Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Nieszczęśliwa Narzeczona

Jestem z nim chociaż tego nie chcę

Polecane posty

Gość Nieszczęśliwa Narzeczona

Witajcie Mam problem drogie Panie. Jestem ze swoim mężczyzną już ponad 3 lata, mieszkamy razem od około półtora roku a od około niecałych dwóch lat kiepsko nam się układa w związku. Bardzo często mam wrażenie, że to co do niego czuję nie jest już miłością a tylko bardzo silnym uzależnieniem. Nienawidzę go a jednak czuję, że nie jestem w stanie bez niego żyć. Nie potrafię bez niego funkcjonować, spać, żyć. Gdy nie ma go przy mnie czuję niemal fizyczny ból. Wiem, że byłabym w stanie skoczyć za nim w ogień a jednak tak mocno czuję, że jednocześnie go nienawidzę. Czy powinnam udać się do psychologa? Najgorsze jest to, że od roku wiem, że na 100% nie chcę z nim być a jednak tkwię i codziennie cierpię z jego powodu... Pewnie zastanawiacie się dlaczego. Otóż mój mężczyzna zachowuje się w związku jak pan i władca, on dyktuje nam kiedy i co robimy, jak mam się zachowywać, kiedy będziemy uprawiać seks a kiedy nie ( watro dodać, że seksu jest tyle co kot napłakał i są to raczej szybkie numerki, ponieważ Pan.M jest w łóżku nieudacznikiem mimo, że na początku związku było bajecznie). Najbardziej swoją władczość pokazuje wciąż mówiąc do mnie jak do dziecka, słodziutko. Może tak stara się naprawić swoje zachowanie. Pan M. jest okropnie agresywny, przy każdej kłótni szarpie mnie boleśnie, rzuca mną i zamyka siłą moje usta gdy mam mu coś do powiedzenia, mówi do mnie "zamknij mordę", "mam to w d***e". Czasami moja prośba o zrobienie czegoś (np. podanie mi pęsety z łazienki) powoduje, że zachowuje się jak rozgoryczone dziecko, tupie nogami, warczy i przeklina. Gdy mam wszystkiego dość i płaczę słyszę tylko "Ja pier*olę, czego wyjesz?" "Beczenie nic Ci nie da". Oczywiście są też momenty gdy jest dobrze, gdy jest dobry, łagodny i mnie przytula ale wiem, że to nie wystarczy, że to nie wszytsko. W naszym związku nie ma już w ogóle czułości. Jest jakaś chora przyjaźń, ANI TROCHĘ NIE CZUJĘ, ŻE ON MNIE KOCHA! Jestem notorycznie okłamywana pod względem jego wolnego czasu. Spędzamy go niezwykle mało bo Pan M. studiuje na bardzo wymagającym kierunku. Notorycznie mnie okłamuje. Potrafi przesiedzieć cały dzień oglądając pierdoły na internecie i mówiąc, że nie ma czasu dla mnie. Wieczorem uczy się przez co również nie odzywa się do mnie, nie mówiąc już o pożyciu intymnym. Chciałabym się w końcu poczuć dla kogoś ważna, atrakcyjna. Poczuć się jak kochana kobieta u BOKU mężczyzny a nie POD JEGO STOPAMI. Nie potrafiłabym jednak związać się z kimś innym, zaloty każdego innego mężczyzny odrzucam z obrzydzeniem, ponieważ w mojej głowie jest tylko Pan M. który wciąż powtarza, że mnie kocha i że jestem najważniejsza tylko po to, by znów mnie okłamać, pchnąć w napadzie agresji lub odrzucić. Jak mam się uwolnić? Pomocy...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
W niezle gowno sie pakujesz

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Psycholog jak najszybciej !

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Inny byłby dla ciebie lepszy, albo jeszcze gorszy. Bo to ty jesteś niezrównoważona psychicznie. Szkoda, że ten twój nie leje cię po mordzie, bo zasłużyłaś na to.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
W dużej części, to z Tobą jest też coś nie tak, bo żadna w pełni zrównoważona kobieta, nie pozwoliłaby sobie na takie traktowanie. Takie odzywki, szarpanie, gdzie Ty masz głowę? Jak Cię kiedyś pobije, to pewnie, to będzie oznaka jego miłości do Ciebie, tak?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Glupi ludzie powinni byc razem zeby madrym zycia nie psuc - wiec zostan z tym facetem, zeby jakiej fajnej dziewczynie zycia nie spieprzyl

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Psycholog potrzebny Tobie i jemu. On podswiadomie szuka sobie wlasnie takoch osobnikow jak Ty, nad ktorymi bedzie mogl panowac i sie wyzywac, bo daje mu napęd życiowy. Uciekaj od niego jak najpredzej. Zniszczysz sobie psychikę i zycie, jesli tego nie zrobisz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×