Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

Po 10 latach w łóżku ze swoim eks...

Polecane posty

Gość gość

Rozstaliśmy się 10 lat temu, ale wciąż przez ten czas - mimo stałych związków - mieliśmy ze sobą kontakt. 1-2 raz do roku kawa, sms z pytaniem co słychać, życzenia urodzinowe, świąteczne. Zdarzało nam się flirtować. Gdy w naszych związkach coś się działo niedobrego pamiętaliśmy o sobie. Niekończące się rozmowy, swobodne traktowanie, sympatia i sentyment. Miesiąc temu wylądowaliśmy w łóżku - za dużo wina, za dużo wspomnień. Chcieliśmy tego od dawna. Na drugi dzień powtórka. Były pocałunki, przytulnie, śmiech, splecione dłonie. Powiedział mi, że wiedział, że to w końcu nastąpi i uważa, że jestem nieszczęśliwa. On zresztą też jest. Mój wieloletni związek to etap bardzo trudny - często niedoceniana, raniona, bez wsparcia i poczucia bezpieczeństwa. On zakończył niedawno też swój związek. Mieliśmy odzywać się do siebie częściej. On milczy, a kiedy odzywam się pierwsza traktuje mnie z dystansem i bardzo chłodno. Nie porusza tematu, nie kontynuuje jakiejkolwiek rozmowy, ignoruje moje zaproszenie. Zdawkowo odpowiada, że od pewnego czasu źle się z nim dzieje, że nie ma na nic ochoty. A ja czuję, że to są tylko wymówki. Nie mam siły narzucać się, walczyć. Czuję, że to wszystko było tylko po to, by osiągnąć "cel", który w końcu został osiągnięty. Czuję się kolejny raz przez niego zraniona, oszukana. Wiem - nic mi nie obiecywał, ale myślałam, że mimo wszystko jestem dla niego kimś więcej niż tylko zwykłą koleżanką - jedną z wielu. Może idealizowałam przez te wszystkie lata tego człowieka, może tęskniłam za czymś czego nie miałam przez te wszystkie lata w swoim związku. Pogubiłam się. Moja przyjaciółka mówi, że nie powinnam robić nic - po prostu stało się. I że najwyższy czas tę znajomość definitywnie zakończyć. Milczę. Nie sądziłam jednak, że będzie to tak boleć...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość no joke
nie wchodzi sie dwa razy do tej samej wody.wiem z doswiadczenia,takie powroty nie przynosza nic poza bolem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Po co więc to wszystko z jego strony?...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Naprawde Nie wiesz po co ? Bo chcial sie spuscic ,a Ty sie sama podlozylas..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Wróciło to DOBRE, które przypomniało tez to ZŁE. Bilans wymaga czasu. Każdy przypadek jest inny. Nie czekaj na cud, ale też nie odrzucaj z definicji jakiejkolwiek szansy na powrót. Takie trzeczy też się zdarzają.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Rodzaj ucieczki, ale również ciekawość jakby to było TERAZ. Źle mu się dzieje, więc była to forma odskoczni, a że wiedział, że też w jakiś sposób tego chcesz to się stało. Pomijam kwestię kultury już po fakcie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×