Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

Wychodzimy z długów. Temat dla zadłużonych.

Polecane posty

Gość gość

Ten temat jest dla osób zadłużonych, które chcą wyjść z długów. Dzielimy się swoimi pomysłami i sukcesami. To nie jest temat dla bizneswomen, które chcą się chwalić swoją mamoną i lubią dołować innych :-)To temat dla dłużników! TYLKO! Chyba, że ktoś ma jakąś senspwna poradę, kiedyś był dłużnikiem. Piszcie jakie macie długi, jakie postanowienia, co robicie. Ja mam 6000, możliwe, że wzrosną do 7000, ale staram się tego uniknąć. Dług w tajemnicy przed mężem :( Postanowienia: 1. Robić co się da, by nie zadłużyć się bardziej. 2. Koniec z zachciankami, to one kosztują najwięcej, chociaż wydaje się, że najmniej. 3. Planowanie wydatków. 4. Odkładanie na koncie oszczędnościowym maleńkich sum, nawet jeśli ma to być 5 zł miesięcznie (motywacja psychologiczna, efekt "śnieżnej kuli", 5. Sprzedawanie niepotrzebnych rzeczy. 7. Jak tylko uda się spłacić 1000 zmniejszanie od razu limitu w banku. 8. A dla mnie 1. Niech się śmieje, kto chce, ale mnie niesamowitego kopa dało zwrócenie się do Boga, proszę Pana, by zabrał moje długi i już doświadczyłam cudów i zostałam też uwolniona z zakupoholizmu ubraniowego. Polecam Boskie wsparcie :) Piszcie, piszcie o swoich pomysłach, inspirujmy się i wspierajmy, dzielmy sukcesami.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
jeżeli twój dług wynika z bezmyślnego kupowania ubrań, to wcale nie dziwię się, że nie przyznajesz się mężowi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Wiem, że łatwo się ocenia inne osoby, można sobie wtedy pomyśleć "wow, ja taka głupia nie jestem, jestem rozsądna, mądrzejsza". Łatwiej ocenia się innych niż siebie. Jednak ja sama już się oceniłam, byłam głupia i bezmyślna, więc Wy już nie musicie mnie oceniać. Tak, moje zadłużenie wynika z głupoty. W końcu zmądrzałam, przejrzałam na oczy i skończyłam z tym. Jednym ciachnięciem. To był zakupoholizm. Nawet doszłam do tego co było tego podłożem z punktu widzenia psychologicznego. Udało mi się z tym skończyć, ale dług pozostał. Żeby to jeszcze jakieś konkretne ciuchy były, ale gdzie tam. Miałam lekką rękę do pieniędzy, chętnie też kupowałam drogie prezenty rodzinie i przyjaciołom. Mężowi nie mówię, bo z całą pewnością byłby MEGA kryzys. Chcę wyjść z długów samodzielnie i dlatego szukam osób, które także z tym walczą. Może ktoś mnie zainspiruje, może ja kogoś. Wiem, że źle się stało i teraz muszę coś z tym zrobić. Naprawdę żadna z Was nie ma długów? Serio? Żadna nie weszła na limit na koncie bankowym? Mój dług to właśnie wykorzystany w dużej mierze limit, który będę systematycznie zmniejszać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja nigdy nie miałam zadnych kredytów, limitów, debetow, pożyczek. Nie wydaje wiecej niz mam. Dla przykładu. Jakis czas temu widzialam, ze pralka juz dlugo nie pociągnie. I przez 3 miesiace wolalam odłożyć i kupic spokojnie, bez zadnych rat. Jesli w danym miesiacu nie mam kwoty na ekstra wydatki to po prostu nie kupuje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Autorko, najlepiej realnie oszacować, ile możesz spłacać miesięcznie i się tego trzymać. i żadnego usprawiedliwiania "w tym miesiącu nie odłożę, ale nadrobię to w następnym". Potraktuj to, jak podatek - musisz zapłacić i już.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
6 tysiecu dlugu to zaden dlug.A ze wziety z glupoty, to tylko Twoja wina Przyzaj sie mezowi a nie kombinujesz po cichu.To sie kloc z Twoim zwroceiem sie do Boga.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ahahaha Bog zabierze dlugi. A co to onnarobiltych długów czy ty? Hahaha

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Dziękuję za porady. Owszem, Bóg pomaga wyjść z długów, jeśli się mu w pełni zaufa. Np. uwolni od nałogu, postawi na drodze ludzi, którzy wskażą drogę, poradzą, pomogą itp. W tym sensie zabiera dług, a nie że sypnie z Nieba kasą. Doświadczyłam już cudów. W Biblii jest napisane "proście, a będzie Wam dane". A co do męża. Może to się i kłóci, ale nie jestem przecież idealna i nie będę udawać, że tak jest. Robię co mogę w miarę moich możliwości. Nie jestem gotowa żeby powiedzieć Mężowi, boję się kryzysu, bo i bez tego ostatnio się kłócimy. To mój dług, nie jego i ja muszę sobie z tym poradzić. Kiedyś mu powiem, ale nie teraz, to jeszcze nie czas. Cieszę się, że w ogóle się otrząsnęłam, teraz pozostaje wypłynąć z bagna.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
gość dziś Wszystko należy do Boga, więc może zabrać dług. Nie ma rzeczy niemożliwych dla Pana Boga. Trzeba ufać i robić co się da, a Bóg pomoże, gdy już nie dajemy rady. Nawet jeśli coś jest wynikiem naszej głupoty. Tylko trzeba zaufać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Autorko, powodzenia! Fajny pomysł z tym zmniejszaniem limitów, nie przyszło mi to do głowy! Już spłaciłam ponad 2000 z kart kredytowych i jutro idę do banku pozmniejszać limity, wtedy realnie zmniejszy się zadłużenie. Dziękuję, że się tym podzieliłaś :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja proponuje usługi firm oddłużających. Znam Lendon, to firma która stosuje pożyczki refinansujące. Bardzo dobra opcja dla osób, które już nie wiedzą co robić.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Błagam was nie korzystajcie z firm "oddłużających" to one wpędzają w jeszcze większe długi, zabierają ludziom domy, samochody i wszystko co się da spieniężyć. Te firmy mają ludzi za nic i zamienią wasze życie w koszmar tylko dla mamony. Też mam długi i każdy dzień to nie tyle modlitwa do Boga o zabranie długów tylko myślenie nad tym żeby pracy nie stracić. Nie dostaje od Państwa żadnego wsparcia ale też go nie oczekuje sam się wpędziłem w długi i tu nawet Bóg mi nie pomoże. Mam rodzinę i to ja muszę mieć pieniądze na utrzymanie, praktycznie nie kupuje nic poza żywnością, ubrania mam syfiaste ale i tak nie kupuje nowych bo są zwyczajnie drogie. Każdy dzień to walka o resztki szacunku do siebie bo u innych już go dawno nie mam. Praca jest nudna i żmudna do tego dochodzi brak znajomych bo nikt nie chce się zadawać z kimś na dnie a i tak wiem, że może być gorzej. Długi to codzienny strach i bolące plecy wykorzystywanie przez innych twojego złego położenia. Na szczęście marzenia nic nie kosztują i człowiek ucieka od tego tylko w taki sposób w oczach innych staje się dziwakiem w paskudnych szmatach i zaniedbanym wyglądem. Długi przysłaniają cały świat i niszczą każdą radość. Chwile kiedy się je zaciągało są już odległe teraz przez lata zostały do spłaty. To bardzo smutna rzeczywistość dłużników którzy są uczciwi i nie potrafią kombinować. Przeczytam wasze rady z ogromną uwagą i pogardliwe komentarze do których już i tak jestem przyzwyczajony z życia codziennego możecie sobie darować i tak mam złamane życie i kiedy się kopie leżącego po raz nie wiadomo który, leżącemu nie robi różnicy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja tez jestem zadłużona, mam kredyt na mieszkanie nie duży, splacamy regularnie raty bez żadnych opóźnienien, ale sama świadomość tego że mam dlug wobec banku ze to nie do końca moje mieszkanie wkurza mnie.ostatnio z mężem pozbyliśmy się fajnego auta żeby nadplacic wieksza sumę kasy, jeździmy starszymi autami ale przynajmniej kredyt trochę mniejszy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
tez wpadliśmy z męzem w długi , ale to tylko i wyłącznie z własnej głupoty i rozrzutności, nasze długi sa duzo większe niż autorki , nie wiem jak z tego wyjsc co zrobić, zaczęłam się modlić o cud, tak o cuda bo tylko to może pomóc, niech mnie Bóg chociaż wspiera, czuwa nad moimi dziećmi,

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
My mieliśmy kredyt na mieszkanie, na 1/4 jego wartości. 10 lat i zapłaciliśmy dużo więcej niż wzięliśmy- bo to niestety kredyt frankowy był. I to poczucie że ktoś nas oszukał... Osobom które mają dlugi życzę wytrwalosci, małymi kroczkami do przodu. Powodzenia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
No my tez mamy dlugi. Splacamy ale ciezko jest.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Autorko ja oddaję wszystko Jezusowi i on mnie prowadzi, nie mam już długów ale będzie mi ciężko finansowo, bo szykują się nowe wydatki.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ojej, ktoś odkopał mój stary temat :) Jestem Autorką. Nie mam już tego długu. Nastąpił taki ciąg wydarzeń, że z bankiem mam wszystko uregulowane. Polecam książkę "Jak z Bożą pomocą wyjść z długu". Pozdrawiam :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Acha, w tej książce są konkretne, sensowne porady, nie żadne "czary mary" ;) Teraz też się trzymam tego, że staram się nie wydawać za dużo w danym miesiącu. Jeżeli za dużo już wydałam, , kolejny wydatek przekładam na następny miesiąc. Tak jak już ktoś napisał, to samo dotyczy spłat. Dług ma maleć, a jak go nie ma, to na koncie powinno każdego meisiąca przyrastać -choćby mało, ale tendencja powinna być wzrostowa. Zrozumiałam, że najwięcej pieniędzy idzie na zachcianki -dla eksperymentu każdy może sobie ssumować miesięczny wydatek na zachciank, bez których można się obejść :) Nie chodzi o to by sobie wszystkiego odmawiać, ale są w życiu priorytety i nie wszystko musi być codziennie :) Nigdy, przenigdy żadnych limitów i życia ponad stan, bez realnej szansy na spłatę. Pozdrawiam :) I dziękuję za cenne porady, które kiedyś tu padły. Z Bogiem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×