Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość wariatka 28

Sama, zakochana i sfrustrowana :(

Polecane posty

Gość wariatka 28

Nigdy nie pomyślałam, że takiego momenty żeby pisać o swoim problemie na jakimś dziwnym portalu ale kompletnie nie radzę sobie ze sobą. Wyje codziennie z rozpaczy do księżyca bo nie mam w życiu tego co dla mnie najważniejsze czyli miłości. Uchodzę za atrakcyjną, na brak powodzenia nie narzekam, a zawsze potrafię spieprzyć relację na której mi zależy. Po długim czasie traumy jaką przeżyłam po poprzedniej relacji wydawało mi się, że zauważyłam kogoś kto byłby w stanie ruszyć moje serce z kamienia ale…Nie radzę sobie z własnymi emocjami. Bo jeśli na kimś mi zależy zaczynam świrować. W ciągu dnia moje huśtawki nastrojów to dla mnie samej i otoczenia istny koszmar. Wiem jak ciepłą, kochaną i oddaną osobą potrafię być w związku, ale jednocześnie obsesyjnie boję się odrzucenia dlatego moje reakcje potrafią być zupełnie nieadekwatne. Od roku z nikim nie spałam, cholernie brakuje mi seksu, bliskości… Bardzo rzadko się zakochuje, ale jeśli zwrócę na kogoś uwagę to dostaje takiego powera i motyli, że wszystko we mnie buzuje. To mnie uskrzydla i obezwładnia jednocześnie… Należę do raczej charakternych i wybuchowych osób ale przecież każdy ma jakieś wady . Teraz ze wszystkim muszę radzić sobie sama, czasem mam ochotę rozpłakać się jak mała dziewczynka, ale wiem, że nie mogę i zamiast tego gorzknieje i zachowuje się jak nieznośny bachor. Potrafię zaniedbać swoich przyjaciół bo nie mam siły ani ochoty na życie towarzyskie. Finalnie i tak wejdę do pustego domu albo rano pożegnam się z nimi i pozostanie pustka. Relacji dwojga ludzi nie zastąpię przecież żadną inną. Cały czas słucham tylko jak inni opowiadają o wspólnych wakacjach, wyjazdach i weekendach…Jest mi tak cholernie ciężko, że tylko czekam na moment kiedy będę mogła wypłakać swoją bezsilność. Uchodzę za osobę, która jest twarda a ja dawno rozpadłam się na kawałki, wstyd mi, że nie umiem się pozbierać . Wiem, że tylko miłość jest w stanie mnie uleczyć .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
"To mnie uskrzydla i obezwładnia jednocześnie" - mam tak samo, dobrze to ujęłaś. Trudno trzeba się z tym pogodzić i jakoś żyć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wariatka28
Nie potrafię już:( Marzę żeby stać mnie było na szczerość i wyzbycie się strachu zamiast gierek na poziomie emocjonalnym 5 latki. Mam na niego ochotę, chcę się w tym zatracić i może zbudować w końcu relację na lata...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Czemu z tym ostatnim nie wyszło? Masz teraz kogoś?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Wlasnie nie, nie milosc cie uleczy,uskrzydli i co tam chcesz. Masz problem z emocjami i dopoki tego nie zalatwisz nie uszczesliwi cie nic.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wariatka28
Ale te emocje towarzyszą mi głównie jeśli chodzi o sytuacje związane z zakochaniem czy zauroczeniem...Jestem sama i podoba mi się zajęty ( nie żonaty) na dodatek młodszy o kilka lat. Pracujemy razem. Czasem traktuje go jak powietrze ale w mojej głowie kotłują się emocje i fantazje, które pragnę w końcu zrealizować ale nie wiem czy Ja mu się podobam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Rozumiem. Nie sugeruje ,ze masz problem ogolny ze tak powiem. Chociaz osobiscie jest to,dla mnie,jakis juz wyznacznik,ze cos jest na rzeczy. Rzadko jest tak,ze emocje ,rekacje,uaktywniaja sie tylko w jednej sferze. Chociaz w 1 moga najmocniej,moze sa dla ciebie najwazniejsze. To co napisalas w wyjsciowym poscie tak zabrzmialo.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wariatka28
Masz rację...uaktywniają się w każdej sferze. Tylko akurat w tym momencie najbardziej przeszkadzają mi w relacji damsko - męskiej. Każde odczucie danej sytuacji jest wtedy wyolbrzymione. Mam na niego focha z byle powodu co staje się śmieszne i groteskowe ale jednocześnie zdarłabym z niego ubranie i kochała się z nim do utraty tchu w tej samej chwili.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Wiesz jak to brzmi dla mnie? Podwojnie i paradoksalnie niby:). Tzn. z 1 strony ogromna potrzeba czulosci i ogromny strach zeby sie zaangazowac. Przymus radzenia sobie samej,niezaleznosci. Euforia na poczatku,a pozniej strach ,ze musisz sie otworzyc. Rowniez niepewnosc czy ktos zechce dac Ci te bliskosc.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wariatka28
Otworzę się jeśli tylko zobaczę, że jest sens. U mnie uczucie miłości/zauroczenia to żywioł któremu daję się pochłonąć. Matko...nie wierze, że wypisuje tu te głupoty. On pewnie nigdy by nie uwierzył co ja stara, głupia baba wypisuję po dwóch piwach i ciężkim dniu na jakimś forum. Ale bym się z nim teraz pobawiła...Na wszystkie możliwe sposoby.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
No a co zlego w tym,ze chcesz dac sie pochlonac:). Jesli tylko jestes gotowa na ewentualne konsekwencje rzucaj sie glowa w przod i korzystaj:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość rododendrony
skąd jesteś autorko?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wariatka28
z południa PL

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×