Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

Jak zostawić to wszystko w cholere ?

Polecane posty

Gość gość

Jesteśmy razem 3,5 roku. Jesteśmy młodymi rodzicami 9 msc córki. Ja nie pracuje, on nas utrzymuje. Mieszkamy o moich rodziców, w małym mieszkaniu. Nie dogaduje się z narzeczonym już w ogole. Ani w sprawach łóżkowych, ani w uczuciowych czy ogólnie życiowych. On nie myśli o niczym, siedzi jak taki kołek, bez mózgu, nie zważając na to, że może coś zrobić... Zacząć do czegoś dążyć, przemyśleć własne życie i cele. Kompletnie o niczym nie myśli... Siedzi tylko i gra w durne gry. Wiecznie ja mu podsuwam jakieś pomysły, może to, może tamto, przytakuje mi, ale przyjdzie co do czego to muszę go wygonić z domu na kopach by poszedł coś załatwić. My siedzimy w ciasnym mieszkaniu z rodzicami, a jego ojciec ma wielki dom, właśnie zamknął własną działalność, znalazł dziewczynę dwa razy młodszą od siebie i sprzedaję wszystko po kawałeczku by mieć za co wypić i co przegrać na automatach. Nie poprosi go o żadne wsparcie, ma wszystko gdzieś, tylko on, komp, gra, praca, spanie i jedzenie - to jest jego kółko które zatacza dzień w dzień. Wspominam o prawku, o samochodzie, o mieszkaniu własnym, może jego ojciec coś pomoże, a reszta w kredyt. Kur... Jak będziemy siedzieć i o niczym nie myśleć to będziemy gnić w tym g*****e do końca życia. Nie chcę być z takim człowiekiem bez mózgu, który ucieka od seksu, nie potrafi mnie obronić, nie potrafi być stanowczy, zdecydowany, nie potrafi nic sam załatwić, nie potrafi mnie zaskoczyć, nie potrafi być mężczyzną!!! Nawet kwiatka nie dostałam na porodówkę, nawet głupiej czekolady na urodziny! Przez 3,5 roku dostałam jednego kwiata wymuszonego przeze mnie i raz byliśmy na kolacji w pizzeri. Tyle z naszych wypadów, z naszego kina, romantycznych kolacji, czy kwiatków, pocałunków i wspólnych planów, wyjazdów, główkowania. On nadaję się na męża tylko pod tym względem, że jest spokojny, ale aż za bardzo, jest taką p**deczką. Z ludźmi nie potrafi rozmawiać, zaraz się jąka i gada głupoty jakby wszystkich się bał. No i jak mu coś pokaże palcem to robi wszystko. Sam z siebie niczego nie zrobi o niczym nie pomyśli. Nawet każe mu dzwonić do jego matki z życzeniami, bo zapomniał, a jeśli mu przypomniałam to nie zadzwoni. Wszystko muszę mu paluszkiem pokazywać i instrukcję pisać. Ale i tak przeważnie wszystko zacznie od doopy strony i spieprzy robotę. Jest okropnie niezdarny, niezaradny i pusty jak but. Wychowuję dwójkę dzieci z czego jedno nie moje i trochę wyrośnięte. Wpadłam w g****o po uszy. Nie dam rady już... Nerwy mnie wykańczają. Chce go zostawić, raz go już spakowałam i zamówiłam taksówkę, nie wsiadł do niej i spał w piwnicy. Mieszka na wsi, ciężko z dojazdem, poza tym do pracy nie będzie miał jak dojeżdżać. Nie mam serca go od tak wywalić, ale nie mam siły z nim żyć. Kur!!! Powiesze się! Sorry musiałam się wygadać

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość carownica
Nie dobraliscie sie charakterami, po co sie wogole z nim zwiazalas skoro tak o nim mowisz? Jak cos mu nie wychodzi to powinnas mu jakos pomoc, w koncu to twoj narzeczony i sama go wybralas to teraz nie ma sie co rozwodzic nad jego charakterem. Ale pracuje i was utrzymuje to nie jest wcale takim idiota, docen go ze cos dla ciebie zrobi, a jak nie dasz mu wsparcia i uczucia tylko bedziesz go krytykowac to dalej bedzie sie tak zachowywal.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja nie panuję nad tym. Owszem z początku go wspierałam, było wszystko ok tylko teraz jest wszystko na mojej głowie. On tylko pracuje, a ta praca jego też z mojej inicjatywy, sam na to nie wpadł. Sama "wygoniłam" go na kursy i poprosiłam ojca, by załatwił mu pracę. Sam by siedział i nawet nie wpadłby na to, żeby pójść do pracy. Nie no serio, w czym mam go wspierać? W myśleniu ? Często się kłócimy, ale potem się godzimy, przytulę go, przeproszę i próbuję normalnie wytłumaczyć. Przytakuje mi, mówi, że postara się zmienić, ale tej zmiany w ogóle nie widać. Z dnia na dzień jest coraz gorzej. Ja mogę siedzieć w drugim pokoju, ryczeć, wołać go, a on nie słyszy, bo zajęty jest grą. W łóżku też mnie olewa, nawet mogę tańczyć dla niego w seksownej bieliźnie, a on dalej zapatrzony w komputer. Mam dość... Wiem, że najlepszym wyjściem byłoby rozstanie. Tu nie chodzi o to, że nie miałabym się z czego utrzymać i jestem od niego zależna. Jestem uzależniona od jego towarzystwa. Lubię z nim siedzieć, rozmawiać, mimo, że mnie nie słucha i tylko przytakuje. Ostatnio nawet zaczął wytykać mi zakup internetowy, a sam się na niego zgodził - przytakując i nie słuchając mnie. "Nie umiem żyć z nim, nie umiem żyć bez niego"

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość carownica
Widac ze dalej budzi w tobie empcje i te dobre i zle bo jestes w nim zakochana

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×