Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Bernadetta21

Słuchać serca czy rozumu...

Polecane posty

Gość Bernadetta21

posłuchałam serca, zdecydowałam się na pewien krok i dzięki temu przeżyłam pierwszą wielką miłość, rozum wtedy mówił, że nie ma warunków, za daleko, brak pieniędzy, to się nie może udać, że będzie wiele wyrzeczeń, cierpień, tęsknoty, będzie ciężko. Olałam rozum, wybrałam to co podpowiadało serce. W końcu stał się koniec wszystko przez to co wcześniej szeptał rozum. Nadal go kocham i cały czas cierpię. Nie potrafię ułożyć sobie życia na nowo - nikt mi się nie podoba. Nigdy już nie posłucham serca...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Bernadetta21
Mieliście jakąś sytuacje gdzie serce i rozum mówiły co innego? Czy jest tu ktoś, kto wybrał serce i udało się oraz nie żałował?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
bo życie dorosłe to kwestia wyborów !

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Bernadeta piękne imię.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
czy to reklama

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Bernadetta21
Dziękuje :) nie, to nie reklama. tak, ale jak te wybory dokonywać... Czuję, że już nie będę miała takiej miłości, takiej czystej jak była za nim się zaczęło wszystko sypać, za nim zaczął prześladować pech. A mogłam żyć w nieświadomości.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja tak miałam kilka razy.... za każdym razem źle bym wybrała..... Zależy co u Ciebie kryje się pod pojęciem SERCE, co to za emocje, myśli?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Zasadniczo serca, własnego sumienia ale rozumu też.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Bernadetta21
Serce mówi mi żeby czynić dobrze, żeby pomóc chłopakowi, bliskiej osobie, żeby dbać o niego, żeby był zawsze uśmiech u niego i u mnie na twarzy, żeby wyciągać do góry gdy jedno jest na dole, żeby walczyć i to wszystko bezinteresownie, byle by tylko było to szczęście, radość... Nawet gdy teraz nie jesteśmy już razem to i tak chciałabym pomóc mu, jak bym wygrała w lotto to bym się z nim podzieliła, chce mu pomóc żeby nie martwił się o to by przeżyć kolejny dzień. Nawet nie musi mnie kochać, ważne by szanował mnie. Rozum mówi mi, że jest taki nijaki, grubiutki, nie majętny, nie przystojny,gdzie ja z takim dziadem, przecież osoby postronne mogłyby powiedzieć, że stać mnie na więcej, żeby w biedę się nie pakować. Może to nawet dobrze, że z nim nie jestem, nie byłoby perspektyw na przyszłość z nim i bym była wyśmiana przez rodzinę. I znowu się coś we mnie odzywa. Mówi mi że powinno się być takim jak serce mówi, że tak powinno się postępować i nie słuchać innych. Coś typu jak serce - aniołek a rozum- diabełek :C

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Bernadetta21
Może nawet rozum chce się usprawiedliwić za to co serce nawyczyniało...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
A rozum Ci nie podpowiada, że jak się kogoś naprawdę kocha, to opinia innych nie jest najważniejsza..?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Bernadetta21
Coś mi mówi że ten '' rozum '' jest fałszywy, jest tylko wytworem mojej wyobraźni by się usprawiedliwić, że teraz są przeważnie laski wredne, materialistki i suczkowate. Że powinnam taka być i myśleć tak jak wcześniej napisałam. Ale ja nie potrafię, ja nie chce, bije się z myślami, szukam usprawiedliwienia żeby to co się stało jakoś załagodzić,

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
raczej serce. jak to określiłam - aniołek

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Tęsknisz, pragniesz kochać, być kochaną a nie chcesz wyjść na naiwną i wykorzystaną.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja wybrałam rozum. Serce jeszcze krwawi ale rozum wygrał. Po tylu latach wspolnych. Czy zaluje? Jestem dobrej mysli i mysle, ze nie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Wiesz, zależy czego od niego oczekujesz. Czy wyobrażasz sobie z nim być całe życie, był był Twoim mężem? czy przyjacielem? Na przyjaciela są jakby inne oczekiwania.... v Wiesz, w sumie masz rację, że powinniśmy myśleć i działać jak aniołki. Ale z drugiej strony jeszcze żyjemy na ziemi i trzeba też patrzeć realnie... tzn nie być całkiem naiwnym, żeby nie obudzić się z ręką w nocniku. A do realności potrzebny jest też rozum, samym sercem chyba działają dzieci. v Mało napisałaś.... w czym tak naprawdę jest problem? Sam wygląd czy majątek nie ma większego znaczenia, ale są też inne ważniejsze sprawy które są podstawą do budowy trwałej relacji.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Bernadetta21
Gość 00.01 trafiłeś w sedno. Wstyd się przyznać, ale tak rzeczywiście jest.I Nikt mi nie pomoże bo nie można sprawić by ktoś kochał na siłę :C

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
To wynika z faktu, że siebie jesteś pewna, ale nie tej drugiej osoby.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Bernadetta21
W głębi duszy miałam takie marzenia że weżniemy ślub i spędzimy całe życie razem, że będziemy mieć razem dzieci. Byliśmy razem ze sobą blisko, te same poglądy, nastawienie do życia, plany, marzenia... Zerwaliśmy, bo mieliśmy do siebie za daleko, wszystko było ok aż nie nastąpiły problemy finansowe, wytrwale czekaliśmy na wyjście z dołka, ale było coraz gorzej, zmiana pracy, przerwane studia, zepsucie samochodu, naprawa samochodu, wymiana samochodu, o rejestracji już nie wspomnę, i na dodatek ciężka choroba w rodzinie, w końcu on się poddał. Uznał, że nie może mnie blokować a ja muszę normalnie żyć i odszedł.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Trochę enigmatycznie piszesz, kto miał problemy finansowe, rodzinne i na studiach, on? chyba boisz się napisać otwarcie prawdę. A tak to trudno coś poradzić.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Bernadetta21
I tak głównym powodem były pieniadze. On miał problemy z pracą i autem a że był uparty to od nie pracującej dziewczyny nie weźmie bo nie honor. I tak czekaliśmy na siebie kilka miesięcy bo kawał polski nas dzielił. I nawet na dworzec nie miał czym po mnie wyjechać :c

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ale na czym polegał jego problem z pracą dokładnie? Auto też nie jest konieczne do życia, mógł po Ciebie podjechać busem, ale chyba dla Ciebie to problem. v Jakie miał wykształcenie? Czy miał jakąś ambicję, plany zawodowe?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×