Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość soł

Odezwać się, czy nie?

Polecane posty

Gość soł

Mam taki dziwny dylemat. W lipcu zeszłego roku poznałam mężczyznę. Raz na jakiś czas się z nim spotykam i bardzo miło spędzamy czas. Kilka razy w tygodniu wymieniamy wiadomości, ale to nic zobowiązującego. A ja nienawidzę tych dni, kiedy się do siebie nie odzywamy. Wiem, że on jest bardzo zapracowany, ale czy tak ciężko jest wysłać jedną wiadomość w ciągu dnia z zapytaniem co u mnie? Problem pojawił się niedawno, kiedy odkryłam, że coś do niego czuję. Nie mam odwagi mu tego wyznać, bo póki co boję się odrzucenia. Ale nie w tym rzecz. Ja również od czasu do czasu do niego piszę pierwsza, ale wiecie jak to jest... nie chcę się narzucać i nie chcę mu pokazać, że mi zależy. To nie taki rodzaj znajomości. Co powinnam zrobić? Rozmowa, póki co nie wchodzi w grę, gdyż nie jestem do końca pewna jak silne jest uczucie, a nie chcę sobie zaprzepaścić przyjemnej znajomości. Tylko, w takim razie co powinnam zrobić? Dalej się z nim spotykać, czy może zacząć go ignorować? Może byliście w podobnej sytuacji i możecie coś poradzić? Jestem ciekawa po prostu opinii jakiejś innej osoby i innego spojrzenia na sytuację.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Odezwij się, bo będziesz żałować. Ze mną kontakt zerwała niedawno kobieta moich snów. Najpierw kierowała znajomość ku miłości, a potem zerwała kontakt, bo "Nie była w stanie się zbliżyć do nikogo"... I tyle zostało - wspomnienia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
"Wiem, że on jest bardzo zapracowany, ale czy tak ciężko jest wysłać jedną wiadomość w ciągu dnia z zapytaniem co u mnie? " A ja myślę, że to jest Twoja kobieca intuicja :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Jak sie spotykacie tylko raz na jakis czas i facet nie dazy do blizszej znajomosci, to nic z tego nie bedzie. Lubi cie i tyle.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
mozesz sprobowac

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
jakby mi sie facet podobal to bym sie odezwala

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
ale jaki charakter ma ta znajomość? jeśli głównie łóżkowy to bardzo marne szanse, że może to być coś więcej. Jeśli przyjacielski to możesz postarać się zacieśniać tę więź coraz bardziej, ubierać się seksowniej na spotkania, powoli bez pośpiechu. Nie wiem czy zerwanie więzi lub ochłodzenie i czekanie jest w tym wypadku wskazane, niby tak się mówi, no ale... jeśli to wychodzi z przyjaźni i koleżeństwa to lepiej zacieśniać więź powolutku, pokazywać mu swój świat, dzielić się pasjami.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Lepiej jest jak facet sie odzywa a kobieta czeka ,ja bym czekala ,facet lubi zdobywac a taka co sama sie narzuca niejest dla niego interesujaca ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Możesz udać że dostajesz od kogoś kwiaty i że masz cichego wielbiciela, ale dać zarazem do zrozumienia, ze nie jesteś z niego zadowolona, coś w stylu "zobacz jaki nachalny typ, wciąż wysyła mi kwiaty mimo, że nie daję mu zachęty i nie jestem zainteresowana" ;) "Mówię mu nie, a ten i tak na mnie leci" hihihihi To bardziej dostrzeże w tobie obiekt wart zainteresowania, może i przedszkole, ale co z tego, ważne żeby było skuteczne ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
"Lepiej jest jak facet sie odzywa a kobieta czeka ,ja bym czekala ,facet lubi zdobywac a taka co sama sie narzuca niejest dla niego interesujaca oczko.gif" Co za dziecinniadą, jeśli facet jest zainteresowany to spodoba mu się, że kobieta okazuje swoje zainteresowanie, przecież nie ma tu mowy o nie wiadomo czym i nie wiadomo jakich wyznaniach a tylko lekkim okazaniu zainteresowania. Jeśli facet nie jest zainteresowany to i tak nic nie pomoże czy czekanie czy odzywanie się. Proszę skończcie z tą dziecinniadą, ze to kobieta ma czekac, bo jak pstryknie palcem to facet ucieknie... ucieknie, ale jeśli jest jakimś niedojrzałym młokosem i debilem, który lata za kobietą, tylko jeśli daje mu w ryj i go zlewa. Czy takiego chcecie faceta, wątpię :p

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość soł
O dziwo dziś się z nim spotkałam. Było całkiem przyjemnie, jak zwykle zresztą. Ktoś pytał jaki charakter mają te spotkania. Hmm ogólnie, mamy wiele wspólnych tematów i rozmawia nam się lepiej niż dobrze. Czasem towarzyszy temu seks i to mój błąd. Nie chcę być kochanką. Wiem, że sama się na to zgodziłam, przecież nikt nie stał nade mną z nożem i nie groził. Jest między nami chemia, ale brakuje mi tego czegoś. Takiego większego zainteresowania. Zaangażowania.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość soł
On nie chce związku, więc boję się, że się ze mną pożegna jeśli mu powiem, że coś jednak do niego czuję. Ciężko to było przyznać przed samą sobą, ale jednak darzę go jakimiś mocniejszymi uczuciami. Dziś pojechaliśmy do niego do hotelu. Było miło i przyjemnie. Nawet stworzył odpowiedni nastrój, muzyka, świece... Po seksie długo rozmawialiśmy, przytulaliśmy się i głaskaliśmy. Potem poszedł na chwilę spać, przytulając mnie mocno... I tu kolejne dylematy. Jeśli on traktuje mnie jak kochankę, czy to jest normalne zachowanie kochanka, czy może to oznaczać coś więcej? Nie chcę sobie niczego wmawiać, po prostu jestem ciekawa jak to może być.s

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
No to pięknie. Po ile macie lat? Chyba wpadłaś po uszy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
dziewczyno daruj sobie:(to jest relacja czysto fizyczna:/nie ma tu szans milosc.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
"Nawet stworzył odpowiedni nastrój, muzyka, świece... Po seksie długo rozmawialiśmy, przytulaliśmy się i głaskaliśmy. Potem poszedł na chwilę spać, przytulając mnie mocno..." ...jakbym miał kochankę, to własnie tak bym ja traktował. a w ogole mozna inaczej? przeciez to chyba ma byc celebracja? przeciętnosc (w kazdym sensie) to mamy na codzień...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość soł
Ja mam 23 a on 28. Nie wiem już. Z Waszych wypowiedzi wynika, że na nic nie powinnam liczyć i w sumie tak się na to zapatruję od początku. Jednak zawsze gdzieś tam z tyłu głowy pozostaje nadzieja. Jestem realistką, ale po prostu warto czasem poznać zdanie kogoś całkowicie obcego, kto był może w podobnej sytuacji. Oczywiście, wiem, że to, co u kogoś się sprawdziło, u mnie niekoniecznie musi. Kiedyś przyjdzie chwila, w której będę musiała zmierzyć się z tym wszystkim, ale może jeszcze dam temu czas. Skoro tkwię w tym już od lipca, to mogę jeszcze trochę poczekać. Byle tylko się nie łudzić i myśleć trzeźwo. Ale zakładam, że skończy się to moim złamanym sercem. Dzięki za wypowiedzi. Oczywiście, jeśli macie jakieś rady, chętnie dalej będę czytać :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Przesadzic sie nie da. Kto wie co w jego glowie piszczy. Ja bym poczekala az sam mi wyzna uczucia ale probowalabym go rozkochac w sobie zachowujac odpowiedni dystans. Taka troche gra pozorow typu "jestes tylko przyjacielem do seksu" ale zobacz jaka jestem cudowna i od czasu do czasu dalabym mu subtelny znak, ze w tym jest cos wiecej, bez wyznan. Tak zeby zaczal sie po prostu zastanawiac. Nie wiem czy by podzialalo bo jest ryzyko ze nie ale jak to sie mowi, raz kozie smierc. Zreszta nawet jakby sie wycofal ze znajomosci to po co ci ta znajomosc kiedy wiesz, ze nie jest w stanie cie kochac? Ze kolega? Nah. Woz albo przewoz. Koledzy akurat do szczescia nie sa az tak potrzebni kobietom. Adoratorzy, przyjaciele, kochankowie tak. Ale kolega? Co? Do pozyczania ksiazek czy do chodzenia na silownie? Po co sie katowac? Jak sie nie zainteresuje toba to go olej. Nie pisz, nie dzwon, poszukaj kogos nowego. Easy :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Jesli dajesz radę to znosić to ok, ale ja bym postawiła sprawę jasno i zerwałabym po prostu taką znajomość. Powiedziałabym, że chyba się nie nadaję do takich układów, że chciłabym być dla kogoś kimś waznym, powaznym że się pomyliłam i przepraszam. Teraz dajesz mu komfort, on nie wie co czujesz, jak się czujesz i jest fajnie, nie angazuje się bo nie musi, ma spokojne sumienie. Jesli mu wyznasz jak ty się czujesz w tej relacji to ten komfort zniknie. Nie chodzi o to zebyś wyzmnawała mu miłość, ale powiedziała że zaczyna ci być po prostu żźle, że czujesz się wykorzystywana i że wiesz że się na to sama zgodziłąś, ale po prostu nie dasz rady w ten sposób żyć, że bardzo go lubisz a nawet coś więcej, że stał ci się bliską osobą o którą się martwisz, o której myślisz często i boisz się że to się może źle dla Ciebie skończyćm dlatego chcesz się wycofać juz teraz. JEsli mu na Tobie zależy to zastanowi się i nadal będzie szukał kontaktu z Tobą, ale wtedy juz będzie wiedział o twoich uczuciach i będzie musiał wziąć odpowiedzialność za to jaki ma na Ciebie wpływ. To będzie zupełnie inna relacja. Jesli nadal będziesz się godzić i nie uświadomisz go to nic się nie zmieni, on myśli że dla Ciebie to jest tak samo niezobowiązujące jak dla niego.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość soł
gość dziś Dziękuje za uświadomienie mnie, jak w dosyć subtelny sposób dać mu o tym wszystkim znać. Chyba skorzystam z rady. Nie będzie to coś nachalnego, a o coś takiego właśnie mi chodziło. Po prostu strzał w dziesiątkę. Jednak dam jeszcze temu trochę czasu i w pierwszej kolejności zrobię, jak napisał gość przed Tobą. Zobaczymy, może akurat on zrozumie jakieś delikatne sygnały. Wiem, że nie można mieć wszystkiego, ale jeśli komuś na czymś zależy choć w małym stopniu, to myślę, że warto podjąć się próby walki. Pytanie, czy warto dla niego? Hmmm

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość soł
Bo bycie kochanką mnie nie satysfakcjonuje. Owszem, kiedy jesteśmy razem, jest po prostu idealnie. Nie kłócimy się, potrafimy znaleźć porozumienie w każdym temacie. Odpowiada mi w nim niemal wszystko, począwszy od charakteru, kończąc na sposobie w jaki zaczesuje włosy. Ale co z tego, skoro to wszystko mija zaraz po tym, jak wracam do domu? Wtedy pojawiają się myśli, że może ma kilka takich fajnych "koleżanek". Nie chcę być jedną z wielu, chcę być tą wyjątkową. I jeśli on mi tego nie da, to muszę zadrzeć rękawy i w pierwszej kolejności wziąć sprawy w swoje ręce, a jeśli to nic nie pomoże, to pokornie zakończę znajomość. Wiem, że nie można tkwić w niezdrowych relacjach. Akurat mam takie szczęście do związków, że z poprzednim facetem byłam 4 lata i były to cztery zmarnowane lata. Po tym się nauczyłam, że nie warto przedłużać niczego na siłę i jeśli coś się nie układa, to widocznie tak miało być. Byle nie przegapić szansy na prawdziwą miłość, nie? Haha jeszcze powiem Wam, że paradoksalne jest to, że nigdy nie chciałam być kochanką. I nagle człowiek sobie uświadamia, że jednak wpakował się w coś takiego i to tylko dlatego, że ciężko mu zrezygnować z jakiejś relacji.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Dla mnie jestes po prostu naiwna. On z toba nie bedzie. To zwyczajny uklad na bzykanko. Nie zainteresowalas go soba jak dotad..dajac praktycznie CALA siebie, wiec uwazam, ze marne szanse na to, by cie zaczal traktowac inaczej. I jak ktos powiedzial. .otoczka w stylu swiece itp to nic specjalnego :-) nie wiem skad u ciebie takie poruszenie tym..chyba maly masz szacunek do samej siebie. Moglabym sie z toba zalozyc, ze nic z tego glebszego nie bedzie, ale zycze ci jak najlepiej :-) Pamietaj tylko jedno : szczerze zainteresowany facet nie da ci nigdy powodu do zastanowienia sie nad tym, w jakim miejscu z nim stoisz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość soł
gość dziś Poruszenie? To żadne poruszenie. Po prostu napisałam jak było i zapytałam, jak to odbierać. Zazwyczaj mężczyźni są leniwi i nie chcą się absolutnie wysilać. Przeleci i do domku. Jednak musiał to zorganizować, czego wcześniej nie robił, gdyż mamy różne godziny spotkań i ciężko nam się zgrać w czasie. Więc chociaż trochę wcześniej musiał o wszystkim pomyśleć. Czy jestem naiwna? Niestety, muszę Cię wyprowadzić z błędu. Kiedyś, owszem... byłam i to bardzo. Jak już napisałam - jestem realistką. Nie spodziewam się wielkiej miłości, nie spodziewam się niczego. Jednak siedząc głęboko w temacie tego, że ludzie jednak potrafią się zmienić z biegiem czasu, pozwala mi wierzyć, że i może warto poświęcić trochę więcej, niż chwilę, żeby przynajmniej spróbować dotknąć zamierzonego celu. Jak będzie? Tego nie wiem, ale nauczyłam się nie skreślać ludzi. Każdy popełnia błędy i każdy powinien mieć szansę by się jakoś zrehabilitować. A to, że nie rezygnuję z relacji z nim jest powiązane z tym, że fascynuje mnie również jako człowiek, a nie potencjalny partner. Lubię towarzystwo starszych, inteligentnych ludzi, którzy mają coś ciekawego do powiedzenia. Ciężko mi skutecznie się od niego odciąć, gdyż wiele nas łączy i szkoda byłoby zaprzestać kontaktu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Powinniście pisać harlekiny.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
A co takiego cie laczy skoro masz dylemat czy sie odezwac? Buhahhaha

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
No tak czytałam i właśnie myślałam, że jednak musi być to łóżko. Ja niestety czarno to widzę, jak facet zakwalifikuje cię już jako dziewczynę do seksu i miłego spędzania czasu, nieważne czy ze świecami czy z kwiatami to już raczej z tego nie wyjdziesz. Nie zdziw się jeśli nawet od czasu do czasu dojdzie kino, bo nie będzie miał z kim iść, friends with benefits mają różne oblicza a ty właśnie jesteś kimś takim dla niego. Faceci tacy są, kwalifikują cię albo do grupy dziewczyna/potencjalna partnerka na dłużej albo laska do łóżka i miłego spędzania czasu/zabijania nudy, nawet jak miła, inteligentna i niewulgarna, łóżko to łóżko. Albo albo. Jesteś w jednej grupie sorry resory ale kości już zostały rzucone. Oczywiście życzę ci jak najlepiej ale moim zdaniem nie ma się co łudzić. Możesz poudawać ewentualnie że pojawił się ktoś trzeci i wykorzystać to zarazem jako pretekst by wykasować łóżko i wtedy zobaczysz na czym stoisz jak nie będzie łóżka i on będzie miał "konkurencję", zobaczysz czy nastąpi zmiana. Bo tak w takim wydaniu to uwierz mi może się i ciągnąć latami bez jakiejkolwiek zmiany, chyba że on się zakocha w innej. Im dłużej tym potem będzie jeszcze bardziej bolało.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość soł
Hmm, no właśnie była sytuacja, że pojawił się ten trzeci. oczywiście, odstawiłam na bok "kochanka". Rzecz jasna wtedy ze zmożoną częstotliwością do mnie pisał. Dałam mu znać, że nie jestem zainteresowana seksem, a co bardziej - zdradą. Ale byłam w tym "związku" z 2 miesiące, gdyż po prostu totalnie nie spasował mi charakter partnera. Przed związkiem było ok, ale potem był koszmar. Nie ciągnę niczego na siłę, więc rozstaliśmy się w zgodzie. Chociaż, ciężko nazwać to w ogóle związkiem, gdyż trwało to tak krótko i nawet nie zdążyłam się zaangażować jakoś specjalnie. I owszem, był wtedy zazdrosny w jakiś sposób, ale postawiłam go przed faktem dokonanym, a teraz mogę trochę pograć i poudawać, że interesuję się innym. Chociaż słabo to widzę. Nie lubię też udawania, a tak musiałabym zrobić. Ciężko jest być szczerym jednak w takich momentach. Bo tu nie chodzi tylko o mnie, ale też o tego mężczyznę. Oboje wiemy, że lubimy swoje towarzystwo i szkoda będzie tej znajomości, kiedy ja wypalę, że coś tam jednak do niego czuję. Nawet, jeśli on się nie wycofa i będzie chciał utrzymać kontakt, ale jednak mnie odrzuci, to wiem, że ja z pewnością się odizoluję. Nikt nie chce być ignorowany. A żeby pójść dalej, będę musiała o nim zapomnieć, przynajmniej na jakiś czas. Sytuacja musi się trochę rozluźnić. Sprawa jest dosyć klarowna, niech czas pokaże, czy jednak chce tylko ze mną sypiać. Ale zgodzę się, to raczej jest friends with benefits. Nie ma co się okłamywać. Skoro mężczyzna nie chce związku, a chce mieć koleżankę od seksu i pogaduch, to odpowiedź sama się nasuwa. Jednak, tak, jak napisałam wcześniej, nie zaszkodzi jeszcze spróbować. Co mi szkodzi? I tak nie jestem zainteresowana nikim innym, a szczególnie nie zależy mi, żeby na siłę szukać partnera. Nie jestem desperatką. Nie karmię trolli, więc możecie sobie pisać prowokacyjne wiadomości, mam to gdzieś :) Nie jestem idiotką, ha.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Hej to ja gość z 20:12 hmmmm no to chyba raczej trochę słabo, skoro już miałaś faceta jakiś czas i na dobrą sprawę nic się nie zmieniło :/ Ale jak to się właściwie stało, że on wróciliście do tego friends with benefits? To raczej nie rokuje, że cokolwiek się zmieni, to już w ogóle nie rokuje jeśli mam być szczera. Jedyna chyba sytuacją mogłoby by być właśnie to, że on zobaczy, że masz kogoś innego i go odsuwasz i coś się zmieni. Ale to też według mnie i tak mało możliwy scenariusz, bo jak już pisałam, jak wejdziesz do jednej przegródki już z niej nie wyjdziesz. "Sprawa jest dosyć klarowna, niech czas pokaże, czy jednak chce tylko ze mną sypiać." A to już totalnie błędne myślenie, skoro przez to wszystko i przez ten cały czas nic się nie zmieniło to już nie zmieni. Czas to wiesz.... CZAS JUŻ POKAZAŁ. Mówię ci taki układ może się ciągnąć w nieskończoność, ale nigdy nie będzie to prawdziwy związek!! Wycofaj się póki mniej boli, wiem, że to cholernie trudne, ale z każdym razem potem będzie jeszcze gorzej, będziesz bardziej cierpieć tylko i bardziej emocjonalnie się uzależniać od tego faceta. Pomyśl gdyby cchiał być z tobą w związku to by już był dawno, gdyby chciał, żebyś była jego dziewczyną to byś była, przecież nic nie stoi na przeszkodzie, nic po prostu. To tylko chęci z jego strony brak. Wiem, że to bolesne, nie piszę tego by cię zdołować, tylko byś się otrząsnęła, lepiej cierpieć teraz i krótko i nie tracić czasu, a zacząć szukać kogoś na prawdziwy związek i być otwartą emocjonalnie na kogoś innego niż nie wiem jak długo tkwić w czyms takim, tylko bardziej się rozkochiwać, uzależniać emocjonalnie i cierpieć potem katusze zwłaszcza jak on zakocha się i rzuci cię z dnia na dzień. A ty będziesz sobie pluła w twarz, że straciłaś tyle cennego czasu na jakiegoś fagasa, który nie umiał dostrzec w tobie pełnego pakietu i z******tej partnerki.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość soł
gość 2015.04.05 Daję sobie z nim spokój. Owszem, mogę się z nim spotykać, ale tylko na moich warunkach - czyli jako zwykli znajomi. Nie mam już głowy, żeby tkwić w emocjonalnej karuzeli. Jeśli nie będzie mną zainteresowany jako koleżanką, jego strata. Akurat nie mam problemu, potrafię wyciszyć emocje i nie będę długo cierpieć po "stracie". Trochę szkoda jednak , że taki fajny facet, a taki beztroski. I nie powiem, w podjęciu decyzji bardzo pomogło mi jego zachowanie. Tzn. będąc przy mnie nie mogłam mu niczego zarzucić. Jednak.. widziałam się z nim z soboty na niedzielę. Byliśmy u niego w hotelu. (Co już mi trochę śmierdzi, bo dlaczego nie możemy pojechać do niego do domu? Fakt, mieszka w domku jednorodzinnym z rodzicami i rodzeństwem. Ale ma piętro tylko do swojej dyspozycji i PRZECIEŻ gdybym była ważna, to przedstawiłby mnie swojej rodzinie, przynajmniej jako znajomą!) Było jak zwykle cudownie i nie mogłam się do niczego przyczepić. Tylko! Los chciał, że we wtorek zobaczyłam zdjęcia z imprezy z mojego ulubionego klubu. Impreza była z niedzieli na poniedziałek. Przeglądałam fotografie z ciekawości i natknęłam się na jedną, na której jest on z "koleżanką". I tu nie wiem, co myśleć. Już kiedyś widziałam ich razem na jakimś zdjęciu. Jednak zazdrość się pojawiła. W niedzielę rano był jeszcze ze mną, a następną noc spędził z tamtą?! Porażka. Nie lubię, jak ludzie ze mną pogrywają! Oj, nie, nie, nie! Kolejny fakt, który przeważa i pomaga w podjęciu decyzji jest to, że od poniedziałku słowem się do mnie nie odezwał! Dziś przypadkowo (zapewniam, że przypadkowo, gdyż nie miałam ochoty pierwsza się do niego odezwać. Duma mi na to nie pozwala) do niego zadzwoniłam. Poszły z dwa sygnały i było to po 6 rano. (Jestem fenomenalna w obsłudze dotykowych urządzeń! Coś poklikam i sobie dzwoni) ale nie odebrał (całe szczęście) ale też nie napisał nic do tej pory, ani nie "oddzwonił". Zignorował mój występek. Z jednej strony to dobrze, bo nie chce mi się tłumaczyć całej tej sytuacji, ale z 2 strony czuję się zignorowana. (chociaż nie powinnam, bo to było całkowicie niechcący). Zaznaczałam też w jego towarzystwie, bardzo wyraźnie zresztą, że nienawidzę być ignorowana i ja nigdy tego nie robię. Och, kolejna sprawa, która przypisuje mnie tylko etykietkę kochanki, to... uwaga, uwaga... Zaproponował mi trójkąt z bratem. W pierwszej chwili myślałam, że mnie podpuszcza i że robi sobie ze mnie żarty. Niestety, chyba jednak był poważny. Oczywiście, do niczego mnie nie zmusza i nie namawia, ale sam fakt, że coś takiego zaproponował jest dla mnie oburzający i uwłaczający. Wiele sprzeczności, ale też mimo wszystko on uważa mnie za jego, cytuję "Jesteś moja :*" Czyli jego kochanka. Haha. No bo innego wytłumaczenia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×