Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

Jak poradzić sobie z zazdrością

Polecane posty

Gość gość

Jestem bardzo zazdrosna. Nie wiem co z tym zrobić. Mam 19 lat i niegdy nie miałam chłopaka i takiej bliskiej przyjaciółki. Denerwuje mnie to i boli zarazem. Ja wiem ze przyjdzie na to czas, ale mam pretensje sama nie wiem do kogo, że niektórzy najlepszą przyjaciółkę poznają w gimnazjum czy podstawówce a chłopaka w liceum. Mam bliską znajomą, ale widujemy się raz na 2 miesiące bo mieszkamy daleko Potrzebuję bliskości , której nie mam a bardzo jej potrzebuję Pluszowy miś mi już nie wystarczy Doszło nawet do tego ze nie mogę oglądać większości filmów ani czytać większości książek bo są o miłości gorszej bądź lepszej, ale jednak Ja mam zerowe doświadczenia Przyjaciół też za dużo nie mam. Na 18stki nie byłam za bardzo zapraszana

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Przestac skupiac się na sobie i swoich problemach, a zacząc udzielac się- w domu opieki, we wlasnej parafii, w domu kultury, w schronisku dla zwierząt. Zrob/rób cos dla innych, wtedy zmienisz swoje postrzeganie swiata i ludzi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gośćbaba
nie trawie zazdrosnic,potem wyrastają na wredne i zawistne

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość andziula125
Uwazam iz nie musisz sobie radzic z zazdroscia jak z samotnoscia ktora cie ogarnela.problem tkwi w tym ze nie akceptujesz samej siebie i dlatego inni cie nie akceptuja.tez mialam ten problem jako nastolatka krotkie znajomosci i zawistne przyjaznie.zmienilo sie wszystko gdy zmienilam siebie zaczelam diete zmienilam wizerunek i pomoglo na tyle ze mam super meza i cudowne dzieci :-) moze czasami brakuje mi rozmow z dawnymi przyjaciolkami jednak ktore tez ulozyly sobie zycie dlatego szukam rozmow na forum z innymi kobietkami

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość andziula125
Uwazam iz nie musisz sobie radzic z zazdroscia jak z samotnoscia ktora cie ogarnela.problem tkwi w tym ze nie akceptujesz samej siebie i dlatego inni cie nie akceptuja.tez mialam ten problem jako nastolatka krotkie znajomosci i zawistne przyjaznie.zmienilo sie wszystko gdy zmienilam siebie zaczelam diete zmienilam wizerunek i pomoglo na tyle ze mam super meza i cudowne dzieci :-) moze czasami brakuje mi rozmow z dawnymi przyjaciolkami jednak ktore tez ulozyly sobie zycie dlatego szukam rozmow na forum z innymi kobietkami glowa do gory uwierz w siebie a znajdziesz nie jedna znajomosc :-) pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ŁyyySyyy
Droga autorko, Będę z Tobą szczery. Pierwsze pytanie: czy fakt, że nigdy nie miałaś chłopaka to wypadkowa Twojego wyglądu (jesteś gruba), a nie zazdrości? Zazdrość może zepsuć związek, ale nie uniemożliwić jego powstanie. Chyba, ze od początku sprawisz wrażenie pierdolniętej. Druga sprawa: przyjaźń nie istnieje. Nie wiele tracisz, możesz mieć setkę kolegów, znajomych itp. ale nie nazywaj nigdy nikogo przyjacielem, a nawet jeżeli już nazwiesz- nigdy tak nie traktuj. Unikniesz rozczarowań. Co do samej zazdrości... Musisz sobie ją zracjonalizować. Otóż zazdrość wynika z zaniżonej samo oceny/ braku odpowiedniego poczucia własnej wartości. Musisz wyrobić w sobie te cechy, a zazdrość zniknie sama.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
gość wczoraj zrób coś dla innych? U mnie ludzie są podli. Moja mama ma sklep, który upada bo ci ludzie (dla których miałabym coś robić) wolą jechać do sąsiedniego miasteczka niż iść do mamy. Także ci ludzie mogą pocałować mnie gdzieś za przeproszeniem andziula125 wczoraj jestem na diecie , wizerunek zmieniłam dawno , uprawiam sport, mam zainteresowania. Mimo tego dalej nic. Chłopaki hyba wolą puste lale a nie ŁyyySyyy wczoraj nie nie to na pewno nie przez wygląd. Broń Boże nie jestem gruba, wręcz lrzeciwnie. Mam wysportowaną sylwetkę. Hmmm nie pluje też jadem z kilometra. Na co dzień jestem raczej uśmiechnięta i miła Masz rację. Mam niską samoocenę ale jeśli chodzi o charakter a nie wygląd. Nie wiem czemu mam takie kompleksy bo jestem z dobrego domu ale przez to że ludzie są zazdrosny o np. Wygląd pozycję i umiejętności to chyba przez to wolą mnie olać Nie wiem ale zawsze byłam nieśmiała i spokojna. Nie chodziłam na imprezy nie całowałam się po kątach i to może też przez to ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ŁyyySyyy
Droga koleżanko, Nie wiem, czy jeszcze śledzisz ten wątek, bo minęło trochę czasu jak nikt tu się nie wypowiadał. Ja dopiero dzisiaj tu zajrzałem ponieważ forum śledzę jedynie zza biurka w pracy popijając kawę. W każdym razie do meritum... Moim zdaniem może (nie musi) nakładać się tu kilka kwestii: 1. Pewność siebie jest pociągająca. Kobieta pewna siebie (nie mylić z zadufaną w sobie) świadoma swojej wartości wydaje się nawet bardziej atrakcyjna niż w rzeczywistości. 2. Wielu chłopaków/ facetów w jakiś sposób obawia się kobiet inteligentnych. Na takiej kobiecie trudniej jest zrobić wrażenie, ma ona swoje wymagania, nie zadowala się kimś miałkim intelektualnie. Zatem zarówno zdobycie takiej dziewczyny, jak i stworzenie z nią udanego związku stanowi większe wyzwanie. To w jakimś stopniu może powodować, że potencjalni zainteresowani, którym brak pewności siebie/ "oleju w głowie" będą rezygnować z próby zdobycia, ponieważ uznają, że nie mają szans. 3. Być może poprostu nie dostrzegasz zainteresowania swoją osoba i nie ułatwiasz też potencjalnym adoratorom sprawy. 4. Wiadomo łatwe imprezowe dziewczyny stanowią dużo bardziej nazwijmy to dostępny towar, przez co cieszą się większym zainteresowaniem. Nie oszukujmy się- bardzo mały procent związków "licealnych" przerodzi się w coś poważniejszego. Większość chłopaków w tym wieku nie zależnie od tego co mówią, ma jedno w głowie. 5. Imprezy i inne luźne okazje, gdzie jest alkohol stanowią sprzyjającą okoliczność do zawierania znajomości, nawiązywania nowych relacji itp. Abstrahując już od samej wartości takich relacji i znajomości. Reasumując... Wydaje mi się, że Twój główny "problem" to fakt, że nie jesteś dziewczyną "dla każdego". Nie wiem, czy wyraziłem się wyczerpująco, czy chcesz abym jakieś kwestie jeszcze rozwinął? Tak na marginesie, powiedz mi jaki sklep ma Twoja mama (chodzi mi o rodzaj sklepu (spożywczy/ odzieżowy/ przemysłowy/ ogrodniczy itp.) i w jakiej wielkości mieście mieszkacie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Autorko, a jaka jeszcze jesteś poza tym,że zazdrosna? Myślę,ze nie lubisz siebie. Wyjdź do ludzi, zastanów się czy jest coś co mogłoby Cię zainteresować. Rozwijaj osobowość.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Kalindaa dziś po części masz rację. Nie lubię siebie. Kiedyś lubiłam, ale ludzie mnie zniechęcili. Z wyglądu jakoś nie mam dużo kompleksów. Raczej lubię swoje ciało. Mam kompleks niższości. Nie mam przyjaciół. Co najwyżej znajomych. Przez ostatnie 4 miesiące wakacji.... z resztą opiszę Ci sama Pod koniec maja widziałam się z koleżanką z ławki Kingą. Tak samo widziałam się z nią pod koniec sierpnia. Chociaż Kinga i tak potrafi być dla mnie niemiła. Prócz niej spotkałam się z koleżanką którą poznałam w zeszłym roku na wakacjach Malwiną. Spotkaliśmy się w czerwcu, teraz we wrześniu i jeszcze w lipcu byłam z nią tydzień na wakacjach. Niby dobrze skoro byłam z nią na wakacjach ? Ale ona sobie potem w sierpniu zaś pojechała na wakacje z kilkoma innymi koleżankami. O to wszystko. Całe 4 miesiące prócz tych kilku wypadów siedziałam w domu Nie uważam się za osobę która n umeblowane zająć się sobą. Od kilku lat gram w siatkówkę, jeżdżę na obozy sportowe , uczę się 2 języków obcych , poza tym mam kilka zainteresowań które sama rozwijam. Uważam się za ciekawą osobę. Ale rzecz którą najbardziej kochamy a cały czas robimy sami też jest uciążliwa. Mieszkam w małym mieście gdzie jeśli nie leży szybko cały dzień przed tv to jesteś gorszy. Brak chłopaka można przeżyć. Ale ja nie mam kompletnie nikogo. Byłam ciekawa kto mnie zaprosi na 18 tkę. Zaprosiła mnie Kinga na domówke. Reszta czekała aż odejdę na przerwie do toalety żeby Kindze dać zaproszenie a mi nie. Gdybym teraz wylądowała w szpitalu to oprócz rodziców nikt by mnie nie odwiedził Smutne ale prawdziwe Kiedyś z samotności nie zdawałam sojowe sprawy Dopiero w 1 klasie gimnazjum zaczęło doskwierać. Może w 2 klasie. Ale to i tak 5-6 lat samotności. To bardzo dużo Jakbym miała choćby 1 przyjaciółek która bym mogła widząc codzień lub chłopaka to już byłoby lepiej A tak to w wakacje ja jako maturzystka po maturze co robię? Na zmianę czytam cóż w necie , oglądam tv, sprzątam w domu To straszne

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
ŁyyySyyy dziś za to ty piszesz na prawdę mądrze! 1. Jeszcze 2 lata temu byłam bardzo pewnąsoebie osobą. Dobrze się uczyłam i to mi w pewnym sensie rekompensowało wszystko inne. Zawsze miałam średnią z paskiem. Potem od 2 klasy zmienili mi się prawie wszyscy nauczyciele na gorszych, nienawidził mnie. Nawet z przedmiotów, z których byłam bardzo dobra miałam kiepskie oceny. Może to głupie, na pewno to głupie, ale oceny to jedyne co miałam. Jak nawet to zaczęło zawodzić to już nie miałam przyjaciół, chłopaka i średnią zeszłym poniżej 4.0 (a zawsze miałam pasek!). Może to głupie, ale przez ciągłą krytykę wpadłam w depresję. 2. Trudno mi określić czy jestem jakaś inteligentna, ale na pewno zawsze dużo robiłam. Gram od kilku lat w siatkówkę, jeździłam do 18 stki na obozy sportowe, uczę się 2 języków, poza tym mam inne AI teresowanoa które rozwijam sama z siebie 3. To znaczy nieskromnie powiem, że kochali się we mnie dużo chłopaków. Ale ja mam określony tym faceta- ma mieć podobny charakter do mojego. A kochają się we mnie tacy co nauka im nie w głowie, niezbyt mili, napaleni. Totalne przeciwieństwo. Wiem że związek z takim by nie wyszedł dlatego nie pcham się z pierwszym lepszym w związek. 4. Szczerze mówiąc średnio przepadam za imprezami. Nie zaliczyłam ich dużo w życiu. Jak pisałam już, na 18 stki mnie specjalnie nie zapraszał i, więc nawet nie mam jak nikogo poznać 5. Takimi okazja mi były zawsze obozy sportowe, ale takie znajomości trwają krótko, bo potem każdy się rozpędza ma różny kraniec kraju Hmmm Źle się wyraziłam. Napisałam sklep, bo jest to pewna forma sklepu, ale sklep to nie jest. Moja mama ma aptekę I ludzie specjalnie wolą iść do konkurencji , gdzie jest podejrzenie o pranie pieniędzy niż do mamy Mieszkam w małym miasteczku. Nawet nie ma tu 5 tys mieszkańców Do szkoły chodziłam do miasta troszkę większego, oko 40 tys mieszkańców Także wyboru dużego nie miałam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ŁyyySyyy
Droga koleżanko, Popełniasz jeden podstawowy błąd logiczny: przeglądasz się w zwierciadłach cudzych oczu. I na podstawie takiego zniekształconego odbicia wyrabiasz sobie pogląd na temat swojej osoby. Nie znam Cię, więc nie mogę powiedzieć nic na Twój temat. Natomiast z całą pewnością mogę stwierdzić, że rachunek w którym określasz swoją wartość na podstawie popularności/ ilości znajomych/ przyjaciół/ opinii innych osób jest z góry fałszywy. Oczywiście doskonale daję sobie sprawę, że człowiek jest istotą społeczną i kwestia utrzymania/ nawiązania właściwych/ wystarczających interakcji z osobami z jego otoczenia jest istotna. Chcę podkreślić tylko jedną rzecz: Twoja samoocena i poczucie własnej wartości powinny wynikać zespołu wartości jaki sobą reprezentujesz, inteligencji, osiągnięć, wyglądu, pracy nad sobą i swoim charakterem. Kwestia relacji (ich ilości i jakości) z innymi ludźmi, ich opinie to sprawa zupełnie nie związana z tym co napisałem powyżej. Wiem, że powiesz zapewne, iż nie łatwo jest się zaimpregnować przed tym wszystkim. Przyznam Ci oczywiście rację. Zacząłem się jednak zastanawiać nad jedną kwestią: tematem wątku dotyczył zazdrości. Natomiast sam post i dalsza dyskusja jaka się wywiązała odnosiła się już bardziej do poczucia osamotnienia/ Twojej samooceny/ braku głębszych relacji. Nie chciałbym błądzić po omacku i pozwalać sobie na zbyt daleko idącą dygresję. Powiedz proszę co konkretnie chciała byś uzyskać? Tzn. jakąś konkretną poradę/ zależało Ci na tym, aby poprostu się "wygadać"/ nie chcesz narzucać jakiegoś ściśle określonego kierunku w jakim ma zmierzać ta dyskusja? p.s O sklep zapytałem, gdyż sam pochodzę z miasta około 20 tyś i sprawa wygląda tak, że ciężko z czymkolwiek utrzymać się tu, jak tak patrzę np. na sklepy. Sklepy spożywcze/elektronika/RTV/AGD zostały wykoszone przez Biedronkę/ Lidl/ Tesco/Mediaexpert. Sklepy odzieżowe też mają problem, który wynika wg. mnie akurat z czego innego: dziady nic nie kupują, a ludzie z pieniędzmi jeżdżą np. do Wrocławia do galerii handlowych na takie zakupy. Aptek mamy sporo, ale wiele z nich to przykrywki dla zaopatrywania się w duże ilości leków bez recepty zawierających pseudoefedrynę, z której chyba nie muszę pisać co się robi. Wydaje mi się jednak, że przeceniasz kwestie moralne konsumenta... Tzn. nikogo nie obchodzi (mało kogo), czy ktoś pierze pieniądze itp. Znaczenie ma głownie cena, lokalizacja, godziny otwarcia, obsługa i przyzwyczajenia. Osobiste sympatie/antypatie chyba tylko w niewielkim stopniu mogą decydować o wyborze klienta. Chociaż mogę się mylić, bo jestem z innej branży.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
ŁyyySyyy dziś masz całkowitą rację. Wiem, że nie należy budowa poczucia własnej wartości przez pryzmat innych ludzi. Jednak ktoś kto tego nie przeżył, nie wie co czuję. Faktycznie zmieniłam trochę tematykę tego wątku, jednak właśnie o to mi chodziło. Czuję się trochę samotnie i przez to zazdroszczę innym osobom posiadania przyjaciół czy miłości. Tak jak napisałam wyżej. Gdybym teraz wylądowała w szpitalu jestem pewna, że nikt by nie przyszedł. Smutne , ale prawdziwe. Szczególnie, że ja jestem osobą bardzo towarzyską. Uwielbiam towarzystwo innych osób. To znaczy to nie jest tak, że określamy swoją wartość przez ilość znajomych itp. Sprawa wygląda tak, że dla osoby bardzo towarzyskiej takie niepowodzenia są destrukcyjne. Kiedyś dostałam nożem w plecy od - jak to ona określała- przyjaciółki. Także to taka jakby relacja łańcuchowa To znaczy wyglądać też się chciałam Gdybym miała komu to ten wątek by nie powstał Nie wiem czy tutaj da się udzielić jakiejś rady Co do kwesti aptek niestety się nie zgodzę Moja mama ma aptekę od jakiś 25 lat Raz bywało lepiej raz gorzej 2 lata temu przyszła jakaś blondynka i otworzyła inną aptekę. Pierze pieniądze i na pewno porabia leki. Skąd to wiem? Bo np.lek, który moja mama w HURTOWNI kupuje za 78 zł, sprzedaje za 80zl (2zl zysku ) to u blondi kosztuje 24zl Przy czym pani jeździ audi za ponad 200 tys. Oni po prostu kupują placebo z Chin, pis z tym nic nie robi. Wszystkie dziadkiem z problemami z sercem lub cukrzycą po tym, jak przestali chodzić do apteki do mojej mamy a zaczęli kupować leki u blondi padało jak muchy po 2-4 miesiącach Poza tym pani dojeżdża z innego miasta więc nie jest "tutejsza " a do mojej mamy nie chodzą bo mieszka w tym samym mieście i żeby broń Boże się nie wzbogaciła A tamta wzbogacić się może bo oni tego nie widzą Ludzka logika Ja tam nie wiem Uważam że na wszystkim ale na lekach nie powinno się oszczędzać Ludzi uczy się że na allegro jak coś jest podejrzenie tan to się nie kupuje Ale o aptekach się tego nie mówi Ale gdyby tylko pis z tym coś zrobił a oni pozwalają na to A potem ludzie biorą placebo zamiast tabletek na serce

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ŁyyySyyy
Droga Koleżanko, Kiedyś przeżywałem coś podobnego, więc doskonale rozumiem co czujesz. W 3-4 lata udało mi się "towarzysko" osiągnąć wszystko co chciałem. Oczywiście nie ma tu jakichś uniwersalnych rozwiązań, kosztowało mnie to dużo pracy. Przy czym pracowałem głównie nad sobą i swoim stosunkiem do innych, nigdy nad samym zawieraniem znajomości. To przyszło samo. Po czasie postawiłem na jakość nie na ilość. Znajomych mam od cholery, natomiast kolegów czterech, z czego dwóch mogę nazwać bliskimi kolegami. Przyjaciół nie mam i nie potrzebuję. Nie uważam, aby ktokolwiek zasługiwał na to miano. Też pewnie do tego dojdziesz kiedyś, ale nikt nigdy nie nauczył się jeszcze niczego na cudzych błędach. Jeżeli chcesz, możesz napisać na: lyyysyyy@op.pl Mogę podzielić się z Tobą swoimi doświadczeniami/ podobnymi problemami z przeszłości, być może okażą się one w jakimś stopniu pomocne. Co do apteki. Z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością mogę Ci powiedzieć, że nikt tam pieniędzy nie pierze. Z prostego względu- taka działalność się do tego nie nadaje. W takim interesie zysk jest ściśle powiązany z ilością towaru jaką sprzedasz. Trudno jest tu zrobić tak, aby sprzedać 10 opakowań dziennie, a tym czasem w papierach napisać, że sprzedało się 100- gdzie 90 to tylko fikcja i zawyżanie dochodu/ legalizacja lewego dochodu. Przecież towar nabywasz na fakturę, czy inny dokument. Do prania pieniędzy idealna jest dowolna działalność usługowa, gdzie zysk wynika z ilości wykonanej pracy/ usług. Np fryzjer. ilość obciętych osób nie musi wiązać się ze zużyciem prądu/ lakierów itp. Tu dużo łatwiej zawyżyć ilość obsługiwanych osób. Zamiast 10, obcinasz 100... Kto Ci to udowodni na podst. faktur, że tak nie było? To jest oczywiście przykład. Są oczywiście dużo lepsze sposoby prania pieniędzy... Co do fałszowania medykamentów... Przepraszam, że przyczepię się do sformułowania: "pis z tym nic nie robi", ale poraziło mnie ono. Jarosław Polskę zbaw :) Przepraszam za złośliwość ale pis nie jest od tego. Od tego są służby. Skoro ewidentnie wiesz, CO nie gra- zwracasz się do Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego (czy innej powołanej do tego służby) przybliżasz im sprawę i jeżeli Twoje zarzuty się potwierdzą sądzę, że wkrótce apteka "blondyny" dołączyła by do listy 4183 aptek z cofniętym/ wygaszonym zezwoleniem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
prowo a wy lykacie jak pelikany pewnie pis z tym tez nic nie zrobi :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
ŁyyySyyy 2016.09.20 dzięki w najbliższym czasie spróbuję pisać na maila Chociaż nad sobą pracuję od gimnazjum. Niestety na razie mieszkam w małym mieście i otaczają mnie fałszywi ludzie więc to raczej nie mój problem Na obozach siatkarskich większość osób jest normalna Co do aptek to niestety się mylisz Nasze państwo na to pozwala Także przestrzegam do chodzenia do sieciowek Apteki są najłatwiejsze do prania pieniędzy Prawdziwe leki sprzedają a kupione chińskie podróby sprzedają w aptekach Wtedy w fakturach wszystko się zgadza bo przecież jest odpowiednia ilość lęków Także to że piorą tam pieniądze to pewne w 100% Skąd wiem? Bo rynek farmaceutyczny teraz leży a apteki mają problemy finansowe i to prawie wszystkie A tamta pani sobie jeździ audi za kilkaset tysięcy Niestety nadzór nie zrobi z tym porządku Nie wiem czemu Gdyby teraz ją przyłapali to straciłaby prawo do wykonywania zawodu

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×