Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Ania98

Związek na odległość

Polecane posty

Witam, założyłam konto bo potrzebuje pomocy osób zdystansowanych. Mam 36 lat, mój partner 32. Dzieli nas 20 km. Trwa to już 4,5 roku. Każdy z nas mieszka w swoim mieście ze swoją samotna i toksyczną matką. On jest zmotoryzowany, ja do niego jade PKSem. Widzimy sie raz na 2- 4 tygodnie. Dzwonimy, piszemy ze sobą codziennie. Nie czuje żebym miała przyjaciela mimo że on jest gotów wiele dla mnie zrobić, żeby nie mieć wyrzutów sumienia obsypuje mnie prezentami. Mam dziecko z poprzedniego związku które uczy sie. Nie wynajęliśmy mieszkania bo on nie chce mieszkać w moim mieście a ja w jego. Nie chcemy tez wydawać pieniędzy, ja zwyczajnie ich nie mam bo wszystko idzie na życie i z pomocą matki w której domu mieszkam i która opłaca połowę rachunków jakoś ciągniemy. Czy to ma sens ? Jak to widzicie ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Jest sens porozmawiaj z nim. Jak chcesz zrobić krok do przodu w swoim zyciu a boisz sie ze go stracisz przygotuj sie do takiej rozmowy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
On częściej nie przyjedzie. Wynajduje różne powody, a to lekarz, a to pies, a to mamę trzeba gdzieś zawieść, albo siostre, albo faceta mamy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
facet cie kocha, mimo dziecka z poprzedniego zwiazku, poswieca sie dla ciebie to dlaczego ty nie poswiecisz sie dla was obojga z korzysciom dla dziecka ktore moze miec prawdziwy dom:O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
20 km, to żadna odległość. Ludzi dzieli więcej kilometrów i częściej sie widują.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
No właśnie, w Warszawie to jedno miasto. Podróż zajmuje 20 minut. Co proponujesz ? Bo właśnie dlatego napisałam że nie mam już żadnego pomysłu i prosze o pomoc.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Związki ludzi, którzy mają toksycznych rodziców, z reguły odbiegają od "zdrowego" wzorca. Ja tutaj też niestety nie widzę wartościowej, dobrej relacji, miłości i wsparcia. Z mojego punktu widzenia, Twój partner nie jest zaangażowany zbyt mocno w tę relację. Mieszkacie niedaleko od siebie, a bardzo rzadko się widzicie. Nie macie wspólnych planów na przyszłość. Nie żyjecie ze sobą. Twój partner nie potrzebuje niczego zmieniać, nie chce Cię częściej widywać. To jakaś atrapa związku - zadowala Cię to?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Pytasz, co proponuję? Poważną rozmowę, wóz, albo przewóz poważnie. Albo to kończysz, albo któres z Was idzie na ustępstwo i się przeprowadza. Chyba, że zadowala Cie taki związek-bez związku, to trwaj w tej atrapie dalej, ja nie mam tyle cierpliwości.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
inaccessible89 nie zadowala mnie to. Nigdy go nie ma jak jest potrzebny, nie wie tak naprawdę co sie dzieje w naszym życiu. Jak przyjeżdża to mówi że jest tak zmęczony że ma ochotę tylko siedzieć w domu, ciężko go gdzieś zabrać. nie lubi wychodzić do ludzi, nie cierpi słońca, nie znosi wyjazdów na wycieczki, nie lubi spacerować bo mówi że sie męczy. czekam wiec na niego 20 dni żeby przez 2 dni patrzeć jak gra.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
100% racji.Tez tak uważam.Co to jest 20km ,to nic i takie rzadkie spotkania .On cie trzyma tak na wszelki wypadek aż nie znajdzie innej.Ludzie dorośli jesli chca byc razem to zazwyczaj maja plany na przyszłość .Dla niego to zabawa,dla zabicia czasu gdy sie nudzi.Daj sobie z nim spokój kobieto.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gośćjajaja
To wcale nie taka duża odleglosc zeby widywac sie tak rzadko... ktores z Was musi ustapic, bo co to za zycie? bylam w zwiazku na odleglosc przez 1.5 roku, dzielilo nas 150 km, widywalismy sie co tydzien, dwa. bylo to meczace. drugi raz nie porwalabym sie na cos takiego. albo jestesmy razem i obok siebie albo wcale, szkoda 5 dni na tesknote.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
zamieszkajcie razem nie mieszkacie daleko od siebie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
20km odległość ??? Chyba żart

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Każde z nas pracuje w innym mieście, ja u siebie, on u siebie, moje dziecko uczy sie w moim mieście, moja matka zajmuje sie nim gdy jestem w pracy. Jak pisałam nie stać nas na wynajem. Po opłaceniu rachunków zostałoby nam 1000 zł na życie na 3 osoby. To mało. Dziecko sie uczy, rośnie i ma potrzeby. Nie mogę chodzić na żebry po jedzenie do matkiżeby zamieszkać z facetem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
załóżcie własna firmę

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Jestem w związku na odległość (1,5 godz pociągiem) z pracoholikiem, ale widujemy się co drugi weekend i wtedy On każdą wolną chwilę poświęca mnie, daje mi odczuć jak bardzo mnie kocha,wszystko robimy razem. Nie do pomyślenia jest, by zajmował się tylko sobą ( np siedział przy kompie), bo najzwyczajniej w świecie nasz wspólny czas jest cenny . Na razie nie mamy możliwości zamieszkać razem. Tobie radzę o to zawalczyć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
A żadne z Was nie myślało i zmianie pracy?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Co tu radzić.Nic się zrobić nie da jak kasy brak.To i tak prędzej czy później sie rozleci jak nie mieszkacie razem ,to takie spotkania 18latkow. Dla mnie bez sensu,bez szans na przyszłość.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ja nie myślałam ze względu na szkołę i pomoc mamy. Dziecko wraca o 13h i nie jest samo do wieczora. Kocha babcie, jak wracam z pracy on ma juz odrobione lekcje i zjedzony ciepły posiłek. On teraz zmieniał i nie chciał pracować w moim mieście. Powiedział że nie za takie małe pieniądze. Gdy zaś miał urlop to był u mnie 5 dni po czym sie spakował do siebie, zadzwonił nawet do mamy przy mnie i zapytał jej czy sie nic nie stanie jak przyjedzie dzień później. Właśnie chodzi o to że 40-tka niedługo stuknie i męczą mnie randki do końca życia. Potrzebuje wsparcia, nigdy nie mieszkałam z żadnym partnerem nawet. Chyba za bardzo tego pragnęłam :'(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Kobieto! Czy ty nie widzisz,ze to bez sensu.Nie wynajmiecie mieszkania bo kasy brak,on do twojego miasta sue nie przeprowadzi zeby z twoja mama razem mieszkać pod jednym dachem.Do pracy może dojeżdżać ,20km to 30 min drogi ale mieszkanie z teściowa? Okropne.To nie ma przyszlosci zrozum to.:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
, zadzwonił nawet do mamy przy mnie i zapytał jej czy sie nic nie stanie jak przyjedzie dzień później. " xxx Moja droga :) czy tak zachowuje się dojrzały facet??? No chyba że ma 17 lat to rozumiem:)Wg mnie to nie została odcięta pępowina syna z mamusią.Jemu jest wygodnie tak jak jest,przyjedzie raz na jakiś czas /chyba ma małe potrzeby/ ulży sobie i wypad do mamusi.Ot taki skok w bok bez zobowiązań. Czy Tobie to pasuje?? pomyśl,zastanów się i podejmij właściwą decyzję. Ja osobiście w takiej sytuacji bym zakończyła chory niby związek,mam faceta i jednocześnie nie mam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Poszukaj faceta z mieszkaniem i zamieszkaj u niego,dziecko po szkole będzie do babci chodzić itd.Zaden facet nie zamieszka u cb.z twoja mama.:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nie można szukać kogoś zakładając że ma mieć mieszkanie czy cokolwiek, prawda ? Osoba z mieszkaniem ma zwykle także lepsze perspektywy niż stara baba z nieślubnym dzieckiem. Sama na nie nie zarobie, starałam sie lata o mieszkanie ale jestem bez szans. Tak wiec... pewnie zamieszkam z kimś jak mama umrze o ile ja pierwsza tego nie zrobię. Dziękuje za odpowiedzi. Potrzebuje otwarcia mi oczu bo oczywiście siedząc w tym sama już nic nie widzę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ania98 dziś Nie można szukać kogoś zakładając że ma mieć mieszkanie czy cokolwiek, prawda ? - dlaczego nie? Ja szukam tylko z mieszkaniem "D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jak tak zacznę robić to pierw bede szukać z mieszkaniem, potem z jachtem, potem 25 latka z gigantycznym wackiem i prominentnego udziałowca. Umrę sama i głupia ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
To tkwij tak dalej. O co ci właściwie chodzi bo nie rozumiem?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Chodzi o to że czuje sie źle w tej relacji, boje sie zerwać, i nie widze z niej wyjścia. Nie chce go zranić, nie wiem w ogóle co o wszystkim myśleć. Jesli tkwisz w czymś długo masz rozmyty obraz tego. Z innej perspektywy widać to inaczej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×