Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

Przejmowanie się wieloma rzeczami

Polecane posty

Gość gość

hej, tak jak w temacie przejmuję się wieloma niepotrzebnymi rzeczami. wcale nie mowię tu o tym, że spóźniłąm się na tramwaj, bo złość trwa mi wtedy chwilę. mówię tu o np. niezdanym egzaminie tak jak dziś, gdzie niby ma być kolejny termin, wszyscy mi to mówią dookoła ale ja i tak się boję, ze nie będzie. albo jak coś mi się stanie z autem to dzwonię do narzeczonego i histeryzuję, płaczę, przeklinam. trochę zachowuję się jak wariatka muszę przyznać. potem okazuje się, że nie było potrzeby przejmować się aż tak niektórymi sytuacjami, bo wszystko w końcu wyszło na dobre. aktualnie np przejmuje się właśnie tym niezdanym egzaminem. porównuję się do innych, że oni zdali, ja się uczyłam i mam ocenę ndst. wszyscy mówią "Kaśka, będzie kolejny termin, rok temu był, to teraz też musi być". zresztą takie ploty od dawna chodzili i ludzie byli wprost pewni tego, że będzie. ja własnie czekam na maila od wykładowcy czy na pewno... i się denerwuję, bo od tego zależy moja obrona. czuję się głupia, że inni zdali, ja nie. niedawno dopiero zaczęłam się jakoś pocieszać, że przecież obcy mi ludzie nie mają nóg, tracą bliskich w wypadkach albo tak jak ostatnio był ten ogień w stadninie koni, gdzie właściciele stracili wiele swoich zwierząt i ogólnie cały dorobek życia. a ja przejmuję się niezdanym egzaminem... staram się pocieszać, że będzie tak jak znajomi mówią- kolejny termin będzie. wtedy się uspokoję. czy ktoś ma podobnie? jak się wtedy pocieszacie, uspokajacie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
ja tam zdałam sesje na dwóch kierunkach w pierwszych terminach.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Tak, masz rację, ludzie mają prawdziwe problemy i sobie z nimi radzą. A Ty sama sobie je stwarzasz. Ogarnij się. Co będzie jak coś naprawdę się stanie? Kobieto, jak bedziesz się tak spinać to w wieku 35 lat zejdziesz na zawał. Szkoda życia na pierdoły. Luz przychodzi przeważnie z wiekiem, ale można to sobie wypracować. jak zaczynasz sobie coś wkręcać to postaw się obok tego problemu i spójrz na niego z obiektywnej strony. Nie w ten sposób, że ktoś tam by zrobił tak, albo temu sie udało itd. Obiektywnie, tak jakby obca osoba z ulicy nagle spojrzała na twoją sytuację. Np. nie zdałaś - trudno, zdarza się. Zawsze jest jakiś drugi termin to nie koniec świata, nikt nie obleje cie przed obroną.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×