Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

life is brutal

Polecane posty

Gość gość

Jestem zdegustowana prawami rządzącymi na tym świecie. Jako dziecko padałam wiele razy ofiarą molestowania - nie z mojej winy. To byli mężczyźni z otoczenia rodziny, znajomych, ale nie tylko - sami mający często rodziny. Wykorzystywał mnie także mój własny ojciec. To było dawno bo ponad 30 lat temu, jednak nie da się tego zapomnieć. Teraz jak na to patrzę to ludzie bezwzględni, mający za nic uczucia innych (moje, dziecka), jak również mający za nic świętość związków, w jakich byli. Nie zastanawiali się w danym momencie nad niczym, jak nad własną przyjemnością, egoistyczną potrzebą. Nigdy się jakoś przez ten czas nie zastanawiałam nad tym, ale dotarło do mnie teraz , w dorosłym życiu, że w ten sposób wpoił mi się wstręt do mężczyzn. Nie umiem patrzeć na mężczyzn inaczej, jak na bezwzględne zwierzęta, kierowane potrzebą i instynktem. Nawet jeżeli z wierzchu są oni ok, to ta ciemna strona ich natury gdzieś pewnie drzemie pod spodem. Nie podobają mi się mężczyźni i jakoś nie płaczę z tego powodu. Tamte dawne wydarzenia z mojego dzieciństwa też są dalekim tłem i nie powodują, że nie śpię po nocach lub mam koszmary. Nie. Jednak niedawno się zaczęłam to sobie przypominać z jednego prostego powodu. Zakochałam się - tak bardzo, jak nigdy wcześniej. To oczywiście tylko ja wiem jak bardzo. Zakochałam się cudownym i dobrym człowieku, niestety osoba ta ma rodzinę i z racji tego, że jest to człowiek o "przykładnej" moralności, nie tylko nie będzie ze mną, ale i ograniczył kontakty ze mną do zera. Wszystko to po tym, jak sobie wzajemnie wyznaliśmy, co czujemy. Nigdy nie wymagałabym, aby ta osoba dla mnie cokolwiek porzucała, poświęcała lub dawałą, jednak utrzymywanie normalnego kontaktu byłoby dla mnie wystarczające, żeby móc normalnei funkcjonować, żeby przynajmniej taką odrobiną szczęścia się móc cieszyć. Ale nie. Ta osoba nie chce tego, więc nie mamy kontaktu, cierpimy oboje w imię rozsądku (bynajmniej nie mojego). To jest decyzja nie moja, ale tej woli muszę przestrzegać i przestrzegam z wielkim bólem. x uważam to za wielką niesprawiedliwość, że w moim życiu pojawiali się ludzie, którzy w bezwzględny sposób, nie bacząc na uczucia innych, a także dziecka, czyli moje, ranili i krzywdzili mnie, nie zastanawiając się nad krzywdami, które wyrządzają - to ich w ogóle nie interesowało. Robili to, by zaspokoić swoje przyziemne potrzeby. Za to inni, rezygnują ze szczęścia, skazują na nieszczęście (mnie i siebie) odrzucając najwspanialszy dar, którego pragną, dar miłości, aby nie krzywdzić ludzi, których co prawda nie kochają, ale szanują i czynią to w imię jakiejś przyzwoitości i powinności. x Nie szukam rad, ani pocieszenia. Chciałam tak po prostu wyrazić zwoje zdegustowanie ludźmi, którzy chodzą po świecie i prawami tu rządzącymi. Chciałabym, żeby osoba którą kocham miała chociaż ułamek "nieprzyzwoitości" jaką mieli dla mnie ci bezwzględni ludzie, którzy stanęli na drodze mojego dzieciństwa.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
wiciu,, nie.pie.rdol. pisales, ze jestes wolny :) juz niedlugo przekonamy sie o tym:) powiem check check :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
"Chciałabym, żeby osoba którą kocham miała chociaż ułamek "nieprzyzwoitości" jaką mieli dla mnie ci bezwzględni ludzie, którzy stanęli na drodze mojego dzieciństwa. " nie brzmi to dobrze... twój egoizm też nie jest mały...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
owszem, to egoizm życzeniowy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×