Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość_ktory_ma_dosc

zmeczenie

Polecane posty

Gość gość_ktory_ma_dosc

Moja dziewyczna jest mloda osoba, ma 22 lata. Poznalismy sie 2 lata temu, ona byla na dietetyce, pracowalo dorywczo w Planecie. Kiedy mnie poznala, zaczela zawalac studia, mowiac ze to przeze mnie bo nie mogla wstac na zajecia. Tym sposobem przestala studiowac. Namowilem ja zeby poszla na jakis bardziej przyszlosciowy kierunek i od kolejnego roku poszla na informatyke zaoczna. Zaliczyla pierwszy semestr jednak na 3 mc drugiego wyjechala ze mna do Monachium, gdzie dostalem krotki kontrakt. Po powrocie prosilem ja zeby sprobowala jakos wyjsc na prosta, pochodzila do profesorow, zaliczyla jakies kolokwia... Ona to zroibla dopiero na tydzien przed koncem sesji, wiec oczywiscie bylo juz za pozno. Powiedziala, ze to przeze mnie bo pojechala za mna. Z praca bylo podobnie - na poczatku pracowala dorywczo w mcdonaldzie, pozniej w planecie. Zazwczyaj b krotko, bo jej sie nudzilo i odchodzila. Namowilem ja zeby znalazla jakas bardziej ambitna i lepiej platna prace. Pomoglem jej i po kilku miesiacach znalazla prace przy budowaniu stron internetowych - b dobrze platna, zdalna. Ona jednak narzekala, ze jej zle, ze ona nie chce zdalnie, ze sie zle w tym czuje i po kilku miesiacachz rezygnowala. Powiedziala, ze chce byc grafikiem. Znalazlem wiec jej zlecenia, ona je robila, jednak uznala, ze jej to nie kreci i chce byc UXem (designerem interfacow w aplikacjach). Znalazlem jej i tutaj zlecenia, zeby mogla sie sprawdzic ale i tutaj uznala, ze jej sie to nie podoba... Skoro nigdzie jej sie nie podobalo, namowilem ja zeby wrocila do robienia stron bo przynajmniej jest do dobrze platne. Po kilku mc przygotowan ona uznala, ze to wszystko moja wina, ze ona robi to czego nei lubi i to wszystko sprawia ze jej jest zle. Kiedy spytalem co by chciala robic, nie byla w stanie odpowiedziec. Od pewnego czasu, wszystko sie pieprzy bo ona chodzi smutna i naburmuszona. Wiekoszosc rozmow konczy sie klotnia. Chcialem jej pomoc, zeby poszla do pracy (teraz glownie siedzi w domu, wiec uwazam ze stad moga byc jej depresyjne nastroje) ale teraz sie okazalo, ze ona nie widzi siebie w tym wszystkim, ze to ja jej mowie co ma robic i nie pozwalam jej 'byc soba'. Ale nie chce robic nic konkretnego. Zapytana gdzie chce pracowac, co cche robic ona mowi ze nie wie. Nawet nie chce wrocic do Planety bo to za malo ambitne... Cala sytuacja doprowadza do tego, ze coraz bardziej irytujemy sie na siebie i kontakty ograniczaja sie glownie do klotni. Zyjmy u mnie w mieszkaniu, ja pracuje normalnie 8h w tygodniu, czasem rowniez w weekendy. Nie mam juz pomyslu co z tym zrobic... Jakies rady?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość_ktory_ma_dosc
up

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×