Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

Niektórzy ludzie chociażby cokolwiek robili zawsze

Polecane posty

Gość gość

pozostaną outsiderami akceptowanymi tylko przez nielicznych. Wiem to po sobie. Chociaż jestem miła i podobno całkiem interesująca i niegłupia (tak uważają moi przyjaciele), to z jakiegoś powodu nigdy nie byłam powszechnie lubiana. Strasznie mi smutno z tego powodu. Zdaję sobie sprawę, że nie można być lubianą przez wszystkich, ale też nie ukrywam, że przydałoby mi się więcej uwagi ze strony innych.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Co masz na myśli pisząc że potrzebujesz więcej uwagi z ich strony? Co dokładnie powinni robić?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość JustMe2
Zgadzam się w 100%, nie ważne jak bardzo się staram zawsze jestem jakoś na uboczu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Powinni okazywać mi więcej zainteresowania: zapraszać mnie na różne spotkania, zagadywać. Jestem otwarta, więc domagam się tego samego od innych.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
tez cokolwiek bym nie robil to chyba na zawsze zostane offsiderem

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
o ty kooorfo

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Mam to gdzieś co ktoś myśli o mnie. Tylko rodzina ma dla mnie znaczenie i ich zdanie, biorę pod rozwagę. Reszta to nicość.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ta niefajna
Dołączam się. Teraz pracuję w miejscu gdzie bliskich współpracowników mam czwórkę, nieco dalszych kolejne ok 20 osób i nie mam ani jednej bratniej duszy w tej firmie. Za szkolnych czasów zazwyczaj udawało się znaleźć chociaż jedną, dwie osoby z którymi się jakoś tam trzymałam i dogadywałam a tu nikt. Teraz to już mi się nie chce nawet starać o ich atencję. pracuję w firmie od roku. Na początku próbowałam się integrować z resztą, ale jakoś zero chęci z drugiej strony. To sobie w końcu darowałam. Chociaż jak są dobrowolne (podobno) składki na urodziny, narodziny dzieci, odejście kogoś z pracy czy inne okazje zawsze się dokładałam. Już nie chcę podliczać ile pieniędzy na to poszło, a pensji nie mam wysokiej (chyba jedną z najniższych w firmie). O moim urodzinach natomiast nie pamiętał nikt. A przecież na pewno mają cv w których jak byk widnieje ta data. Przykre, ale prawda jest taka, że oficjalnie wszyscy się lubimy i jesteśmy zintegrowani jak cholera a nieoficjalnie jak zwykle, są równi i równiejsi, fajni i fajniejsi. Ja oczywiście jestem ta niefajna i już nie będę na rzęsach stawać, byle by ktoś łaskawie udał, że mnie choć trochę lubi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Mnie, niestety, trudno się pogodzić z tym, że jestem ciągle na uboczu, a co więcej, wpływa to negatywnie na moją ocenę. Wydaje mi się, że skoro jestem lubiana tylko przez wybranych, to coś ze mną nie tak.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ta niefajna - wiem o czym piszesz. Też to przerabiałam wielokrotnie. Nigdy nie było tak, bym była rozchwytywana w towarzystwie pomimo wielu starań, jakie podjęłam. Teraz niby już nie walczę o sympatie innych, prawda jest jednak taka, że nadal mocno się przejmuję tym. Wydaje mi się, że wiele ludzi źle o mnie myśli i dlatego też ostentacyjnie omija.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
mhmm..może po prostu nie krzyczycie swoją osobą i dlatego niewiele osób was zauważa..ale to wcale nie znaczy że jest coś z wami nie tak. niewielu jest interesujących ludzi o których zainteresowanie warto zabiegac..mógłbym udawać kogoś kim nie jestem i miec większe powodzenie..ale wolę być sobą i mieć swoje wąskie środowisko.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Bo dla ludzi nie można być dobrą, trzeba się z nich nabijać, drwić ale w taki nie chamski sposób to wtedy Cię lubią. :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ta niefajna
Wiesz, ja potrafiłam swojego czasu urządzić imprezę na jakieś 30 osób. I choć niby było fajnie, wszystko dograne (muza, żarełko, nawet przemeblowanie robiłam na czas takiej biby) ludzie się na takiej imprezce fajnie bawili i niektórzy nawet potrafili pogratulować i podziękować (nie wszyscy ale jednak) jaki to mam talent organizacyjny itd., to dziś wiem że byłam dla nich tylko tzw. jeleniem i frajerką. Dobrze że mi z chaty jesieni średniowiecza nie zrobili, że nic nie rozkradli. A że już nie wspomnę że jakieś 80% osób NIGDY mnie nigdzie nie zaprosiło (wśród nich nawet ci tzw. stali bywalcy moich imprez). Tym bardziej mi głupio i czuję się jak ostatnia looserka. Ludzie nieraz mi mówili, że jestem za bardzo zestresowana, za bardzo się przejmuję itd. A może ja po prostu tak mam, że chcę nieźle wypaść, że mi zależy i co niby w tym takiego zdrożnego? A z drugiej strony jak mi nie zależy, spływa to wszystko po mnie i nie silę się na bycie przemiłą, to mi sugerują, że jestem zadufana, zarozumiała i jeszcze jakaś nie taka jak rzekomo powinnam. A ja se myślę w duchu - to niech się kierwa zdecydują. Serio, moim przeznaczeniem jest bycie nielubianą i tyle.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
no i..jeśli ktoś sądzi że jest z nim coś nie tak bo lubią go tylko "wybrani"..to niech samego siebie zapyta czy z tymi wybranymi jest wszystko ok? jeśli tak, to z wami też

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja też staram się być sobą, ale gdzieś w głębi duszy mam też silną potrzebę bycia ważną i lubianą. Możliwe, że wynika to z tego, że jako dziecka nie zaznałam ciepła i akceptacji, jakiej wówczas potrzebowałam, i teraz, już jako osoba dorosła, pragnę rekompensaty za tamte lata. Niby mam jakieś tam wąskie grono znajomych, z którymi nadaję na tych samych falach, ale to mi nie wystarcza.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Akurat z moimi przyjaciółmi wszystko jest w najlepszym porządku. To rewelacyjni ludzie, którzy zawsze mnie wspierają i doceniają. Niestety nie możemy spotykać się tak często, jakbym chciała (głównie z powodu odległości). Tak więc na co dzień zazwyczaj jestem skazana na siebie samą. Od lat obserwuję otoczenie i non stop widzę różne hermetyczne grupki. Ci ludzie oficjalnie nic do mnie nie mają, a jednak z jakiegoś powodu nie pozwalają stać się częścią towarzystwa. Miałam przez jakiś czas depresję, o której niestety wiedziano, więc nie wiem, czy nie jest tak, że ludzie wolą mnie pamiętać z tamtego czasu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
PS Wielokrotnie byłam ignorowana w towarzystwie, w którym w danym momencie przebywałam. Np. ludzie rozmawiali ze sobą udając, że mnie nie ma obok. Kiedy już zabrałam głos, to często tylko przytakiwano i zmieniano temat rozmowy. Jestem z natury osobą otwartą i serdeczną, więc mocno przeżywam takie sytuacje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ta niefajna
No cóż ja o swoim obecnym życiu towarzyskim wolę się nie wypowiadać. Swojego czasu było dobrze a nawet bardzo dobrze, ale te złote czasy minęły. Czy kiedyś jeszcze dane mi będzie się cieszyć choć namiastką tego - nie wiem. Planuję odnowić pewne kontakty. Tylko czy warto, czy nie będzie to takie wymuszone i z jaką to się spotka reakcją? Jeszcze co do tego bycia olewaną w towarzystwie, to w moim przypadku to praktycznie standard. W zasadzie w prawie każdej grupie w której się znajdę (od 3 osób wzwyż) jestem tą, której zdanie liczy się najmniej. A w pracy przesympatyczne "koleżanki" rechoczą coś do siebie, coś tam sobie pokazują, szepczą a ja jak mam szczęście wtrącę swoje trzy grosze - na które najczęściej albo jest totalny ignor albo milczenie albo dość uszczypliwa reakcja (która nie ma nic wspólnego z przyjaznym dokazywaniem) to odechciewa mi się na resztę dnia cokolwiek do nich mówić. Bo niby po co?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Argen
Olać to, w pracy robić swoje i tyle, a resztę mieć w d***e. Moim marzeniem jest praca samodzielna(taka jak w I mojej pracy - robiłem swoje i do domu). Do gościa wyżej - też byłem w podobnej sytuacji. Chciałem spróbować być bardziej otwartym, no ale się tylko sparzyłem. Powiedziałem jakiś kawał dla rozluźnienia i nic. Jakbym nie istniał. A chwilę potem ktoś inny w podobnym stylu powiedział to samo - i śmiech. Co do życia towarzyskiego, to praktycznie go nie mam. Czasem tylko wpadnę do kumpla, którego znam od podstawówki.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Jestem facetem, czytam i nie dowierzam jakie Wy macie problemy. Masakra.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×