Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

Chyba nie nadaję się do nawiązywania nowych znajomości

Polecane posty

Gość gość

Przykre, ale prawdziwe. Z jednej strony czuję się samotna i pragnę wypełnić tę lukę czyjąś obecnością, z drugiej, kiedy już pojawiają się osoby, które są gotowe mnie bliżej poznać, to zaczynam trzymać dystans. Im bardziej się ktoś stara, tym też bardziej działa mi to na nerwy i w końcu uciekam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ma ktoś ochotę o tym pogadać? Byłoby mi bardzo miło :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
też sie nie nadaje,ale o mnie sie nikt nie stara :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Chyba malo w Tobie pewnosci siebie , co? Przed czym tak uciekasz na końcu?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Przed bliskością, zaangażowaniem. Przez całe życie byłam sama, więc teraz, kiedy ktoś się stara o moją sympatię i uwagę, to czuję się dość niezręcznie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Bo to nowa sytuacja dla Ciebie, pewnie nie bardzo wiesz jak się zachować by nie ponieść porażki i wolisz uciec?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
To też. Poza tym boję się, że ktoś zabierze mi wolność, jaką stawiam nade wszystko inne.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
16.38 i 16.40- ja mam dokładnie to samo, choć pewnie jestem o wiele starsz, niż Autorka. Czasem jest tak, że wydaje mi się, że facet jest mniej zainteresowany i SAMA KOŃCZĘ RELACJĘ z nim. Potem żałuję, ale już jest za późno. Co z tym robić?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Dziewczyny więcej wiary w siebie. Bycie w związku wcale nie musi oznaczać siedzenia w domu i pilnowania siebie nawzajem - w dobranym towarzystwie wolności tak mocno się nie traci. Kwestia dogadania się. Co do porażek.... może być tak że z którymś nie wyjdzie. Albo on się odkreci i pójdzie - albo Wy. Takie jest życie - to sukcesy i właśnie porażki z którymi trzeba sobie umieć radzić. Przede wszystkim bądźcie naturalne, bądźcie sobą; jeżeli ktoś nie będzie Was akceptowal takimi jakimi jesteście - droga wolna. I nie myślcie że to Was stawia w złym świetle, to naturalne że Wy nie kazdemu się spodobacie czy z wygladu czy z charakteru i Wam też nie kazdy przypadnie do gustu, ale próbować warto. Jak nie za 1 to za 10 się trafi ktoś odpowiedni.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Temat nie dotyczy tylko związków, a kontaktów międzyludzkim w ogóle. Na przykład teraz zaczęłam stronić od nowo poznanej dziewczyny, ponieważ za często się ze mną kontaktowała i wychodziła z różnymi propozycjami. Poczułam się osaczona.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Aha i mówię, tzn pisze to z wlasnego doświadczenia poznając facetow realnie tj znajomy znajomego i przez internet. I ważne jest też to, by nie nakrecac się zbytnio, traktujcie to jako ciekawą przygodę, okazję to poznania kogoś nowego. Przjdzie czas i traficie na kogoś odpowiedniego ;-) bądźcie też cierpliwe :-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
A może jestescie introwertykami ? Nie kazdy do szczescia potrzebuje multum ludzi wokół siebie :-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Mam podobnie, więc nie jesteś sama. Są ludzie, którzy lubią być samotni/sami, towarzystwo od czasu do czasu i jest okey. Ja oprócz tego, że lubię przebywać sama to jeszcze mam wredny charakter, dlatego wolę nikogo nie poznawać, bo nie chce krzywdzić innych.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Poznałam faceta który ma 30 lat i całe życie sam. Bałam się tego ale dałam mu szansę, zaczelismy się spotykać ja nadziwić się nie mogłam ze tak fajny facet a ciagle sam. No i tak dobrnęliśmy do 8 randki , zaczęłam się angażować, wszytsko fajnie, pocałunki....a on...zrywa kontakt:-( Moim zdaniem w twoim i tego chłopaka przypadku pomoc może tylko lekarz psychiatra, wy macie jakąs fobię przed związkami, boicie się nie wiadomo czego.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja tez bie nadaje sie. Ucinam w zarodku. Nie ufam nikomu, mysle, ze kazdy mezczyzna, to urodzony kłamca. Nawet, gdy powie mi komplement, podziękuje za komplement ale i tak swoje pomyśle.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
23:34 i tylko potwierdzasz to co wcześniej napisałam, wam potrzebny psychiatra i psycholog, bo to nie jest normalne.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie jest mi potrzebny psychiatra. Do psychologa chodziłam ponieważ mezczyzna przyczynił sie do tego. Znam swoja wartośc, nie potrzebne mi sa komplementy, w ktore nie wiadomo czy wierzyc.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×