Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

Mój partner mieszka z rodzicami

Polecane posty

Gość gość

Wiem, że to trochę żałosne, bo przecież kiedy się poznaliśmy, tak właśnie było i wiedziałam, w co się pakuję. Ale zacznę od początku. Nie jest to taki normalny związek, tylko związek na odległość (jeszcze lepiej). Miało to wielki sens przez pierwszy rok, półtora, kiedy ja po powrocie do Polski (z południa Europy, mój narzeczony nie jest Polakiem) musiałam poukładać sobie życie itp., a my byliśmy ze sobą w kontakcie, zawsze mogłam na niego liczyć i do niego przyjechać. Odkąd się znamy zawsze gościł mnie nie u rodziców, ale w wynajętym mieszkaniu, co dawało mi do zrozumienia, że wszystko z nim OK, tylko po prostu pochodzimy z innych stron świata i chwilę to potrwa. Dwa razy spędziliśmy wspólne wakacje w Polsce, to było dość trudne, bo miałam wrażenie, że non stop muszę się nim opiekować (język, nowe miejsce itp.). Byłam tym strasznie zmęczona, zaniedbywałam siebie i swoje plany. Koszmarem jest wyjście z nim gdzieś do galerii handlowej i zrobienie zakupów, bo zachowuje się jak małe dziecko z przytupem, to nie, tamto nie, a tak w ogóle to on te buty i tak po powrocie wywali (musieliśmy kupić buty, bo jedyne, które zabrał poraniły mu stopy). Tam, u niego, zawsze gotował, podczas gdy tutaj, wracam do domu wieczorem (musiałam dzień czy dwa spędzić sama w mieście), a tu nic, "bo nie wiedziałem kiedy wrócisz". W dodatku, ma dość koszmarne nawyki higieniczne, trzeba mu delikatnie zwracać uwagę, wiadomo, jak się mieszka z mamą, to żaden "współlokator" ci nic nie powie. Do tego nałóg, ciągle, kiedy tylko zatrzymamy się na chwilę, on już pali gdzieś parę metrów dalej, a ja akurat mam mu coś do powiedzenia albo chcę go o coś poprosić. Ciągle walczę o uwagę z papierosami. To kochany facet, cierpliwy, skłonny coś poświęcić, wspomaga mnie finansowo w gorszych momentach (mam cały dom na głowie i dość nieregularnie pracuję), ale bez 100% odpowiedzialności, czyli nie mogę tego traktować jako czegoś, co jest i będzie, bez względu na okoliczności, tylko jako bonus. Czy po trzech latach razem to wszystko ma jeszcze sens? Mamy mieszkanie na kredyt w Polsce, tam nie mamy nic i raczej nie ma na to widoków. Jego przyzwyczajenia są naprawdę ciężkie, ale wierzę, że większość małżeństw przechodzi przez to na początku. Ja na przykład bardzo chronię swojego terytorium, nie dziwne, skoro mieszkam ciągle sama, i też jest mi ciężko, kiedy ktoś non stop rozprasza moją uwagę, bo pyta czy coś zrobić tak czy siak. Wiem, że te problemy się mogą wydawać banalne, ale problem w tym, że ja mimo że bardzo poważnie podchodzę do antykoncepcji i rodzicielstwa, tym razem zdecydowałam się na seks bez zabezpieczenia, bo nie widzę sensu zabezpieczania się, jeśli chcę mieć dziecko. To nie był seks dla seksu. Po prostu nie wiem, co robić, jeśli faktycznie okaże się, że jestem w ciąży, a na to się zanosi. Dlaczego samotne macierzyństwo wydaje mi się łatwiejszą opcją? Dodam na koniec, że on bardzo uważał, i jest przekonany, że w ciążę nie zaszliśmy (to też pokazuje podejście, ja nie chcę już uważać i czekać).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
straszny bełkot, nic z tego nie rozumiem... najpierw że chłopak, potem mąż, sama się gubisz i nie wiesz co piszesz... polecam psychiatre

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Zaczelas sie nad tymi kwestiami zastanawiac dopiero wtedy kiedy zaczelas starac sie z nim o dziecko? Gratuluje. Przede wszystkim potrzebna jest rozmowa.Powiedz mu to samo co napisalas.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
A propos psychiatry: Ani chłopak, ani mąż. Narzeczony. Pisząc o małżeństwach, miałam na myśli, że niejedno już słyszałam o pierwszych miesiącach bycia razem, docierania się we wspólnym mieszkaniu. A propos myślenia dopiero teraz o tym wszystkim: Myślę przez cały czas, ale z drugiej strony staranie się o dziecko po takim czasie jest dla mnie zupełnie naturalne, jeśli kogoś kochasz. Jednak nie jestem w ciąży.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Temat bez sensu. Skoro c***artner nie odpowiada, to go zostaw, a juz na pewno nie rób sobie z nim dziecka.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×