Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

do kobiet wychowanych przez bardzo nerwowe matki

Polecane posty

Gość gość

odbilo sie to na was w doroslosci? Ja sie boje przerazliwie podniesionego glosu boje sie zdenerwowac innych ludzi w pracy jestem cicha i spokojna, nikomu sie nie postawie, jesli ktoś na mnie zle spojrzy doslownie oblewam sie potem i zaczynam trzaść jestem po 30stce a czuje sie jak male dziecko

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Moja mama jest kochana ale zawsze była znerwicowana (wychowana z despotycznym ojcem i bez mamy, bo zmarla) i zawsze nadopiekuncza. Pełna lęku i zapobiegawcza. Do tego fanatyczna. Ja jako osoba dorosła mam już zaliczone stany lękowe i farmakoterapię u psychiatry. Na szczęście wyszłam z tego. Nauczyłam się też bronić swoich granic bo teściowa mi się trafiła taka ze w sumie to przez nią trafiłam do psychiatry. W sumie szkoda ze o tym nie wie, dotarloby do niej jaka jest podła

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Niestety bardzo Cię rozumiem, ogólnie to ze mną jest już znacznie lepiej, ale jak mam gorszy dzień, jak np. dziś... Wracaliśmy do Polski i podróż jak to podróż - trochę stresu, zmęczenie, niewyspanie. Na lotnisku po kontroli bezpieczeństwa mój chłopak nie mógł znaleźć w swojej torbie swoich dokumentów. Podkreślam tą swojość dwa razy, bo tak naprawdę sytuacja nie miała ze mną nic wspólnego, w sensie, że sam się pakował. Zaczął nerwowo przeszukiwać torbę. A ja zareagowałam podobnie jak opisujesz - nerwy, poczucie winy i że to ja zrobiłam coś źle, gorączkowe próby załagodzenia sytuacji. W końcu całe dzieciństwo WSZYSTKO było moją winą. Naprawdę wszystko. Jak sobie przypomnę, o jak absurdalne rzeczy oskarżała mnie matka, to ciężko w to wręcz uwierzyć. I mimo, że mój partner przenigdy się tak nie zachował, to u mnie czasem się to ujawnia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
chyba mam b podobnie, jak nie identycznie... ale chyba gorzej, bo prawie nigdzie nie pracowałam, boje sie nawet szukac pracy... ale podejrzewam tez u siebie aspergera.. w szkole nigdy sie nie odezwałam niepytana, ani słowem... nie jestem w ogóle asertywna, tzn jak sie b wkurze to od razy wrzeszcze, ale to chyba tez taka agresja ze strachu.. matkę miałam "swietna", lała mnie co dzien, nawet jak zbiłam talerz... jak miałam 3 miesiace to mnie oddała do złobka, a byłam w duzej rodzinie, na górze domu mieszkały moj***abcie, co chetnie sie mna zajmowały, i to była komuna, ze mogłaby spokojnie miec urlop... ale ona lubiła zawsze spokój, i pewnie stwierdziła, ze jak mnie odda do złobka, to bedzie spokój. Najlepsze, ze podobno strasznie chciała dziecko... Miałam za to cudownego tatę, po prostu ideał, jak miałam 6 lat to moja matka wyjechała na 2 lata na kontrakt za granicę .. Rodzina była w szooku, chcieli jej zabronic, bo jak matka moze zostawic dziecko... a te dwa lata to były najszcześliwsze dwa lata mojego zycia... Nie tęskniłam za nia nic a nic, a jak wróciła to byłam po prostu załamana.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja nie miałam znerwicowanej matki, ale poznałam w pracy dziewczynę, którą wychowała właśnie taka matka. Mówiła mi o trudnościach związanych z "wewnętrznym krytykiem" tzn. że ciągle siebie o coś obwiniała. Moje wrażenia jeżeli chodzi o tą koleżankę? Zauważyłam, że zawsze dążyła do zgody w zespole i umiała to robić jak nikt. I powiem Wam jeszcze, że nigdy nie spotkałam tak życzliwej osoby jak ona. Wielki szacun. Mogę śmiało powiedzieć, że życzliwości nauczyłam się od niej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
23:35 Raczej wygląda na to, że to twoja mama mogła mieć Zespół Aspergera. Poważnie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie wiem czy się odbiło. Nie jestem tak nerwowa jak ona, ale jak już się zdenerwuje to koniec świata. Lepiej zejść mi wtedy z drogi a jakąkolwiek dyskusje prowadzić po czasie, inaczej nie ma sensu. Na pewno nie jestem jakaś lękliwa, zastraszona. Mam swoje zdanie i nie boje się go wyrażać, również w pracy. Mam przez to niewielu znajomych, nie potrafię udawać i jak mi coś nie gra to mówię o tym wprost.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Carycka
Ja tez unikam konfliktow I boje sie agresji innych ludzi. Ale nauczylam sie bronic swojego 'wewnetrznego dziecka' . Odcinam sie z miejsca od toksycznych ludzi. I potrafia przerwac agresja slowna, mowiac 'dosc' I osoba ta jest juz u mnie 'spalona'. Sama dla siebie jestem silna jak nigdy, jako dziecko jestesmy bezbronne a teraz mozemy postawic granice

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
dziś - tez o tym myslałam, ale to dziedziczne... ona sie potem tłumaczyła, ze ja z kolei lała jej własna matka, i sie jej udzieliło... ma taka uboga b mimike twarzy, kompletnie nieruchoma... nigdy sie ze mna nawet nie bawiła, tylko mnie karmiła jedzeniem, nie dbała o nic, zebym jakos wyglądała... była tragiczna, nie kazdy z aspergerem jest taki, ale ona było z troche patologicznej ordziny, takie prostaki, a jej ojciec podobno alkoholik, i tez strasznie nerwowy i dziwaczny. Jak ja jej nienawidziłam... Darła sie, ze mnie wywali nago z domu, potrafiła mi spalic ulubione komiksy, i co chwila powtarzała 4 przykazanie zeby czcic ojca i matkę swoja - a najlepsze ze do koscioła nawet nie chodziła, tylko pewnie to było jedyne jej wazne przykazanie.. Po latach, jak byłam w szkole sredniej, kompletnie jej odwaliło, uaktywniła sie jakas choroba psychiczna, zrobiła sie nadpobudliwa, i wpadła z jakąs psychozę, potem prawie co roku w szpitalu po 2 miesiace, na lekach jest do teraz. Na szczęscie po lekach jej przechodzi... :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Temat jakby o mnie. Moja mama znerwicowana, chorowała na depresję, ogólnie kochałam ja (i kocham nadal) nad życie, bywała naprawdę super mamą, czuła, opiekuńcza a jednocześnie doskonale pamiętam jak rzucała moim tornistrem o ścianę gdy nie potrafiłam ogarnąć matematyki w pierwszych klasach podstawówki... Też boję się agresji, nerwów innych ludzi. Boję się krzyków. Boję się nawet gdy ktoś jest zdenerwowany nie na mnie ale na kogoś innego a ja to obserwuje. Jestem bardzo nerwowa. W dodatku zauważyłam, że ciągle boję się sprawić komuś problem. Na przyklad dzwonię do dentysty i chce się umówić na wizytę, dentysta proponuje czwartek a ja nie mogę bo mam na ten dzień coś innego zaplanowanego... I boję się mu to powiedzieć że będzie zły że dupę zawracam a wymyślam, czaicie to? Jakie chore?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
I wiecie co? Poszłabym do psychologa ale boję się że i tak go nie obchodzi to co mu opowiadam ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Carycka
Idz do psychologa jesli tego potrzebujesz. I wierz mi, wlasnie jego bedzie obchodzic co mowisz, bo wtedy jego wiedza I praca maja sens

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja nie potrafie prosic o pomoc. Za wszystko sie obwiniam. Bo w dziecinstwie prawie wszystko był przeze mnie. Nie wierze w siebie. Wole dawac niz dostawac bo gowno dostawalam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
ja chodziłam do kilku specjalistów, ale moim zdaniem to jest b mało skuteczne, i nie warto.. fakt, ze ich nie obchodzi nic, ale zeby jeszcze cos potrafili, udawac choc, albo pomóc...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Macie dzieci? Ja mam roczna córeczkę i strasznie się boję powielać schemat

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Carycka
Do gosc 00:01, nie kochana, to nie bylo przez ciebie, dzieci sa niewinne, niektorzy p.o. prostu nie umieja byc rodzicami, wiec zwalaja wine na dziecko. Wierze w to że jesli dajesz cos z serca, to wroci do ciebie kiedys zwielokrotnione.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Carycka
Do 00:07, nie mam, nigdy nie chcialam. Bedziesz inna mama, bo tego chcesz dla swojego dziecka tak? Pozdrawiam cieplo

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie mam i nie chcę mieć dzieci, chociaż obiecałam sobie, że za kilka lat jeszcze to przemyślę. Na razie być może pewne rzeczy z przeszłości mi zamazują obraz - może w głębi duszy chcę, a się boję?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Moja była spokojna póki wszystko było po jej myśli. Gdy dostałam złą ocenę kipiala złością, była wielka awantura, nazywała mnie glabem i zerem lub mniej niż zero i kazała to powtarzać. Długo by pisać. Dziś czuję się jak to zero, jakim mnie nazywała. Mam dziecko, fajnego męża, interesującą pracę a i tak myślę o sobie źle.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×