Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

Zioło czy nie zioło

Polecane posty

Gość gość

Witam Mam problem z mężem. Jesteśmy po ślubie dopiero miesiąc. Od zawsze wiedziałam że popala .... Nie jestem z PiSu i nie uważam że marihuana to najgorsza masakra pod słońcem, nie pije, pracuje, jest dobrym człowiekiem. Nic nie poradzę że właśnie w nim się zakochałam. Ale od kilku tygodni widzę że ma jakiś problem i zapala to jakimś gownem. I uważam ze to nie jest normalne zioło. Boję się o niego bo przychodzi nieraz do domu tak zjarany ze nie ma z nim kontaktu. Nigdy czegoś takiego nie było. Nie pomagają teksty ze niszczy relacje miedzy nami, ani ze odejdę. Nic nie chce mi powiedzieć. Chciałabym mu pomóc znam go długo i boję się ze jakieś gowno zniszczy skutecznie naszą rodzinę. Potrzebuje RADY co zrobić by z nim zostać i mu pomóc A nie tekstów typu UCIEKAJ DZIEWCZYNO. Albo chociaż jak mam się się stosunku do niego zachowywać bo jedyne co słyszę to ze "nic mi nie robi swoim zachowaniem".

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
a może tekst ze od maryski sie zaczyna a widac po twoim mezu ze ciazko na niej poprzestac bo z czasem wciaga ja jak spaliny na ulicy wiec trzeba mocniejszego kopa by sie oszolomic. potrzeba oszolomienie mowi, o tym, ze chce swiadomie oderwac sie od rzeczywistosci bo ta rzeczywistosc go pili jak majtki w kroku

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
wybrałaś obszczymura ćpającego i wiedziałaś, że to robił wcześniej, to się męcz na własne życzenie. jesteś śmieszna z tym "docieraniem do niego" w stanie naćpania. nic nie zrobisz. możesz go tylko wpakować do szpitala na odwyk, ale nie mam pewności czy i tak nie potrzeba na to jego zgody. rozwalający jest twój tekst: " Nie pomagają teksty ze niszczy relacje miedzy nami, ani ze odejdę. Nic nie chce mi powiedzieć. Chciałabym mu pomóc znam go długo i boję się ze jakieś gowno zniszczy skutecznie naszą rodzinę" - a jaka to rodzina? jesteś współuzależniona i to też jest chore. tak jest w rodzinach alkoholików: ona chce go ratować i myśli, że jest w stanie, on ma daleko w du/pie, co ona o tym sądzi i chla dalej. a tak szczerze to on rzeczywiście "nic ci nie robi swoim zachowaniem", tylko sobie. oddaj go do placówki zamkniętej bo będziesz za parę lat wrakiem kobiety przy tym ćpaczu nałogowcu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Racja. Tylko co mam zrobić. Nie naciskać na niego? Nie pytać się o co chodzi i czemu tak jest ? On pali od 20stu lat. Czy mam mieć pewność że to rzeczywistość go "pili" ? Czy odurza się bo lubi, a ja będę udawać kochającą żonę która zupełnie nie jest zainteresowana tym co on robi, bo może życie ze mną już go dobija, albo praca. Rozumiem, że każdy człowiek jest wolny. Ale już mu mówiłam setki razy ze nie kocham jego nałogu wręcz to nienawidzę, tylko toleruje, bo wcale nie uważam jak większość ze jest gorszy od alkoholizmu, choć na pewno zły. Nie ma ludzi bez nałogów. Ale ciężko mi znieść myśl, że coś by mu się mogło stać... dlatego sie tak boje i nie wiem co mam robić.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Może to jest i śmieszne, ale mnie też śmieszy to ze większość ludzi na forach jest idealna, bez problemow i właśnie tych idealnych proszę o to, by nie wyrażali swojego zdania. Po prostu nie wiem co można zrobić w takiej sytuacji. Jego nałóg do tej pory nie był dla mnie destrukcyjny - to tak jakby był w domu mąż który wypija dwa piwa na tydzień - byłby dla Was obszczymurem pijacym ? a nagle zaczal pic pol litra wódy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
czytasz, że zrozumieniem co c***iszę, czy tylko za wszelką cenę chcesz przekonać innych i siebie, że jesteś w stanie go ratować, pomóc, czy co tam chcesz. nałogowcy nie przyjmują do wiadomości, że ktoś chce ich dobra, dlatego pomaga. oni śmieją się z takich naiwniar. masz w domu ćpacza z 20letnim stażem, a może i dłuższym, tego nie wiesz. i ty spodziewasz się, że twoje pytania skierowane do niego:jak ci pomóc, boję się - jemu w czymś pomagają. na ćpacza nie ma innego sposobu niż leczenie w placówce zamkniętej. ty mu jedynie pomagasz w dalszym ćpaniu. "nie ma ludzi bez nałogów" - są, ale ty wybrałaś najgorzej z możliwych wyborów. mój kumpel, ćpacz 25 letni, w ubiegłym roku zmarł w męczarniach bo odkryto u niego dodatkowo nowotwór. nic nie można było zrobić. jego żona też uważała, że mu "pomoże", i skutek jest taki, jaki jest. ćpacz będzie ćpał całe życie, tym bardziej, że robi to tyle lat.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
On nie da się nigdzie zamknąć. Masz rację... Nic się nie zmieni. Załamana jestem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
"ale mnie też śmieszy to ze większość ludzi na forach jest idealna, bez problemow i właśnie tych idealnych proszę o to, by nie wyrażali swojego zdania. " - może inni nie są idealni, ale nie mają tego typu nałogów, a to wiele zmienia. bo ludzie bez nałogów, nie dość, że logicznie myślą, to jeszcze wiedzą, że wiązanie się z osobami z nałogami albo problemami psychicznymi jest porażką i omijają takich szerokim łukiem. ty wybrałaś (nie wiem z jakiego powodu;)) ćpacza. więc przyjmij do wiadomości, że z nim nie wygrasz. czy to jasne?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
To bez sensu. Nasze małżeństwo to po prostu fikcja. Dziękuję za odpowiedzi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×