Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość CzłowiekMyślący

Syn sadysta

Polecane posty

Gość CzłowiekMyślący

Dzień dobry wszystkim internautom... A raczej dobry wieczór... Mam na imię Marcin. Od półtora roku spotykam się z moją partnerką, Moniką, która posiada dwoje dzieci - Szymona (lat 11) i bartka (lat 20). Bylibyśmy ze sobą bardzo szczęśliwi, gdyby nie fakt że bartek jest zwykłym szaleńcem - wyzywa swoją matkę od ku***, dziwek, szmat, znęca się psychicznie nad nią i swoim młodszym bratem, zarzywa przy nim narkotyki, nic nie robi w domu, awanturuje się, bałagani i nie sprząta po sobie, przez co moja Monika po ciężkiej pracy wraca do domu i pełni rolę sprzątaczki. Bartek nic nie potrafi załatwić sam, wszystko trzeba podstawiać mu pod gębę, co rusz wywołuje sytuacje podczas których wyzywana jest policja (gnojek ma założoną niebieską kartę), a potem wygaduje policjantom brednie, że matka się nad nim znęca, że jest pijaczką, zaniedbuje Szymona itp., co jest oczywiście nie prawdą, grozi wszystkim naokoło (kiedyś powiedział, że naśle na mnie kolegów, a ci mnie zabiją i zakopią w lesie). Już wcześniej miał kuratora za to, że ukradł wujkowi samochód i go rozwalił, a ponadto powybijał szyby w szkole i teraz Monika płaci za niego karę 2000 zł z kawałkiem. Wszelkie moje interwencje albo szarpania tego bandyty kończą się na tym, że gówniarz wzywa policje i grozi mi założeniem sprawy w sądzie za naruszenie nietykalności cielesnej. Nie ma na niego sposobu. Kurator załatwił mu ambulatoryjne leczenie odwykowe, ale ten zmajstrował sobie zaświadczenie, iż rzekomo chodzi na terapie, bardzo mu one pomagają i nie ma potrzeby umieszczać go w zamkniętym ośrodku odwykowym. Rozmawiałem z moją partnerką o tym, żeby wniosła do sądu sprawę o znęcanie psychiczne i eksmitowała go z domu, jednakże ona twierdzi, że to jest jej dziecko i nie może tego zrobić. Cytuję jej słowa: "Wolę się z nim męczyć, niż mieć świadomość, że byłam złą matką i wywaliłam go z domu jak śmiecia". Powiedzcie mi proszę, co mam robić w tej sytuacji? Może zbytnio się tym przejmuje, może powinienem położyć na to przysłowiową laskę, ale ja tak nie umiem. Myślałem, że kiedyś sytuacja sie unormuje, że kiedyś zamieszkamy razem, będziemy szczęśliwi i nikt nie będzie musiał się martwić tym psychopatą, ale wszystko wskazuje, że moja Monika jest współuzależnionia od tego szaleńca i dopóki się nie zaćpa albo umrze z powodu cukrzycy, którą ma, nigdy nie będziemy razem tak na 100%. Jestem tym wszystkim wykończony, mało jem, zacząłem brać silne leki przeciwdepresyjne, ciągle jestem zmęczony, coraz więcej śpię, a wstawanie do pracy ze świadomością że mojemu aniołkowi dzieje się krzywda jest coraz trudniejsze. Powiedzcie, co mam robić, bo kocham Monikę, ale taki związek ani troche mi nie odpowiada.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Postaw jej ultimatum. On albo Ty. Innego wyboru nie ma. Szkoda, żebyś się męczył przez jakąś niepoważną kobiete.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Charlotte12345
Ciężko Ci tu coś doradzić. Z jednej strony to jest jej syn i będzie go kochać choćby nie wiem co, ale z drugiej skoro chce być z Tobą powinna to jakoś załatwić, żeby między wami była atmosfera spokoju i żeby ten spokój zapewnić małemu. A twoja kobieta nie może się do Ciebie wprowadzić?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość CzłowiekMyślący
Z pewnych powodów nie. Ale Monika i Szymon spędzają u mnie średnio 3 dni w tygodniu

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×