Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Bombelek05

Czy to normalne? Jak sobie poradzić?

Polecane posty

Cześć. Chciałam się wyżalić i jednocześnie poprosić o radę. Sama już nie wiem co mam robić. Rozmowy kończą się krzykiem bądź szlabanem w zależności od tego jak je zacznę. Problem żyję dosyć długo. Do tej pory nie był tak dotkliwy, ale ostatnimi czasy zaczął się nasilać. Mianowicie chodzi o to, że odkad urodziło się dziecko mojej siostry ta jest wychwalana pod niebiosa za swoją wspaniałość, a za każdą rzecz jaką zrobi powinna dostać Nobla. Przynajmnien według najlbiższej rodziny. Mam odmienne zdanie, na razie nieistotne. Pomijam fakt, że ona zawsze była tą lepszą, piękniejszą i w ogóle naj. Mam pretensje nie tylko do rodziców, ale i do samej siebie przez nadmierną zazdrość. Do tej pory wydawało mi się, że wszystko wyolbrzymiam. Jednak nie. Ogarnęłam to na spotkaniu rodzinnym.    Moja siostra zawsze miała największe wygody podczas gdy ja musiałam zadowolić się rzeczami po niej. Nie przeszkadzało mi to bo ma nawet spoko gust. Problem zaczął się gdy rodzice się rozwiedli. Matka winą za to oobwiniała mnie i zawsze, powtarzam ZAWSZE, nadawała na mnie siostrze. A to, że jestem brzydka, źle się uczę (siostra miała same 2 i 3 podczas gdy ja miałam 4 i 5). No, ogółem było i jest niemiło i nieciekawie. Robię w domu tyle ile mogę byle tylko ominąć kłótnię. Chciałabym zamieszkać z ojcem, ale na razie jego sytuacja musi się ponoć ustabilizować. Żeby nie było nie mam pretensji. Moja siostra przez czas kiedy ja ogarniałam dom siedziała u siebie w pokoju z chłopakiem popijając piwo. Nie mówiłam nic. Mimo mojego cichego siedzenia miała milion pretensji. Nie przyniosłam jej jedzenia? Mówi mamie. Pójdę do koleżanki to przeistacza fakt i wychodzi że udaję się na wódę ze znajomymi bądź spotkać się ze starszym od siebie chłopakiem. Zbieram ochrzan od każdej z nich. Matka jest w pracy do godzin popołudniowych, siostra nie pracuje choć ma już 22 lata. Ostatnio zaprosiła nas ciotka na małe spotkanie rodzinne. Myślałam "będzie fajnie ". Odkąd pamiętam miałam dobry kontakt z kuzynostwem. Moja "kochana" rodzinka spieprzyło również to. Pominę fakt, że stałam się czarną owcą przez dziwne historie nigdy nizaistniałe, ale równie przez cały wieczór powtarzały się zdania "A Martynka to wspaniała, niedawno skończyła szkołę, jezt taka młodziutka i piękniutka" Czułam się głupio. Siedziałam powstrzymując łzy i łypajac wrogo na matkę i durnie szczerząca się siostrę. Tylko moi kuzyni i ciotka stanęli w obronie. Wiedzieli jaka jestem bo zazwyczaj do nich przyjeżdżałam na wakcje. Byle tylko nie spędzać ich z nimi.      Tak było do tego roku. Oczywiście jest od cholery przykładów, może kiedyś napisze jeszcze posta. Nie wiem. W tym roku siostra urodziła dzieciaka. Dziewczynka. Naprawdę słodka lecz wiem, że z charaktetu bedze przypominać moja siostrę. Jak czegoś nie dostanie od razu reaguje krzykiem. Co robi wtedy moja siostra? Krzyczy na dziecko albo nim potrząsa. Oczywiście na mieście zachowuje się jak mamusia na 5, ale często zalatuje także madką i wieśniarą (bez obrazy, chodzi o odzwyki). Wywalanie cyca bo dziecko chce jeść? Na porzadku dziennym. Darcie się na ludzi w autobusie co nie chcą ustąpić jej miejsca? Odhaczone. Jak z nią idę czuję się jak głupek. Jednak nie to jest najgorsze. Najgorsze jest to, że w domu jeszcze bardziej nie robi nic. Dopiero teraz zaczęła cześciej uczęszczać na imprezy. Towarzyszy jej chłopak, typowa patologia. Chlanie i ćpanie od rana do wieczora. Przy dziecku obydwoje robią bardzo mało. Zajmuje się nim bardziej moja matka i ja. Matka bo czuję się w obowiązku pomóc córce, ja bo jestem zmuszana. Niby wiem, że to i tak nie sprawi, że matka zacznie mnie kochać, ale dalej próbuje jakoś wkupić się w jej łaski. Pragnę poczuć tę matczyną miłość, a nie tylko tą ojcowską. Z jednej stronu chcę uciec do taty, ale z drugiej nie chcę zostawiać mamy samej, mimo jaka dla mnie jest. Widzę ile ona wysiłku wkłada w wychowanie nie swojego dziecka i mi sie serce kraje. Dobrze wiem, że moim by się tak nie zajęła. Moja siostra w ogóle tego nie docenia. Ona myśli, że jej się to należy bo przecież nosiła je pod skamieniały sercem przez 9 miechów. Nie chcę, żeby mama zajeżdżała się przez nią. Chciałabym żeby to był sen, a raczej koszmar. Dla mamy zawsze będę tą drugą, niepotrzebna,  a Martyna ta jedyną. Płakać mi się chcę jak widzę jak M ją traktuje, ale z drugiej strony myślę, że sama jest sobie winna. Tak ją wychowała.      Mam dosyć. Cholernie dosyć. Powiedziałam o wszystkim ojcu. Powiedział żebym przeprowadziła się do niego gdy będzie jeszcze gorzej. Tato niedawno stracił pracę więc ledwo utrzymuje siebie, ale wiem, że gdyby mógł wziąłby mnie do siebe. Ja naprawdę już nie daję rady. Ciągłe krzyki, że nic nie robię, pretensję, że tylko M ogarnia dom. Zabierzcie mnie z tego piekła. Zostało mi dwa lata do pełnoletności, tylko co potem? Pomocy!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Jeju, kochana współczuję. Chyba jedyne co możesz teraz zrobić to wytrwać i w odpowiednim czasie uciec do ojca. Nie daj się wykończyć. Pamiętaj, życie to dar! Trzymaj się

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Wytrzymaj jeszcze te dwa lata, potem dasz sobie radę z dala od osób, które Cię niszczą, szkoda na nich życia. Usamodzielnisz się, jeśli tylko zechcesz, bo motywację masz niewątpliwie dużą. Co nas nie zabije to nas wzmocni, niby banał, ale ja myślę, że dużo w tym prawdy. Powodzenia!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
A nie chciałabyś rozważyć przeprowadzki do ojca już teraz i poszukać popołudniowej/weekendowej pracy dorywczej?? Może MOPS by pomógł wtedy?? Nie tata się podowiaduje jakie zasiłki czy pomoc mógłby uzyskać gdyby cię przyjął. I na twoim miejscu nie martwiłabym się matką, skoro do tej pory była taka to nie licz, że nagle zaleje cię miłością matczyną. Nie wypije piwo jakie naważyła i jak cię zabraknie to może oczy otworzy. Nie bądź naiwna bo jeśli masz miękkie serce dla kogoś, kto tobą pomiata to musisz mieć twarda doope. Zrób tak, abyś ty czuła się dobrze sama ze sobą i z otoczeniem. A one są jak wampiry więc jak już zaczniesz zmianę w swoim życiu to nie daj się więcej wykorzystywać tylko zadbaj o siebie i tatę - on z pewnością doceni twój wkład i pomoc.Powodzenia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ojeju. Straszne. Nie poddawaj się. Myślę, że matka nie zrozumie więc uciekaj jak njszybciej

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Jesteś współuzależniona od swojej matki. Powinnaś iść na terapie. Wygadac sie jest dobra rzeczą. Nie zwlekaj. Tu chodzi o poczucie twojej wartości i zdrowie psychicznie. Powodzenia! Jakby co to pisz przy tym temacie. Może jakoś pomożemy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×