, opiekuńczy, troskliwy - pomocny - przystojny - wysoki - wiedzialam ze jak bedzie trzeba to bedzie umial mnie obronic a nie ucieknąć (mówie tu o budowie ciala) nie byla wysportowana za bardzo ale nie byl chudy za bardzo, taki w sam raz, chociaz z czasem przytylo mu sie i juz nie za bardzo mi to pasowalo - teraz niby na silownie zaczal chodzic - wygadany (nawet za bardzo nieraz) - chodzi tu o to ze umial poradzic sobie w każdej sytuacji - wrażliwy - wyrozumiały tez potrafił być - inteligentny - zabierał mnie do kina, na basen itp tam gdzie chcialam, chcial zebysmy sie nie siedzieli ciagle w domu w czterech ścianach - nie zdradził mnie nigdy, był wierny i jak ta jedna to tylko ona sie liczy, - szarmancki (pomagał włożyć i zdjąć płaszcz, otwierał przede mna drzwi, rozkładał parasol w czasie deszczu i on go trzymał a mnie pod rękę brał- niby nic a jednak cos) - jeśli chodzi o sprawy seksualne to nie byl egoistą i zawsze na pierwszym miejscu liczyło sie to aby to najpierw kobiecie bylo dobrze i maksymalnie dobrze a pozniej dopiero myslal o sobie (nie ukrywam, byl dobry w tym co robił jezyk.gif ) - wdzięczny i docenial to co robilam dla niego i mowil ze docenia mnie (i mowil za co) i ze dziekuje mi za to ze jestem po prostu soba i nie udaje kogos innego i ze taka dobra jestem i ze wierna bo dzis o takie kobiety ciezko - dyskretny (nie zwierzał się publicznie ze swoich intymnych spraw - życie prywatne traktuje jak największą świętość, umial dotrzymac tajemnicy) MINUSY: - zarabial 1.800 na miesiac z czego tylko 500 zl mu zostawało nieraz więcej - robił awantury nawet o byle co (póxniej z czasem coraz mniej) - często sie kłócił (ale za każdym razem coraz mniej sie kłóciliśmy) - zabranial mi chodzenia na imprezy bez niego tylko ze z koleżankami - nerwowy - nie ufał mi za bardzo (to akurat rozumiem bo wczesniej niestety stracilam jego zaufanie przez glupote- ja też świeta nei jestem) - zabranial mi rożnych rzeczy (gadania z kolegami, wyjscia na imprezy z kolezankami tylko, itp ale z czasem bylo lepiej, ale niestety z tymi imprezami zostalo jak bylo) - obrażał, poniżał mnie (z czasem coraz rzadziej ale jednak :/) - obrażal swoich znajomych (na początku tylko później juz nie) - ciezko bylo mu sie przyznac do tego ze nei ma racji - nieraz przeklinal - byl niekulturalny (nie wiedzial w większości sytuacjach co wypada a co nie- ja musialam mu to mowic) - uparty (często musiał postawić na swoim) - leniwy - bałaganiarz

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość aga
Sama sobie odpowiedz na to pytanie. Czego chcesz raz uciekasz a potem wracasz. I tak na okrągło. Uwarzasz ze to dobre? I tym odchodzeniem i wracaniem jego zmienisz? Czy karasz ? Kiedy tak będzie ze znów odejdziesz obrazona a on z kwiatami juz się nie zjawi. I jeszcze ci powiem ze sama go przyzwyczajasz do tego później będzie tak ze będzie wiedział ze znow cie udobr**** a ty znow wybaczysz. Zastanów się co ty chcesz? Tak caly czas i co jakiś czas obrażać sie i wynosić? Czy odejść i szukać normalnego partnera który nie obraża kobiety i traktuje z szacunkiem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie wiem czego oczekujesz tu ze napiszą wruć do niego. On jest zaborczy, zazdrosny i cie ogranicza i do tego nie szanuje i obraża. To ze ma zalety to kazdy mężczyzna ma jak i wady z którymi da się zyc i z którymi nie da sie być ani żyć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dziekuje za wasze opinie i macie racje, to toksyczny zwiazek jest, i jesli nie bedzie chcial sie leczyc to sie nei zmieni niestety, a leczyc sie nei chce jak o tym mowilam to za kazdym razem sie smial tylko :/ przed nim mialam chlopaka i tamten natomiast nigdy zlego slowa o mnie nei powiedzial, szanowal mnie itp, tylko niestety dopiero po rozstaniu okazalo sie jaki jest naprawde :/ dopiero wtedy wyzwal mnie od dziwek itp :/ normalnie bylam w szoku :/ ahhh... nie mam szczescia do facetow :/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
A ja Ci napiszę trochę inaczej, z perspektywy osoby starszej, która spotkała swoją prawdziwą miłość, która też łatwa nie jest. I jako osoba, która nigdy żadnemu mężczyźnie nie pozwalała się nie szanować. Tutaj jest parę spraw. Jeżeli mówimy o tym jedynym, to kiedy taką osobę spotykasz, od razu to wiesz i czujesz się przy tej osobie na pierwszym spotkaniu swobodnie, macie od razu sporo tematów do obgadania, jakbyście się znali od lat. Jeśli tak u Was nie było, to nie ten. Jeżeli chodzi o wyzywanie i poniżanie, zaborczość, to jest to wynik tego, że był w domu bity i jest DDA lub DDD. Niektórzy z takich domów tak się nie zachowują, ale niektórzy tak. On jest b. niepewny własnej wartości i nauczył się niewłaściwego zachowania wobec kobiety, braku szacunku, bo tak było w jego domu. Alkohol pije, bo nie radzi sobie ze stresem, to wynik tego, jak miał w domu. W każdej sytuacji powiedziałabym Tobie, że powinnaś go natychmiast zostawić, skoro Cię nie szanuje, bo to dla mnie było zawsze jasne, że ktoś taki się nie zmieni. Ale wiesz co? Moja sytuacja z tą prawdziwą miłością i ta Twoja są jednak trochę inne od tych, które znałyśmy wcześniej. Ja poza tym wiele lat temu byłam z dobrym chłopakiem i wiem, jak się zachowuje ktoś, kto kocha. Wymieniłaś jego cechy, a w nich najważniejsze jest to, jak on się wobec Ciebie zachowuje. A wśród tego spisu znalazłam takie, które pokazują, że on nie jest egoistą, czyli może się zmienić, jeżeli będzie tego chciał. Ale sam, a nie dlatego, że go prosiłaś. Twój opis pokazuje, że to robi. Mój też, chociaż my razem ze sobą nie byliśmy i nie mamy kontaktu, ale on nad sobą pracuje i stara się, żebym się o tym dowiedziała. Widzę, że się zmienia. Ty też to widzisz i jego rodzina też, więc to nie jest tylko Twój subiektywny pogląd. Zachowali się źle, bo nie wiedzieli, że tak być nie powinno, dopóki im tego jasno nie powiedziałyśmy, będąc gotowe na to, że to koniec, bo obie chcemy, żeby mężczyzna nas nie tylko kochał, ale też szanował. Skoro oni sami się zmieniają, to znaczy że dostrzegli, że mają problem i że trzeba coś z tym zrobić. Zaczęli dorastać i rozumieć, że tak być nie może, że trzeba coś z tym zrobić. Nie wiem, czy to znaczy, że im zależy, jak np. w moim przypadku, ale w Twoim wszystko wskazuje na to, że tak. Już wcześniej pokazywał, że to Ty jesteś dla niego najważniejsza, nawet jeśli jego strach przed porzuceniem i nieufność powodowały zaborczość i zazdrość. Na szczęście zrozumiał, że nie na tym polega związek i miłość, a widać, że to osoba wrażliwa. Zbytnia szczerość to wynik tego, że miał dość obłudy w swoim domu. Jeżeli go kochasz, ale chcesz, żebyście byli razem w nietoksycznym związku, to doradź mu (ale nie każ i nie stawiaj tego jako ultimatum, żeby z Tobą być!), żeby poszedł na terapię dla DDD, przynajmniej na indywidualną i sama też idź, na odrębną niż on. Bo Ty takie osoby przyciągasz, więc też coś w Twoim domu nie grało, tak samo jak w moim. Jeżeli chcesz mu dać szansę, to mu daj, ale nie od razu. Bo ma Ciebie szanować. najpierw mu poradź tą terapię i wyjaśnij dlaczego jej potrzebuje, sama też idź i się nie śpieszcie. Wracaliście do siebie tyle razy, że teraz szybki powrót nie ma sensu. Jeżeli ma się to udać i byc dobrze, to potrzeba na wszystko czasu. Czasu na to, żebyście oboje zmienili w sobie to, co złe. Po to jest to zranienie się, ten czas bez siebie, żeby coś dzięki temu zrozumieć i się zmieniać. Może go upłynąć bardzo wiele, nawet kilka miesięcy lub kilka lat. Jeśli on się zmienia, to możliwe, że trafiłaś właśnie na prawdziwą miłość. Pod jej wpływem dostrzegamy właśnie, co było w nas niewłaściwe, pod jej wpływem oboje chcemy coś w sobie zmieniać, stać się lepszymi ludźmi przede wszystkim dla siebie, a potem też dla nas wzajemnie. Daj szansę, ale jeżeli Ty będziesz na to gotowa, jeżeli od początku czułaś, że to ten jedyny i do siebie pasujecie i jeśli on Tobie pokaże, że naprawdę traktuje Cię dobrze, z szacunkiem. I daj szansę ostatnią i żadnej więcej. Dlatego się nie śpiesz, bo on ma Ciebie szanować, a Ty jego. I tak jak dobrze powiedział, oceniaj po czynach, a nie słowach.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
pisałas ostatnio ten sam post w innym temacie..tam twierdziłas ze jest to twój pierwszy chłopak a ty jego pierwsza dziewczyna! sciemniasz autorko! w dodatku zmieniłas teraz widzę wiek! zawyżajac.. :-/ :-/ odpisałam ci ze łączy was tylko przywiązanie seksualne i tyle taka jest prawda.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gościu widać nie czytales ze zrozumieniem bo nigdy niczego nie przekrecam i pisalam ze to ja dla niego jestem pierwsza a nie on dla mnie i nic nie sciemniam... Pisalam ze ja mam 22 a w czerwscu bede miec 23 i ze poznalismy sie jak mial 19/20 i moze ci z nim się pomylilo :p a jeśli chodzi o to przywiazanie seksualne to sadze ze nie bo ost własnie dlugo tego nie robiliśmy bo po prsotu stwierdziliśmy ze to nei jest najważniejsze :) i też jest fajnie bez tego, tylko calowanie przytulanie i miłe spędzanie wspólnie wolnych dni :) seks jest fajny nie mówie że nei, ale bez tego tez można wytrzymać :) dla nas ważne było żeby każda wolna chwile spędzać razem, nie ważne co robiliśmy, nawet mogliśmy siedzieć w pokoju i rozmawiać lub spać obok siebie przytuleni, to było własnie bardzo fajne a nie ze tylko seks i seks w kólko był :/ bo tak nie bylo, jak ja nie chcialam to on to rozumiał, nie zmuszal mnei do niczego :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
A teraz to co napisze to do tego ,,gościa'' co taka długa odpowiedz mi napisal :) jesli chodzi o moja rodzinę to akurat nie moge narzekać bo jestem jedynaczka i zawsze wszystko miałam zapewnione, chociaż nie ukrywam smutno mi troche samej :) co prawda z moja mama łatwo nie jest bo ma niezły charakterek (o byle co potrafi się kłócic nawet) :/ ale daje rade jakos. chociaz nie ukrywam że chciałabym byc już na swoim :) A jeśli chodzi o niego to własnie na każdy temat z nim mogłam pogadać, rozumiał mnie własnie, wiadomo że może nie ze wszystkim ale jak to facet mówi: ,,kobiety nie zrozumiesz, chocbyś nie wiem jak się starał'' tak samo kobiety mówią o facetach że ,,faceta nie zrozumiesz on ma swój świat i swoje kredki''. W końcu kobiety są z Wenus a faceci z Marsa :P jak sie z mama kłóciłam czy cos to też mnie wysłuchał (na poczatku byl zly na nia ze tak sie ze mna kłóci o byle co i używa niemiłych slów w kierunku do mnie i chcial jej cos powiedziec ale pogadalam z nim i powiedzial ze ok nie bedzie nic mowil tylko wyslucha mnie, ale nie ukrywa że go to boli jak wlasna matka nieraz mówi na mnie ty debilko idiotko itp jak jej cos sie nei podoba lub nie jest po jej mysli). chociaz tak naprawde każdy z nas nigdy nie wie na 100% czy to już ten czy jeszcze nie :P szkoda, bo chciałabym to wiedziec, nie ukrywam że jest ta obawa mała że mogę już nie spotkać takiego z którym zawsze mam o czym pogadać i się nie nudzę i który mnie pomimo wszystko rozumie :) Mój pierwszy facet to byl troche inny taki spokojny jak ja ale z nim malo rozmawiałam niestety :/ i też bylismy podobni do siebie troche ale jednak to nei to bylo a dlatego ze jak rozmawialiśmy o wspólnej przyszłości naszej to on inaczej wyobrażał sobie nasza wspólna przyszłość niz ja, on wyobrażał ją sobie trochę dziecinnie niestety :/ wiec dlatego sie rozstaliśmy :) mówi sie przecież że przeciwieństwa się przyciągają :D więc, chyba coś w tym jednak jest :P a widze ze mu zalezy na mnie bo się zmienia co prawda po woli ale zmienia, i jakby mu nei zależało to mógłby przecież od razu mnie zostawić jak tylko się z nim przespałam a tego nei zrobil :) ale boje sie po raz kolejny dac szanse (a to bylby juz 5 raz :/ ) bo boję się że znowu tylko na jakiś czas bedzie ta zmiana jego :( bo za każdym razem tak mówil nawet po dłuższym czasie jak bylo ok (to bylo po ok 5 miesiacach- co mnie zranil tymi slowami) i boje się żeby tym razem też tak nie bylo ;,,( Chcialabym naprawde żeby tym razem juz na stale byla ta zmiana jego :) on chce się spotykać żeby mi pokazywać swoja zmiane, ale spotykać się częściej niż raz w tyg, zgodzić się mam na to?? jak myslisz??czy da się też zobaczyć czy człowiek się zmienił na odległość tylko jedynie popytać o jego zachowanie innych co z nim na co dzień przebywają czyli rodzina?? myślałam też że moze zrobie tak że go poobserwuje jeszcze jakiś czas i dopiero zadecyduje i jak i tym razem zdazy mu sie mnie obrazić nawet po kilku miesiacach to stwierdze ze jednak nie umie się calkiem zmienić i wtedy już dam sobie z nim spokoj :/ co myslisz o tym ,,gościu''?? ten co ta odpowiedz mi taka dłua napisał,z tego co czytalam to wnioskuje że kobieta jesteś już doświadczoną troche. pozdrawiam odp :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie czytalam bo za dlugi elaborat ale skoro dlugi znaczy ze chlopak zle cie traktuje lub robi problemy. WIEC MOJA RADA ZOSTAW GO !

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dodam jeszcze ze niestety moja mama niezły charakterek tez ma :/ trudno się z nią dogadać :/ o wszystko się czepia. Zauwazylam ze jak byłam z nim i byliśmy u mnie np tydzien 2 tygodnie u mnie siedział i klocilismy sie często bo przez to ze moja matka nam mówiła ciagle co mamy robić to tak tego nie bo szkoda kasy itp :/ a jak byłam u niego to wcale się prawie nie klocilismy :) wiec sadze ze moja mama tez miala wpływ na to jak bylo miedzy nami :/ bo z poprzednim chłopakiem tez podobnie bylo ze nie przepadał za moja mama i wolał jak ja do Niego przyjezdzalam :) niestety taka jest moja mama nawet tata jej zwraca uwagę ale ona twierdzi ze juz stara jest i się nie zmieni nie da się i tyle... :/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×