Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

Jak pomóc mężowi?

Polecane posty

Gość gość

Chciałabym pomóc mężowi. Kocham Go bardzo. Jest cudownym partnerem, fajnym kumplem, ukochanym tatusiem. Nigdy mnie nie zawiódł i czuję się z Nim bezpieczna. Ale jest coś, co sprawia, że On chodzi ciągle smutny. Był bardzo zżyty z rodzicami. Mieszkał z nimi 30 lat. Rok temu, po ślubie, rodzice zostawili nam mieszkanie, sami wynieśli się parę ulic dalej. Fajni ludzie, lubię ich, tacy życiowi. Moi tacy nie byli... Nie miałam wielkiej więzi z moimi rodzicami, a już na pewno takiej jak mój mąż ze swoimi. Jest całkowicie samodzielny, spędzamy ze sobą dużo czasu, ale Jemu ciągle ich brakuje. Chodzi do nich co 3 dni na godzinę by pogadać. Rozmawia głównie z tatą, obaj są inżynierami i mają tysiące tematów, na które moja głowa jest mała :) Czasem chodzę z Nim, bo lubię z nimi przebywać. I wszystko byłoby fajnie, ale On mi się zwierzył, że tęskni. Przytula się do mnie ciągle, chodzimy na długie spacery, mamy wspólne hobby, ale on ciągle wzdycha do rodziców. To nie ta relacja, że "mamusia wszystko zrobi za synusia", mąż odebrał dobre wychowanie i jest bardzo zaradny. Umie nawet gotować, choć z racji pracy nie ma wiele okazji. Jemu po prostu brakuje ich. Są już wiekowi i schorowani, chyba boi się, że umrą. Ja... wstyd mi się przyznać, ale nie mam takich uczuć, rodzice byli zbyt zimni. Ale rozumiem Jego zachowanie. Tylko jak Mu pomóc? Nie zaniedbuje mnie. W domu wszystkie "męskie roboty" zrobione. Zakupy przyniesie. Dużo czytamy, łazimy na spacery. Nie brakuje mi czasu z Nim. Ale jednak widzę że cierpi. A to On najbardziej "rwał się" do samodzielnego mieszkania. No i mam problem. Nie mam "maminsynka", ale mam mężczyznę, który jest bardzo związany ze swymi rodzicami. I to nie mnie przeszkadza, ale Jemu. Mówi o nich dużo i ciepło, zresztą mieli bardzo barwne życie, lubię o tym słuchać. Ja nie mam im czego zbytnio opowiadać, chociaż i tak przyjęli mnie bardzo ciepło. To nie tak, że mąż ciągnie do mamusi na obiadki, On po prostu za nimi tęskni. Żal mi Go... Umiecie mi jakoś pomóc? Ale proszę bez złośliwości czy głupich porad "rozwiedź się z nim" albo "duży chłopiec", chciałabym pogadać z normalnymi ludźmi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość naskocz mi
kolejna c***a w spodniach ;/ czy nie ma juz nrmalnych facetow tylko same takie pipki???

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
zamieszkajcie wszyscy razem...kupcie dom blizniak ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
No ale przeciez czesto ich odwiedza wiec nie jest to az tak zle . Poza tym mozesz ich czesciej zapraszac do siebie .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Moze p*****lnij solidna patelnia, to orzezwi sie:-o

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Cudownie czytało się Twòj wpis. Tyle ciepła i czułości w opisie męża, i jego więzi ze swoimi Rodzicami...Piękne... Czemu uważasz, ze cierpi? I że masz mu jakoś pomóc? Wszystko się dobrze układa. Mąż rozumie i powoli przygotowuje się na odejście Rodziców z tego świata, choć może niepotrzebnie skupia się na tym na zapas. Do czegoś takiego nie da się przygotować. Nie widzę problemu. Wszystko jest dobrze. Życzę Twoim Tesciom dużo zdrowia, a całej Waszej Rodzinie miłości i tak serdecznej więzi , jak dotychczas. Pozdrawiam:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Bardzo dziękuję za miłe słowa :) Tak, rodzina męża jest naprawdę ciepła. Kiedyś byłam buńczuczna i mówiłam "nie, żadnych teściów, to moje życie i moja rodzina". Bo nie poznałam ich. Oni wcale nie są namolni, wiedzą, że młodzi muszą żyć po swojemu. Cóż, racja, nie da się przygotować na czyjeś odejście. A męża nie trzymam na siłę, sama Go wyprawiam, że może by zajrzał do nich, tym bardziej, skoro w domu wszystko porobione, a ja też mam ochotę np. się przespać, odpocząć. W sumie mam szczęście, że oni mieszkają obok, bo niedługo przyjdzie na świat dziecko, oni się bardzo rwą do pomocy. No nic, dzięki za odpowiedź i to o 2 w nocy :) Pozdrawiam. A do autorów wpisów obrażających mnie i męża - dzieci o tej porze powinny spać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Rownież pozdrawiam. Z opisu wynika, ze jestem starsza od Twego meza. Dobranoc.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×