Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Ypso

Gdzie znaleźć szczęście?

Polecane posty

Gość Ypso

Jedyne źródło mojego szczęścia to dzieci. W małżeństwie się meczę strasznie. Czasem mam tak dość że chciałabym odejść, ale później jest trochę lepiej i wiem że dla dzieci będzie lepiej jak będą mieli pełną rodzinę. Niby niczego mi nie brakuje a jednak czuje jakąś pustkę.. Nie tak sobie wyobrazalam swoje życie. Ciągle mi smutno, skąd czerpać energię i radość?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Rołzanna
W byciu bezmózgiem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Ypso
Rozwiń prosze.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Rołzanna
Musisz iść za głosem instynktu, podoba Ci się jakiś inny facet? Powinnaś pozwolić sobie na egoizm i nie myśleć o tym co robisz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Ypso
Nie podoba mi się inny. Chciałabym być szczęśliwa ze swoim mężem, przed ślubem było inaczej. Czasem już nie mam siły walczyć...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Po ślubie zawsze jest gorzej, bo cel - małżeństwo - osiągnięty. Dlatego proponuję znaleźć sobie innego, nie żeby od razu wskakiwać mu do łóżka.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Ypso
Ale dlaczego od razu innego szukać? Może jeszcze nie wszystko stracone... A poza tym chyba wolałabym być sama niż pakować się w kolejny związek, który niewiadomo czy byłby lepszy...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
ile lat po ślubie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Ypso
2,5roku. Ale jakie to ma znaczenie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
ma pewnie dzieci małe pracy i obowiązków mnóstwo, nie macie tyle czasu dla siebie co przed ślubem, zobaczysz za kilka lat dzieci będą większe nie będą tak absorbować znów znajdziecie czas dla siebie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Ypso
Problem w tym że skoro mąż się przestał starać, dbać o nasz związek to co zmieni to, że będziemy mieć więcej czasu dla sobie? Ciągle się oddalamy... :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
to ty się staraj, na pewno z czasem to zauważy, pamiętam jak mieliśmy małe dzieci bywało że kładliśmy się wieczorem i zasypiali jak kłody ze zmęczenia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Ypso
To nie jest jedyny mój problem. On mnie nie szanuje. Czasami. Wydaje mi się że nawet nie wie co to znaczy. Jest człowiekiem prawie bez zasad chociażby moralnych...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
musisz więc nad nim popracować, oczywiście jeśli ci zależy, ludzie się zmieniają, na lepsze również, czasem muszą doświadczyć dobra żeby zobaczyć co to jest bo wcześniej się z tym nie zetknęli

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Ypso
Staram się być dobra. Ale czasem kończy mi się cierpliwość i wybucham (bo jestem czasem nerwowa), ale żałuję tego i wiem że źle robię, ale wtedy jest już za późno bo i tak kończy się kłótnią...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Kazdy ma jakieś zasady ale niekoniecznie takie same jak inni. Piszesz ,ze Cie nie szanuje , poniża Cie ? lekceważy Twoje zdanie ? Zdradza?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Źródła szczęścia szukaj w sobie nie w innych, jak Ty sama będziesz ze sobą szczęśliwa to może tym szczęściem zarazisz innych.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Ypso
Wyzywa mnie czasami. Przeklina w rozmowie chociaz tyle razy prosilam żeby tego nie robił. Przy dzieciach też się zdarza. Z moim zdaniem nie zawsze się liczy. Bardziej słucha swoich rodziców. Co powiedzą to niemalże święte.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Ypso
Gość 4:58 gdyby było to takie łatwe. Życie ogólnie jest skomplikowane a im człowiek starszy tym trudniej żyć. Przynajmniej mi:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Dla niektórych przecinki są wyrażaniem emocji i inaczej nie potrafią rozmawiać. Czasami w kłótni używając wulgaryzmów odbiorca może to odebrać jako obrazę ale nie zawsze tak jest. Myślę ,ze Twój mąż jest wybuchowym człowiekiem i nie zawsze panuje nad tym co mówi a gdy jest miedzy wami różnica zdań wulgaryzmami wraża swoja irytacje. Zdanie rodziców jest dla niego święte ale czy jego rodzice w jakiś sposób doradzają jemu, Wam źle czy tylko Ty nie potrafisz zaakceptować ,ze to ich zdanie? Wiem ,ze ludzie zakładając rodziny powinni mieć swoje zdanie i podejmować wspólne decyzje z partnerem. Nie wiem jak jest u Was ale może on uważa ,ze rodzice maja doświadczenie , bardziej się znają , jak by nie patrzeć wychowali go i chcą dla niego najlepiej , tak przynajmniej powinno być a jak jest to Ty tylko wiesz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
gdyby było to takie łatwe. Życie ogólnie jest skomplikowane a im człowiek starszy tym trudniej żyć. Przynajmniej mismutas.gif x Nie koniecznie , żyjąc dłużej ma się więcej doświadczenia życiowego , przeszło się nie jedno, mało jest rzeczy , które zaskakują i mogą złamać , z wiekiem człowiek staje się twardszy , odporniejszy. Zaczyna doceniać życie i cieszyć się drobnostkami. Zycie jest skomplikowane ale zazwyczaj sami je komplikujemy , szukamy szczęścia nie tam gdzie trzeba. Rozglądnij się dookoła siebie , nie wierze ,ze cale Twoje życie to porażka. Masz dzieci , jesteś jeszcze młoda , zacznij myśleć o sobie pozytywnie. Ty możesz się zmienić ale nie zmienisz innego człowieka, możesz jedynie go zaakceptować takim jakim jest o ile nie jest to jakiś psychopata znęcający się nad rodzina.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
wybralas sobie debila bo myslalas ze go zmienisz to teraz cierp w milczeniu i nie zawracaj nam du/py, siedz i usluguj mu jak grzeczna dziewczynka a nie sie zalisz po forach

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
gość dziś wybralas sobie debila bo myslalas ze go zmienisz to teraz cierp w milczeniu i nie zawracaj nam du/py, siedz i usluguj mu jak grzeczna dziewczynka a nie sie zalisz po forach x Odezwał się prawiczek co potrafi doradzić i do tego tez wulgaryzmy i poznizanie nie są mu obce ale siebie stawia wyżej niż męża autorki ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Ypso
5:19 Nieraz już tak było że jak mu tłumaczyłam że coś jest bez sensu to On i tak upierał się przy swoim, ale gdy Jego Ojciec stwierdził to samo co ja (nie wiedząc że ja też tak Mu mówię) potrafił zmienić decyzję, plany, itp. To mnie boli. Jego rodzice chcą dobrze ale dla Syna. Nawet jak coś zrobi źle to mnie się czepiaja, a Jemu nie powiedzą nic. Kiedyś byłam głupia bo się skarzyłam do teściów na męża, ale szybko przestałam bo obracało się to przeciwko mnie. Chociaż nie zawiniłam. On ich raczej stara się szanować, bo wie że zawsze ma ich po swojej stronie, co by nie zrobił.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Jest problem, Twoj mąż nie uważa Ciebie za autorytet. Nie wiem co Ci poradzić bo jego już nie zmienisz, to jest dorosły czlowiek i ukształtowany przez swoich rodziców i pewnie gdzieś popełnili błąd wychowawczy, dlatego on tak zachowuję się. Dziecko zawsze będzie najwazniejsze dla rodziców, synowa to obca osoba, żona syna, zdaniem niektórych rodziców żona powinna być żoną, matką i kochanką dla męża dlatego oni uważają, że masz przejąć ich rolę wychowawczą. Oczywiście jest to błędem bo on już jest dorosly a Ty nie jesteś jego matką tylko partnerką. Myślę, ze u niego w domu ojciec jest głową rodziny a matka ma zawsze takie samo zdanie jak ojciec. Widocznie taki sam model rodziny powiela z Tobą. Możesz rozwieść się z nim ale nie wiem czy to dobre rozwiązanie, mozesz też zaprzestać walczyc z nim i dac mu nieograniczoną władzę oczywiscie kontrolowaną, glupoty zagrażające rodzine stanowczo stopowac. Zajmij się sobą i dziecmi, znajdź coś co sprawia Ci przyjemność i glowa do góry. Jesteś młoda kobietą i dasz sobie rade, powoli, powoli i kiedyś zaczniesz cieszyć się życiem takim jakie jest a mąż.... może kiedyś zrozumie a może zacznie Cię podziwiać za to, że bedziesz sobą.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Ypso
Nie spodziewałam się, że ktokolwiek w ogóle odpowie. Myślałam że zostanę pojechana po całości tak jak to często się na tym forum zdarza ;) dziękuje za takie zaangażowanie i wczucie się w moją sytuację.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Napisz do mojej wrózki Sofii. Ona Ci napisze co powinnas zrobic aby poczuc sie lepiej. Jej adres tarocistkasofii@wp.pl

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Ypso
Gość 14:37 jest dużo racji w tym co piszesz. Jego matka nigdy nie pracowała (trochę jak mieli gospodarkę), zawsze trzyma stronę teścia i raczej zawsze się z nim zgadza, a już o jakim kolwiek sprzeciwie nie ma mowy. Teść jest nerwowy i jakby Mu się sprzeciwiła to by się kłócili. A tak to w miarę spokój jest u nich. A ja nie potrafię być taka, nigdy nie byłam i nie będę. Najgorsze jest to że mam za mało siły do działania jakiegokolwiek (jestem w sumie w dużej mierze uzależniona od męża niestety), chciałabym mieć w Nim wsparcie i wiedzieć że mogę na Niego liczyć, a tak nie jest. Każda moja prośba jest z góry odrzucana, żeby coś wskórać to muszę się naprosić. Nie mówiąc już o tym że sam nie ma w zwyczaju dbać o mieszkanie czy chociażby auto. Najlepiej jakbym ze wszystkim sama sobie radziła, bo On pracuje a ja zamiast być wdzięczna to jeszcze wymagam 'niewiadomo czego'.. Ech... Zamiast cieszyć się życiem to smęce...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Ypso
Gość 5:42 fakt, jestem o wiele twardsza niż kiedyś. Kiedyś jak tylko się posprzeczalismy zaraz beczalam i przeżywałem jak głupia. Teraz rzadko płacze i raczej w samotności. Potrafię sobie przetłumaczyć że nie warto czasami tak się przejmować. Pod tym względem faktycznie się trochę uodpornilam. Ale czasem taki ból w sercu mnie ściska i nie mogę wytrzymać i zrozumieć dlaczego akurat tak się toczy moje życie. Nie wiem już co mam robić żeby to zmienić, żeby chociaż po części czuć się potrzebna, kochana, szczęśliwa.... :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Zmień siebie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×