Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Załamany 2015

Jak bez NIEJ żyć.

Polecane posty

Gość Załamany 2015

Witam Wszystkich. Opowiem moją historię. W mojej jeszcze żonie zakochałem się w podstawówce. Początki były trudne, długo czekałem na jej miłość. Przez lata mieliśmy upadki i wzloty. Kilka razy rozstaliśmy się jednak moja miłość sprawiała, że do mnie wracała. Po latach urodziło na się dziecko, później ślub, najpiękniejszy okres mojego życia jednak Nasze rozstania zrobiły duży ślad w mojej psychice, zazdrość wypominanie, obawa że mnie zostawi, włączał mi się agresor po alkoholu ( nie było wyzwisk, rękoczynów). Kilka miesięcy temu zaczęliśmy się od siebie odsuwać - bardziej żona, przestaliśmy rozmawiać o problemach, oczekiwaniach. Dwa miesiące temu pierwszy kryzys, żona che odejść, prosiłem , błagałem spróbujmy, została - moim zdaniem jeden z najcudowniejszych miesięcy które razem spędziliśmy: najlepszy urlop, rocznica ślubu. Miesiąc temu żona stwierdza, że chce rozwodu i była ze mną tylko z litości. Kop w jaja po 25 latach mojej bezgranicznej miłości, żadnych zdrad liczyła się tylko ONA ta jedyna. Moje poczucie wartości spadło do 0. Wiem , że nie byłem ideałem i potrzebny mi był kubeł zimnej wody. Żona się wyprowadziła, zostałem z dzieckiem, nie powiem radzę sobie, sprzątanie, pranie, prasowanie, czasem gotowanie, opieka nad dzieckiem, lekcje to nie stanowi żadnego problemu. Najgorsza jest samotność i świadomość, że straciłem najcudowniejszą kobietę na świecie bez której nie potrafię i nie chcę żyć. Moja Żona ma plan na dalsze życie - chce być szczęśliwa tylko mnie nie widzi u Swojego boku a pragnę to zmienić tylko nie wiem jak. Pomocy!!!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Normalnie żyć. Tak jak ona bez ciebie. Olała cię to niech spada. Znajdź sobie szybko inną to najlepsze lekarstwo.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ona by była idiotką, gdyby wróciła. Żyć 25 lat z alkoholikiem, do tego, urodzić mu dziecko, być za niańkę w każdej sytuacji, gosposią, sprzątaczką twoich rzygowin, kochanką w sypialni, pseudo-psychologiem leczącym twoje nastroje bez picia i w okresie twojego picia, lata zamiatania pod dywan twojego problemu alkoholowego, utajnianie przed wszystkimi, że tyle lat poświęciła lumpowi, gdy inne mają ten komfort bycia z trzeźwym, nie pijącym nałogowo mężem, lata wstydu za twoje zachowania w miejscach publicznych, tłumaczenie przed dzieckiem, że tatuś jest chory..ech, moim zdaniem i tak długo wytrzymała z taką świnią jak ty. Jednak lepiej późno niż wcale. Temat wygląda na prowokację bo tak naprawdę, żadna kobieta z alkoholikiem tyle lat nie wytrzyma bo to ją samą rozwala psychicznie, nawet jak jest wspólne dziecko, ślub i kilka miesięcy nie picia delikwenta. Swoją drogą taka "bezgraniczna miłość" zawsze trzyma się MOCNO tylko i wyłącznie butelki, z krótkimi okresami nie picia.🖐️

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Załamany 2015
Z tym alkoholikiem to przesadziłaś lub przesadziłeś, piję o wiele rzadziej od mojej żony, jak piłem to tylko z nią, nigdzie się nie szlajam, nigdzie nie chodzę z kolegami, praca dom, dziecko i tak w kółko, moja żona jest rozrywkowa dziewczyną , nie pisałem o tym wcześniej to ja mam problem z jej imprezami, wracała o 4 rano , a ja siedziałem i czekałem na nią,

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
to czekaj dalej, SKARBIE 🖐️

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Załamany 2015
Szukam osób z którymi mógłbym normalnie porozmawiać bez oczerniania żadnej ze stron, próbuję znaleźć rozwiązanie naszych problemów, dla otoczenia zawsze byliśmy idealną parą, stawianą za wzór, gdybym był takim potworem jak piszesz sam bym ją namawiał do rozstania, nie znasz mnie a ferujesz takie wyroki. Dziwne, że Jej Koleżanki namawiają ją do powrotu i to te które właśnie znają mnie z imprez na których byłem z żoną bo na inne nie chodzę. nigdy nie sprzątała po nie rzygowin, nie robiłem żadnych burd w jakimś alkoholowym amoku, napisałem że włączał mi się agresor ale nie taki o jakim myślisz, tylko taki że chciałem być sam i żeby nikt się do mnie nie odzywał i zszedł mi z drogi, a jak nie zszedł to to ja schodziłem

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Szczerze?? Odpuść sobie wiem ze łatwiej napisać niż zrobić ale widać woli imprezy niż rodzinę. Ja sobie nie wyobrażam żeby zostawić dziecko i się wyprowadzić. Jak kocha to wróci a jak nie to jej wybór

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Załamany 2015
Naszym głównym problemem był brak komunikacji, zamknięcie się na problemy drugiej osoby, nie rozmawialiśmy o naszych oczekiwaniach w stosunku do siebie, częściej to ja mówiłem, pamiętam że podczas jakiej rozmowy powiedziałem w złości , że nie interesują mnie jej problemy i nie zwróciłem uwagi na to że moja ukochana się przede mną zamyka, szuka ucieczki z domu to było jej wołanie o pomoc, tylko że ja byłem na to wszystko ślepy i dziś to widzę i pragnę to naprawić tylko nie wiem jak

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Głupi jesteś, już ją tłumaczysz. Wypalisz się i tyle. Nie to nie, kop w dupę i po sprawie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Załamany 2015
Trochę tłumaczę bo każde z nas jest odpowiedzialne za rozpad naszego małżeństwa. Wiem, że w tej chwili tylko ja chcę ratować nasz związek. Nie potrafię i nie chcę uwierzyć, że to już koniec. Próbuję znaleźć jakieś rozwiązanie, wiem najprościej byłoby powiedzieć "jak nie chcesz to spadaj, idź swoją drogą"

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość eliza
Niewiem co ci doradzić tez właśnie przechodzę kryzys ale ratujemy związek czy uda się niewiem zobaczymy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gram fair play
ale czy ty nie rozumiesz ze drugiego człowieka nie mozna trzymać na siłę? nawet gdybyś był najbardziej wartosciowym facetem na świecie,coś musiało sie w niej wypalić przez te lata,nie wierzę ze jesteś taki święty

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gośćjmdagjma
byłeś agresywny po pijaku,nie dałes jej poczucia bez które jest tak ważne dla kobiety,jej uczucie do ciebie musiało wyparować,ona ma prawo nie chcieć ratować związku,do tego nie da sie nikogo zmusić,ma prawo chcieć żyć bez ciebie,zrozum to

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gośćagabella
a koleżanki niech sie nie wtrącają bo to ona żyła z tobą,to jej życie,to ona doświadczała być może bolesnej samotnosci i uczucia odepchnięcia,rozbitego dzbanka nie zawsze da sie posklejać,ja jedynie nie rozumiem tego ze dziecko opuściła

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Zastanawia mnie jaki byles dla niej w zyciu codziennym???czy potrafiles rozmawiac z nia i planowac wspolna przyszlosc???czy otwierales sie na jej problemy???czy okazywales jej uczucie???a moze na kazdym kroku ja negowales???bo jezeli dawales jej powody by myslec ze jest do niczego,ze czula sie przez ciebie glupia i do tego robiles tak zeby pokazac ze bez ciebie nie da sobie rady to jestes juz skonczony.Znam z autopsji taka pare gdzie maz tak postepowal do zony.Ona wciaz z nim jest,maja dziecko.Ale kazda chwila spedzona z nim to dla niej dramat.I choc pokazuja na zewnatrz ze oboje sa swietnymi ludzmi to jednak w stosunku do siebie sa niezabardzo.I ona tego sie nie wstydzi.Jest przeciwko niemu i koniec.Kiedys mialem okazje wyjsc z tym czlowiekiem na piwo.Rozmawialismy o wielu sprawach az zeszlismy na zwiazki.I on powiedzial mi ze kiedys mial dziewczyne,ze dlugo byli ze soba ale sie rozpadlo no i trafilo mu sie to to....qrwa,rozumiesz???wtedy zrozumialem ze to o czym mi mowila jego zona...tak,zwierzala mi sie...ze to jest prawda.Zreszta potwierdzila mi to pozniej jeszcze nasza wspolna znajoma.Ja to zkwitowalem tylko mowiac ze co on chce???ze na fajnadziewczyne i wogole...ale juz nic na to nie odpowiedzial.Ale do czego zmierzam...ona uciekala z domu jak tylko mogla byleby byc jak najmniej z nim.Chodzika na imprezy a tam faceci zabawa i alko.Raz nawet widzialem jak sie z jednym calowala.Ale mjiejsza z tym,Nie mam prawa sie w to mieszac wiec nie reagowałem bo to nie moja sprawa.Mysle ze i u ciebie jest tak samo.Mysle nawet ze masz juz niezle rogi,Jednak faktycznie zastanawia mnie to czemu zostawila dziecko.Tego nie zrozumiem...bynajmniej teraz,Ale moze byc tez tak ze nie pasowales jej z innego powodu.Moze byles za cichy a ona lubi imprezowac i poprostu stwierdzila ze nie chce w tym tkwic wiec zostawia wszystko za soba...razem z dzieckiem.Bo jakby je wziela to by jej przeszkodzilo w imprezowaniu,ukladaniu sobie nowego zycia itp.Jezeli jest tak to znaczy ze jest wyrafinowana i wyrodna matka.Wiec w takim przypadku ciesz sie ze sie jej pozbyles i ze masz dziecko przy sobie i zapomnij o niej najlepiej jak najszybciej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Co by tu poradzic ? Mysle, ze po tylu upadkach tutaj juz nie bedzie wzlotu brzmi smutnie, ale taka chyba prawda. Rozumiem, ze ja bardzo kochasz, ale zobacz Ona nie zwraca chyba na to wiekszej uwagi. Skoro tego nie docenia to zwyczajnie nie jest tego warta w sensie Twojej milosci. Nie twierdze, ze wina nie lezy po srodku jednak patrzac na to jak sytuacja wyglada z Twojej strony to bardzej Ty jestes tu pokrzywdzonym. Zostawila kochajacego meza i dziecko by ulozyc sobie nowe zycie. To znaczy, ze Ona jest calkowicie pewna tego co robi, takie postepowanie wynika z dluzszej analizy zycia, sytuacji i podjcia odpowiednich krokow. Widocznie decyzja w jej mniemaniu zapadla juz dawno. A Ty biedny sie łudzisz i chcesz ciagle o nia walczyc, ale czy zastanawiales sie jaki mialoby to sens trzymac ja na sile przy sobie ? Myslisz, ze Ona bedzie szczesliwa bedac z kims z litosci ? Bo skoro odeszla to znaczy, ze zrobila to swiadomie i, ze nie Cie nie kocha. Nie mozna nikogo do niczego zmuszac. Osobiscie nie chcialabym byc z kims kto by mnie nie kochal a bylby ze mna tylko dlatego zeby nie zrobic mi przykrosci bo wiedzialabym wtedy, ze to ja robie tej osobie krzywde i zniechecam ja do siebie jeszcze bardziej trzymajac ja sila u swego boku. To taka wymuszona milosc. Wiem tez, ze jako osoba, ktorej to nie dotyczy, jest mi latwo mowic bys zwyczajnie odpuscil, ale niestety to wydaje sie byc najlepszym wyjsciem. Nic raczej tu juz nie zdzialasz zwlaszcza, ze to juz nie pierwsza tego typu sytuacja. Zacznij zyc swoim zyciem a Ona niech zyje wlasnym jesli taka decyzje podjela to ja uszanuj. Wytrwania zycze i rowniez ulozenia sobie zycia raz jeszcze :) Powodzenia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
ale on o tym pisał w 2015 :/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×