Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

On mnie kocha, ja jego ale nie możemy być razem...

Polecane posty

Gość gość

Po półtora roku związku z miłością mojego życia musiałam się z nim rozejść. Mieliśmy bardzo dużo na głowie i brakowało nam nawet czasu żeby się spotkać. Ciagle się kłóciliśmy, jemu we wszystkim pomagała kumpela, nazwijmy ja Kasia. Ja nie miałam czasu wiec on nie chciał mi zawracać głowy, trochę się zaczął we wszystkim gubić i ja już nie wytrzymałam. Zerwałam z nim, żeby był sobie szczęśliwy z Kasia, bo naprawdę go kochałam a zazdrość nie dawala mi normalnie funkcjonować. Po miesiącu od rozstania dowiedziałam się ze on z nią jest, ale napisał mi że tylko mnie nadal kocha. Byłam wściekła ale uznałam ze chce mi po prostu zrobić przykrość, nie tym ze z nią jest a tym ze wmawia mi ze ciagle coś do mnie czuje. Kontaktu nigdy nie straciliśmy, ale ja pogodziłam się ze wszystkim i po 2 miesiącach od rozstania poznałam fajnego faceta, od czasu do czasu się z nim spotykam i chodź nic jeszcze do niego nie czuje to może z czasem zdołam zrobić dla niego miejsce w moim sercu. Kilka dni temu mój były zaproponował spotkanie, (nie pierwszy raz) zgodziłam się, napisał że po mnie przyjedzie a później odwiezie do domu... szczerze myślałam ze godzinę przed spotkaniem napisze że nie może. Byłam wręcz tego pewna że on zrezygnuje ze spotkania, zaczęłam się szykować w monecie kiedy napisał mi ze już do mnie jedzie i będzie chwile przed czasem. Na spotkaniu było tak jakby tych 3 miesięcy bez niego nie było. Oczywiście bez żadnych czułości, gdzieś tam widziałam jego łzy gdy dotknął moich włosów czy jak dotykał mojej ręki. To on zapłacił za kawę, nawet nie dał mi dojść do kasy. Później przez jakiś czas jeździliśmy autem, nawet nie wiem ile to trwało, szczęśliwi czasu nie liczą. Ciagle wracał do naszego związku, nawiązywał, ja w jego towarzystwie czyje taki spokój jak przy nikim innym, nawet po rozstaniu potrafimy wypowiedzieć te same słowa w tym samym czasie. Oboje mamy tak samo czarne humory. Mój były nawet zażartował sobie że zawsze wszystko można odkręcić, powiedział że to była zbyt szybka decyzja, podjęta w czasie zbyt dużych emocji. Gdy już staliśmy pod moim domem popłakał się, nie mógł powstrzymać emocji, przytulił i pocałował w czoło. Cała noc pisaliśmy o tym co się stało, problem w tym że on sam stwierdził że musi dojrzeć, że jest gnojkiem który za bardzo mnie skrzywdził i ze teraz powrót nie jest możliwy ale ze kiedyś chciały to odbudować, bo przy mnie czuje się jakby świat po za nami nie istniał. Najgorsze jest jeszcze to że on jest w związku z tą kumpela, wiem że nie powinnam miec kontaktu z nim dopóki on z nią nie zerwie, i nie zakończy tej znajomosci. Wiem że nie powinnam czekać, i nie powinnam łudzić się ze wróci, ale po całej tej rozmowie z nim jestem totalnie rozbita...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ten facet zadnej z was nie kocha, bawi go manipulacja ludzmi, kobietami. Daj sobie spoko, nie odpowiadaj nigdy wiecej na jego propozycje, otrzasnij sie, wyjedz na urlop.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Taaa za bardzo cie skrzywdził,jest gnojkiem,powrót nie jest teraz możliwy i inne bla bla bla. Jestes kołem zapasowym. Daj sobie z nim spokoj. Chce a nie moze ,biedny misio.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×