Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość RoseBlue

Nie wiem czy kocham...

Polecane posty

Gość RoseBlue

Witam was Kafeterianie Bardzo proszę o waszą opinię, zagubiłam się w swoich uczuciach, a myślę że znajdą się dziewczyny, które przeżyły lub są nawet w podobnej sytuacji. Jestem ze swoim chłopakiem prawie 3 lata, to mój pierwszy poważny związek, mieszkamy razem, na początku wiadomo stan euforii, radość, później po dłuższym zamieszkaniu razem rzecz jasna doszły wspólne obowiązki, odpowiedzialność i wiadomo , że też nadszedł okres przyzwyczajenia. Mój chłopak jest ciepłą osobą, z poczuciem humoru, opiekuńczą, jak każdy ma swoje wady, tak jak i ja, pewne z nich mnie drażnią ale staram się je zaakceptować, jednak mimo wszystko nadal zdarza mi się co do nich robić uwagi. W moim chłopaku brakuje mi przede wszystkim takiego konkretnego podejścia, zdecydowania, męskości. Niestety wdałam się w trakcie mojego związku we flirt, z chłopakiem który właśnie te cechy posiada, którego znam też od dłuższego czasu, doszło do pocałunków, mętliku w głowie, wyrzutów sumienia , jednak głos rozsądku , rozumu podpowiedział mi żeby zostać przy chłopaku, z którym już dość tyle przeżyłam i zakończyć relację z tamtym chłopakiem, co też uczyniłam. Mój chłopak wie o mojej relacji chwilowej z tamtym (nie wie tylko o pocałunkach) zawsze mówimy sobie wszystko, staramy się rozmawiać, wspólnie tłumaczyliśmy to sobie brakiem czegoś w naszym związku nad czym należałoby popracować (to nie tak że zwyczajnie chciałam się wytłumaczyć ze swojego flirtu, były to naprawdę szczere rozmowy). Chcemy coś wspólnie poprawiać, jednak w tym momencie chłopak ma bardzo dużo nauki i praktycznie nadal stoimy w takim martwym punkcie, a mi po głowie chodzą myśli , czy to jest to, czy będę z nim szczęśliwa, smutno mi bardzo że w ogóle takie myśli się pojawiają, ale przychodzą co jakiś czas, odbierają mi nagle radość... Chciałabym mieć tak jak niektóre dziewczyny, że są pewne swojego mężczyzny, cokolwiek by się nie działo, wiedzą że tak kocham tego mężczyznę i nie wyobrażam sobie bez niego życia. Nie chcę żyć z tymi ciągłymi rozterkami, ale może zwyczajnie za dużo rozmyślam, analizuję? może nad tym wystarczy popracować? co zrobilibyście na moim miejscu? Z jednej strony nie chcę zostawiać chłopaka, bo szkoda mi tego wszystkiego co przeżyliśmy wspólnie, jego ciepła, troskliwości, widzę że mnie kocha mimo moich wad, a z drugiej rozmyślam jak by to było, gdybym się z nim rozstała i zaangażowala się w poważniejszą relację z tamtym... Proszę o wasze szczere wypowiedzi

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ale wy macie problemy k***a ludzie p******i

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość RoseBlue
Każdy ma swoje problemy, dla każdego swój dany problem jest ważny, może ktoś inny coś doradzi, wypowie się na ten temat?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Wytłumacz, to zdecydowanie? O co chodzi konkretnie, jakies przykłady, bo cięzko się odnieść do takiego ogółu, który opisujesz. Widzisz, na moje oko za bardzo się na tym skupiasz, skupiaj się bardziej na cechach, które w nim Ci odpowiadają, skup sie na całokształcie, a nie tylko na braku zdecydowania.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość RoseBlue
Brakuje mi po prostu czasami takiego męskiego oparcia, bo to ja od początku jestem osobą noszącą spodnie w tym związku, decydującą, przewodzącą, rozmawiałam już o tym z chłopakiem, chciałby coś z tym zrobić ale wg mnie taki już ma charakter i raczej w tej kwestii już tak pozostanie, co nie znaczy że nie chcę dać mu szansy, nadal z nim jestem. Może faktycznie za bardzo skupiam się na szczegółach, zamiast cieszyć się całokształtem, czy wpływ na to też może mieć poniekąd rutyna?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Masz trudna sytuacje autorko. Mysle, ze czas pokaze, poczekaj jeszcze troche, a jesli nie to dobrym wyjsciem byloby danie sobie wolnego od zwiazku. Zobaczysz, czy za nim tesknisz, a on za toba.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Męskiego oparcia? Ale piszesz, ze jest ciepłą, opiekuńczą osobą, wiec chyba dba o Ciebie? On taki jest i albo to zaakceptujesz, albo zerwij i niech znajdzie kobietę, której nie będzie to przeszkadzać. Pamiętaj, że Ty pewnie też masz jakieś cechy charakteru, które mu nie odpowiadają, a mimo to Cię kocha i jest z Tobą. Związek to ciężka praca, zastanów się, czy jesteś w stanie go stworzyć, bo widzisz ten który Ci tak spodobał posiadał tą cechę, którą pragniesz zobaczyć w obecnym partnerze. Ale na pewno posiada taką, która by Ci w którymś momencie zaczęła przeszkadzać. Zawsze będzie coś, co w mniejszym, bądź większym stopniu nam przeszkadza w drugiej osobie, zawsze. Ale trzeba nauczyć się akceptacji i skupiać się na tym, co nam imponuje w partnerze, dlaczego akurat na niego zwróciliśmy uwagę. Mam wrażenie, że Ciebie dopadła rutyna hm? Zamieszkaliście razem i właściwie co dalej? Proza życia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość RoseBlue
Na pewno macie rację co do skupienia się na tych pozytywnych cechach charakteru i akceptacji wad, niewątpliwie, staram się nad tym pracować , bo tak jak osoba wyżej wspomniała zawsze znajdą się wady , nikt nie jest i nie będzie idealny... Co do tego męskiego oparcia to chyba źle to ujęłam, miałam na myśli coś w rodzaju poczucia, że jeżeli dopadają mnie gorsze dni, zniechęcenie itp. to chciałabym żeby mężczyzna mną potrząsnął , a to ja częściej muszę być w tym związku takim motywatorem, osobą która zachęca do działania (czy to jeśli chodzi o naukę, pracę itp.) i to czasami mnie dobija... rozmawialiśmy już na ten temat, póki co nie widzę zmian, ale wiem, ze też nie nastąpią jak za przyłożeniem różdżki. Mój chłopak gdy jest u mnie coś nie tak to bardziej jest takim typem "ojej, ojej" przytuli, pogłaszcze, a gdy widzi ze to nie pomaga to zajmuje się innymi sprawami

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Chciałabym mieć tak jak niektóre dziewczyny, że są pewne swojego mężczyzny, cokolwiek by się nie działo, wiedzą że tak kocham tego mężczyznę i nie wyobrażam sobie bez niego życia. x To bajki, każda kobieta z czasem się nudzi i zaczyna się zastanawiać czy facet z którym jest jest tym właściwym, mało tego... inni faceci wydają się być lepsi, ale to tylko w jej wyobraźni. Kobiety po prostu nie potrafią kochać, one co najwyżej mogą się zafascynować swoim wyobrażeniem o facecie, a potem im to mija.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość RoseBlue
autorze powyższego komentarza - równie dobrze można by tak napisać o mężczyznach... ja naprawdę chciałabym nie mieć takich myśli i być pewna, a czy waszym zdaniem jednym z powodów mógłby również być brak takiego swojego świata mojego chłopaka? mam na myśli brak znajomych, owszem są jacyś z uczelni, ale bardzo rzadko się spotykają (z uwagi na różne miejsca zamieszkania), jego kuzynostwo powyjeżdżało za granicą, a znajomi z lat szkolnych , jak twierdzi to byli tacy tylko i wyłącznie do dużego wypicia, co mu się nie spodobało na dłuższą metę i kontakt się urwał, tak więc mój chłopak raczej w większości spędzał/spędza czas ze mną... czy to może w pewnym stopniu również mieć wpływ na postępującą rutynę? u mnie jest nieco inaczej, spotykam się od czasu do czasu ze znajomymi, ale czasami bywało tak że było mi jednak żal chłopaka , a też jednak np. miał w danym dniu czas wolny i znów brałam go ze sobą...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Niestety ale u facetów czułość nie idzie w parze z męskością, a przynajmniej nie taką o jakiej myślą kobiety. Na początku w ogóle ci to nie przeszkadzało, teraz się znudziłaś i chciałabyś mieć kogoś o 180 stopni innego, potem znów się znudzisz i zaczniesz narzekać na brak czułości i znów będziesz chciała takiego jak ten pierwszy. Ty nigdy nie będziesz szczęśliwa, zawsze będziesz chciał mieć to czego nie masz i mieć nie możesz, a gdy to zdobędziesz zaczniesz pragnąć czegoś zupełnie innego.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość RoseBlue
Może masz rację autorze powyżej, że ciągle chcę do czegoś dążyć a jak już to mam to znów myślę o czymś innym, każda opinia jest dla mnie ważna, ale stwierdzenie że nigdy nie będę szczęśliwa myślę , że jest przesadne, bo ja chcę być szczęśliwa, zresztą szczęście to nie jest wieczny stan , to są chwile, nigdy nie można uzyskać wiecznego stanu szczęścia, to jest niemożliwe, człowiek zawsze będzie miał ten gorszy dzień, tylko kwestia radzenia sobie z nim... może jest u mnie problem zbyt dużego rozmyślania, analizowania i za mało skupiam się właśnie na tych pozytywnych rzeczach, wszystko biorę pod uwagę, nie szukam winy u chłopaka , bardziej myślę co właśnie u mnie jest nie tak, ale też jak ktoś napisał wyżej nad związkiem pracują dwie osoby i jednak chyba jeśli doszło do takich rozmyślań, relacji z innym coś u nas obojga musi być nie tak, może to faktycznie rutyna o której ktoś wspomniał, czy macie jakieś podpowiedzi jak to i owo urozmaicić? od czego zacząć?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×