Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Natalia

Odrzuciłam zaręczyny

Polecane posty

Gość Natalia

Jestem z moim chłopakiem już ponad 5 lat. Doskonale się znamy, wiemy czego chcemy od życia, a czego nie. Mój ukochany od paru miesięcy wspominał o zareczynach, więc ja wspominałam o rzeczach, które mogą mu się przydać do zaplanowania tego dnia 😉 Na przykład mojej koleżanki facet oświadczył jej się przy jej rodzicach i babci, więc wspomniałam że to chyba najgorsza z możliwych opcji, na co przyznał mi rację. Kiedy leciała reklama Apartu mówiłam mu, że pierścionek nie musi być z diamentem, ale fajnie jakby był w dobrym guście. Ogólnie wiedział, że nie wymagam zbyt wiele, byle ta chwila była "nasza". Po sylwestrze mamy zaklepany pobyt w górach (narty i te sprawy), więc spodziewałam się oświadczyn na naszym urlopie... A tu niespodzianka i to jedna z tych kiepskich. W Wigilię, w jego domu rodzinnym, kiedy już wszyscy zjedli i popili, rozpoczął się czas rozdawania prezentów i mój chłopak wyciągnął spod choinki pudełko z pierścionkiem i przy rodzicach, dziadkach i ciotkach zapytał, czy za niego wyjdę. Mnie zamurowalo. Przez pół minuty zapomniałam jak się mówi po Polsku, a w tle rodzina komentowała "o Jezusie no w końcu!", "no to teraz wnusio musi być!", "Kazik, masz tam coś na wesele odlozone?". Byłam tak okropnie zażenowana, że chciało mi się płakać i... Odmówiłam. Powiedziałam że to jest zbyt intymna sprawa, żeby odpowiadać przed całą rodziną i nie wyobrażam sobie teraz usiąść przy stole i dokanczac jeść ze wszystkimi bigos. Odwróciłam się na pięcie ze łzami w oczach, ubrałam się i wyszłam. 

Możecie pisać, że jestem niedojrzała, ale ja uważam odwrotnie. Niedojrzała kobieta w takiej sytuacji by się zgodziła i siedziała zawstydzona i niezadowolona z rodziną i narzeczonym, słuchając co mają oni do powiedzenia. Ja poprostu po ich komentarzach, wzroku i ekscytacjach miałam ochotę zapaść się pod ziemię. To jest zbyt prywatna sprawa, żeby przy nich odpowiadać. Teraz zapewne jestem paniusią i oczekiwałam gwiazdki z nieba, ale to nieprawda. On by mógł nawet się oświadczyć na leśnej polanie i bym była szczęśliwa. Teraz odechciało mi się i oświadczyn i wyjazdu z nim, ale nie dlatego, że go nie kocham. Poprostu jest mi przykro i jestem zawiedziona mocno. 

Okazalo się, że na ten wigilijny pomysł z zareczynami wpadła jego babcia, bo "tak bardzo chciała zobaczyć jak się oświadczam"... A ja tak bardzo zaznaczyłam, że zaręczyny w obecności rodziny to żenada. Nawet nie pamiętam jak pierścionek wygląda, bo spojrzałam na niego przez sekundę, a może i dłużej? I w głowie miałam tylko "o ...@, proszę, tylko nie to, niech to będzie zart, albo głupi sen". 

Czy powinnam jechać wogole na ten wyjazd w góry, kiedy czuje się z jednej strony zła, z drugiej trochę mi głupio? Bo z grzecznosci nie powinnam odmówić, ale z drugiej strony wiem czego chce i moja reakcja była w 10000% naturalna. Jak to załatwić z moim niedoszłym narzeczonym? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość paris
56 minut temu, Gość Natalia napisał:

Jestem z moim chłopakiem już ponad 5 lat. Doskonale się znamy, wiemy czego chcemy od życia, a czego nie. Mój ukochany od paru miesięcy wspominał o zareczynach, więc ja wspominałam o rzeczach, które mogą mu się przydać do zaplanowania tego dnia 😉 Na przykład mojej koleżanki facet oświadczył jej się przy jej rodzicach i babci, więc wspomniałam że to chyba najgorsza z możliwych opcji, na co przyznał mi rację. Kiedy leciała reklama Apartu mówiłam mu, że pierścionek nie musi być z diamentem, ale fajnie jakby był w dobrym guście. Ogólnie wiedział, że nie wymagam zbyt wiele, byle ta chwila była "nasza". Po sylwestrze mamy zaklepany pobyt w górach (narty i te sprawy), więc spodziewałam się oświadczyn na naszym urlopie... A tu niespodzianka i to jedna z tych kiepskich. W Wigilię, w jego domu rodzinnym, kiedy już wszyscy zjedli i popili, rozpoczął się czas rozdawania prezentów i mój chłopak wyciągnął spod choinki pudełko z pierścionkiem i przy rodzicach, dziadkach i ciotkach zapytał, czy za niego wyjdę. Mnie zamurowalo. Przez pół minuty zapomniałam jak się mówi po Polsku, a w tle rodzina komentowała "o Jezusie no w końcu!", "no to teraz wnusio musi być!", "Kazik, masz tam coś na wesele odlozone?". Byłam tak okropnie zażenowana, że chciało mi się płakać i... Odmówiłam. Powiedziałam że to jest zbyt intymna sprawa, żeby odpowiadać przed całą rodziną i nie wyobrażam sobie teraz usiąść przy stole i dokanczac jeść ze wszystkimi bigos. Odwróciłam się na pięcie ze łzami w oczach, ubrałam się i wyszłam. 

Możecie pisać, że jestem niedojrzała, ale ja uważam odwrotnie. Niedojrzała kobieta w takiej sytuacji by się zgodziła i siedziała zawstydzona i niezadowolona z rodziną i narzeczonym, słuchając co mają oni do powiedzenia. Ja poprostu po ich komentarzach, wzroku i ekscytacjach miałam ochotę zapaść się pod ziemię. To jest zbyt prywatna sprawa, żeby przy nich odpowiadać. Teraz zapewne jestem paniusią i oczekiwałam gwiazdki z nieba, ale to nieprawda. On by mógł nawet się oświadczyć na leśnej polanie i bym była szczęśliwa. Teraz odechciało mi się i oświadczyn i wyjazdu z nim, ale nie dlatego, że go nie kocham. Poprostu jest mi przykro i jestem zawiedziona mocno. 

Okazalo się, że na ten wigilijny pomysł z zareczynami wpadła jego babcia, bo "tak bardzo chciała zobaczyć jak się oświadczam"... A ja tak bardzo zaznaczyłam, że zaręczyny w obecności rodziny to żenada. Nawet nie pamiętam jak pierścionek wygląda, bo spojrzałam na niego przez sekundę, a może i dłużej? I w głowie miałam tylko "o ...@, proszę, tylko nie to, niech to będzie zart, albo głupi sen". 

Czy powinnam jechać wogole na ten wyjazd w góry, kiedy czuje się z jednej strony zła, z drugiej trochę mi głupio? Bo z grzecznosci nie powinnam odmówić, ale z drugiej strony wiem czego chce i moja reakcja była w 10000% naturalna. Jak to załatwić z moim niedoszłym narzeczonym? 

Odrzuciłaś zaręczyny, bo nie podobały ci się okoliczności i słusznie 🙂 Wyobrażam sobie jak niezręczne się czułaś. Na twoim miejscu, to ja pewnie  uciekłabym i on nie doczekałby się odpowiedzi. Jedź z nim w góry, mam nadzieję ,że ta odmowa nie ostudziła jego uczucia. Rozmawiałaś z nim później o tym co się zdarzyło na wigilii? Tłumaczyłaś się?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość doświadczona

Tak to jestvjak babcie i matki sie wtracaja. Ten chlop to jakaś ciapa. A jak nie chcesz takiego męża i partnera to po co gdzieś z nim jedziesz. Przecież to koniec. Powiedziałaś Nie. On chyba też żyje w swoim świecie. Dla mnie taka para to dzieciaki. Idźcie każdy w swoją stronę

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bardzo źle zrobiłaś. Ja marze o tym aby kogoś poznać i żeby mi się oświadczył. Najlepiej gdzieś publicznie. Arrrr aż mnie ciarki przechodzą. Niestety to chyba niemożliwe, bo ciężko w dzisiejszych czasach poznać fajnego faceta któremu nie tylko jedno w głowie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość
8 godzin temu, _Królowa29_ napisał:

Bardzo źle zrobiłaś. Ja marze o tym aby kogoś poznać i żeby mi się oświadczył. Najlepiej gdzieś publicznie. Arrrr aż mnie ciarki przechodzą. Niestety to chyba niemożliwe, bo ciężko w dzisiejszych czasach poznać fajnego faceta któremu nie tylko jedno w głowie.

Każdy marzy o czymś innym. Jak ktoś ma NIK królowa to przyciąga do siebie tylko dennych facetów. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Natalia

Rozmawiałam z nim i mówiłam mu, że nie wiem co w niego wystąpiło, że nie spodziewałam się czegoś takiego po nim, bo jest wielkim indywidualistą, mądrym człowiekiem, zaradnym, a oświadczył mi się w taki sposób, a nie inny wiedząc, że ja sobie takich akcji nie życzę. Nie powiedziałam, że za niego nie wyjdę, tylko że nie wyjdę za niego, tylko że nie wyobrażam sobie odpowiadać na to pytanie, to jest zbyt intymna sytuacja i nie wyobrażam sobie po wszystkim zasiąść do stołu i dokańczać z jego rodziną bigos. To jest różnica. Poprostu okoliczności sprawiły, że w ciągu sekundy zrobiłam się mocno zestresowana, zdenerwowana i zła. No wyobrażacie sobie, że chłop klęka, a rodzina gada w tle o tym, że teraz czas na wnuka i pytają się wzajemnie, czy mają coś na wesele odlozone? No bo dla mnie to było spełnienie koszmarów.

Co do dziewczyny, która napisała że źle zrobiłam - wcale tak nie uważam. Poprostu nie robię dobrej miny do złej gry i jestem szczera, nie potrafię udawać. Nie będę brać byle czego. Jest różnica między zareczynami publicznymi gdzieś w tłumie, w górach, na deptaku, gdzie otaczają Cie ludzie, których nie znasz, oni nie znają Ciebie i nie musisz chwilę później z nimi siedzieć przy stole, zamiast cieszyć się tą chwilą z narzeczonym sam na sam. Popatrzą się, pogratulują ewentualnie, będą klaskać, ale później wszyscy się rozchodzą. W domu rodzinnym przy stole z żarciem i śpiewającym kolędy kolesiu z Budki Suflera w tv TO NIE JEST TO SAMO. Proszę mnie nie zrozumieć źle, ale to byky ...owe zaręczyny.

Jestem w szoku, że mój facet na to poszedł wogole, bo znałam go z innej strony i trochę zmieniłam na niego swoje patrzenie, ale kocham go strasznie i póki co jest to dla mnie trauma. Pojadę z nim jednak w te góry, ale zaznaczę mu, że nie chce naradzie żadnych oświadczyny. Chcę zapomnieć o tej wpadce i poukładać wszystko w głowie. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość paris
12 minut temu, Gość Natalia napisał:

Rozmawiałam z nim i mówiłam mu, że nie wiem co w niego wystąpiło, że nie spodziewałam się czegoś takiego po nim, bo jest wielkim indywidualistą, mądrym człowiekiem, zaradnym, a oświadczył mi się w taki sposób, a nie inny wiedząc, że ja sobie takich akcji nie życzę. Nie powiedziałam, że za niego nie wyjdę, tylko że nie wyjdę za niego, tylko że nie wyobrażam sobie odpowiadać na to pytanie, to jest zbyt intymna sytuacja i nie wyobrażam sobie po wszystkim zasiąść do stołu i dokańczać z jego rodziną bigos. To jest różnica. Poprostu okoliczności sprawiły, że w ciągu sekundy zrobiłam się mocno zestresowana, zdenerwowana i zła. No wyobrażacie sobie, że chłop klęka, a rodzina gada w tle o tym, że teraz czas na wnuka i pytają się wzajemnie, czy mają coś na wesele odlozone? No bo dla mnie to było spełnienie koszmarów.

Co do dziewczyny, która napisała że źle zrobiłam - wcale tak nie uważam. Poprostu nie robię dobrej miny do złej gry i jestem szczera, nie potrafię udawać. Nie będę brać byle czego. Jest różnica między zareczynami publicznymi gdzieś w tłumie, w górach, na deptaku, gdzie otaczają Cie ludzie, których nie znasz, oni nie znają Ciebie i nie musisz chwilę później z nimi siedzieć przy stole, zamiast cieszyć się tą chwilą z narzeczonym sam na sam. Popatrzą się, pogratulują ewentualnie, będą klaskać, ale później wszyscy się rozchodzą. W domu rodzinnym przy stole z żarciem i śpiewającym kolędy kolesiu z Budki Suflera w tv TO NIE JEST TO SAMO. Proszę mnie nie zrozumieć źle, ale to byky ...owe zaręczyny.

Jestem w szoku, że mój facet na to poszedł wogole, bo znałam go z innej strony i trochę zmieniłam na niego swoje patrzenie, ale kocham go strasznie i póki co jest to dla mnie trauma. Pojadę z nim jednak w te góry, ale zaznaczę mu, że nie chce naradzie żadnych oświadczyny. Chcę zapomnieć o tej wpadce i poukładać wszystko w głowie. 

Kobieto nie spinaj się tak 🙂 Ta historia z zaręczynami dotknęła cię osobiście, ale po jakimś czasie pozostanie jedną z miłych anegdot rodzinnych.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Jak dziecko sie zachowalas

Teraz prędko Ci się nie oświadczy 🙂 Olałas go przy rodzinie.Gdybyś go kochała i chciała ślubu to byś cyrku nie robiła tylko na osobnosci powiedziała co Ci nie pasowało, więc albo to nie kochasz i nie chcesz ślubu albo jesteś niedojrzałą gowniara która naogladala się za dużo komedii romantycznych.Biedny chłopina współczuję mu takiego wstydu i rozczarowania.za 5lat wejdziesz na forum z płaczem że jesteście tyle lat razem i on się nie oswiadcza..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×