Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość anka502

Co robić? Czy to naprawdę duże kłamstwo czy ja przesadzam?

Polecane posty

Gość anka502

Cześć dziewczyny! Postaram się zarysować cały problem bez zbędnych szczegółów. Jestem w związku z obcokrajowcem. Znamy się od 2,5 lat. Oficjalnie w związku jesteśmy razem 1,5 rok, nieoficjalnie myśleliśmy o tym już 4 miesiąca wcześniej. Te 4 miesiąca to czas, kiedy ja wyjechałam na wymianę zagraniczną, ale po kolei.. Nasz związek zaczął się od spotkania w Polsce, nie powiem, całowaliśmy się i spędziliśmy wspólnie miły czas (to był jego ostatni dzień pobytu tutaj), potem przez długi czas byliśmy w kontakcie internetowym. Odwiedziłam go później, bo przeprowadził się do miasta, które i tak chciałabym zobaczyć, było ono znacznie bliżej, niż miejsce gdzie mieszał wcześniej. On zaczął tam pracę. Nie liczyłam na żaden związek, bo nie chciałam być w związku na odległość. Spaliśmy ze sobą, ale tak jak mówię, nie chciałam z tego związku. Po wakacjach wróciłam do siebie, studia, poznałam kogoś z kim byłam przez pewien czas. W tym czasie utraciliśmy kontakt na okres ok. 2 miesięcy. Pewnego razu odezwał się jak, gdyby nigdy nic. Od razu mówię, że to on nie mi nie odpisywał. Ja za to nie mam zwyczaju naciskać, można powiedzieć, że to "olałam". Z kolejnym chłopakiem było ok, ale można powiedzieć, że bez szału. W tym czasie dowiedziałam się, że wyjeżdżam na wymianę. Jemu powiedziałam, że i tak nic z tego nie będzie. Nadal się przyjaźnimy, zawsze możemy na siebie liczyć. Za to mój obecny chłopak-obcokrajowiec w tamtym czasie zaczął sugerować, że on chciałby czegoś więcej niż przyjaźni. Ja nie wiedziałam, czego ja chcę, bo w czasie kiedy byłam u niego, trochę zweryfikował mi się jego obraz względem tego, co o nim myślałam na podstawie jego rozmów i 1szego spotkania. Przed moim wyjazdem spotkaliśmy się na jego prośbę, sama nie wiedziałam czego oczekiwać. Ostetecznie, spędziliśmy ze sobą kilka romantycznych dni. Powiedzieliśmy sobie, że poczekamy do mojego powrotu, bo on wie, co się dzieje na wymianach, że może ja też zmienię zdanie. W czasie wyjazdu miałam często wątpliwości, bo faktycznie, widziałam co ludzie robią, jak się wszyscy zdradzają. Generalnie, nie zachęciło mnie to, bo on też mógł robić co chciał, ale on zawsze mówił, że on jest pewny, że chce nadal na mnie czekać. To mnie w sumie umacniało w przekonaniu, aby próbować. W momencie kupowania biletów powrotnych postanowiłam do niego pojechać, bo wiedziałam, że tego chcę i postanowiłam dać nam szansę. Od tej pory jesteśmy oficjalnie razem, ale.. Pojechaliśmy na majówkę za granicę, miało być wspaniale. Wynajęliśmy mieszkanie. Pierwszego wieczora chciałam skorzystać z komputera, bo musiałam zrobić przelew. Ja swojego nie brałam. On poszedł wziąć prysznic. Coś mnie podkusiło, jego facebook był włączony. Sprawdziłam. W czasie, kiedy nie rozmawialiśmy ze sobą przez te 2 miesiące, przed moją wymianą, widziałam, że jakaś dziewczyna często 'lajkowała'/komentowała jego zdjęcia, myślałam, że może nawet będą razem. No i sprawdziłam jego rozmowy, znalazłam fragment, gdzie ona zachęcała go do seksu. On jej napisał coś w stylu 'wiesz, że NADAL coś do ciebie czuję, ale nie chciałbym zniszczyć naszej przyjaźni..'. Gdy to zobaczyłam, to poczułam się tak jakby mnie ktoś mnie uderzył obuchem w twarz. Bolało. Okłamał mnie. Co się okazało, w tamtym czasie, kiedy ze sobą nie rozmawialiśmy on się z nią przespał. Ona nie była z tego samego miasta. Do tego nie mam pretensji, bo wtedy sama kogoś miałam i to nie moja sprawa. Wku**ia mnie fakt, że w czasie, kiedy ja będąc zagranicą (mogąc z łatwością go zdradzić), nic nie robiłam, ona ponownie odwiedziła jego miasto. On mi się potem tłumaczył, że nigdy się z nią nie spotkał sam na sam, że nawet chciała u niego nocować ze znajomymi, ale wiedział, że by go zdzira prowokowała (wybaczcie), wiec jej odmawiał. A jak pisał tę wiadomość, to w sumie nie wie czemu tak napisał, bo wcale tak nie myślał. Tu mu akurat wierzę. Z kolei, to że pisał tak do mnie, że jest pewny i tak dalej, wynikało z tego, że bał się, że jak on mi napisze, że ma wątpliwości, to ja go po prostu oleję, bo sama miałam ich sporo. On mi powiedział, że nic nigdy z nią nie zaszło, z nikim innym. Ja mu zawsze wierzyłam, do tego momentu aż znalazłam tę rozmowę. Co ja mam robić? Czy jestem kolejną naiwną dziewczyną? Poznałam jego rodzinę, bardzo mnie polubili- z wzajemnością. On sam generalnie nie dał mi żadnych powodów, żeby go o cokolwiek innego podejrzewać, myślę, że jest mi wierny i naprawdę mnie kocha, tylko że ja się boję, że do końca życia będę mu to wypominać i nie zapomnę mu tego.. Co myślicie? Proszę o poważne odpowiedzi i z góry dziękuję. Anka

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Chodzi ci o to że się z kimś przespał gdy nie byliście w oficjalny związku i się do tego nie przyznał? No cóż ... jeżeli był wolny to dlaczego nie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
skróć do jednego słowa bo za długie 🖐️

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość anka502
ustaliliśmy, że jakby któreś z nas kogoś poznało/przespało się cokolwiek, to mamy to powiedzieć i tyle. bez nerwów. ale jeżeli ja się go pytałam czy jest ok, a on mówił, że tak, no to co ja mam teraz o tym myśleć?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×